(lub OM) trójsłowny wyraz Brahmana, najświętsze, najbardziej czczone w Hinduizmie a potężne słowo, bowiem wyraża dźwiękiem najwyższego Boga. Od niepamiętnych czasów uważa się iż jest ono w języku ludzkim odpowiednikiem tego Słowa twórczego u pra-początków stworzenia, przez które "wszystko się stało, co się stało". Istnieje przeszło 150 różnych tonów i sposobów jego śpiewania lub wymawiania, a każdy ma swe specjalne znaczenia; potęga i wpływ dźwięku zmieniają się zależnie od wielu czynników. Tego świętego słowa używa się w Indiach na początku i końcu każdej modlitwy, inwokacji, rozmyślania, pieśni, przy ćwiczeniach Jogi, przy wszelkich wewnętrznych poczynaniach. Uważa się jednak iż tylko największe duchowe osiągnięcia mogą odkryć najgłębsze i najbardziej tajemne znaczenie tego słowa.
(para - ponad, poza) Niepoznawalne, Niewymowne, Niedosięgalne - absolutny Absolut. TO o czym nic nie może być pomyślane. W filozofii indyjskiej wyraża się zaprzeczeniem: "Neti, Neti" czyli - "nie to, nie to", bo jest poza możliwością jakiegokolwiek atrybutu, przymiotnika, określenia w ogóle wszelkiego choćby najwyższego pojęcia człowieka.
O ostatecznej i jedynej rzeczywistości - Brahmanie - nie można właściwie nic powiedzieć, stwierdzają to pisma święte wszystkich czasów i narodów. Upaniszady: "Gdy wszystko staje się jednorodnym Duchem (Atmanem) czym i o czym możemy myśleć? Czym mamy poznać Jedynego wiedzącego?" "Najwyższy jest tak nieskończenie rzeczywisty i realny, że człowiek nie śmie nawet nazwać Go jednym - TAT EKAM - gdyż pojęcie - "jeden" powstało z doświadczenia w przejawionym świecie. Można tylko mówić o Nim jako o nie-dwójni, nie dwoistym - a-dwaita - tj. TO, co się poznaje gdy wszystkie dwójnie roztapiają się w "Najwyższej Tożsamości". "Najwyższy, którego cieniem jest życie i śmierć". Podobne słowa znajdujemy u mistyków chrześcijańskich, Eckhart mówi o Bogu: "... Nieskończony, cichy przestwór boskości... który właściwie nie jest 'bytem', nawet"; a Anioł Ślązak: "Bóg jest Nic... nie stosuje się doń ani 'tu' ani 'tam' ani 'teraz'". A Plotyn: "Pra-przyczyna wszystkiego, Jedność nie należąca do niczego, ani rzecz, ani cecha, ani rozum, ani dusza, ani ruch, ani spoczynek, ni w czasie ni w przestrzeni; jest TO samoistne, jedyne w kształcie, raczej w bezkształcie, istniejące zanim zaistniał jakikolwiek Kształt, Ruch czy Spoczynek, które są atrybutami Bytu".
Wielość postaci istnienia, niezliczoność przejawów życia, jest wedle filozofii hinduskiej wyrazem nieskończonych, nieograniczonych możliwości zawartych w Pra-bycie, który zwą Brahmanem. W Nim wszystko istnieje, a po za Nim nie istnieje nic - bowiem istnieje tylko On.
Wszystkie dwójnie przeciwieństw i dwójnia ostatnia Sat i A-sat tj. byt i niebyt (jako bytu odwrotność) z Niego powstają; wszelka wielość z Niego pochodzi, a przecie jest On Jednią jedyną, niepodzielną i niepojętą. Wszystkość zjawionych wszechświatów z Niego wypływa, a nie wyczerpuje Go, a nawet na jotę nie zmienia. "Cząstką Siebie stwarzam i przenikam wszechświat, a Sam niezmienny trwam" (X.42).
Brahman to Pra-Świadomość - podłoże i źródło wszelkiej świadomości (tak jak eter jest podłożem wszelkiego rodzaju fal); to Pra-miłość - źródło i podtrzymanie wszelkiego życia; to Pra-szczęśliwość - cel ostateczny wszelkiego istnienia, cel jedyny, ku któremu wszystkość zdąża, a człowiek nieukojenie tęskni; Brahman jest jeden, , a umożliwia wszelką różnorodność i oddzielność, jest Rzeczywistością jedyną, wszechogarniającą, poza którą nie istnieje nic. Jest Bytem samym w sobie.
Brahman, samoistny, samobytny, samoświetlny to Absolut, a Brahman jako wszechtwórca to Iszwara, (Bóg) przejawiający się w trzech postaciach - Myśliciela stwarzającego myślą elementy wszechświata i potencjalną Prakriti, to - Brahma; Miłującego to Wisznu, który z bezgraniczną wszechmiłością żywi, chroni, "zbawia" wszechistnienia; a gdy dosięga ono doskonałości, szczytu wypełnienia, gdy "Dharmę" swą do końca wyraża - to Sziwa - wielki Wyzwoliciel i Wypełniciel - Ojciec. Ale trzy są postaciami Jednego.
Gita mówi o drugiej postaci trójcy, o procesie zbawczym, o przezwyciężeniu A-dharmy, o drodze do Najwyższego, ustami Szri Kriszny, wcielenia Wisznu.
Brahman jest podstawą i podłożem wszystkości, jest Wszechduchem, nazywa się go też - Paramatma i Parameszwara (parama-Iszwara), który kieruje duszami indywidualnymi i Kosmicznym stawaniem się i wreszcie Puruszottama - najwyższym "osobowym" Duchem, o wyższej i niższej naturze objawiającej się w Przyrodzie. Wszystko to imiona i aspektów Jedynego Brahmana, który jest i Atmanem.
Stan Świadomości najwyższej, świadomej swych nieograniczonych i nieskończonych możliwości, swej bezwzględnej wolności i potęgi, a raczej Świadomość w takim stanie, zwie się niezmiernie bogatym słowem sanskryckim Atman. Jest to Świadomość najwyższa, czysta, w stanie niejako żywym, "obudzonym" aktywnym, w przeciwieństwie do Brahmana to jest Świadomość w stanie wszechpotencjalnym, czystego Bytu i trwania.
Można by porównać Brahmana do światła równo rozproszonego wszędzie, Atmana zaś do niezliczoności wyraźnie, ostro zarysowanych promieni, nie oddzielonych jednak i nie odrębnych, każdy promień przedstawiałby jedną z niezliczonych możliwości i zmian świadomego istnienia. Przy czym należy wciąż pamiętać iż Atman-Brahman są tą samą nieograniczoną Świadomością.
Promień atmicznego światła Świadomości wchodzi jakby w kontakt z wielorakością zjawisk i kształtów, który nazywamy przejawionym światem.
Jedna z władz wszelkiej świadomości jest zdolność utożsamiania się z każdym obserwowanym i poznawanym przedmiotem. Gdy świadomość czysta utożsamia się z jakimś kształtem, przerzuca weń niejako przyrodzone poczucie swej jedynej odrębności i powstaje pojęcie indywidualności tj. Jaźni. Składa się ono wówczas z zapożyczonego od kształtu (nama-rupa - imię i kształt, pierwsze wyraża określenie, czyli myśl, drugi konkretyazcję w widzialności) ograniczenia w czasie i przestrzeni i z przyrodzonego świadomości poczucia niezniszczalności, nieprzerwalności, ciągłości i niezależności. Ta dwoistość jest podstawą indywidualności i osobowości, (dusza indywidualna). "Dżiwa" i małe "ja".
Dusza indywidualna jest to promień Atmana - Świadomości bezwzględnej, oraz świadomości swego "imienia i kształtu" (nama-rupa). Może to być kształt ciała organicznego, jak u człowieka, albo utkany z materii o wiele subtelniejszej jak Aniołów, Dewów itp.
Pojęcie "Ja jestem to", "to ciało to ja", jest podstawą życia osobowego, korzeniem z którego bogato rozgałęzione drzewo życia jednostki wyrasta. Świadomość zjednoczona z tym co zmienne i przemijające jest Świadkiem, jak owo Ja, o ciało wsparte, wciąż zabiega utrzymanie i rozszerzanie swego istnienia, wciąż szuka sposobów by siebie ochronić i utrwalić, by zabezpieczyć przed zmianą i zagładą. Zabiegi te są z jednej strony skazane z góry na niepowodzenie, z drugiej zaś całkiem zbędne, gdyż ciało i tak zużywa się i zniszczenia nie można uniknąć, a Świadomość - Duch - i tak posiada wszystko czego by mogła zapragnąć i nikt nie może jej tego pozbawić; wolność, niezniszczalność (ciągłość trwania), miłość, potęga, wiedza, mądrość i szczęście - są wszystkie jej nieodłącznymi, przyrodzonymi właściwościami. To też zaiste smutny, a zarazem niemal humorystyczny widok przedstawia dla mędrca uparta i zażarta walka człowieka, usiłującego zatrzymać to co płynie, a nie chcącego dojrzeć, że wszystko czego szuka, o co tak rozpaczliwie walczy, już trzyma w swej dłoni.
Cała praca Jogi ma za zadanie oswobodzić świadomość tj. Ducha - ze złudnego utożsamiania się z ciałem i z osobowością, wyzwolić ją od nieprawdziwej i nie ścisłej myśli iż "ciało to ja" i zwrócić ja ku Atmanowi, a wreszcie pogrążyć w rodzimym bezmiarze Brahmana. Trwanie w Nim w cichym statycznym stanie zwie się Nirwaną - nie jest to bynajmniej unicestwienie, a odwrotnie sprężenie wszystkich dynamicznych potęg świadomości w najwyższy potencjał.
Należy dobrze zrozumieć, ze codzienna nasza Świadomość z poczuciem której wypowiadamy - "Ja chcę", "ja idę" nie jest niczym innym tylko Świadomością Atmiczną, lecz niezmiernie zamgloną przez swe utożsamianie się z ciałami, (fizycznym, wzruszeniowym, myślowym - czyli osobowością) przez przypisywanie sobie wszystkich ułomności i ograniczeń ciał, na podstawie najczystszego urojenia.
Mówiąc o utożsamianiu się świadomości z ciałem mamy nie tylko na myśli ciało fizyczne, ale i "praniczne" - tj. przewodnik Prany, siły żywotnej i uczuciowe i myślowe, objęte wszystkie terminem sanskryckim - Pancza-Deha tj. pięciorakie ciała, jako narzędzia świadomości.
W przeciwieństwie do nauki zachodniej, która biedzi się nad zagadnieniem jak mogła świadomość powstać z materii (behaviour'iści amerykańscy jak Wattson i inni, dochodzą nawet do negowania świadomości), geniusz hinduski zawsze się biedził nad bliższym człowiekowi zagadnieniem - jak materia mogła powstać ze świadomości. Wychodzi on z prostego założenia, że wszystko co wiemy o przyrodzie - to jest materii, energii i ich licznych przemianach - jest oparte na naszych postrzeganiach zmysłowych, te zaś istnieją w świadomości a nie poza nią i myśl hinduska stawia śmiałą hipotezę, ze materia - tj. przyroda - jest wyrazem świadomości, jedną z jej postaci.
Dla indywidualnej, ograniczonej ciałem świadomości, twierdzenie to może wydawać się zbyt śmiałym, gdyż dla jednostki świat jest pełen nieznanych potęg, niespodzianek i zasadzek, których nie ma mocy opanować; nie czuje w sobie władzy, ani możliwości rządzenia Przyrodą. Na to myśliciel hinduski - Wedantysta - odpowiada, że pojęcie istnienia całkowicie od świadomości odrębnej Przyrody - materii - wynika z ułomności myśli indywidualnej, utożsamiającej się błędnie z ciałem, na podstawie urojenia.
Filozofia hinduska tłumaczy, że zarówno ścisłe rozumowanie jak i własne doświadczenie, tych, którzy przeszli przez pracę odkrywczą i eksperymentalną, dokonaną nad własną świadomością, stwierdzają, że świadomość jest tak w swych możliwościach bogata, iż stać ją na stworzenie w mgnieniu oka obrazu najbardziej nawet skomplikowanego. Nie jest więc możliwością istnienie Świadomości kosmicznej, która cały ten świat myśli tj. ze Siebie Samej go wyłania i tworzy - wyobraźnią.
Zjawy senne wydają się nam całkiem konkretne dopóki trwa sen; podobnie stan jawy i to wszystko co nas otacza - zewnętrzny świat - wydaje się nam realny tylko dlatego, że nie umiemy go zmienić, nie wiemy jak zeń wyjść. Sen nie jest środkiem ani doskonałym ani odpowiednim gdyż przerywa, przynajmniej pozornie, ciągłość świadomości, nie daje więc poczucia niezależności od świata jawy. Jedynie przekonywującym byłoby własne doświadczenie takiego stanu, który by przy zachowaniu pełni jasnej świadomości istnienia, uniezależniał nas całkowicie od własnego ciała i od zewnętrznego świata.
Stan taki jest całkowicie możliwy; doświadcza się go w Jodze, po długiej praktyce tego jej stanu, który nazwano Nirwikalpa Samadhi (tj. "poza wszelkim kształtem") daje on wyzwolenie z ostatnich więzów związanych z ciałami, które są jeno narzędziami świadomości - Ducha - jak i od złudy niezależnego istnienia zewnętrznego świata. Stan takiej całkowitej wolności, czyli Wyzwolenia, zwie się Sahadża Samadhi - trwaniem w bycie czystym; a zjednoczenie z Atmanem i Brahmanem jakie w nim świadomość osiąga, nazywa się w filozofii hinduskiej wielu imionami - Atma-Driszti (oglądanie Atmana), Atma-gnjana (poznanie Atmana), Moksza, Mukti lub Nirwana tj. wyzwolenie, oswobodzenie się itp. - odpowiadające pod pewnym względem pojęciu chrześcijańskiemu - "zbawienia".
Rozum - Buddhi - i Myśl przeszły w takim stanie całkowitą przemianę, zatracając swą ruchliwość, stając się gładką uciszoną powierzchnią, odbijającą zawsze najwierniej światło Czystej Świadomości, tj. Atmana. Odbicie światła atmicznego w lustrzanej powierzchni umysłu stwarza wierny obraz oryginału we wszystkich szczegółach, jednak posiada coś z natury zwierciadła. Obraz ten zwie się Atma, Jaźń-Duch, lub Dżiwa (zwierciadło to Buddhi tj. Rozum czysty, światłością Atmy przepromieniowany). Tak jak białe światło odbijające się od cienko porysowanego zwierciadła rozszczepia się na kolory tęczy, tak samo światło Atmana na ekran czystego rozumienia, intuicji (Buddhi) rzucone, rozszczepia się na świadomość Bytu, świadomość Prawdy i świadomość Szczęśliwości - Sat-Czit-Ananda filozofii hinduskiej, odpowiadające Woli, Mądrości i Miłości lub Prawdzie, Dobru i Pięknu mistycyzmu zachodniego.
W tym sensie to, co nazywamy Przyrodą - Prakriti lub wszechświatem, byłoby tylko świadomością w ruchu, Atmanem zaś świadomością w bezruchu. Ruch i bezruch to dwie równe sobie, współistniejące cechy świadomości; świadomość w ruchu stwarza wszystko; świadomość w bezruchu "zawiesza"; ale jest to ta sama świadomość, jedna a nie dwie; obie te postacie są nierozerwalnie ze sobą złączone, a oddzielnie nie mogą istnieć. Ten kto zdobył wolność świadomości wie, że ruch i bezruch, świadomość i przyroda, Atman i Prakriti, życie i kształt, są tylko dwoistym przejawem jedynej Rzeczywistości - Brahmana.
Piękne symbole tej metafizycznej prawdy znajdujemy w religii hinduskiej, gdzie przedstawia się Najwyższego tworzącego tylko poprzez swoją Szakti, tj. potęgę twórczą, w ruchu, w działaniu, która jest Jego "oblubienicą", a zarazem Jego nieodłączną "połową" - co wyrażone jest w rzeźbie w posagach przedstawiających Sziwę - Najwyższego - w pół męskiej, a pół żeńskiej postaci.
Świadomość w ruchu gdy ma zacząć tworzyć i ze siebie wysnuwać świat, wysyła promień, którym zakreśla obszar i granice terenu swej twórczości kosmicznej. Obszar ten (zwany w literaturze hinduskiej - Hiranjagarbha - "złote jajo Brahmy", a będący kosmicznym odpowiednikiem aury duchowej człowieka) jest pierwszym podłożem i terenem do utożsamienia się z świadomości ze swym tworzywem, jest jakby zarysem nakreślonym przez Myśl najwyższą (Mahat), w który świat ma być "wbudowany"; sama zdolność wyobrażania, tworzenia myślą kształtów i przejawień jest jedną z przyrodzonych cech Świadomości Atmana, a zwie się Para-Szakti, Para-Maja lub Maha-Maja tj. najwyższa Potęga Stwórcy.
Na pytanie jak to być może by Świadomość, która jest wiecznie wolna i szczęśliwa, jedyna, poza którą nic nie istnieje, tak szczerze uważała siebie za śmiertelną, niewolną i na ślepo podlegała cierpieniu, oddzielną od innych i beznadziejnie zgubioną w świecie zjawisk, odpowiedź jest prosta - "potęga wyobraźni Świadomości nie ma granic, może się ona stawać wszystkim co sobie wyobrazi". Gdy wyobrazi sobie, że jest ciałem, to tak się z nim jednoczy i utożsamia, że wszystkie jego cechy, ułomności i ograniczenia poczytuje za własne i prawie nic nie można przeciwstawić owemu całkowitemu zapatrzeniu się w swe narzędzie, jako w siebie samą. Gdy wyobraźnia tak się z jakimś tworem swoim utożsami, że aż całkowicie zapomina iż jest on własnym jej dziełem, wówczas zwie się ją A-widią tj. nie-wiedzą, jest to ślepota, urojenie, "upadek".
Rozpraszanie owej A-widii - nie-wiedzy, dźwiganie się z "upadku" zamroczenia, jest zadaniem każdej wielkiej religii i filozofii, jest też treścią eksperymentalnej metody - Jogi.
Duch, Świadomość czysta, w najsubtelniejszym swym przejawieniu, jest Bytem, Mądrością i Szczęściem (Sat-Czit-Ananda). Te trzy zasadnicze właściwości Ducha odbijają się w Przyrodzie - Prakriti - drugim krańcu Jego przejawienia - jako jej trzy nieodłączne cechy tj. Guny - zwane Tamas, Radżas i Sattwa, tj. bezwład, ruchliwość i harmonia. Istnieją one nieodmiennie we wszystkości przejawionej, są zarówno atrybutami każdego atomu materii, jak cząstki organizmu żywego i psychiki każdej istoty, od pierwotnej do najwznioślejszej. Nieco inne miana nadawać możemy przejawom tych Gun w tzw. materii "martwej", a inne gdy się wyrażają w psychice człowieka; inaczej się wyrażają na najniższych szczeblach wielkiej drabiny ewolucyjnej - w zwierzęciu lub człowieku dzikim, a w geniuszu lub świętym, ale są to tylko różne wyrażenia tych samych cech Prakriti, w których troistość natury Ducha się odbija.
Tamas - wyraża się w każdym oporze wobec zmian; jest to bezwładność w materii, spoistość atomów, sztywność w kształcie, rozpęd w ruchu, bezwład osi wirowania itd. Jest instynktem samozachowawczym w żywych organizmach, oraz wszelkimi instynktownymi odruchami; jest podstawą przyzwyczajeń, nałogów, automatyzmów, ortodoksji i konserwatyzmów; jest biernością we wzruszeniach, ale także pierwotną ciężką namiętnością, nie dbająca o żadne skutki; jest gnuśnością, ociężałością myśli, poruszającą się z uporem w utartych koleinach, ale na znacznie wyższym poziomie jest wytrwałością, stałością i wiernością, człowiekowi i idei, które są podstawą wszelkiej ufności i przyjaźni, liczenia na ludzi, warunkiem zaufania i budowania społecznego; jest też wiarą w siebie i w raz uznaną prawdę, niewzruszonym poczuciem swojej nieśmiertelności oraz jedności z Najwyższym; jest nieugiętością charakteru i wolą niezłomną, która przed niczym się nie cofa i nie spocznie aż osiągnie swój cel, jako że wyraża wolę i byt Ducha.
Radżas jest płynnością i rozciągliwością w materii, rządzi przemianami i energiami; narusza równowagę, zwycięża bezwład, powoduje parowanie, topienie się metali, wybuchy i kataklizmy. Radżas umożliwia życie, gdyż bez ruchu cząstek życie organiczne nie mogłoby istnieć w przyrodzie; jest sprytem i instynktem samozachowawczym i zachowania gatunku, walki o pokarm i samicę. W człowieku jest namiętnością i gwałtownością uczuć i wzruszeń oraz nieustanną ruchliwością myśli. Jest podstawą wszystkiego co rewolucyjne, nowe, żywe, burzące i twórcze; na wyższym szczeblu daje odwagę, rzut, natchnienie, lot i żądzę wiedzy; niespokojną, nigdy nie sytą tęsknotę, "boskie niezadowolenie", jest bodźcem do wspinania się i szukania prawdy, które umożliwia napięcie wysiłku; "gwałtownym ruchem" zrywa ostatnią zasłonę co człowieka od Wiecznego oddziela.
Sattwa to rytm, harmonia, to łączenie i równoważenie przeciwieństw, syntetyzowanie sprzeczności. W materii przejawia się jako sprężystość, zdolność do wibracji, jako ruch falowy, rytmiczny; jako harmonia barw, dźwięków, drgań. Jest podstawą ciągłego odnawiania się organizmów, bez zatracenia naturalnego kształtu; wśród zwierząt jest źródłem miłości macierzyńskiej. Sattwa jednocząc Tamas i Radżas jest podstawową siłą umożliwiającą życie, które jest ciągłym trwaniem niezmiennego w zmiennym. Pozwala na odbieranie wrażeń zmysłowych i wykonywanie ruchów, gdyż koordynuje myśl z systemem nerwowym i przekazuje mu bodźce. Rządzi niepodzielnie systemem nerwowym, jest źródłem radości życia, gdy ciało jest w stanie harmonii i równowagi zdrowia, a dusza w spokoju. Piękno przyrody, zwłaszcza królestwa roślinnego, którym wszechwładnie rządzi, jest jej wyrazem. A w stosunku do człowieka jest tym wszystkim co mu daje szczęście, radość, zadowolenie - gdyż tylko rytm uczuć i harmonia w sobie i w otoczeniu, harmonia ze sobą lub z czymś, stwarza w nas poczucie szczęścia. Tęsknota, głóg i pogoń za szczęściem są powszechne. Ukoić się mogą całkowicie i do dna, tylko w stopieniu się z Harmonią najwyższą. Sattwa jest warunkiem wszelkiego piękna, tak formy jak wnętrza, jest życzliwością, pogodą w uczuciach, spokojem rytmicznym w myślach, miłością świetlistą i promieniującą w duszy, a szczęściem głębokim i cichym w tych, którzy Ducha poznali.
Według pojęć hinduskich każdy człowiek przychodzi na świat z pewnym zasobem psychicznych cech, zdolności i skłonności - wyrazem zdobyczy poprzednich żywotów - oraz z pewną jakby "formułą" wewnętrznego prawa, która decyduje o kierunku jego dalszego rozwoju, Prawo to wyznacza również naród i religię w jakich się rodzi, warunki fizyczne, rodzinne, społeczne i kulturalne, jak i tradycje w których się wychowuje, oraz obowiązki i zadania, które z tych wszystkich czynników - z jego miejsca w świecie - wynikają. Zespół obowiązków jakie jednostka ma spełnić by na drodze swego rozwoju wewnętrznego najszybciej postępować i możliwie najdalej zajść, nosi zbiorowe miano - Dharma.
Charakterystyczne są słowa: "najszybciej dojdziesz do doskonałości jak najlepiej swą własną wypełniając Dharmę", i "lepsza Dharma własna choćby najskromniejsza niźli Dharma cudza choćby najwspanialsza", "Swą własną pełniąc Dharmę nawet śmierć jest dobra". Bowiem Dharma każdego człowieka jest inna, wypływająca z jego własnej przeszłości i jego natury; jakkolwiek nieznaczną i drobną może się zdawać z zewnątrz lub subiektywnie ciężka i obezwładniającą - to jednak jest właśnie dla danej jednostki najlepszą, bo własną. Przypomnieć to można tę samą myśl wyrażona w pięknej naszej legendzie o człowieku, który chciał zamienić swój krzyż bo mu się zdawał zbyt trudny do niesienia; a uzyskawszy pozwolenie Chrystusa, długo szukał wśród krzyży różnych wymiarów i rodzajów, aż powrócił do miejsca gdzie pozostawił był swój, i nie poznając go uradował się niepomiernie znajdując wreszcie najodpowiedniejszy, najlepiej odpowiadający jego siłom, budowie ramion, chwytowi rąk. Powrócił do swojej dawnej Dharmy.
Pojęcie Dharmy jest niezmiernie ważne w Hinduizmie, gdyż Dharma wyznacza i rządzi postępowaniem codziennego życia; a właściwe postępowanie uważają Hindusi za kamień węgielny wszelkiej żywej religii i społecznej budowy, w czym się różnią od Europejczyków, którzy niejednokrotnie w dziejach większą przywiązywali wagę do prawomyślności pojęć (ortodoksja) i gotowi byli łatwiej wybaczyć uchybienia w postępowaniu aniżeli "herezje" myślowe. Hinduizm natomiast daje jednostce całkowitą swobodę dociekań myślowych i kształtowania swych pojęć i przekonań filozoficzno-religijnych pod warunkiem, że będzie wierna swej Dharmie.
Poza Dharmą jednostek istnieje Dharma wspólna, kolektywna, grup społecznych, rodzin, klas, religii jak i narodów. Jednostki, które Dharmę swego narodu najgłębiej czują są prawdziwymi Przodownikami, wyrażają bowiem najistotniej Ducha Narodu (Król Duch nie jest piękną fantazją geniuszu Słowackiego, lecz ścisłym oddaniem rzeczywistej, acz niewidzialnej prawdy) i stają się pomocnikami na Jego własnym rozwojowym szlaku.
Wierność swej Dharmie narodowej jest równie ważna jak wierność Dharmie indywidualnej. Odstępstwa od niej wiodą w jałową beztwórczość, w pustkę, grożą zatraceniem się i unicestwieniem. Nie ma zaiste większego grzechu na drodze indywidualnej jak zaparcie się Siebie - swego Ducha, odchylenie od Jego drogi; nie ma zaiste większego grzechu wobec Narodu - a więc Siebie i Boga - jak odstępstwo od jego Dharmy.
Istnieją Dharmy jeszcze szersze, Dharma ludzkości, kuli ziemskiej, wszelkiego na niej istnienia, Dharma gwiazd i systemów słonecznych, Dharma Aniołów (Dewów), Duchów różnorodnych, światów, planet itd.
Ideą przewodnią całego eposu Mahabharaty jest idea Dharmy. Bhiszma, wielki bohater Mahabharaty, w chwili swej tragicznej śmierci na polu bitwy, na łożu ze strzał, mówi: "Dharma utrzymuje światy, jest podstawą istnienia, Dharma jednoczy ludy ziemi i rządzi wszechżyciem".
A-dharma jest Dharmy odwrotnością, wszystkim co jej przeczy, co się jej sprzeciwia, co ją łamie. W życiu jednostki jest lekceważeniem swej drogi i jej obowiązków, odstępstwem i zdradą siebie i swego sumienia; w życiu społecznym wszystkim co narusza harmonię i ład, co burzy budowę społeczną i wprowadza chaos, co rozwojowi jednostek przeszkadza, a szkodzi człowiekowi, co poniża jego godność i spycha go w dół. Wszelkie teorie, które są sprzeczne z rozwojem wewnętrznym jednostek i etycznym postępem społeczeństw są również zwane a-dharma, jak i wszystko co moralnemu prawu jest przeciwne.
Człowiek jest istotą społeczną i życie społeczności jest potrzebne dla jego wewnętrznego rozwoju. Spokojne i sprawne, dobrze zorganizowane i harmonijne funkcjonowanie ustroju społecznego było i jest podstawowym warunkiem duchowego rozwoju jednostki. Geniusz hinduski dokonał może największego dzieła w dziejach ludzkości tworząc system społeczny, który nie tylko dał światu niezmiernie piękną i bogatą kulturę; nie tylko stworzył rusztowanie, po którym jednostka mogła z łatwością się wspinać ku szczytom duchowości; nie tylko urobił szerokie podłoże, na którym filozoficzno-religijna myśl rozwinęła się bogato i bujnie, tworząc ogromną ilość wspaniałych filozoficznych systemów i pięknych symbolów i praktyk; ale który oparł się również skutecznie rozkładającemu wpływowi licznych najazdów, tak zbrojnych jak kulturalnych i politycznych.
System ten w swej głębokiej filozoficznej treści zawiera i dziś wszystkie elementy do dalszego, jeszcze wspanialszego rozwoju - jeśli tylko odrzuci się naleciałości i nadbudówki, które go z biegiem wieków spaczyły - bowiem opiera się na nieprzemijających prawach i psychologicznych właściwościach natury ludzkiej.
Hinduski system społeczny opiera się na dwóch zasadniczych pojęciach - Dharma i Warna. O pierwszym mówiliśmy już, drugie słowo oznacza podział społeczeństwa na cztery kategorie, zależnie od funkcji dla tego społeczeństwa niezbędnych. W każdej społeczności jest nieodzownym: rozwój kultury, religii, wiedzy i sztuki; obrona orężna i prawna, administrowanie i rządzenia; planowanie produkcji i rozdział dóbr, przemysł i handel; praca na roli - fundament istnienia społeczności.
Ci, którym powierzona jest piecza nad religią i kulturą oraz wiedzą (w umyśle hinduskim nie ma ścisłego między nimi rozgraniczenia), są w społeczeństwie najważniejsi, gdyż bez ich pracy odkrywczej i twórczej, bez gromadzenia zasobów wiedzy, bez utrwalania jej w umysłach jednostek tj. nauczania i szerzenia oświaty, poziomu społeczeństwa nie dałoby się wznosić a nawet utrzymać i nieuniknienie musiałby się wkrótce obniżyć i spaczyć.
Obowiązkiem tej najwyższej Warny było odprawiania obrzędów religijnych, gromadzenie ksiąg i manuskryptów, studia nad filozofią, literaturą, tak religijną jak świecką, pisanie podręczników, porady teoretyczne i fachowe, a zwłaszcza czuwanie nad słuszną interpretacją praw i sprawiedliwym ich stosowaniem przez władców i książąt; toteż na dworach królewskich zawsze był uczony w piśmie i znawca moralnego prawa, jako doradca i przyjaciel władcy, ostatnia instancja w wypadkach spornych i niejasnych.
Praca w tej Warnie była uważana za tak zaszczytną iż specjalne, uświęcone tradycją prawo, oddalało od niej niepowołanych i niegodnych, gdyż opiewało iż pracownicy tej Warny muszą być ubodzy do końca życia, pozostając na utrzymaniu społecznym; żadne zdobywanie fortuny ani praca zarobkowa nie były w niej pierwotnie dozwolone.
Jednym z najważniejszych obowiązków w tej Warnie Braminów było nauczanie i wychowywanie młodzieży. Wykształcenie, w teorii było otwarte dla każdego, choć w praktyce korzystali z niego mężczyźni, a z kobiet tylko wdowy. Chłopca w siódmym roku życia powierzano pieczy nauczyciela - Guru - z którym mieszkał, zazwyczaj na ustroniu i którego domowe życie dzielił, wywdzięczając się za naukę pracą domową, gromadzeniem opału, opieką nad krowami itp. Uczył się zasad religii i prawego życia, czytania, pisania, śpiewania hymnów, zasad higieny, ćwiczeń fizycznych i pamięciowych, oraz praktyk religijnych i duchowych, ale nade wszystko zdobywał wśród atmosfery domu nauczyciela i pod wpływem jego osobistego przykładu, tę nieuchwytną a wszechstronna harmonię, która jest wyrazem wewnętrznej kultury.
Chłopak pozostawał w domu nauczyciela do 25-ego roku życia, po czym wracał do domu rodziców, gotów do podjęcia nowych społecznych obowiązków. Za lata nauki i utrzymania należało się nauczycielowi wynagrodzenie (Dakszina) wysokość jego zależała od zamożności rodziców. Dług ten był uważany za tak święty iż sieroty lub dzieci ubogich rodziców, miały prawo i obowiązek zbierania po ludziach datków na Dakszinę. O Dharmie tej Warny i cechach przez nią wymaganych, mówi się szczegółowo w XVIII rozdziale Gity.
Następna Warna - Kszatriów, miała za zadanie obronę społeczności przed wrogiem i wszelkim zewnętrznym niebezpieczeństwem, zarówno dzikim zwierzem, zbrojnym najazdem nieprzyjaciela jak i niszczącymi żywiołami przyrody (posuchą, powodzią itp.). to też była to klasa nie tylko rycerzy i wojowników powołanych w każdej chwili "Potrzeby" do złożenia ofiary z życia i mienia - podobnie jak dawne rycerstwo - ale i administratorów i rządców, dbałych o utrzymanie społecznego ładu, o rozumne stosowanie prawa, o opiekę nad jednostka i organizacją gromady, o popieranie wszystkiego co służy jej rozwojowi, rzemiosł, sztuk, nauki i filozofii.
Historia Indii obfituje w najwspanialsze przykłady bohaterstwa na polu bitwy i w zmaganiach z wrogiem przedstawicieli tej Warny, zarówno jak w niezrównane przykłady genialnych władców, którzy w odległych wiekach, gdy Europa była pogrążona w mroku i barbarzyństwie, rządzili rozumnie, z szerokością pojęć i humanitaryzmem przewyższającym nieraz znacznie naszą współczesność. Np. król Czandragupta Moria w czwartym wieku przed Chrystusem organizuje swe olbrzymie królestwo na zasadzie samorządu nie tylko prowincji i miast ale i wsi, które się stają małymi republikami wiejskimi rządzonymi przez obieralną Radę Pięciu "Panczajat", które przetrwały prawie dwa tysiąclecia i były podwaliną potęgi i kultury Indii; a słynny Asoka w trzecim wieku przed Chrystusem, nie tylko buduje sieć nowych dróg wysadzanych drzewami, "by cieniem darzyły ludzi i zwierzęta", zakłada nowe stawy, zbiorniki wody, liczne schroniska dla podróżnych i darmowe zajazdy, a także to co byśmy dziś nazwali "Przychodnią" dla chorych, z rozdawnictwem lekarstw i darmowymi poradami, ale nawet instytucje którymi dziś jeszcze mało społeczeństw może się poszczycić jak... szpitale dla zwierząt.
Wojny odbywały się w owych czasach wedle ściśle przestrzeganych praw. Szczegółowe przepisy ograniczały ruchy wojsk, wyznaczały tereny na pola bitew, lokalizowały operacje wojenne tak, by nie przeszkadzały pracy na roli i nie przerywały żniw. Obowiązek walki orężnej należał tylko do Warny Kszatriów, inne Warny nie miały ani prawa ani potrzeby imać się oręża, gdyż Dharma ich wymagała innej służby. Żadna akcja wojenna nie mogła się zwrócić przeciw cywilnej ludności, a maltretowanie jej przez wojsko było w ogóle nie znane. Po zakończeniu bitwy zwycięski książę przyjmował delegacje ludności, która mu przedstawiała swe petycje i prośby, pewna, że nie będą zlekceważone. Wysokość podatków była wyznaczona pradawnym zwyczajem, którego nikt, nawet największy zwycięzca, nie miał prawa ani mocy naruszyć. Zwycięstwo na polu bitew określało właściwie tylko kto zostaje naczelnym księciem danego kraju czy prowincji. Zwyciężony książę pozostawał zazwyczaj na swym dawnym tronie, choć już nie jako niepodległy władca, a jako lennik zwycięzcy. Obowiązkiem panującego było zużywanie wszystkich dochodów na dobro publiczne, a wszelkie nadwyżki w skarbie powinny były być co pewien czas, zazwyczaj co 5 lat, obracane na roboty publiczne i ulepszenia mające służyć wszystkim oraz rozdawane Braminom, wędrownym mnichom, ubogim i sierotom. Na wynagrodzenie Kszatriów składały się daniny miast oraz łup wojenny.
Trzecia Warna to Wajszjowie czyli kupcy, przemysłowcy, rzemieślnicy i właściciele ziemscy. Była to klasa produkująca, której obowiązkiem było zabiegać o materialny dobrobyt społeczności, musiała tak planować produkcję i tak nią kierować, by skarb państwa był zawsze pełen, by dochód wielokrotnie przewyższał rozchody. Dharmą tej Warny było zdobywanie i gromadzenie bogactw, aby się nimi dzielić z innymi i obracać na dobro społeczne. Ubóstwo w niej w przeciwieństwie do pierwszej, w której było ono obowiązkiem, uważano za niezgodne z powołaniem. Własność prywatna zresztą była w wielu wypadkach ograniczana, instytucje użyteczności publicznej lub specjalnie ważnej dla życia społecznego, nie mogły pozostawać w posiadaniu prywatnym, drogi, mosty, szpitale, schroniska - tzw. Dharmaszale - uczelnie itd., były własnością publiczną, ale fundowanie ich własnym kosztem, jako dar dla społeczności było jednym z obowiązków i przywilejów Wajszjów.
Swoje niezmierne bogactwo, dobrobyt mas trwający przeszło 3000 lat, aż do pojawienia się Anglików, olbrzymi rozkwit przemysłu i handlu, nagromadzenie bogactw o których wspominają liczni podróżnicy chińscy jak i historycy rzymscy i greccy w IV w. Przed Chrystusem, zawdzięczały Indie tej Warnie. Pliniusz starszy w 77 roku po Chrystusie mówi o sumie 100.000.000 sesterji płynących rok rocznie z Cesarstwa rzymskiego do Indii za ich wspaniałe wyroby, nie mające w owych czasach równych sobie na ziemi. Handel z zamorskimi krajami tak na wschodzie jak na zachodzie kwitnął od tysięcy lat. Wiele przedstawicieli tej potężnej trzeciej Warny posiadało nawet swe własne flotylle handlowe. Tylko liczna i zasobna klasa rzemieślników mogła stanowić podstawę tak wielkiego dobrobytu i zasilać odpowiednio istnienie bogatych przemysłowych i kupieckich klas. Istotnie zarówno część Wajszjów oddająca się rękodziełom o wysokim artystycznym poziomie, jak i następna Warna stanowiły tak zdrową i mocną podstawę.
Czwarta Warna Szudrów składała się z tych, których rozwój umysłowy nie pozwalał jeszcze na wypełnianie żadnych trudnych funkcji społecznych i kierowniczych, czy to w przemyśle czy w administracji; z ludzi prostych, którzy nie sięgali myślą poza troski i radości osobiste codziennego dnia, lecz mogli posiadać cenne talenta wyrażające się w sztuce ludowej. Praca fizyczna, życie codzienne, drobne przyjemności społeczne i artystyczne najzupełniej im wystarczały do szczęścia i dalszego rozwoju. Grupie tej powierzona była niemal cała praca czysto fizyczna tak ważna dla społeczeństwa, a więc uprawa roli, hodowla bydła, różne rodzaje rzemiosł (przędzalnictwo, tkactwo, rycie w kamieniu i drzewie itd.) roboty budowlane, drogowe, oraz służba domowa.
Z natury rzeczy wiedza, sztuka i rzemiosła przekazywane były z ojca na syna, z drugiej strony hinduski system rodziny gromadnej, kolektywnej nie pozwalał na wyraźne odseparowanie pracy każdej jednostki. Wszyscy brali udział w pracy głowy rodziny, a po jego śmierci synowie i zięciowie dalej pracowali w tym samym fachu, rozwijając go i doskonaląc. Dziedziczność powołań i fachów stała się zatem faktycznym aczkolwiek nie pisanym prawem. Z biegiem czasu prawo to zakrzepło i przyczyniło się znacznie do zacieśnienia Warn, bowiem początkowo były one otwarte dla każdego kto posiadał zdolności i zamiłowanie odpowiadające każdej z nich, kogo pociągało do poszczególnych Dharm rzetelne powołanie; po wiekach wyrodziły się jednak w system kast dziedzicznych z mnóstwem poddziałów i zamkniętych w sobie gromad, czasem podobnych do naszych dawnych cechów, aż poczęły opierać się więcej na ograniczeniach w zawieraniu małżeństw (starożytne pojęcie eugeniki), oraz zakazie wspólnego spożywania posiłków, aniżeli na zróżnicowaniu funkcji. Ten ostatni zresztą zakaz mający swe dawne głębokie tradycje, a który przetrwał do dziś dnia, odnosił się głównie do tzw. "poza-kastowych", przez uprzejmość zwanych dzisiaj "piątą kastą", która powstała z niedobitków najprymitywniejszych plemion tubylczych z czasów gdy Ariowie przybyli do Indii, oraz z "wyrzutków" dosłownie, społeczeństwa tj. ludzi wyeliminowanych ze swej kasty, za jakiekolwiek wykroczenia przeciw gromadzie, lub wprost czyny z Dharmą jej niezgodne. Los owych poza-kastowych był w przeciągu wielu wieków bardzo ciężki i dopiero współcześni reformatorzy z Gandhim na czele, przeprowadzili energiczne ich równouprawnienie.
Jeśli chodzi o zróżnicowanie funkcji społecznych to dziś jedynie kasta Braminów zachowała coś z dawnej tradycji i specjalizacji w sprawach religijnych, rytualnych, filozoficznych i naukowych. Natomiast inne kategorie pracy i służby roztopiły się w ogólnym społecznym chaosie, który jest uważany przez znawców Ksiąg świętych za jedną z niszczących cech ciemnego wieku, wieku upadku moralnego (Kali Juga), który panuje teraz nad światem,. Ciekawym zjawiskiem współczesnym jest silny rozrost i wzmocnienie się kasty Szudrów, przeważnie małorolnych lub bezrolnych chłopów, którzy powoli lecz stale wypierają inne kasty nie tylko z posiadania ziemi, ale i z handlu i przemysłu, a nawet wchodzą powoli do urzędów choć w tych ostatnich Bramini jeszcze przeważają i celuje sprytem i inteligencją. Na ogół jednak zaznaczyć się daje tendencja Braminów w kastę wyłącznie kapłańską, a pomieszaniu się innych kast w bezbarwny - lub wielobarwny - tłum ludzki, podobny do społeczeństw europejskich.
Gdyby genialni przywódcy nowych Indii chcieli budować społeczeństwo swej wyzwolonej ojczyzny według jej pradawnych tradycji, musieliby dążyć do głębokiego przeobrażenia i odrodzenia systemu kast w duchu starodawnych Warn, opierając je wyłącznie na psychologicznych podstawach tj. Zdolnościach i zamiłowaniach, otwierając je dla wszystkich wedle ich powołań i moralnych zasług, a wówczas dawny ideał poczwórnej budowy organizmu społecznego (Czaturwarna) mógłby jaśnieć na nowo o oddać jeszcze Indiom i światu niespożyte usługi. Na razie większość reformatorów induskich idzie raczej w kierunku zniwelowania kast, chociaż siłą tradycji w życiu codziennym znajdują one jeszcze ogromne miejsce i duże mają znaczenie.
To słowo sanskryckie zawiera w sobie pojęcie wyrzeczenia się wszystkiego, zerwania i odejścia od świta dla skupienia się na pracy duchowej. Jest to czwarta z czterech Aszram, czyli okresów na jakie Hinduizm dzieli ludzkie życie. Wstępem jest okres przed urodzeniem, błogosławiony dwoma bardzo pięknymi rytuałami, dziś niemal nie używanymi, oraz dzieciństwo do lat siedmiu, wolne od wszelkich obowiązków, radosne i swobodne. Okres następny od 7 do 25 roku życia, poświęcony jest przyswajaniu wiedzy Brahmaczari (sztuki prawdy) i wszechstronnemu rozwojowi fizycznych, moralnych, umysłowych i duchowych sił.
Obowiązki tego okresu były liczne i trudne, reguła życia surowa, niemal zakonna, najprostsze pożywienie a najskromniejsza odzież, twarde posłanie, wytężona praca i całkowite opanowanie zmysłów, a nawet wszelkich myśli o sprawach płci, było wymagane i przestrzegane.
Pojęcia hinduskie o płci są bardzo różne od zachodnich. Nie kryje się nigdy przed dziećmi obiektywnych faktów, uważa się je nie tylko za prostą i piękną część przyrody, ale równie jak ona święta; okres dojrzewania otacza się opieka i troska, a dojrzałość dziewczęcia święci się pięknym rytuałem przywołującym błogosławieństwo Aniołów na przyszłe jej macierzyństwo. Małżeństwo, ojcostwo i macierzyństwo stawia się na piedestale, otacza czcią; uprzednia czystość chłopca jak i dziewczyny uważana jest niemal za równie ważną; wszelkie stosunki poza małżeńskie są do dziś dnia w wielu sferach uważane za odrażające.
W okresie przyswajania wiedzy, celibat obejmujący czystość myśli i uczuć, uważało się za nieodzowny warunek pełnego i harmonijnego rozwoju, zarówno władz fizycznych jak umysłowych i duchowych. Było to od wieków aksjomatem dla umysłowości hinduskiej, która zawsze uważała iż prawdziwie głębokie studia kończą się z chwilą, gdy młodzieniec wchodzi w obowiązki małżeńskie; samo słowo "Brahmaczari" oznacza także nieodłączną od szukania prawdy - czystość i najczęściej w tym znaczeniu bywa używane. Sama wstrzemięźliwość i opanowanie fizyczne gdy nie towarzyszy im czystość uczuć i wyobraźni, są uważane za gorsze od rozpusty i bardziej od niej w swych psychicznych skutkach szkodliwe. To też w wychowaniu zwracano uwagę na obie dziedziny i pomagano uczniowi szczerze w zdobywaniu umiejętności kierowania swymi fizycznymi, zarówno jak i psychicznymi energiami. Spartańskie zwyczaje, lekkie i harmonijne odżywianie, dużo ruchu, specjalny system gimnastyki - tylko Indiom znany - a mający ogromny wpływ na gruczoły i organa wewnętrzne; oraz skupienie uwagi i zainteresowań wyżej, na dziedzinę wiedzy i ducha, pomagały od wieków i do dziś dnia chłopcom hinduskim zachowywać tę świeżą czystość fizyczno-psychiczną, mało znaną ich rówieśnikom na Zachodzie.
Znaczną pomocą w zachowaniu tej czystości i opanowania jest też dawny, do dziś dnia panujący zwyczaj społeczny, iż kobiety poza rodziną mało właściwie przebywają w towarzystwie mężczyzn.
Po okresie studiów przychodził następny zwany Grahasta - życia rodzinnego i pracy zarobkowej. Dług zaciągnięty wobec społeczności podczas dziecinnych i młodzieńczych lat musiał być teraz spłacony.
Pierwszym i głównym obowiązkiem wszystkich Warn w tym okresie było przysparzanie krajowi nowych obywateli, wychowywanie następców w rodzinie; to też przynajmniej jeden syn jest nie tylko pragnieniem ale i religijnym obowiązkiem każdego hindusa, a bezdzietność uprawnia do powtórnego małżeństwa, którego ideał jest bardzo różny od zachodniego. Żonę wybierają rodzice, skrzętnie badając jej rodowód, poziom moralny i społeczny rodu i materialny rodziny, posag jest bowiem sprawą też doniosłą. Pierwsza ceremonia, właściwie narzeczeństwa, odbywa się na parę lub nawet wiele lat przed ukończeniem studiów, ale drugi, właściwy ślub, dopiero po powrocie w dom rodzicielski. Żona zwie się Dharmapati - czyli towarzyszką w spełnianiu Dharmy, współpracowniczką w każdym życiowym zadaniu, współuczestniczką każdego obowiązku, wyrazem tej idei są rytuały tego okresu, których mężczyzna nie może wypełniać sam, są one zadaniem obojga. Wybieranie żony przez rodziców nie razi umysłu hinduskiego, małżeństwo jest bowiem kwestią społeczną i religijną, a nie jak na zachodzie indywidualną; miłość jest funkcją ducha, miłość i płeć nie są tak ściśle związane w pojęciu hindusów, każdy wie że partnerka tym samym prawom posłuszna we wszelkiej pracy stanie przy nim i bezwzględnie wierności mu dochowa. Miłość przychodzi później, wzbogaca się też wciąż wspólnymi troskami i radościami, na najgłębszym poczuciu wspólnej drogi i życiowego posłannictwa oparta, oraz na niezmiernym szacunku i zaufaniu, poczuciu wspólności i zależności wzajemnej. Żona ma być dosłownie pomocą w wypełnianiu Dharmy uzależnionej od Warny męża. Wspaniałe są przykłady żon Kszatriów, rycerzy, które ich posyłały na bój aż do zaparcia się całkowitego siebie, lub przy nich walczyły; albo Braminów dzielące radośnie ubóstwo mężów, zmieniające się w wielkie jałmużniczki i służebnice. Cześć jaką Hindusi otaczają żonę i matkę nie ma sobie równej, chyba w naszych starych polskich domach można było znaleźć podobną. Żona hinduska jest istotnie towarzyszką, przyjacielem, a niekiedy i nauczycielem - Guru - swego męża, kierując się zawsze sercem, intuicja i najgłębszą czcią. Umiarkowanie płciowe jest i w małżeństwie zalecane i najczęściej przestrzegane, liczne przepisy religijne i zwyczajowe określają najlepsze miesiące i tygodnie dla poczęcia dziecka. Ideałem, który od wieków stawiały święte księgi, a dziś powtarzał Gandhi, jest współżycie małżonków tylko tyle razy ile dzieci mieć pragną, nie jest to zresztą przestrzegane poza uczniami Gandhiego i bardzo religijnymi ludźmi.
Okres Grahasty z jego pracą społeczną i spełnianiem najpierwszych ze swej Warny wynikających obowiązków, jest uważany za najważniejszy nie tylko społecznie, ale i indywidualne, od niego bowiem zależy okres następny.
Gdy synowie już są dorośli i można im przekazać wszystkie rodowe obowiązki i odpowiedzialność za młodszych w rodzinie, dotychczasowy Grahasta - człowiek rodziny - ma prawo wejść w nowy okres życia, gdy zwał się Wanaprasta - mieszkańcem lasu, gdyż opuszczał wówczas swój dom, zazwyczaj w towarzystwie żony, odtąd traktowanej jako siostra, budował sobie chatkę w puszczy lub zacisznym ustroniu, nad rzeką czy w górach i tu oddawał się studiom nad filozofią, rozmyślaniom religijnym i ćwiczeniom Jogi. Życie prowadził proste, żywił się owocami i jarzynami, co pomagało do zharmonizowania organizmu i przygotowania go do oświecenia, które miało otworzyć przed nim drogę do wyzwolenie duchowego. Nieraz zamiast budować oddzielną chatę osiedlał się w pobliżu jakiegoś wielkiego mędrca lub świętego, których do dziś dnia w Indiach nie brak. W naszych czasach ten ostatni zwyczaj przeważa.
Po pięciu, dziesięciu latach takiego skupionego, ascetycznego życia, mógł być gotów do następnego kroku tj. Sanjasy, czyli ostatecznego zerwania ze światem. Żegnał wówczas swą wierną towarzyszkę-przyjaciela, żona wracała do rodziny, zwracał wszelkie oznaki swej Warny wzniósł się bowiem już ponad nią, przyodziewał oranżowo-płową szatę oczyszczenia i ubóstwa i ruszał z miseczką żebraczą w świat. Bezdomny, bezimienny, z niczym doczesnym nie związany, miał odtąd jeden cel: znaleźć prawdę, zjednoczyć się z Bogiem; wolny od jakichkolwiek społecznych a nawet religijnych obowiązków, wolny od wszelkich Dharm. Wszystko inne dlań znikało, zapatrzony w jedno, zdążał jak strzała w najwyższą duchowość w Wyzwolenie.
Hinduizm podchodzi z nieco innego punktu do zagadnień metafizycznych aniżeli inne religie. Kosmogonia i hierarchia duchów, pojęcie Stwórcy i stworzenia, Władcy i rządzonych przezeń światów lub Ojca i dzieci są o wiele wyraźniejsze i silniej podkreślone w innych religiach, nie wyłączając chrześcijańskiej, opierającej się na Starym Testamencie i greckiej filozofii, aniżeli w Hinduizmie. Metafizyka hinduska mniej się troszczy o pochodzenie i stworzenie świata, aniżeli o zagadnienia samej świadomości; na niezbitym fakcie jej istnienia buduje swe dociekania.
Drugą charakterystyczna i od wszystkich innych religii prócz Buddyzmu, wyróżniającą się cechą Hinduizmu jest jego eksperymentalność. Hinduizm nie ma dogmatów; żeby doń należeć nie potrzebne jest przyjęcie żadnego wyznania wiary, natomiast konieczne jest zobowiązanie się od życia wedle pewnych reguł postępowania. Szukanie prawdy pozostawia się wysiłkowi jednostki, jako temat do rozmyślań, badań i doświadczeń; a Księgi święte są uważane za bezcenne zapiski tych, którzy własnym doświadczeniem Prawdę poznali, lub na drodze do niej tak daleko zaszli, że wiedza jaką zdobyli może być użytecznym drogowskazem dla innych. Nie znaczy to by w Księgach świętych nie było rozdziałów dotyczących kosmogonii, rytuałów i obrzędów, lecz mniej przywiązuje się do nich wagi, za mniej żywotne uważa, aniżeli te, które mówią o szukaniu Prawdy w drodze eksperymentalnej.
Droga ta wedle Hinduizmu zacząć się musi od oczyszczenia całej natury, od wyrobienia charakteru i przygotowania fizycznego ciała do żmudnego i niebezpiecznego wysiłku, który jest konieczny by móc przygotować się do bezpośredniego postrzegania metafizycznych i mistycznych prawd (tj. prawd dotyczących świata w nas i świata poza nami).
Powołanym do tego wysiłku może być każdy, byle ożywiało go gorące a bezkompromisowe pragnienie znalezienia prawdy; pragnienie tak silne, tak pochłaniające, by człowiek zobojętniał na wszystko co bezpośrednio do niej nie prowadzi. Obojętność na wszystko co w szukaniu tym nie jest pomocne jest pierwszym krokiem na tej drodze szukania, zwanej Jogą.
Następnym jest urobienie charakteru według pięciu prawideł postępowania i przyzwyczajenie się do życia w duchu całkowitego wyrzeczenia.
Oto reguły według których powinien żyć Jogi:
1. Ahimsa - nie odbieranie życia i nie przyczynianie bólu ni krzywdy żadnej żywej istocie.
2. Satja - prawda, unikanie wszelkiego kłamstwa, wprowadzania w błąd, nieścisłości.
3. Asteja - wyzbycie się pożądania jakichkolwiek przedmiotów ułatwiających lub uprzyjemniających życie, a nawet pragnienia samego życia tj. fizycznego istnienia.
4. Brahmaczaria - celibat; całkowita czystość w życiu fizycznym.
5. Aparigraha - ubóstwo, zadawalanie się małym, ograniczanie swych potrzeb do minimum koniecznego dla zachowania zdrowia.
Wraz z usiłowaniem uregulowania całego swego życia wedle tych wskazań powinien też przyjąć dyscyplinę wewnętrzną, znaną pod ogólnym mianem Nijama, a składającą się również z pięciu cnót:
1. Siaucza - czystość myśli, uczuć, pragnień, bezinteresowność i bezosobistość.
2. Titiksza - pogoda, zadowolenie z każdej rzeczy jaką nam życie przynosi, przyjmowanie złego czy dobrego zawsze z uśmiechem.
3. Tapasja - wewnętrzny intensywny wysiłek - skupienie myśli, nie rozpraszanie jej na żadne szczegóły, koncentrując ją z całą mocą ku jednemu celowi. Tapas jest uważany za podstawę Jogi, potęgę, która zwycięża wszelkie przeszkody, to jakby samo-ofiarny płomień wewnętrzny. Znane jest zdanie: "Tapasem Brahman stwarza świat".
4. Smarna - studia, wczytywanie się w teksty metafizycznych i religijnych ksiąg.
5. Szradha - wiara w Boga, zaufanie do swego Guru, jak i wiara w siebie, w prawa kosmiczne i psychologiczne, dzięki którym żaden wysiłek nie ginie i wcześniej czy później musi przynieść pożądany skutek.
Dla przygotowania organizmu fizycznego do trudnych praktyk podczas których nie powinien być przeszkodą, służy specjalny induski system Asanów tj. pozycji ciała z których dużej ilości (84) z 5 lub 6 praktykuje się od początku; chodzi o przyzwyczajenie ciała do pozycji siedzącej, wygodnej, a nie skłaniającej do snu, w której mogłoby trwać długie godziny bez zakłócania krążenia prądów żywotnych i obiegu krwi oraz działania soków trawiennych.
Jogowie hinduscy ćwiczą się zazwyczaj w paru odmianach pozycji siedzącej ze skrzyżowanymi nogami; (Sukf-asana, Sidhasana, Padmasana) a mistycy muzułmańscy (szkoła sufizmu) lubią pozycję siedzącą z kolanami podniesionymi do podbródka, a rękoma skrzyżowanymi na kolanach.
Następną pracą mającą niezmiernie ważna znaczenie jest tzw. - Pranajama, nauka oddechu i kierowania prądami żywotnej energii. Jest to nauka trudna i długa, ale możliwości jej są niemal nieograniczone; bardzo niebezpieczna , bowiem nieumiejętne stosowanie trudniejszych ćwiczeń może prowadzić nie tylko do choroby serca, ale i poważnych zaburzeń nerwowych, toteż tylko pod osobistym kierunkiem Guru - tj. nauczyciela w Jodze - wchodzi się w jej bardziej złożone arkana, a prowadzą one do wielu tzw. "cudów", jak unoszenie się w powietrzu, chodzenie po wodzie lub rozżarzonych węglach, przedłużanie własnowolnie życia, itd. co należy do rozwoju psychicznych utajonych w człowieku władz, ale może nie mieć nic wspólnego z prawdziwą Jogą Ducha; rozwijanie tych psychicznych władz należy do tzw. Hata-jogi, która nie zalicza się do Jogi duchowej, choć ma ten sam cel.
Proste, początkowe ćwiczenia Pranajamy mogą być dostępne dla każdego, a uregulowanie oddechu tak aby się stał samorzutnie równy, cichy i głęboki, jest nieodzownym wstępem do ćwiczeń myślowych, zwanych Pratiahara, w których chodzi o opanowanie myśli, eliminując z niej wszystko zbędne, znikome i nieistotne, odrywając i odwracając ją niejako od wszystkiego co nie jest potrzebne i pomocne w szukaniu Prawdy i pracy Jogi. Ćwiczenia te prowadzą do następnego etapu, gdy myśl uczy się skupiać na jednym przedmiocie z wykluczeniem całkowitym innych - jest to tak zwana Dharana; dopiero osiągnąwszy dużą umiejętność takiej koncentracji można przejść do stadium następnego, zwanego Djanam, czyli medytacja właściwa. Chodzi w niej o utrzymanie przed "okiem myśli" jednego przedmiotu, zdania, cnoty, rozpatrując je ze wszystkich stron, wnikając w rdzenną ich naturę i utajone "Słowo"; odkrywa coraz nowe, dotąd nieuchwytne ich znaczenia i aspekty; jednocząc się z nimi świadomością. Tematy medytacji są zazwyczaj religijne i metafizyczne - a wgłębianie się takie i łączenie się z nimi prowadzi do ich poznania własnym wewnętrznym doświadczeniem, do rozszerzania się świadomości w to nad czym rozmyślamy.
Gdy się już dużą osiągnie wprawę w medytacji po latach regularnych codziennych ćwiczeń, może się poznać jej wyższe stadia tzw. Samadhi, gdy wszelki ruch myśli ustaje, wszelkie myślowe funkcje zawisają w ciszy, umysł zmienia się jakby w taflę nieruchomą wód, a świadomość trwa w zjednoczeniu z tym, do czego poprzednio zbliżała się myślą. Nie ma polskiego wyrażenia dla ścisłego oddania słowa Samadhi - zagłębianie się, zapatrzenie, pogrążenie, stopienie się, zachwycenie, zjednoczenie, utożsamienie, ekstaza - wszystkie oddają tylko w przybliżeniu wieloznaczną treść Słowa Samadhi.
Najbardziej charakterystyczną cechą tego stanu jest owo całkowite uciszenie myśli i uczuć, zawiśnięcie jakby w bezruchu, w samym bycie, brak poczucia dwoistości: "ja i ...", a nawet w ogóle "ja", trwanie w bezmiarze, w ogromie tak konkretnym i rzeczywistym, że nasze fizyczne istnienie staje się wobec niego cieniem. Wielu świętych i mistyków różnych religii usiłowało oddać w słowach to niezrównane doświadczenie wewnętrzne, a w Indiach spotyka się setki Jogów, którzy je znają. Stan ten odbija się w fizycznym znieruchomieniu, oddech staje się powolny i głęboki, jakby wewnętrzny - mówi się o nim w klasycznych dziełach o Jodze iż: "podczas Samadhi oddech zamyka się w sercu"; oczy są zamknięte, rzadziej wpółprzymknięte, niewidzące, powieki nie mrugają, wszystkie zmysły są zupełnie nie wrażliwe na żadne bodźce z zewnątrz, całe ciało wygląda jak pogrążone w głębokim, zwykłym śnie, z tą różnicą, że postawa siedząca jest niezmiennie zachowana. Żadne dźwięki, nawet gwałtowne nie docierają do świadomości, która zdaje się być skoncentrowana poza ciałem. Nagłe i gwałtowne obudzenie człowieka z takiego stanu jest niezmiernie niebezpieczne, powoduje nieraz śmierć.
Wszystkie poważniejsze ćwiczenia Jogi, o których tu mowa, odbywają się zazwyczaj pod kierunkiem Guru - człowieka, który sam przeszedł już wszystkie jej etapy, który może czuwać i obserwować wszechstronnie stany psychiczne i doświadczenia ucznia, umiejąc czytać w jego myślach, uczuciach, pobudkach itd. W rzadkich wypadkach Guru kieruje uczniem na odległość, porozumienie jest wówczas psychiczne, ale aby było wyraźne i jasne wymaga dużego przygotowania ze strony ucznia; na nieco niższym poziomie Guru działa poprzez intuicję ucznia, ale zachodzi wówczas możliwość nieścisłości myślowej jego wskazań.
Celem całej żmudnej pracy Jogi jest oddzielenie świadomości od wszystkiego co jest na zewnątrz lub co wynika z zewnętrznych kontaktów, uwolnienie jej od utożsamiania się z ciałem, od złudnych pojęć o sobie i świecie i powrót do swego Źródła.
Świadomość - Duch - jest zawsze niepodzielna, jest ona podstawą wszelkiej ciągłości myśli i poczucia ja, umożliwia pamięć i sumienie, wypływające z poczucia indywidualności.
W wyższych i najwyższych stopniach Jogi - tzw. Sawikalpa i Nirwikalpa Samadhi - poznaje się bezpośrednim doświadczeniem iż świadomość nasza - tj. Duch - jest wieczna, niezniszczalna, samoistna, niezmienna, samoświetlna i dla istnienia swego żadnych nie potrzebująca dowodów.
Na uwagę sceptyk, że świadomość się przecież przerywa podczas snu, omdlenia, pod wpływem narkozy i ze śmiercią, jakże więc możne mówić o jej niezniszczalności, Jogowie hinduscy, z lekkim wzruszeniem ramion, odpowiadają że przy dobrej woli i pewnej ilości pracy, każdy się może przekonać, że te okresy nieświadomości są tylko pozorne, że Świadomość tak samo istnieje podczas nich jak wpierw, jedynie pamięć się zatraca, jakby łącznik pomiędzy nią a fizycznym organizmem rozluźniał się lub zrywał. Nie potrzeba zbyt długich ćwiczeń by zmniejszyć przerwy w świadomości pomiędzy jawą a snem, by utrzymać ciągłość jej zarówno w dzień jak w nocy. A przy dalszej pracy i rozwoju, okresy pomiędzy śmiercią a narodzeniem przestają również być spowite mrokiem; pamięć nie przerywa się, jedno życie staję się świadomym dalszym ciągiem poprzedniego, a okresy pomiędzy nimi są wypełnione życiem, z którego świadomość może również jasno zdawać sprawę i nie zatracać o nich pamięci.
Całkowita ciągłość świadomości bez względu na to co się dzieje z ciałem fizycznym, czy ponad fizycznymi (tj. przewodnikami myśli i uczuć) a nawet z całym światem wokół nas - który ma też swoje "dnie i noce" - może być udziałem tylko tych, którzy doszli do szczytów Jogi i zjednoczyli się z najwyższą Rzeczywistością, czyli osiągnęli Nirwanę, pogrążając się w Bycie Absolutnym.