Himavanti

Salezjanin ksiądz Mirosław L w areszcie za molestowanie i gwałcenie dzieci z domu dziecka w Częstochowie

Ksiądz Mirosław L. w areszcie tymczasowym za gwałcenie dzieci. Prowadził katolicki dom dziecka, wychowankowie zeznali, że ich molestował i gwałcił.

To dyrektor Domu Dziecka im. św. Dominika Savio w Częstochowie. Salezjanin, ks. Mirosław L. w sobotę 1 października 2016 roku trafił do aresztu tymczasowego, zatrzymany był już 28 września 2016. Tydzień wcześniej 15-letni wychowanek domu dziecka w Częstochowie i jego młodszy o rok kolega poskarżyli się wychowawcom, że dyrektor ich molestuje i wykorzystuje seksualnie (sodomicznie), zmusza do seksu oralnego i doodbytniczego (sodomicznego). Placówkę prowadzą salezjanie, dyrektorem jest zboczony ksiądz z tej sekty katolickiej znanej z wyłudzeń bankowych na kwote pół miliarda złotych dokonanych przez księdza Ryszarda Matkowskiego. Po przesłuchaniu pokrzywdzonych i świadków zboczony ksiądz Mirosław L usłyszał zarzuty i został aresztowany. Mirosław L., w wieku około 40 lat z Częstochowy usłyszał trzy zarzuty. - Dwa dotyczą przestępstw o charakterze seksualnym, trzeci naruszenia nietykalności fizycznej - mówi Tomasz Ozimek, rzecznik prokuratury okręgowej w Częstochowie. 

Podejrzany jest księdzem i dyrektorem domu dziecka w częstochowskiej dzielnicy Stradom, prowadzonym przez Salezjanów. Jego ofiarami mieli być dwaj chłopcy w wieku 15 lat i młodszy. Trzeciego chłopca miał uderzyć. Do przestępstw miało dojść w tym roku. Ksiądz jak zwykle księża pedofile nie przyznaje się do winy (pedofile zawsze udają niewiniątka). Po trzech dniach od pierwszej rozmowy z policjantami sąd zdecydował aresztować go na trzy miesiące.

Przesłuchani w obecności biegłego psychologa chłopcy zaalarmowali najpierw swoich wychowawców, ci zaś powiadomili Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej, któremu podlega dom dziecka. - Przeprowadziliśmy kontrolę na miejscu i powiadomiliśmy prokuraturę - mówiła Olga Dargiel, rzeczniczka częstochowskiego MOPS. Wychowankowie zostali przesłuchani w sądzie w specjalnym pomieszczeniu w obecności biegłego psychologa. - Wszystko po to, żeby nie powtarzać przesłuchań w razie ewentualnego procesu i nie narażać małoletnich na nieprzyjemności wyjaśniał Ozimek. Nie tylko ich zeznania obciążyły pedofilskiego księdza dyrektora domu dziecka. Prokurator przesłuchał także innych wychowanków i wychowawców. Materiał był na tyle mocny, bo podjąć decyzje o areszcie dla księdza będącego pedofilskim zboczeńcem seksualnym.

Sekta salezjanów odsyła do adwokata

Znani z hurtowego molestowania dzieci w szkołach poprzez lizanie śmietany z ud i kolan księżt zboczeni salezjanie wydali w tej sprawie oficjalnie oświadczenie na swojej stronie. Czytamy: "O zaistniałej sytuacji zostały poinformowane zwierzchnie władze kościelne, a inspektoria wrocławska współpracuje z organami ścigania w celu rzetelnego wyjaśnienia całej sprawy. Przełożony inspektorii podjął natychmiast kroki zmierzające do wyjaśnienia wszystkich okoliczności związanych z zatrzymaniem pedofilskiego księda Mirosława. Do czasu zakończenia czynności prowadzonych przez policję i prokuraturę wstrzymał dalsze działania w tej kwestii, podejmując jedynie kroki zmierzające do zapewnienia prawidłowego funkcjonowania domu dziecka podczas nieobecności pedofilskiego księdza dyrektora. Rzekomo wychowankom placówki została zapewniona opieka. Do udzielania jakichkolwiek informacji oraz wypowiadania się w tym temacie upoważniona jest jedynie kancelaria adwokacka reprezentująca zboczeńca seksualnego księdza Mirosława."

Najpierw obniżyli stawkę na jedzenie

Salezjanie prowadzą dom dziecka w Stradomiu od 1937 roku, kiedy przejęli go od miasta. "Domy takie nosiły wówczas nazwę sierocińców, chociaż oprócz rzeczywistych sierot, dawały one również schronienie i opiekę niektórym dzieciom z rodzin przestępczych czy patologicznych" - czytamy na stronie częstochowskich salezjan. Wtedy na stałe w placówce przebywało ponad stu chłopców w wieku od siedmiu do czternastu lat. Jak chwalą się zakonnicy na swojej stronie, udało im się obniżyć stawkę na wyżywienie jednego chłopca z 39 zł na 27 zł, więc miastu się to opłacało. Niektórzy wychowankowie kierowani byli do innych salezjańskich zakładów w Polsce (głównie do Poznania i Oświęcimia), by uczyć się krawiectwa, szewstwa, stolarstwa, ślusarstwa czy ogrodnic­twa, zdolniejsi mogli iść do szkół średnich. Dzisiaj w domu dziecka mieszka około 30 chłopców. - Nigdy wcześniej nie zauważyliśmy tam żadnych nieprawidłowości - mówił Dargiel, chociaż dobrze wie jakie afery były ukrywane.

"Skala zjawiska pedofilii wśród kleru, jest przeogromna. My ofiary skupione wokół Fundacji " Nie lękajcie się" wołamy o sprawiedliwość już trzy lata. Hierarchowie są głusi i dalej zamiatają sprawy pod dywan, Polska rzeczywistość to pedofilsko-koscielny wielki skandal! - twierdzą członkowie fundacji "Nie lękajcie się", która zrzesza tysiące ofiar księży i zakonników pedofilów.

Śledztwo przejęła prokuratura okręgowa

Prokuratura Okręgowa w Częstochowie przejęła śledztwo w sprawie księdza pedofila Mirosława L., który został aresztowany pod zarzutem molestowania i gwałcenia seksualnego dwóch chłopców i naruszenia nietykalności cielesnej trzeciego z wychowanków domu dziecka na częstochowskim Stradomiu. Dyrektor salezjańskiego domu dziecka ks. Mirosław L. został zatrzymany 28 września na polecenie Prokuratury Rejonowej Częstochowa-Południe. Dostał zarzuty molestowanie dwóch wychowanków w wieku 14 i 15 lat i naruszenia nietykalności cielesnej innego z podopiecznych. Już dnia 30 września Sąd Rejonowy w Częstochowie przychylił się do wniosku prokuratury o zastosowanie trzymiesięcznego, tymczasowego aresztowania księdza L. Odrębne doniesienia, jako osoby prywatne, złożyło też dwóch wychowawców - już po wszczęciu prokuratorskiego postępowania. Jedną z pierwszych czynności, jaką zlecono policji, było zabezpieczenie komputerów, z których często korzystał zboczony seksualnie salezjanin. - W przypadku takich zarzutów to rutynowe działanie policji i prokuratury, by szukać zdjęć czy filmów o zakazanych treściach, także o charakterze pedofilskim - mówił prasie prokurator Tomasz Ozimek.

Ksiądz pedofil dzieciojebca Mirosław L. został dyrektorem domu dziecka w 2010 roku. Wcześniej, po ukończeniu Wyższego Seminarium Duchownego (w Krakowie, został skierowany do znanej z ekscesów salezjańskiej parafii we Wrocławiu. Był katechetą i wychowawcą w Prywatnym Liceum Salezjańskim, prowadził też świetlicę młodzieżową. Ucząc w szkole, pisał o sobie, że jest miłośnikiem tańca i piłki siatkowej. W 2007 roku antyklerykalny tygodnik "Fakty i Mity" opisał księdza L. jako "roztańczonego, swawolnego birbanta", który rozpija młodzież i żyje wedle zasady kleru katolickiego: "raz dziewczynka raz chłopaczek, żeby życie miało smaczek". Jak pisała gazeta, był znany przez licealistów głównie za skłonność do pijackiego imprezowania i stawianie im - także nieletnim - piwa oraz wina mszalnego. Prokuratura częstochowska także miała sygnały o rozpijaniu nieletnich przez zwyrodniałego katlickiego sekciarza - salezjanina.

Ksiądz Mirosław Lonczak z Wrocławia znany jest wśród młodzieży, z którą pracuje, jako "luzak";, który stawia piwo i lubi się zabawić, bo najpierw dziecko upije, a potem zgwałci sodomicznie jako kościelny pederasta penetrujacy odbyty i gardła młodych chłopców w wieku najchętniej 12-16 lat. Nawet w oratorium organizował pijacko-narkomańskie balangi, "po których wszędzie było pełno moczu i wymiocin". Zdjęcia, które publikujemy, potwierdzają plotki - pisał "FiM" nr 17/2006. Ksiądz Mirosław pracował wcześniej jako wychowawca w Domu Dziecka w Kątach Wrocławskich, skąd za molestowanie został cichaczem przeniesiony do domu dziecka w Częstochowie, tak aby miał świeży towar do molestowania i gwałcenia. Pikanterii sprawie dodaje, że zboczony ksiądz katolicki jest kuratorem sądowym czyli wstydem patologicznego sądownictwa. Kościół katolicki zamiast utylizować takich zboczeńców w szambie, przenosi ich ciągle z parafii na parafię, ze jednej szkoły do innej. Widocznie zboczeni są także przełożeni takich zwyrodnialców sodomicznych, pedofilskich i gwałcicielskich.

Już w grudniu 2016 na wniosek Prokuratury Okręgowej w Częstochowie sąd przedłużył do marca 2017 roku tymczasowy areszt dla byłego i pośpiesznie odwołanego dyrektora salezjańskiego Domu Dziecka im. rzekomo świętego Dominika Savio na częstochowskim Stradomiu. Kilka dni przed Bożym Narodzeniem 2016 śledczy złożyli do Sądu Rejonowego w Częstochowie wniosek o przedłużenie tymczasowego aresztowania do 26 marca 2017 roku. Obrońca duchownego wnosił o zwolnienie swojego zboczonego kumpla z aresztu, przedłożył poręcznie równie pedofilskigo przełożonego inspektorii wrocławskiej Zgromadzenia Salezjańskiego, że ksiądz Mirosław Lonczak po opuszczeniu aresztu rzekomo nie będzie utrudniał śledztwa i stawi się na każde wezwanie prokuratury. List w obronie zwyrodniałego księdza pedofila napisała też grupa zboczonych pedofilią parafian z Zawodzia w Częstochowie. Sąd nie uwzględnił wniosku obrony i skrócił jedynie konieczność tymczasowej izolacji podejrzanego do 1 marca 2017, a to oznacza, że skatoliczałe sądownictwo częstochowskie próbuje zwyrodnialca wypuścić na wolność, żeby dalej gwałcił nasze dzieci!

Internauci zaangażowani w zwalczanie pedofilii w Polsce w komentarzach prasowych podali adres zwyrodniałego księdza pedofila, sugerując trzymanie razem z Mariuszem Trynkiewiczem w psychiatryku na dożywociu, a także, że o każdym zboczonym księdzu na wszelki wypadek pełne dane powinny być podawane do publicznej informacji, co wymiar sprawiedliwości skatoliczałej III RP zapomina uczynić:

Dom Dziecka im. św. Dominika Savio (Salezjanie)
dyrektor ks. Mirosław Lonczak
ul. Kościelna 53/63
42-200 Częstochowa

Telefon: +34 365 09 87
Fax: +34 365 09 88

Tymczasowo oczywiście, to areszt tymczasowy na Zawodziu (ul. Mirowska 22) (chyba, że zboka już gdzieś schowali, np. w Herbach Starych).

Czarną mafię pedofilską trzeba tępić niczym najgorszą zarazę na tej ziemi!

 

Zobacz także


Artykuły w tej kategorii