Himavanti

Stanisław Michalkiewicz z Radio Maryja znów gwałci Katarzynę - ofiarę księdza pedofila Romana Behrenta

Propedofilski dziennikarz Stanisław Michalkiewicz ujawnił dane ofiary księdza pedofila.

Prawicowy propedofilski publicysta Stanisław Michalkiewicz, który „zasłynął” haniebnym porównaniem "Katarzyny" - ofiary księdza pedofila do prostytutki, po raz kolejny dał się poznać od jak najgorszej strony, jako sympatyk pedofilskich zboczeńców seksualnych. Jego zachowanie skomentował negatywnie nawet publicysta Tomasz Terlikowski, znany ze skrajnie prawicowych poglądów. Stanisław Michalkiewicz swoją obroną księży pedofilów reprezentuje niebezpieczną sektę Radio Maryja i związane z tą krzyżacką sektą R.M. pseudo media i pseudo dziennikarstwo rydzykowej "szkoły medialnej" w Toruniu. 

Foto: Stanisław Michalkiewicz z sekty Radio Maryja 

Nawet katolicki ultras Tomasz Terlikowski skrytykował postępowanie propedofilskiego dziennikarza Stanisława Michalkiewicza w sprawie ofiary księdza pedofila. „Nie ma w języku ludzi cywilizowanych odpowiednich słów na określenie kogoś, kto najpierw nazywa ofiarę księdza pedofila k***ą, a potem – gdy zostaje za to skazany – ujawnia jej dane. I nie ma dla tego usprawiedliwienia. Żadnego” – stwierdził ultra katolicki publicysta. Pro-pedofilski aktywista rydzykowy Stanisław Michalkiewicz opublikował dane ofiary księdza pedofila, razem z jej adresem zamieszkania. Pokrzywdzona przez księdza pedofila w dzieciństwie kobieta nie ma wątpliwości, że jest to z jego strony zwykła prymitywna zemsta. To za te słowa z porównaniem do kurwy pani Katarzyna (imię zmienione w mediach) postanowiła pozwać propedofilskiego publicystę ultra katolickiego i nazistowskiego. Okazało się, że wygrała sprawę w sądzie. Propedofilski dziennikarz Stanisław Michalkiewicz we wpisie na swojej stronie internetowej poinformował, iż rzekomo nic nie wiedział o procesie ani wyroku w tej sprawie, ponieważ pisma sądowe były rzekomo wysyłane na adres, pod którym nie mieszka od ponad 11 lat (zapomniał, że jak się nie wstawia na rozprawy to nie musi przerywać biegu procesu). Zorientował się rzekomo w sytuacji dopiero, gdy pojechał do banku Santander dowiedzieć się, dlaczego nie ma dostępu do swoich pieniędzy. Co jednak szokujące, propedofilski dziennikarz Stanisław Michalkiewicz zdecydował się przy okazji ujawnić w swoim wpisie tożsamość ofiary księdza pedofilia. Propedofilski publicysta prosi też o wsparcie finansowe swoich czytelników (może trzeba ujawnić dane sponsorów "propedofilskiego bydlaka" - zastanawiają się Internauci). 

Kobieta, której dane ujawnił pro-pedofilski publicysta Stanisław Michalkiewicz, to bohaterka reportażu Justyny Kopińskiej, znana pod przybranym imieniem „Katarzyna”. W wieku 13 lat została wywieziona przez księdza pedofila z niebezpiecznej katolickiej sekty chrystusowców do innego miasta, gdzie przez kilkanaście miesięcy była więziona, zastraszana i wielokrotnie brutalnie gwałcona. Sąd stwierdził, że ksiądz pedofil traktował ją „jak niewolnicę” seksualną, „cynicznie wykorzystywał jej sytuację psychiczną i finansową”. W ramach zadośćuczynienia przyznano Katarzynie niewielką niestety dożywotnią rentę i milion złotych odszkodowania od pedofilskiej sekty chrystusowców. Pieniądze miało zapłacić pedofilskie Towarzystwo Chrystusowe dla Polonii Zagranicznej, do którego należał krzywdzący dziewczynkę ksiądz pedofil.

W reakcji na tamten wyrok prymitywmy propedofilski dziennikarz Stanisław Michalkiewicz wygłosił szeroko komentowany wywód, w którym atakował ofiarę: – Wiele pań za mniejsze pieniądze spódniczki podciąga, a tu milion i dożywotnia renta. Milion złotych to taka panienka jedna z drugą przez całe życie mogą nie zarobić – mówił. Za swoje słowa przyszło mu słono zapłacić. Katarzyna, która miała za sobą próby samobójcze i zdiagnozowany zespół stresu pourazowego, wygrała kolejny proces w sądzie, w którym uzyskała 150 tysięcy złotych zadośćuczynienia ze strony pro-pedofilskiego dziennikarzyny Stanisława Michalkiewicza z Radia Maryja (R.M.).

Oburzony zajęciem jego konta przez komornika, pro-pedofilski dziennikarz Stanisław Michalkiewicz podał publicznie prawdziwe imię i nazwisko Katarzyny, a także jej adres zamieszkania. Poprosił też internautów o wsparcie finansowe. Jego posunięcie postanowiła skomentować sama Katarzyna. „Michalkiewicz po tym, jak mój prawnik się nie zgodził na płacenie w ratach, gdyż nie można jemu ufać i oczywiste jest, że będzie próbował zrobić wszystko, aby mi nie zapłacić, po prostu się na mnie zemścił.. Upublicznił moje imię i nazwisko... Kolejny raz wiedział, co zrobić, aby mnie zabolało” – zwróciła uwagę. Tak własnie postępują pedofilscy i propedofilscy prawicowo-kościelni zwyrodnialcy związani z pedofilska mafią sutannową i świecką (np. z Dworca Centralnego i Wschodniego w Warszawie, gdzie polują na dzieci). Piętnują ofiary zamiast tępić zarazę pedofilską w postaci zboczonych księży katolickich (podobno to tylko kilka procent kleru, to łatwo jest przecież wyeliminować ze środowiska).

„Do wszystkich, również jego obrońców, którzy od dawna próbowali mnie zniszczyć, upokorzyć, zastraszyć – tak NIE NAZYWAM SIĘ KASIA! W końcu się Wam udało!!” – napisała. „Nie daliście mi czasu, szansy, nic. Abym mogła dojść do siebie, odpocząć, ułożyć jakoś choć trochę życie i wtedy podać moje dane, na spokojnie, w zgodnie ze sobą. Nie mam już siły z wami walczyć dalej. Jestem dzięki wam wszystkim wrakiem człowieka, który boi się wejść na skrzynkę pocztową, bo przez ostatnie miesiące zalaliście mnie takim hejtem jak nigdy dotąd. Jako ofiara byłam i jestem gorzej traktowana niż moi oprawcy” – pisała. „Poddaję się! Mam już tego wszystkiego dość. Proszę się ze mną nie kontaktować w żaden sposób. Nie będę odpowiadać na wiadomości” – zakończyła. Ciekawe, gdzie muszą sie schować ofiary sławniejszych księży pedofilów, Sapiehy, Wyszyńskiego, Wojtyły czy Popiełuszki? A takie widywaliśmy na zajęciach dla ofiar molestowania seksualnego w kościele, i jakoś trudno było je namówić do składania zawiadomień o przestępstwach zgwałcenia w dzieciństwie. Teraz, po zbrodniczej działalności pro-pedofilskiego dziennikarza Stanisława Michalkiewicza wiadomo publicznie dlaczego. Zwykle ofiary pedofilskiego kleru katolickiego skarżą się na różnego rodzaju uprzykrzanie życia i zastraszanie ich oraz ich rodzin i nawet ich małych dzieci w szkołach.

Zachowaniem ultra katolickiego publicysty związanego z rydzykistyczną sektą Radio Maryja zbulwersowani są antypedofilscy aktywiści, którzy od początku procesu bronili ofiarę księdza pedofila. - Michalkiewicz atakuje osobę, która doznała takiej krzywdy, jakiej większość z nas nie jest w stanie sobie wyobrazić. Odbiera jej ostatni skrawek bezpieczeństwa, jaki posiadała, czyli anonimowość. Teraz musimy solidarnie stanąć po jej stronie - wezwała poznańska aktywistka Agnieszka Ziółkowska.

Sąd poznański rzekomo nie potrafił skutecznie skontaktować się z propedofilskim redaktorem Stanisławem Michalkiewiczem, chociaż jego adres poczty elektronicznej jest od 2006 roku publicznie dostępny na stronie internetowej www.michalkiewicz.pl. Problemu z ustaleniem danych nie miał jednak komornik sądowy, który na tej samej stronie sprawdził numery kont bankowych pro-pedofilskiego dziennikarza Michalkiewicza. Cud, prawda? Sąd rzekomo błądzi niczym dziecko we mgle i wysyła pisma na nieaktualny adres, a komornik raz dwa ustala właściwe dane. I zboczony delikwent jest oskubany, chociaż utrzymuje kłamliwie, że nie wie za co, a przecież z prasy nawet wiedział o toczącym się przeciwko jego zboczonej osobie procesie. Wezwania na rozprawy Stanisław Michalkiewicz przechowuje ponoć w samokasującej się po miesiącu skrzynce na SPAM, jak wielu innych pozwanych. 

"14 listopada zajrzałem na konto w banku Santander i z przerażeniem stwierdziłem, że zostało wyzerowane. Obawiałem się, że okradli mnie jacyś hakerzy, więc pojechałem do banku, gdzie wyjaśniło się, że to nie hakerzy, tylko komornik sądowy, który nakazał zablokować konta" – napisał pro-pedofilski dziennikarz Stanisław Machalkiewicz. W swoim wpisie podał też prawdzie imię i nazwisko powódki. "Nie miałem pojęcia, kto zacz, ale komornik wyjaśnił, że chodzi o osobę molestowaną ongiś przez księdza. W publikacjach nazywana była «Kasią» - z wyjątkiem gazety «Fakt», która w roku 2009 podała jej prawdziwe personalia" – wyjaśniał. Publicysta poinformował, że w Santanderze i mBanku zajęto mu w sumie ponad 188 tysięcy zł. Michalkiewicz poprosił swoich czytelników o wsparcie finansowe. Dodajmy, że to bardzo dobrze iż poznański sąd zlecił egzekucję komorniczą na propedofilskim bydlaku. Może ofiary innych księży katolickich i luterańskich także zaczną dostawać należne odszkodowania, w tym ofiary różnych świętojebliwych Popiełuszków, Wojtyłów i Wyszyńskich oraz Glempów. Jak wiadomo Józef Glemp podobnie jak jego poprzednicy ochoczo terroryzowali oraz zastraszali rodziny i środowiska związane z ofiarami gwałconymi w dzieciństwie przez księży i biskupów oraz kardynałów katolickich, byle pedofilska afera nie ujrzała światła dziennego, a współcześnie nawet połowa samobójstw dzieci związana jest z wykorzystywaniem seksualnym przez księży pedofilów lub katechetów. 

Z przykrością stwierdzamy, że podobne chwyty środowiska broniące pedofilów i księży pedofilów takich jak właśnie ksiądz pedofil Roman Behrent od pedofilskich chrystusowców stosują konsekwentnie i metodycznie. Tym działaniem pro-pedofilski dziennikarz radiomaryjny Stanisław Michalkiewicz zapisał się bezapelacyjnie do frontu obrony pedofilów w katolickim kościele. Czas by za takie działania spotykała pro-pedofilskich sprawców surowa kara. "Prawicowy publicysta Stanisław Michalkiewicz ujawnił prawdziwe dane Katarzyny, ofiary księdza gwałciciela. Nie da się tego skomentować w sposób cenzuralny." - skomentował temat Piotr Żytnicki. Życie społeczno-polityczne w Polsce to lawina pomyj od szambonurków ze skrajnej prawicy ultra katolickiej (ci normalni katolicy są przeciwko pomyjom takim jak Stanisław Michalkiewicz i jemu podobni).

Stanisław Michalkiewicz urodził się 8 listopada 1947 roku w Lublinie. Szkołę podstawową i Liceum Ogólnokształcące ukończył w Bełżycach. Studia prawnicze na Uniwersytecie Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie ukończył w roku 1969. W roku 1972 ukończył podyplomowe Studium Dziennikarskie na Uniwersytecie Warszawskim, gdzie o przyjęciu decydowała rekomendacja członkowska PZPR lub ZSMP, ewentualnie SZSP oraz zgoda lub rekomendacja ze strony komunistycznej Służby Bezpieczeństwa. Zachodzi za tym pytanie retoryczne czy i dlaczego Stanisław Michalkiewicz był agentem Służby Bezpieczeństwa PRL w giedroyciowym ruchu ROBCiO, a może działał podwójnie, dla matiuszki SB i dla wywiadu watykańskiego albo CIA? W końcu lat 70-tych pracuje w Agencji Informacyjnej "Nowosti" - to musiał mieć umocowanie w sowieckiej KGB, bo inaczej przecież nie miałby się jak dostać do sowieckiej agencji informacyjnej. W roku 1988 aresztowany za działalność kryminalną i we wrześniu 1988 skazany prawomocnym wyrokiem sądu na wyrok w zawieszeniu za udział w przestępstwie kryminalnym.

Z doświadczenia wiemy, że na 99 procent tylko pedofilskie hieny bronią innej peodofilskiej hieny. Najwyższy Czas zatem wysłać za niejakim pro-pedofilskim publicystą i dziennikarzem radiomaryjnym Stanisławem Michalkiewiczem i podobnymi obrońcami pedofilskich zboczeńców w sutannach dobrych policyjnych detektywów aby ustalili kiedy, gdzie i kogo molestują, gwałcą, wykorzystują seksualnie takie zboczone hieny jak ksiądz pedofil Roman Behrent oraz pro-pedofilski publicysta Stanisław Michalkiewicz.

Odnotujmy, gwoli ścisłości, że słuszny wyrok na pro-pedofilskiego zbrodniarza Stanisława Michalkiewicza z Radia Maryja wydał Sąd Okręgowy w Poznaniu. 

LINKI

Kasia - ofiara księdza pedofila Romana Behrenta pisze o swojej tragedii z Michalkiewiczem

https://www.facebook.com/KatarzynaBlog/posts/451252195525712

Propedofilski Stanisław Michalkiewicz z sekty Radio Maryja ujawnia dane Katarzyny:

http://michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=4583

Redakcja i opracowanie artykułu:

Tomasz Szokal-Egiert, biznesmen, Warszawa; Artur Zdrojewski, nauczyciel Kundalini Jogi, Warszawa 

 

Zobacz także


Artykuły w tej kategorii