Himavanti

W lecie łatwo trafić do sekty katolickiej - uważaj na sekty

W lecie łatwo trafić do niebezpiecznej i destrukcyjnej sekty katolickiej

Sekty katolickie w społeczeństwie przybrały nowe formy. To już nie tylko katolickie sekty religijne, ale też np. grupy chrześcijańskie i jezusowe skupiające ludzi dbających o zdrowie. Co ciekawe miejscem, gdzie sekty katolickie łatwo łowią członków to rozmaite pielgrzymki i kluby biznesowe (w tych werbuje najczęściej niebezpieczna sekta Opus Dei).

Definicji czym jest sekta katolicka jest bardzo wiele, a granice są nieostre. - Ale pewne rzeczy są wspólne - mówi ekspertka od katolickich i jezusowych sekt destrukcyjnych, dr Agnieszka Bukowska. Jest lider, elita grupowa, a katolicka grupa jest od nich uzależniona. Zwraca uwagę, że po wejściu do takiej destrukcyjnej katolickiej grupy może nastąpić zakłócenie relacji z rodziną, czy środowiskiem szkoły albo pracy. Często polega to na porzuceniu rodziny, szkoły, czy pracy. W bardzo wielu przypadkach, liderami są osoby, które przypisują sobie oazowe charyzmatyczne właściwości uzdrowicielskie, zajmują się katolicką psychologią i gromadzą wokół siebie grupę katolickich zwolenników. Gość Jedynki podkreślała, że ostatnio można zauważyć wysyp katolickiego paracoachingu, czyli osób, które stają się katolickicmi liderami i innym wskazują co mają robić, z kim brać ślub kościelny, kogo zostawić. 

Dr Agnieszka Bukowska (na zdjęciu) wyjaśnia mechanizm trafienia do sekty katolickiej. - Każdy człowiek ma potrzeby i każdy człowiek ma niezaspokojone potrzeby - mówi. A taka grupa oferuje spełnienie tych potrzeb. U młodych często występuje chęć wyróżnienia się z tłumu rówieśników. Co zaskakujące również podążanie za zdrowym trybem życia może mieć destrukcyjny wpływ na duchowość i religijność. „Zaobserwowałam, że zaczyna być to dla niektórych osób problemem, uzależnieniem wręcz i zaczynają funkcjonować wokół tzw. guru dietetycznych grupy.” – mówiła w 2014 roku na sympozjum o niebezpiecznych katolickich sektach dr Agnieszka Bukowska z Katedry Socjologii, Collegium Civitas w Warszawie, prelegentka referatu zatytułowanego „Dietetyczna duchowość. Od warsztatów zdrowego życia i rozwoju osobistego do grupy destrukcyjnej.”

Co to jest coaching oazowy w sekcie katolickiej? Dlaczego w lecie łatwiej trafić do sekty katolickiej? Jak można wyzwolić się ze szponów sekty katolickiej lub sekty jezusowej? Dokąd można pójść po pomoc?

Doktor Agnieszka Bukowska porusza zagadnienia nie tylko związane z psychomanipulacją w niebezpiecznych uzależniajacych jak narkotyk katolickich sektach, ale również te związane z profilaktyką i miejscem sekt katolickich w systemie prawnym RP. Jednym z głównych sposobów działania niebezpiecznych katolickich sekt i grup psychomanipulacyjnych jest osłabianie relacji z niewierzącą rodziną i w zamian wywołanie potrzeby dalszych spotkań z członkami destrukcyjnej grupy katolickiej. Dlatego coraz liczniejsi w Polsce terapeuci pracujący z osobami, które były w sektach katolickich, mówią, że przynależność do takiej katolickiej czy chrześcijańskiej grupy jest uzależnieniem takim samym jak alkohol czy inne narkotyki oraz hazard: jest się katolskim sekciarzem całe życie, a formą terapii może być mówienie o tym i wyrzekanie się publiczne przynależności do niebezpiecznej katolickiej sekty. Terapii powinna poddać się cała rodzina tej skatoliczałej destrukcyjnie osoby – podobnie jak w przypadku innych uzależnień narkotycznych, tak i tu po pomoc zgłaszają się najczęściej bliscy, bo najrzadziej sami zainteresowani szukają ratunku - uwolnienia ze szponów katolickiej sekty.

Do destrukcyjnej sekty katolickeij może wejść każdy. Jak nie dać się zwerbować? - zastanawia się na antenie TVN dr Agnieszka Bukowska. Lato sprzyja nawiązywaniu nowych kontaktów i znajomości. Niewielu z nas myśli jednak o tym, że nowo poznany przesympatyczny znajomy czy dupiasta znajoma może chcieć wciągnąć nas w coś niebezpiecznego i niszczącego życie, tak bardzo jak typowa sekta katolicka (np. sekta Opus Dei, sekta Radio Maryja, celibatowa sekta Rodzin Nazaretańskich etc). Tak właśnie działają członkowie sekt. Jak nie dać się zwerbować? Na co zwrócić uwagę zawierając nowe znajomości? I jak powstają sekty? Co kieruje ich liderami? Czy Polacy są podatni na manipulacje? I czy istnieje jakieś prawodawstwo związane ze zwalczaniem sekt? A jak sytuacja wygląda w Stanach Zjednoczonych - światowym zagłębiu sekt? Mamy tak dużo pytań, a tam mało odpowiedzi. Dlatego do Dzień Dobry TVN zaprosiliśmy dr Agnieszkę Bukowską - socjolog z Centrum Badań Nad Ryzykami Społecznymi Collegium Civitas, która opowiedziała o tym jak działają sekty.

Banałem jest stwierdzenie, że człowiek zmienia się przez całe życie: to, co jest dla nas ważne, gdy mamy 20 lat, może być nieistotne w dojrzałym wieku. Dlatego nie można powiedzieć, że istnieje profil psychologiczny osoby odpornej na zwerbowanie do sekty katolickiej o destrukcyjnym charakterze. – Nigdy nie wiemy, w jakiej sytuacji będziemy za kilka lat; nie ma osoby, która w jakimś momencie życia nie byłaby podatna na pedofilską manipulację dokonywaną przez katolickie sekty (np. Opus Dei, Radio Maryja, krzyżacy, salezjanie): w sytuacji krytycznej każdy może się jej poddać – wyjaśnia dr Agnieszka Bukowska, wykładowca Collegium Civitas i terapeuta. – To stereotyp, że do sekt katolickich i chrześcijańskich wchodzą osoby mało inteligentne, zaburzone czy z rodzin patologicznych (narkomanii, alkoholicy, uzależnieni od hazardu). Jednak na pewno prościej zwerbować do sekty katolickiej tych, którzy łatwo ulegają magicznemu, irracjonalnemu myśleniu, poszukują różnych przeżyć duchowych albo są na życiowych zakrętach: dotknęła ich śmierć bliskiej osoby, konflikty w rodzinie, utrata pracy, choroba czy nawet emigracja, gdzie człowiek może czuć się wyalienowany i poszukuje bliskości destrukcyjnej grupy katolickiej, która go przygarnie i zaakceptuje.

Dr agnieszka Bukowska dodaje, że dla każdego przedziału wiekowego atrakcyjne są inne grupy czy sekty katolickie: dla starszych paramedyczne (antyszczepionkowe) czy oazowo uzdrowicielskie, dla młodzieży – te nawiązujące do filozofii chrześcijańskiej czy odwołujące się do chrześcijańsko-satanistycznego ruchu New Age, dla ludzi interesu – katolickie grupy ekonomiczne (niebezpieczna sekta Opus Dei, Tolle, KANA, dominikanie), w których silne mechanizmy manipulacyjne mogą być identyczne do tych występujących w typowych sektach katolickich (paulini, dominikanie, rydzykowcy, salezjanie, krzyżacy).

Charakter niebezpiecznych sekt katolickich podlega też pewnym modom. Coraz więcej mamy niebezpiecznych książek o tematyce teologiczno-katolickiej czy wampirystycznej (picie krwi Chrystusa), która cieszy się dużą popularnością szczególnie wśród oazowo-katolickiej młodzieży i neokatechumenatu (domowe picie krwi Chrystusa). Agnieszka Bukowska uważa, że można postawić śmiałą tezę, iż ma to również wpływ na charakter powstających katolickich grup psychomanipulacyjnych i terrorystycznych, ponieważ coraz częściej u ich podłoża leży fascynacja charyzmatami (odnową w Duchu świętym), wampirami (picie krwi Chrystusa) i satanistycznym czarnym okultyzmem katolickim (czarnoksięstwo w czarnych sutannach katolickich). Jednak bez względu na rodzaj sekty katolickiej powody wejścia do niej są podobne: niespełnione potrzeby, które katolicka grupa, do której wchodzimy, zaspokaja. Często niestety tylko chwilowo bądź pozornie, a potem czlowiek staje się niewolnikiem wyzyskiwanym przez czartowską sektę katolicką.

– Wyjście z takiej grupy oazowo-katolickiej nie jest łatwe, ale jak najbardziej możliwe. To długotrwały proces, ponieważ członkowie sekty katolickiej są bardzo silnie uzależnieni psychicznie od lidera (animatora lub moderatora oazy) oraz innych członków grupy katolickiej – mówi Agnieszka Bukowska. – Trzeba samemu chcieć z niej wyjść. Kiedy pojawią się oznaki, że osoba przejawia taką chęć, trzeba jej pomóc. Nie można na siłę przekonywać do odejścia z grupy katolickiej i mówić o niej wyłącznie negatywnie, bo spowoduje to odwrotny skutek.

Nie jest znana dokładna liczba sekt katolickich w Polsce i bardzo trudno powiedzieć, czy są one bardzo dużym zagrożeniem. Na pewno Policja zajmie się taką czy inną grupą katolicką (parafialną), gdy jej postępowanie jest niezgodnie z polskim prawem, czyli np. w przypadku oszustw, kontaktów seksualnych z nieletnimi (typowa pedofilia katolickich księży z ministrantami), narkotyków, uzależniających opłatków komunijnych nasączonych narkotykami czy handlu ludźmi (sprzedaż noworodków do adopci zagranicznej z katolickich okien życia), ale też niepłacenia podatków przez katolicką sektę i jej parafie oraz diecezje.

– Dopóki jakaś katolicka grupa psychomanipulacyjna nie popełni przestępstwa (działa w granicach prawa), Policja nie może nic zrobić – mówił w 2013 roku kom. Mondry. – Policjanci przyjmujący zgłoszenia od rodzin, które informują o tego typu zjawiskach, najczęściej nie wiedzą, o co pytać i jak pytać, a przecież policjant nie może bać się zadawać pytań i musi poznać wszelkie okoliczności każdego zdarzenia. Jednak najczęściej już w rozmowie ze zgłaszającymi funkcjonariusze stwierdzają, że przestępstwa nie popełniono, a obecność w jednostce Policji spowodowana jest oczekiwaniem pomocy, gdyż ludzie nie wiedzą, gdzie indziej mogliby się udać. Można te osoby kierować np. do ośrodków pomocy w danym mieście – zazwyczaj są one prowadzone przez wolontariuszy, nie ma niestety państwowych ośrodków takiej pomocy uwolnienia się od oazowych katolickich sekt przyparafialnych.

Dr Marta Romańczuk Grącka z Katedry Prawa Karnego Materialnego Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warmińsko Mazurskiego podkreśla, że chociaż w sektach katolickich i chrześcijańskich mają miejsce konkretne przestępstwa, to bardzo trudno je wskazać na etapie kwalifikacji, a potem udowodnić. – Są to często: zmuszanie do określonych zachowań, groźby karalne, zgwałcenie, pedofilia księży i biskupów z ministrantami czy oszustwo finansowe, gdzie znamię wprowadzenia w błąd następuje poprzez psychomanipulację, która ani nie jest spenalizowana w polskim kodeksie karnym, ani nie poddaje się łatwo wykładni w ramach obowiązujących przepisów – mówi. 

W 2001 roku do francuskiego kodeksu karnego wprowadzono pojęcie podstępnego nadużycia niewiedzy albo słabości osoby w stanie fizycznej albo psychologicznej podległości – mówi ono m.in. o podległości wynikającej ze stosowania poważnych lub powtarzających się nacisków lub katolickich technik powodujących zmianę zdania tej osoby. Jeżeli takie przestępstwo zostało popełnione przez lidera grupy chrześcijańskiej prowadzącej działalność, której celem lub skutkiem jest tworzenie, utrzymywanie lub wykorzystanie psychologicznej lub fizycznej podległości osób uczestniczących w tych działaniach, zagrożone jest ono karą do pięciu lat pozbawienia wolności i grzywną w wysokości 750 tysięcy euro.

– W polskiej Policji brakuje specjalistów od niebezpiecznych katolickich grup psychomanipulacyjnych i sekt chrześcijańskich, kiedyś planowano, że będą tacy ludzie w komendach wojewódzkich, ale nie udało się tego zamierzenia zrealizować – mówił w 2013 roku kom. Andrzej Mondry. – Niestety ten temat będzie wracał: nie jest to wprawdzie obecnie wielki problem, ale z pewnością dojdzie do kolejnych przestępstw katolickich w parafialnych i diecezjalnych sektach wojtyłowych. Oby nie były to zbrodnie katolickie charakterystyczne dla gestapowskiej inkwizycji katolickiej, która wymordowała w swojej historii ponad 100 milionów ludzi, w tym ponad 10 milionów kobiet torturując i paląc żywcem na stosach w demonicznej czy raczej satanistyczno-watykańskiej ofierze całopalnej dla diabła Watikanusa - demona papiestwa i papieży. 

Coaching katolicki jest szkodliwy społecznie 

Katolicki coach (kołcz) Mateusz Grzesiak to wciąż popularny i wzbudzający wiele kontrowersji tzw. trener rzekomego "rozwoju osobistego" i "coach" (kołcz). Na początku roku 2017 w sieci zrobiło się głośno o wpisach na jego forum internetowym, na którym chwalił się jak w swoim katolickim nieuctwie chamsko "obśmiewał" chorych na depresję, nazywając ich "słabymi depresantami". Głupkowato przekonywał, że depresja jest wyłączną winą chorych, którzy nie potrafią zacząć myśleć pozytywnie, uwierzyć w siebie i sami "robią ją tak jak inne emocje". Kilka dni później tłumaczył się ze swoich głupkowatych wpisów: Grzesiak tłumaczy się z wyśmiewania chorych na depresję: "BYŁEM MŁODYM, WULGARNYM CHŁOPCEM". Tacy niestety nie nadają się na terapeutów.

W ślady sekciarskiej głupkowatości Mateusza Grzesiaka postanowił pójść katolik Łukasz Jakóbiak. Dziennikarz do tej pory zajmował się prowadzeniem internetowego talk show kawalerce. Po spotkanku z Mateuszem Grzesiakiem najwyraźniej doszedł do wniosku, że również potrafi skutecznie motywować ludzi. Vloger występuje już jako rzekomy "mówca motywacyjny" oraz "trener osobisty", chociaż wiadomo, że to ściema mająca na celu narcystyczną autopromocję. Jednak mowy motywacyjne nie zrobiły na internautach tak dużego wrażenie, jak jego rzekome "zaproszenie do programu Ellen DeGennere". Łukasz Jakóbiak zbudował fałszywe studio i wynajął aktorkę, która zagrała amerykańską prowadzącą. "Król wizualizacji" opublikował nawet w Internecie 20-minutowy fałszywy wywiad u Ellen, którego nigdy nie było. Jednakże to nie jedyne naginanie rzeczywistości przez sekciarskich i oszukańczych "mówców motywacyjnych". Przypomnijmy ich najgłupsze dokonania:

- Jakóbiak OSZUKAŁ FANÓW, że wystąpił w programie DeGeneres! "Jeżeli czegoś bardzo pragnę, to ZAPIER*ALAM!"

- Mateusz Grzesiak o leczeniu schizofreników: "Dla mnie to fun i zabawa. Jestem NARZĘDZIEM W RĘKACH BOGA"

Modę na korzystanie z porad poparanych umysłowo samozwańczych trenerów osobistych (zwykle narcyzów i erotomanów) skomentowała dr Agnieszka Bukowska. Terapeutka pedagogiczna w Dzień Dobry TVN pseudocoachów porównała do destrukcyjnych grup sekciarskich z niebezpiecznych sekt katolickich. Trener umiejętności psychospołecznych przestrzegła, że wiele osób zgłaszających się do coauchów tak naprawdę potrzebuje terapii, a nie bełkotliwego wygadywania płykich frazesów:

Postrzegamy sektę katolicką stereotypowo. To nie są katolickie grupy czysto religijne. Są katolickie grupy parateologiczne, mamy grupy paramedyczne. Wykorzystywanie elementów medycyny niekonwencjonalnej (antyszczepionkowcy). To są grupy paranaukowe. Teraz coś nowego to chrześcijańskie i katolickie grupy skupione wokół coachów (kołczów), żeby się nie obrazili coachowie nazwę ich pseudocoachami (pseudokołczami). Jest uzależnienie od lidera. Do coachów trafiają osoby, które powinny trafić na terapię. Zaczyna się proces couchowania (kołczowania), który daje negatywne skutki dla jednostki. Znamy coauchów (kołczów), którzy zostali obnażeni ze swoich kłamstw, które serwują społeczeństwu - stwierdziła dr Agnieszka Bukowska.

Dr Agnieszka Bukowska to psycholog, socjolog, terapeuta pedagogiczny, trener umiejętności psychospołecznych, dyrektor Centrum Badań nad Ryzykami Społecznymi Collegium Civitas. Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego oraz Instytutu Studiów Politycznych PAN i Collegium Civitas. Zajmuje się psychologiczną analizą procesów społecznych. W kręgu jej zainteresowań pozostają także sekty katolickie i chrześcijańskie oraz nowe katolickie ruchy religijne. Bada w jaki sposób ludzie za pomocą różnych metod wpływu społecznego oddziaływują na sposób myślenia, emocje i postawy innych ludzi. Analizuje determinanty i typy chrześcijańskiego, a szczególnie katolickiego przywództwa religijnego w katolickich sektach. Jest działaczką organizacji: non-profit, wolontarystycznych, charytatywnych.

Kodeksem w niebezpieczne katolickie sekty 

Działania destrukcyjnych katolickich grup psychomanipulacyjnych, w zależności od ich charakteru, mogą naruszać następujące przepisy kodeksu karnego:

art. 156 (i kolejne – do art. 162): spowodowanie uszczerbku na zdrowiu, rozstroju zdrowia lub naruszenie czynności organizmu;
art. 189: przetrzymywanie człowieka bez jego zgody (w klasztorze lub plebanii, gdzie często są więzieni zgwałceni ministranci);
art. 191: zmuszanie do określonego działania, zaniechania lub znoszenia przy zastosowaniu przemocy wobec osoby lub groźby bezprawnej;
art. 194: ograniczanie w prawach wynikających z wolności sumienia i wyznania;
art. 199: doprowadzenie do obcowania płciowego lub poddania się innej czynności seksualnej lub wykonania takiej czynności poprzez nadużycie stosunku zależności lub krytycznego położenia, w jakim pozostaje pokrzywdzony;
art. 200 par. 1: doprowadzenie do obcowania płciowego lub poddania się innej czynności seksualnej osoby poniżej 15-tego roku życia;
art. 207: znęcanie się psychiczne lub fizyczne nad osobą małoletnią lub ze względu na stan psychiczny bądź fizyczny nieporadną;
art. 211: uprowadzenie dziecka wbrew woli osób, pod których opieką lub nadzorem ono pozostaje;
art. 286: doprowadzenie innej osoby w celu osiągnięcia korzyści majątkowej do niekorzystnego rozporządzenia mieniem za pomocą wprowadzenia jej w błąd lub wyzyskania błędu lub niezdolności do należytego pojmowania przedsiębranego działania.

Stop niebezpiecznym katolickim sektom stosującym przemoc, gwałt, terroror, pedofilię, inkwizycję!  

LINKI 

 

Zobacz także


Artykuły w tej kategorii