Himavanti

Opolska pedofilia - molestowanie dzieci na opolszczyźnie

Opolska pedofilia 

Pedofilia to poważny, acz ciągle ignorowany problem społeczny, wielka krzywda dla tysięcy dzieci rocznie w Polsce. W samym Opolu i województwie opolskim pedofile i pedofilska mafia oraz kobiety pedofilki miewają się zwykle dobrze, gdyż jest to rejon niskich wyroków, ignorowania doniesień o pedofilii przez policję, prokuraturę oraz sąd rejonowy i okręgowy w Opolu, który bardzo rzadko i tylko pod silnym naciskiem medialnym skazuje pedofilów na przyzwoicie wysokie kary. Nawet jak sąd rejonowy skaże na wyższą karę, pedofila natychmiast broni sąd wyższej instancji i zmniejsza karę o połowę, jako zbyt rażąco wysoką w stosunku do popełnionego czynu.

Zachodzi pytanie, kto rządzi w opolskim sądzie okręgowym, że wyroki dla zboczeńców i zboczenic seksualnych są rażąco niskie, wiele spraw jest uciszanych bądź zupełnie ignorowanych. Wystarczy, że pedofilem jest działacz katolicki, ksiądz albo pedofilką jest kobieta z dobrze postawionej katolickiej rodziny, a problemy mają jedynie ofiary pokrzywdzone przez zboczków i ich rodziny. Pedofile zwykle są chronieni, ignorowani, a jeśli już zapadnie wyrok skazujący to jest rażąco niski, w granicy dolnego wymiaru kary lub mniejszy, bo pedofil podobno jest częściowo niepoczytalny.

W pracy wspomagania i terapii dla ofiar pedofilów i pedofilek spotykamy się także ze stosunkowo nowym zjawiskiem złośliwego nękania ofiar pedofilów i pedofilek oraz ludzi ktorzy im pomagają, nękania ofiar przez policję, prokuraturę i sądownistwo, które to instytucje niejako bardziej chronią interes zboczków i dewiantek niż ich ofiary! Oficjalnie nic nam, terapeutom ofiar pedofilskich zboczeńców seksualnych, w tym ofiar księży pedofilow i zakonnic pedofilek, nie wiadomo, że do legalizacji i promocji zjawisk typu LGBT dopisano "P". Dopisek jednej literki "P" oznacza, że w Opolu, pewne biseksualna lesbijka może w charakterze typowej oszustki matrymonialnej wyłudzać geny i alimenty, niszczyć ojca dzieci, okradać rodzinę ojca dzieci, a wszystko to z pomocą pedofilskiego gwałtu na własnych dzieciach oraz LGBTP-kumpli i kumpelek w policji, prokuraturze i sądzie spolegliwym wobec katolickiej kurii i łapówek. Gorzej jest w Pucku, gdzie katolicka rodzina zastępcza w majestacie prawa morduje dwoje dzieci po kolei, a katolicki LGBTP Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie nie ma sobie nic do zarzucenia, bo ojczym zastępczy był ministrantem, a mać zastępcza chorą psychicznie katolicką aktywistką oazową. 

Czy "dobry wujek" mógł być pedofilem?

Na początku września 2012 roku 46-letni mieszkaniec powiatu kędzierzyńsko-kozielskiego jest podejrzany o molestowanie seksualne dzieci w wieku 13 i 11 lat. - Prokuratura postawiła mu 4 zarzuty - mówi Lidia Sieradzka, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Opolu. Był to "dobry wujek", czyli ktoś z rodziny tych dzieci. Przyznał się on do dużej części zarzutów, ale nie do wszystkich. Biegli uznali, że osoba ta jest poczytalna, jednak jest lekko upośledzona umysłowo, co zdaniem biegłych, miało wpływ na te zdarzenia - dodaje Lidia Sieradzka.

Podejrzany o pedofilię mężczyzna został tymczasowo aresztowany. Grozi mu od 2 do 12 lat więzienia, jednak w Polsce, pierwsz akara dla zboczonego pedofla to zwykle 2 lata w zawieszeniu na 3 czyli de facto brak kary, co w wypadku pedofilii jest rażącym błędem sądownictwa. 

- Poza tym jeżeli sąd wymierzy karę pozbawienia wolności bez warunkowego zawieszenia jej wykonania, może później orzec o umieszczeniu takiej osoby w zakładzie zamkniętym lub leczeniu ambulatoryjnym, chodzi tutaj o słynną kastrację chemiczną - mówi Sieradzka. Nietety jest to tylko lipna teoria, a zakładów leczenia z pedofilii jak dotąd nie uruchomiono z powodu rzekomego braku pieniędzy w budżecie państwa. 

Z uwagi na rzekome dobro poszkodowanych, prokuratura oczywiście, jak to w propedofilskiej Polsce po 1989 roku nie udziela szczegółowych informacji. Wiadomo także, że proces będzie się toczył z wyłączeniem jawności, bo sądy i prokuratury w Polsce tak wspierają każdego pedofila i każdą pedofilkę, że z reguły wyłączają jawność rozprawy. Najbardziej tajemnicze są procesy księży i katechetów pedofilow oraz zakonnic pedofilek. Wyroki także są zadziwiające, zwykle w zawieszeniu. 

Dziwna jest ta polityka pedofilskiej rodziny katolickiej w Polsce, że kazirodztwo kobiet do dzieci poniżej lat 15 wogóle nie jest karane jako oczywiste zboczenie pedofilskie, a przecież jest głowną przyczyną pozbawiania polskich ojców praw do dzieci i redukowania ich do roli płatników alimentów podwyższanych na każde żądanie peddosilskiej mamusi. Polskie sądy rodzinne nie słyszały o równo dzielonej opiece nad dzieckiem, gdzie dziecko pół miesiąca przebywa z matką, a pół miesiąca z ojcem, zaś alimenty nie są orzekane. Jak pedofilka chce mieć dzieci i "wyrwać" je prawowitemu ojcu, to niech pracuje na ich utrzymanie! 

Kościelny molestował 8 ministrantów

Kościelny pedofil katolicki zatrzymany w lipcu 2012 roku. Przez 5 lat katolicki kościelny w jednej z podoleskich parafii katolickich molestował seksualnie ministrantów. Proceder rozpoczął się w 2006 roku, od tego czasu 40-letni zboczeniec seksualny Hubert S. dopuszczał się czynności seksualnych z nieletnimi. Prokuratura Rejonowa w Oleśnie postawiła oskarżonemu aż 10 zarzutów - w tym jeden dotyczący nadużycia zaufania, wynikającego z pełnienia przez niego funkcji katolickiego ościelnego. 

- Istotny dla sprawy jest fakt, że kościelny Hubert S. w trakcie całego procederu miał rzekomo ograniczoną ocenę popełnionego czynu - tłumaczy Ewa Kosowska- Korniak z biura prasowego Sądu Okręgowego w Opolu. - Zostały sporządzone 3 opinie biegłych: psychiatry, psychologa i seksuologa. Biegli stwierdzili, że w przypadku oskarżonego występuje upośledzenie na pograniczu stopnia lekkiego, umiarkowanego. Przepisy kodeksu karnego mówią, że sąd w takiej sytuacji może zastosować nadzwyczajne złagodzenia kary. katoliccy biegli sądowi w Opolu nie po raz pierwszy bronią i chronią swojego kościelnego pedofila przed surową karą, wydając dziwaczne opinie i sprzeczne ze zdrowym rozsądkiem opinie. Kościelni zatrudniani przez księży są osobami zdrowymi psychicznie, bo chorych kościołowi katolickiemu zatrudniać nie wolno! 

Za przestępstwo kościelnemu grozi teraz od 2 do 12 lat więzienia. Sąd ze względu na upośledzenie oskarżonego może zasądzić karę więzienia nawet poniżej 2 lat, co jest kolejnym skandalem w propedofislkim sądzie okręgowym w Opolu. Obecnie wobec katolickiego zboczeńca seksualnego Huberta S. zastosowano zaledwie środek zapobiegawczy w postaci dozoru policyjnego, oskarżony musi co dwa tygodnie zgłaszać się na komisariat policji w Dobrodzieniu. Dodatkowo kościelny ma zakaz zbliżania się do poszkodowanych chłopców oraz małoletnich poniżej 15 roku życia. Niestety, wśród kościelnych, podobnie jak wśród księży i katechetów katolickich jest bardzo duży odsetek pedofilów, wedle badań sięgający 14-15 procent czynnych zboczeńców seksualnych molestujących dzieci, przeważnie w sposób długotrwały. 

Podejrzany o pedofilię 38-latek stanie przed sądem

W kwietniu 2012 roku doniesienie na 39-letniego mieszkańca Głuchołaz złożyła jego konkubina. Ofiarą przestępstwa miała być 3-letnia córka jej krewnej. Kobieta twierdzi, że widziała nagranie, które mężczyzna zrobił telefonem komórkowym w pokoju dziecka. - Robert C. został oskarżony o 2 przestępstwa - mówi Klaudiusz Juchniewicz z prudnickiej prokuratury. 

- W trakcie śledztwa ustalono, że doszło przynajmniej do jednego zachowania z udziałem małoletniej poniżej 15-ego roku życia, doprowadzenia jej do innej czynności seksualnej. W czasie przeszukania znaleziono w komputerze i na płytach treści o charakterze pornograficznym z udziałem małoletnich - dodaje Juchniewicz.

Mężczyźnie, jak się okazuje katolickiemu aktywiście z Głuchołaz grozi do 12 lat więzienia. Przyznał się jedynie do posiadania pornografii dziecięcej. W jego domu policja zabezpieczyła ponad 700 plików graficznych oraz 32 filmy z pornografią nieletnich. I na tym sprawa w mediach zasadniczo ucichła. 

Wyrok za molestowanie siostrzenicy 

Kolejny pedofil osądzony! Zaledwie dwa i pół roku więzienia dla 32-letniego mieszkańca jednej z wsi w powiecie nyskim za wykorzystywanie seksualne małoletniej córki swojej siostry. Mężczyzna ma też trzyletni zakaz zbliżania się do dziewczynki. - Wyrok jest prawomocny - wyjaśnia Waldemar Krawczyk z wydziału karnego odwoławczego Sądu Okręgowego w Opolu, przed którym toczyła się dziś ta sprawa. Apelację skierował tam obrońca oskarżonego, który kwestionował prawdomówność dziewczynki i to, że sąd pierwszej instancji uwierzył jej, a nie jej wujkowi. W mediach brak imienia i nazwiska skazanego za pedofilię, gdyż jest to działacz lokalnego dekanatu, prawicowy katolik, członek jednej z wewnątrz-kościelnych formacji parafialnych. 

- Małoletnia słuchana była przez trzech psychologów, którzy potwierdzili, że nie ma skłonności do kłamania - mówi sędzia Krawczyk. 

Jak wynika z aktu oskarżenia 32-latek od 2005 do 2010 roku molestował swoją siostrzenicę, która nie miała ukończonych piętnastu lat. Odbywało się to wtedy, gdy dziewczynka przyjeżdżała do swoich dziadków. Wówczas, głównie nocami, do jej pokoju przychodził wujek i ją krzywdził. Sprawa wyszła na jaw przypadkiem. Dziewczynka odpowiedziała o wszystkim szkolnej pedagog. To kobieta zaalarmowała policję. Oskarżony nie przyznał się do winy. W prokuraturze twierdził, że dziewczynka wszystko zmyśla. - Bo wziąłem się za jej wychowywanie, co nie wychodziło jej rodzicom - mówił. 

Opole: Zniewolił i wykorzystał seksualnie 13-latka

Mieszkaniec Opola związany z kurią wabił chłopca markowymi ubraniami. Tak zaciągnął go do hotelu, gdzie 13-latka upił i wykorzystał seksualnie. Całe zajście miało miejsce w dzień rozpoczęcia roku szkolnego. Adam M. zaczepił chłopca w centrum Opola. Według ustaleń policji, pedofil obiecywał chłopcu pracę oraz ubrania drogich marek. Wręczył mu nawet spodenki i zaoferował więcej ubrań za pomoc przy ich pakowaniu. Gdy 13-latek udał się z nieznajomym do jednego z hoteli, ten związał go, a potem upił. Pedofil groził też chłopcu pobiciem i wykorzystał go seksualnie. Mężczyzna usłyszał już zarzuty pozbawienia wolności i wykorzystania nieletniego. Przyznał się do winy i na wniosek prokuratury w Opolu trafił do aresztu na 3 miesiące. Niestety kuria zadziałała i sprawa ucichła, bo metodą kościelną jest wyciszenie oskarżeń w mediach i kontrolowanie informacji na temat związków pedofila z kościołem katolickim.  

Molestowania w opolskim areszcie! 

Czy jeden z kierowników Aresztu Śledczego w Opolu molestował swoją pracownicę. To próbują ustalić śledczy od 2009 roku. Jedna z pracownic Aresztu Śledczego w Opolu na początku kwietnia 2009 roku poinformowała prokuraturę rejonową, że była molestowana seksualnie przez kierownika jednego z działów, Andrzeja K. 

Pułkownik Andrzej Majewski, dyrektor okręgowy służby więziennej w Opolu, podkreśla - równolegle z zawiadomieniem do prokuratury również zostałem poinformowany o tej sprawie. Andrzej K. przebywa na zwolnieniu lekarskim - jednocześnie złożył też prośbę o odejście na emeryturę. Zarzutów jeszcze nie postawiono - obecnie mówimy o złożeniu zawiadomienia do prokuratury - wyjaśnia rzecznik prasowy prokuratury okręgowej Lidia Sieradzka. 

Teraz prokuratura podejmie decyzję o wszczęciu bądź umorzeniu postępowania. W tym wypadku prawo daje osobie składającej zawiadomienie uprawnienie do złożenia zażalenia w terminie 6 tygodni od zawiadomienia - jeśli prokurator nie podejmie działań - dodaje Sieradzka. Jak widać z problemem skłonności do molestowania seksualnego muszą się uporać także pracowanicy Służby Więziennej, a przecież znamy problemy także homoseksualnego molestowania więźniów i aresztantów w aresztach tymczasowych w Bydgoszczy, Częstochowie, Warszawie-Mokotów czy Krakowie. W tym zabójstwo dokonane na więźniu jednego z więzień przez dyrektora oskarżonego o wstydliwie w Polsce ukrywany problem molestowania homoseksualnego osadzonych przez funkcjonariuszy Służby Więziennej. 

Racławice Śląskie: Oskarżony o molestowanie 

O molestowanie seksualne pracownicy oskarżono Władysława H. dyrektora katolickiego w swej istocie Ośrodka Rehabilitacji i Opieki Psychiatrycznej w Racławicach Śląskich. Prokuraturę zawiadomiła poszkodowana ofiara molestatora. W zamian za stałe zatrudnienie dyrektor m.in. domagał się od niej spędzenia z nim nocy. Śledczy przesłuchali kilkunastu pracowników ośrodka. 

Wcześniej o problemach w pracy kobieta informowała prudnickiego starostę Radosława Roszkowskiego: Od czerwca 2008 roku Władysław H. nie jest już dyrektorem katolickiego Ośrodka Rehabilitacji i Opieki Psychiatrycznej. Zwolniony został po konflikcie z prudnickim starostą, który wcześniej ukarał go naganą. Przed sądem pracy przegrał proces, o przywrócenie go na stanowisko. 

Katolik Władysław H. nie przyznaje się do winy. Twierdzi, że to zemsta kobiety, której nie przedłużył umowy o pracę. Grozi mu do 10 lat więzienia. Jak powiedział prasie Sławomir Kujawa z prudnickiej prokuratury najprawdopodobniej wyłączona zostanie jawność procesu, gdyż oczywiście sądy muszą zamotać takie sprawy, bo Władysław H. to wybitny aktywista katolicki w swojej parafii, chroniony przez księży czyli lobby kościelne. 

KSIĄDZ MOLESTOWAŁ

Prudnicka prokuratura zarzuciła w 2004 roku byłemu proboszczowi z Jarnołtówka molestowanie seksualne trzech chłopców poprzez wkładanie im do ust swoich narządow płciowych, zmuszanie do obciągania penisa oraz połykania spermy. Do czynów tych ksiądz pedofil Zbigniew P. dopuścił się na plebani, gdzie gościł podopiecznych domu dziecka z Chmielowic. "Zawiadomienie w tej sprawie złożył dyrektor domu dziecka" - poinformował Janusz Aniszewski prokurator rejonowy w Prudniku. Jego zdaniem w czasie postępowania ustalono, że katolicki proboszcz przyjmował u siebie grupy wychowanków, w czasie ferii i wakacji. "Kilku z nich miało być przez niego obmacywanych" - dodał prokurator. 

Molestowanie dzieci potwierdził biegły psycholog. Zbigniew P., jak to ksiądz pedofil ma w zwyczaju, nie przyznał się do zarzucanych mu czynów. Obecnie jest kapelanem w szpitalu na Opolszczyźnie, gdzie może swobodnie molestować cały oddział pediatryczny z dziećmi. Groziło mu do 10 lat więzienia, a zamiast tego dalej molestuje dzieci, nie tylko z domów dziecka, bo sąd w Opolu zapomniał pedofila wykastrować. Należy pamiętać, że 'inne czynności sekualne' to taki eufemizm prawny pod którym kryje się zwykle wymuszenie tzw. 'obciągania' czyli stosunek seksualny doustny włącznie z połykaniem spermy w czasie wytrysku zboczeńca seksualnego, który dziecko bije, straszy, siłowo obezwładnia i zmusza fizycznie do takich 'innych czynności seksualnych', za którymi skrywa się sodomia doustna i doodbytnicza oraz pedofilstwo lub pederastia z uwagi na wiek ofiary. 

Pedofil wciąż nęka swoją ofiarę 

Afera z pedofilem w 2009 roku pokazuje jak w Opolu pedofile i pedofilki nękają swoje ofiary z pomoca opolskiego sądownictwa. Już dwa miesiące trwa oczekiwanie na opinię biegłego w sprawie Piotra Z., który molestował kilkunastoletniego chłopca z Opola. Pedofil nadal jest na wolności i wysyła obraźliwe dla chłopca listy, nęka goi zastrasza. Do czasu wydania decyzji przez prokuraturę nic nie możemy zrobić - zapewnia Jarosław Dryszcz z Komendy Wojewódzkiej Policji w Opolu. Biegły sądowy w połowie lutego 2009 miał wydać opinię w sprawie poczytalności Piotra Z. Jednak tak się nie stało. Mężczyzna może zostać ukarany tylko jeśli biegły orzeknie, że jest w pełni poczytalny. Dlatego prokuratura prowadzi działanie dwutorowo - dodaje rzecznik Prokuratury Okręgowej, Lidia Sieradzka. 

Piotr Z. odsiedział trzy lata, choć sąd pierwszej instancji skazał go na pięć lat więzienia za pedofilię. Sąd drugiej instancji uznał jednak, że wymierzona kara jest rażąco niewspółmierna do popełnionego czynu pedofilskiego chroniąc w ten sposób interesy zboczeńca seksualnego i aktualnie działacza katolickiego nawróconego w więzieniu przez księdza kapelana. Tymczasem, zdaniem Lidii Sieradzkiej, mężczyzna może być groźny dla dzieci i młodzieży. Prokuratura twierdzi, że pisanie i roznoszenie ulotek może nie wystarczyć, aby Piotrowi Z. postawiono zarzuty nękania ofiary. Czyn może bowiem zostać uznany za noszący znamiona niskiej szkodliwość społecznej. Piotr Z. został skazany za wydarzenie z 2005 roku. W windzie na jednym z opolskich osiedli zmusił chłopca do innych czynności seksualnych czyli rozpiął rozporek i biciem zmusił do tzw. 'obciągnięcia' swojego kutasa i połknięcia spermy. 

Trafił za kraty dzięki międzynarodowej współpracy

Jacek P. 38-letni mieszkaniec Zakrzowa został w 2006 roku aresztowany za gromadzenie i rozpowszechnianie pornografii dziecięcej. "Trafił do aresztu dzięki międzynarodowej współpracy prokuratur" - mówi Lidia Sieradzka z opolskiej prokuratury. W mieszkaniu podejrzanego znaleziono 39 płyt CD z pornografią dziecięcą na których znajdowało się 2000 tysiące zdjęć i 70 filmów. Zdjęcia i filmy rozpowszechniane były przez Internet. Prokuratura postawiła Jackowi P. cztery zarzuty, w tym trzy związane są z pedofilią a jeden dotyczy posiadania nielegalnego oprogramowania. Jackowi P., który przebywał w areszcie, groziło od pięciu do 10 lat więzienia. Przyznał się do winy, jednak chronił go jego proboszcz z którym wymieniali się pedofilską pornografią i dlatego skończyło się głównie na pobycie w areszcie. 

Antypedofilskie Bractwo Himawanti 

Ruch Stop Pedofilom 

Zobacz także


Artykuły w tej kategorii