Himavanti

SNAP - Polskie ofiary księży pedofilów w światowej sieci

Polskie ofiary księży pedofilów i zakonnic pedofilek w światowej sieci

SNAP - the Survivors Network of those Abused by Priests - Największa organizacja zrzeszająca ofiary księży pedofilów chce pomóc osobom molestowanym przez polskich duchownych. I przekonać ich, że trzeba doprowadzić do ukarania przestępców - napisała "Gazeta Wyborcza" z dnia 5 sierpnia 2011 roku. 

- Zorganizujemy we wrześniu 2011 w Warszawie spotkanie dla ofiar i ich bliskich. I drugie otwarte dla wszystkich, na którym będziemy dyskutować o problemie molestowania i o tym, jak uczynić Kościół i społeczeństwo bezpiecznymi i wolnymi od takich nadużyć - zapowiada Barbara Blaine, założycielka i przewodnicząca SNAP (Survivors Network of those Abused by Priests). Blaine o swoich planach mówiła dnia 4 sierpnia 2011 przed siedzibą katolickiego Episkopatu Polski. Na chodniku rozłożyła kilkanaście zdjęć dzieci molestowanych przez księży. Wśród nich własne - gdy zgwałcił ją ksiądz, miała 13 lat.

SNAP pomaga od 23 lat w USA 

SNAP (the Survivors Network of those Abused by Priests) działa od 23 lat w USA, Kanadzie i kilku krajach Ameryki Południowej. Właśnie rozpoczyna działalność także w Europie Wschodniej. Do organizacji należy ponad 10 tysięcy osób pokrzywdzonych przez duchowieństwo. Barbara Blaine ma kontakt z mniej więcej dziesięcioma Polakami, którzy jako dzieci byli molestowali przez księży (wszyscy duchowni nadal żyją). - Byłoby naiwnością sądzić, że w Polsce nie dochodzi do molestowania seksualnego, że dotyczy to tylko Irlandii, Portugalii, Włoch, Niemiec, Francji, Australii, Kanady, Meksyku i USA. Wiemy, że są takie przypadki. Ci ludzie wstydzą się i cierpią. Staramy się im pomóc. 

Cel to ochrona dzieci przed księżmi pedofilami

SNAP chce nawiązać kontakt z polskim rządem i skłonić go do rozpoczęcia formalnego dochodzenia w sprawie przestępstw seksualnych kleru, podobnego do tego przeprowadzonego w Irlandii. - Dochodzenia wewnątrzkościelne na ogół nie prowadzą do ukarania winnych - tak Blaine tłumaczyła, dlaczego nie poprosi o współpracę polskiego Kościoła. - Naszym najważniejszym celem jest chronić dzieci przed księżmi pedofilami. Przedstawiciele Kościoła tego nie robią, zamiast tego chronią pedofilów w koloratkach. Większość z nas nigdy nie przeżyłaby tego wszystkiego, gdyby biskupi zrobili to, co powinni, czyli zawiadomili policję - mówiła. 

Zwrot Gazety Wyborczej? 

Tyle oficjalne stanowisko SNAP opublikowane łaskawie przez pedofilistyczną Gazetę Wyborczą, która przez lata uzestniczyła w zwalczaniu antypedofilskiego Bractwa Himawanti, chociażby mordami ślaskich zboczków kościelnych takich jak Dariusz Pietrek czy Marcin Pietraszewski. O Małgorzacie Czajkowskiej i kilkunastu innych pedofilnych oprawcach dziennikarskich z GW agresywnie znieważających ofiary księży pedofilów katolickich, Antypedofilskie Bractwo Himawanti czy wybitnych terapeutów ofiar księży też trzeba wspomnieć. 

No to czekamy, kiedy pedofilscy dziennikarze z Gazety Wyborzej za swój pedofilizm ideologiczny wyładowywany na antypedofilskim Bractwie Himawanti zaczną publicznie przepraszać i wypłacać członkom Bractwa Himawanti odszkodowania za lata kurwaśmaryjnego, pedofilskiego szkalowania i poniżania. Gazeta Wyborcza jak sekta USonańska, pisze to, co dyktują jej sponsorzy z USA. Organizaja SNAP jest z USA. Pewnie pedofiliści o zboczonych skłonnościch do wyzywania i poniżania nas, ofiar księży pedofilów i pedofilskiego Kościoła katolickiego w Polse cierpią musząc pisać to, co każą amerykańscy sponsorzy. Nastawienie do ofiar księży pedofilów i zakonnic pedofilek jest w Gazecie Wyborczej takie, jak widać z pedofilskich publikacji Gazety Wyborczej i jej dziennikarzy do nas, ofiar księży pedofilów i do naszych terapeutów takich jak Mohan Ryszard Matuszewski czy Irena Barcz z Bydgoszczy! 

Ciekawe skąd taki nagły zwrot w Gazecie Wyborczej? I to z pominięciem 30 lat pracy antypedofilskiego Bractwa Himawanti na rzecz tysięcy ofiar kościelnych gwałtów i molestowania seksulanego w Polsce. Szkoda, że Gazeta Wyborcza nie razy napisać, że w Polsce na terapiach antypedofilskich w Bractwie Himawanti było ponad 30 tysięcy ofiar molestowanyh lub gwałconych przez księży, katechetów czy zakonnice. 

W Polsce w ostatnich latach głośno było o kilku przypadkach molestowania dzieci przez duchownych. W 2001 roku do prokuratury doniesiono, że proboszcz z Tylawy wykorzystuje dziewczynki. Dziennikarze "Gazety" ustalili, że robił to przez mniej więcej 30 lat. Kuria ignorowała skargi, a przewodniczący Episkopatu abp Józef Michalik w obronie proboszcza napisał list do księży diecezji. W 2004 r. ks. Michała M. skazano na dwa lata w zawieszeniu i ośmioletni zakaz wykonywania zawodu nauczyciela. 

W 2008 roku "Gazeta" opisała relacje mężczyzn, którzy - jak twierdzili - kilkanaście lat temu byli wykorzystywani seksualnie przez ks. Andrzeja Dymera, dyrektora szczecińskiego Ogniska św. Brata Alberta. Trzech kolejnych biskupów przez lata nie próbowało wyjaśnić sprawy. Dopiero w 2007 roku rozpoczął się proces kościelny. Sąd kościelny nie przesłuchał najważniejszych świadków, a prokuratura umorzyła śledztwo, bo część zarzutów się przedawniła, inne zaś trudno dziś udowodnić. Tę decyzję zakwestionował sąd. Trwa proces karny, który wytoczyła jedna z ofiar.

Dnia 4 sierpnia 2011 pani Blaine opowiedziała własną dramatyczną historię: - Ksiądz, który mnie molestował, przynosił komunię świętą mojej babci. Ona była z tego powodu bardzo szczęśliwa. Gdy ten ksiądz mnie zgwałcił, powiedział, że jeśli komuś o tym powiem, nigdy więcej nie da komunii mojej babci. Więc milczałam, całe lata. 

Tak naiwne są ofiary księży pedofilów i zakonnic pedofilek, dlatego, trzeba dzieciom  już w przedszkolach mówić dużo o seksualnych zbrodniach księży, aby nigdy nie dały się nabrać na te tandetne sztuczki zastraszania pedofilskiego stosowanego przez pedofilską część katolikiego kleru! 

Między Kościołem w Polsce a SNAP zdążyło dojść już do zgrzytu. Dnia 4 sierpnia 2011 roku od pani Blaine odciął się Episkopat Kościoła katolickiego pedofilią skażonego totalnie. To dlatego, że jako miejsce konferencji Amerykanka podała Sekretariat Episkopatu Polski. - W sekretariacie Episkopatu nie zwołano żadnego briefingu w tej sprawie. I nikt się z taką prośbą nie zwracał - powiedział Gazecie Wyborczej 4 sierpnia 2011 rano ks. Józef Kloch, rzecznik Episkopatu. Przed konferencją Blaine na drzwiach wywieszono nawet kartkę z informacją, że żadnej konferencji w Episkopacie nie ma. - Nie znam tutejszych zwyczajów. Ale na chodniku chyba mogę stać? - mówiła Blaine. 

Pamiętamy jak w 1996 roku w sierpniu, a potem w maju 1999 roku i w lipcu 2002 roku demonstracje ofiar księży pedofilów pod Episkopatem sekty katolikiej w Polsce, demonstrację ofiar księży zrzeszonych w antypedofilskim Bractwie Himawanti rozpędzała pałkami faszystowsko-pedofilska policja państwowa katolickiego reżimu zwanego III RP. Pikiety pod sądem okręgowym pedofilskiej mafii księży w Bydgoszczy w latach 2003-2005 także były rozpędzane przez pedofilsko-katoliką policję faszystowsko-katolickiego reżimu III RP. 

Ofiary księży pedofilów krytykują papieża sekty

- Wbrew obietnicom Benedykta XVI nic się nie zmieniło na szczytach Kościoła w sprawie ścigania pedofilii - przekonuje Berni McDaid, uczestnik niedzielnego (z listopada 2010 roku) protestu ofiar księży pedofilów nieopodal Watykanu - siedziby sekty. 

Berni McDaid był jednym z pięciorga uczestników pierwszego spotkania Benedykta XVI z ofiarami księży, które zorganizowano w USA w 2008 roku. Choć amerykański Kościół wybrał na rozmowę z papieżem dorosłych katolików, którzy pomimo krzywd doznanych od księży nie stali się antyklerykałami, praktykują i nie są związani z organizacjami ofiar (podobną selekcję przeprowadzono potem w Australii, na Malcie i w Wlk. Brytanii), to rozczarowany postępowaniem Watykanu McDaid ostatecznie stał się współzałożycielem nowej grupy pomocowej Survivor's Voice. W niedzielę demonstrowała ona w Rzymie przeciw pedofilskiej polityce Watykanu.

- Żadnej innej instytucji nie pozwolono by chronić swego kierownictwa, które kryło podwładnych w sprawie pedofilii, tak jak swe kierownictwo chroni Kościół katolicki. Benedykt XVI obiecuje zmiany, ale nie dotyczą one hierarchów sekty katolickiej. Niech zatem sprawą zajmą się organizacje międzynarodowe. Niech ONZ uzna notoryczne wykorzystywanie seksualne dzieci za zbrodnię przeciw ludzkości - apelował McDaid. 

Organizatorzy niedzielnego protestu, w którym uczestniczyło zaledwie 70 odważnych osób, nie dostali zgody na przemaszerowanie na plac św. Piotra i dlatego początek Roku Ofiar Pedofilii (2011) musieli ogłaszać pod pobliskim Zamkiem św. Anioła. - Zakaz był standardowym rozwiązaniem - tłumaczył watykański rzecznik pedofilów ks. Federico Lombardi. 

Kiedy pedofilski ks. Lombardi usiłował rozmawiać z demonstrantami, ci krzyczeli: "Hańba!". Potem jednak rzecznik spotkał się z delegacją demonstrantów, a potem upublicznił swój list, w którym namawia ich, by ujrzeli w Kościele "sprzymierzeńca w walce z pedofilią". "M.in. dzięki takim grupom jak wasza Kościół uczy się, że może się oczyścić i stanowić wzorzec bezpieczeństwa dla młodych" - pisze Lombardi. Hipokryzja sekty molestującej i gwałcącej ludzi, a potem mordującej tych, co szukają innego wyznania albo sektę pedofilską krytykują przerasta wszelkie granice. Prawo Watykanu zezwala na współżycie seksulane z dziećmi od 12-tego roku życia, co jest najwyraźniejszą zachętą do pedofilstwa ze strony katolickiej sekty. Gehenna milionów dzieci trwa już 1600 lat. Czas wezwać na pomoc wszyskie boskie siły, które ukrócą raz na zawsze katolickie zbrodnie molestowania seksualnego dzieci, tak przez księży jak i przez "dobrych katolików" takih jak Józef Fritzl z Austrii. 

Czy prezes pedofilsko-katolickiego Sądu Okręgowego w Bydgoszczy Danuta Flinik uwolni Irenę Barcz?

Wzywamy po raz kolejny panią prezes Sądu Okręgowego w Bydgoszczy SSO Danuta Flinik i jej dwóch pedofilskich zastępców do natychmiastowego uwolnienia z aresztu pedofilsko-katolickiego pani Ireny Barcz, ofiary pedofilskiej mafii dzieciojebców z Bydgoszczy. To są polskie problemy z pedofilską sektą katolików i z pedofilskimi funkjonariuszami katolicko-faszystowskiego reżimu III RP. Prokuratorzy i sędziowie w Bydgoszczy to wspólnicy bądź członkowie pedofilskiej mafii Bożeny Matejko Rewald z domu Pikucińskiej znanej w pedofilskiej sekcie ONET jako "Joanna", koleżanki pedofila dziennikarza bzykającego dzieci, leczonego w szpitalu psychiatrycznym w Kochanówku - Macieja Stańczyka z Łodzi.

I tak pedofilska mafia z Bydgoszczy zamiast pomagać nam ofiarom pedofilii katolickiej, więzi w 2011 roku terapeutkę ofiar licznych w Bydgoszczy księży pedofilów i zakonnic pedofilek. Oto XXI wiek z pedofilskim Kościołem katolickim i jego mafią księży seksualnie zboczonych seksem z dziećmi. To jest Polska, raj dla watykańskiego kleru i wszelkich pedofilskich mafii. Warto pamiętać, że pedofilska mafia Bożeny Matejko Rewald i Tadeusza Mynarskiego jest sponsorowana przez katolicką sektę dominikanów z Krakowa, którzy niepodzielnie rządzą intermetową pedofilistyczną sektą ONET wraz z inną, faszystowską kościelną sektą Opus Dei. Jak długo kato-prokuratorzy i kato-sędziowie będą za łapówki służyć pedofilskiemu biskupowi Bydgoszczy? 

Foto: Irena Barcz więziona przez katolicko-pedofilską mafię "Rewald" z Bydgoszczy

Irena Barcz Bydgoszcz

Dlaczego księża katoliccy molestują dzieci? 

Raport Kościoła katolickiego ujawniony w USA jest skandaliczny i hańbiący ofiary księżych i biskupich gwałtów na dzieciach. Ani celibat, ani wykluczenie kobiet ze stanu kapłańskiego, ani homoseksualizm nie były przyczynami molestowania przez księży - wynika z raportu zleconego przez amerykański Kościół katolicki. Liczący 300 stron raport to efekt "badań" prowadzonych przez John Jay College of Criminal Justice (Szkoła Wyższa Prawa Karnego) w Nowym Jorku. Kosztowały 1,8 mln dolarów, z czego mniej więcej połowę wyłożył Kościół katolicki, a resztę sfinansowali wierni katolicy i rząd USA. 

Kościół katoliki udostępnił badaczom rzekomo "pełną" dokumentację przypadków molestowania przez księży w latach 1950-2010. W USA doliczono się 16 tysięcy ofiar, które były molestowane przez 6 tysięcy księży (oskarżany o nadużycia seksualne był jeden na 20 amerykańskich księży). Najwięcej przypadków miało miejsce w latach 60-tych i 70-tych XX wieku, ale okazały się bombą z opóźnionym zapłonem - ujawnione dopiero w ostatnich latach XX wieku doprowadziły amerykański Kościół katolicki na skraj bankructwa. Odszkodowania dla ofiar molestowania wyniosły około 3 mld dolarów. Wszystko to i tak nie wiele, wobec ciągle ujawnianych nowych skandali, o których Kościół katolicki ciągle milczy, bo ofiary już nie żyją, albo milczą z powodu zastraszenia na wiejskich parafiach w USA. 

Po przeanalizowaniu tysięcy przypadków molestowania autorzy raportu John Jay College doszli do wniosku, że głównymi przyczynami nieszczęścia były: niski poziom edukacji w seminariach w latach 50-tych ubiegłego wieku, brak wsparcia dla wyświęconych wtedy młodych księży i rewolucja seksualna lat 60-tych i 70-tych. Tej ostatniej nie potrafili sprostać słabo wykształceni i pozostawieni samym sobie w parafiach duchowni.

Taka konkluzja od razu wywołała podejrzliwe lub krytyczne komentarze, ponieważ jest w gruncie rzeczy wygodna dla biskupów katolickich, którzy zlecili badanie. Przyczyny zła znaleziono wprawdzie w Kościele katolickim (słabe seminaria i brak wsparcia dla młodych księży), ale nie w jego fundamentalnych założeniach takich jak np. celibat. Tymczasem aktywiści antykościelni, a także wielu zwyczajnych Amerykanów uważa, że to właśnie śluby czystości, patologiczna nienawiść do kobiet oraz przyzwolenie na pederastię grecką (współżycie z młodymi chłopcami) prowadzą do demoralizacji i dewiacji księży. Trudno to udowodnić empirycznie, ale zwolennicy tej teorii uważają, że wystarczy odrobina zdrowego rozsądku.

Rzeczniczka konferencji biskupów USA siostra Mary Ann Walsh podkreśla, że "badanie jest obiektywne". - John Jay College został wybrany, ponieważ jest zupełnie niezależny od Kościoła katolickiego, a jego badaczom zapewniono swobodę badań i pełny dostęp do ludzi i dokumentacji - mówiła 18 maja 2011 roku. - Molestujący księża byli po prostu miłymi chłopcami, którzy zagubili się w przemianach społecznych lat 60-tych.? Bzdura! - komentował Terence McKiernan, który prowadzi największą niezależną bazę danych przypadków nadużyć seksualnych w amerykańskim Kościele. 

Zdaniem wielu księżowskich ofiar oprócz sprzecznego z naturą ludzką celibatu i programowej nienawiści do kobiet do plagi walnie przyczyniła się postawa biskupów katolickich, którzy tuszowali przypadki molestowania seksualnego dzieci i młodzieży, zamiast zgłaszać je na policję lub przynajmniej ostrzegać rodziców. I zostawiali przyłapanych księży w parafiach, zamiast ich wyrzucać z Kościoła. Raport John Jay Collage sugeruje, że w najgorszych latach 70-tych biskupi nie reagowali wystarczająco zdecydowanie, ponieważ nie zdawali sobie sprawy ze skali zjawiska. Większość ofiar odważyła się oskarżyć księży dopiero po wielu latach, szczególnie po skandalu w diecezji w Bostonie w 2002 roku, kiedy sprawę molestowania zaczęły drążyć publicznie media. Do nagłośnienia krzywdy ofiar księży pedofilów przyczyniły się rozmaite grupy religijno-duchowe ogólnie znane jako New Age. To ludzie często zgwałceni przez Kościół na różne sposoby, którzy szukali alternatywnej religijności i alternatywnej duchowości. Ofiary molestowania seksualnego w dzieciństwie często szukają zapomnienia dla swojej traumy w narkotykach takich jak kokaina, marihuana, ayahuasca (DMT) i podobnych. 

Krytycy Kościoła katolickiego i jego pedofilii klerykalnej uważają, że takie usprawiedliwienie jest skrajnie naciągane. Nie dalej jak trzy miesiące temu wiosną 2011 roku okazało się, że w diecezji w Filadelfii biskupi pozwalali na pracę z dziećmi 37 księżom, choć były przeciw nim poważne poszlaki lub nawet dowody, że w ostatnich kilkudziesięciu latach dopuszczali się molestowania seksualnego. Po wybuchu skandalu kardynał Justin Rigali zawiesił ponad 20 księży i zarządził śledztwo kościelne w sprawie pedofilii kleru. "Niewydolny jest cały system i procedury kościelne" - twierdzi organizacja BishopAccountability.org, która stawia sobie za cel pociągnięcie do odpowiedzialności pedofilskich biskupów, a nie tylko szeregowych księży. Kościoł katoliki jest bowiem zepsuty od głowy, a historii o tym jak dostać dobrą parafię jako probostwo w zamian za obiągnięcie biskupowi penisa (zrobienie laski), to przedmiot dowcipkowania już od pierwszych roczników seminariów duchownych Kościoła katolickiego na całym świecie. 

Eksperci John Jay College nie uważają jednak, żeby Kościół katolicki był jakąś szczególnie niewydolną lub przegniłą instytucją. Jego powolna reakcja jest typowa dla podobnych wielkich, w dużym stopniu zdecentralizowanych instytucji - np. amerykańska policja nie potrafiła długo poradzić sobie z problemem brutalności niektórych funkcjonariuszy o faszystowskich i katolicko-nazistowskich poglądach. 

Raport John Jay College - oprócz tego, że broni tezy nieszkodliwości celibatu - zaprzecza kilku innym popularnym stereotypom, np. że molestujący księża są pedofilami (w rzeczywistości zdiagnozowano tak tylko 4 procent z oskarżonych o molestowanie kapłanów) albo najczęściej homoseksualistami. Fakt, że księża molestowali najczęściej chłopców, wynika z tego, że mieli z nimi więcej do czynienia (bo byli oni np. ministrantami). Dopiero w latach 70-tych i 80-tych XX wieku seminaria otworzyły się na gejów, a kiedy rozpoczęli oni pracę w parafiach, molestowanie w Kościele było już zjawiskiem zanikającym (liczba molestowanych dzieci wyraźnie spadła od połowy lat 80-tych). Wszystko są to kłamstwa raportu, który stara się pomijać także powiązania kościelnej pedofilii z homoseksualizmem księży. Nienawiść do kobiet i tolerowanie homoseksualizmu kleru pod warunkiem zachowania tajemnicy to jeden z najbrudniejszych sekretów Kościoła katolickiego. Jak wiadomo, wiele zakonów katolickich męskich składa się nawet w 90-procentach z osób homoseksulanych, a średnia światowa, to 60 procent gejomnichów. Historie o podziałach mnichów w klasztorach na homo- i heteroseksualonych sięgają wczesnego średniowiecza. Grecka pederastia polegała na współżyciu seksualnym z młodymi chłopcami od 12-tego roku życia. I takie jest też prawo Watykanu jako państwa, które zezwala obywatelom Watykanu na współżycie seksualne z dziećmi od 12-tego roku życia. Tylko na co w państwie Watykan prawo współżycia seksualnego, jeśli jego obywatele (księża i mnisi oraz zakonnice) mają żyć w celibacie? Oto prawdziwe oblicze obłudnej hipokryzji pod nazwą CELIBAT z prawem do bzykania dzieci od 12-tego roku życia. 

Kiedy pan prezydent Bronisław Komorowski z premierem Donaldem Tuskiem zarządzom wypłacanie odszkodowań członkom Antypedofilskiego Bractwa Himawanti za prześladowania przez księży pedofilów i pedofilskich aktywistów katolickiego Kośioła? Czy SNAP (Survivors Network of those Abused by Priests) w tym pomoże i ofiary biskupów, także takich jak Karol Wojtyła będą mogły swobodnie w Polsce mówić o tym co je spotkało na plebaniach, zakrystaich i oazach? 

Milion Euro na głowę ofiary księży z Bractwa Himawanti od bandytów katolicko-pedofilskich, policyjnych i sądowo-prokuratorskich oraz od pedofilskich dziennikarzy pokroju Gazeta Wyborczego Marcina Pietraszewskiego czy ONET-Pedofilskiego Michała Stańczyka, Dariusza Peitrka, Ryszarda Nowaka, Effatha, Rewald Mafii czy dominikańskich zboczków antysekstowych to chyba nie jest wiele dla głównego sponsora sekty Watykanu jakim jest Polska - III RP, Rzeczpospolita? 

Czy redaktor naczelny Angory jest sympatykiem Pedofilizmu?

Pedofilistów czyli wyznawców, popleczników pedofilii w Polsce nie brakuje. Onet pod władzą sekty dominikanów przez wieki gwałcącej i mordującej tak zwane czarownice czyli innowierców, to tylko wierzchołek góry lodowej, reprezentowanej przez wyznawców pedofilii stosowanej dzieciom doodbytniczo w zakrystiach i plebaniach takich jak Maciej Stańczyk - łodzianin leczony psychiatrycznie w Kochanówce koło Łodzi z zaburzeń orientacji płciowej i urojeń seksualnych do dzieci. Bezmyślne produkcje Oneta z początku sierpnia 2011 równie złośliwie co bezmyślnie przedrukowuje lobby pedofilów z tygodnika Angora. W Polsce widać brak tematów na wakacje rozmaitym czytadłom. 

Naczelny Angory Paweł Woldan nie popisał się dokładając oszczerstwami wyssanymi z pedofilskiego móżdżka Macieja Stańczyka. I na nic tłumaczenia, że Paweł Woldan był akurat na urlopie i nie wiedział co robili pedofile w jego redakcji ANGORA! Paweł Woldan jak i Maciej Stańczyk powinni razem leczyć się z choroby na oddziale dla pedofilów. Leczenie trwa pół roku i jest chemiczną kastracją! Ciekawe czy za swój pedofilski przedruk z pedofilskiego Onetu raczy Redakcja Angory przeprosić nas ofiary molestowane i gwałcone w dzieciństwie przez polskich księży oraz biskupów i arcybiskupów pedofilów? A może Angora jako kolejna polska pedofilska sekta dziennikarska zapłaci nam odszkodowania z kieszeni redaktora naczelnego Pawła Woldana, który w kanikule zrobił z siebie sympatyka pedofilizmu stosowanego dzieciom doodbytniczo i doustnie? Taką w Polsce mamy prasę katolicko-pedofilską, bezmyślną, głupią i z dziennikarzami pedofilami, których jest podobnież wedle badań tak tylko ze 14 procent! Ale za to, jak bardzo te pedofilskie świnki dziennikarskie są szkodliwe! 

SNAP - Międzynarodowa sieć ofiar księży pedofilów i zakonnic pedofilek:

http://www.snapnetwork.org/

Zespół Terapeutyczny ABH dla Ofiar Księży Pedofilów

Koordynatorzy Zespołu: Angelika & Thomas Burton

Zobacz także


Artykuły w tej kategorii