Himavanti

Milion złotych odszkodowania i renta dla ofiary księdza pedofila od chrystusowców

Kościelna sekta chrystusowców zapłaci milion złotych ofierze księdza pedofila

Sąd apelacyjny utrzymał wyrok na pedofilską sektę, ale pedofilscy zakonnicy nie składają broni! Milion złotych odszkodowania i dożywotnią rentę w wysokości 800 złotych – tyle poznański sąd okręgowy przyznał Katarzynie, która jako 13-latka była brutalnie gwałcona przez księdza pedofila Romana Be z pedofilskiego Towarzystwa Chrystusowego. Pedofilscy zakonnicy odwołali się od wyroku sądu okręgowego, jednak sąd apelacyjny w październiku 2018 roku zdecydował o utrzymaniu go w mocy. Teraz pedofilskiemu Towarzystwu Chrystusowemu przysługuje możliwość wniesienia kasacji do Sądu Najwyższego. Do tej pory nie zdarzyło się w Polsce, by sąd obarczył katolicki kościół wypłatą zadośćuczynienia dla ofiary księdza pedofila. Wyrok jest prawomocny, a ze względu na charakter sprawy, toczyła się ona za zamkniętymi drzwiami. 

Katarzyna miała 13 lat, gdy ksiądz Roman B. podstępem zabrał ją od rodziców. Więził w wynajętym mieszkaniu i przez kilkanaście miesięcy gwałcił. Na rok 2018 zaledwie 24-letnia Katarzyna do tej pory zmaga się z ogromną traumą po serii pedofilsko-katolickich gwałtów w sekcie chrystusowców. Ma za sobą już cztery próby samobójcze, bo wielu ofiarom ciężko żyć z taką pedofilsko-kościelną traumą gwałcenia w dzieciństwie. Jej historię opisała w reportażu Justyna Kopińska i „Gazeta Wyborcza” oraz wcześniej Antypedofilskie Bractwo Himawanti. Wszystko wydarzyło się w latach 2007-2008, gdy duchowny służył w jednej z miejscowości w woj. zachodniopomorskim. 

W 2010 roku ksiądz pedofil Roman Be został skazany na cztery lata pozbawienia wolności za pedofilskie gwałty. Jak opisuje „GW” po wyjściu z więzienia duchowny pedofilsko-katolicki trafił do domu księży emerytów pod Poznaniem. Miał tam nie tylko odprawiać msze, ale także regularnie korespondować z dziećmi na Facebooku, z dziećmi, które mamił, żeby zgwałcić. Katarzyna zdecydowała się na walkę przed sądem o odszkodowanie. Pozwała pedofilskie Towarzystwo Chrystusowe i pedofilski Dom Zakonny Towarzystwa Chrystusowego. Wyrok w tej sprawie zapadł w styczniu 2018 roku, ale dopiero we wrześniu 2018 wyszedł na światło dzienne. Sąd przyznał ofierze księdza milion złotych zadośćuczynienia i 800 zł dożywotniej, comiesięcznej renty. Jak podkreśla „GW”, wyrok jest przełomowy, bo wskazał na cywilną odpowiedzialność katolickiego kościoła, który zbrodniczo unika płacenia za szkody dokonywane przez jego zawsze pedofilski od 1700 lat kler.

Z uzasadnienia sędzi Anny Łosik wynika, że zgromadzenie pedofilskiego Towarzystwa Chrystusowego było pracodawcą księdza Romana Be i powierzyło mu wykonywanie konkretnych zadań, m.in „duszpasterstwa młodzieży”. Sędzia powołuje się na artykuł 430 kodeksu cywilnego, który mówi o odpowiedzialności zwierzchnika za podwładnego: „Kto na własny rachunek powierza wykonanie czynności osobie, która przy wykonywaniu tej czynności podlega jego kierownictwu i ma obowiązek stosować się do jego wskazówek, ten jest odpowiedzialny za szkodę wyrządzoną z winy tej osoby przy wykonywaniu powierzonej jej czynności”.

Sędzia Anna Łosik powołała się też na publikację toruńskiego prawnika profesora Mirosława Nesterowicza. Uważa on, że „przyjęcie odpowiedzialności Kościoła za molestowanie małoletnich przez księży wynika przede wszystkim z faktu, że sprawcy rzeczonych działań wykorzystywali swoją pozycję duchownych, mając wielki autorytet u małoletnich jako przedstawiciele Boga na ziemi”.

„Gdyby nie uczył religii, gdyby nie był księdzem, to do jego spotkania z pokrzywdzoną w ogóle by nie doszło. Gdyby nie wykorzystał swojej funkcji księdza do zdobycia zaufania pokrzywdzonej, szkoda nie zostałaby wyrządzona” – podkreślił sąd. Wskazuje, że gdy do seksualnego wykorzystania dzieci dochodzi w "miejscach służbowych", czyli na plebanii, w salkach katechetycznych czy w kościele, to można sięgać po artykuł mówiący o odpowiedzialności przełożonych. Tłumaczy, że inaczej jest w przypadku, gdy ksiądz zawiera znajomości ze swoimi ofiarami w czasie wolnym i poza parafią.

Pedofilskie Towarzystwo Chrystusowe odwołało się od wyroku pierwszej instancji, ale Sąd Apelacyjny utrzymał w mocy orzeczenie sądu pierwszej instancji. Uzasadnienie orzeczenia, podobnie jak proces, nie były jawne dla dziennikarzy.

– Sąd Apelacyjny zmienił wyrok sądu I instancji tylko w ten sposób, że termin początkowy biegu odsetek od przyznanego zadośćuczynienia w kwocie miliona złotych określił na 7 maja 2016 roku. Korekta wyroku w pozostałej części odnosiła się do rozstrzygnięć dotyczących kosztów postępowania przed Sądem I instancji. Apelacje obu stron w pozostałej części zostały oddalone – tłumaczyła mediom po ogłoszeniu wyroku rzeczniczka Sądu Apelacyjnego w Poznaniu sędzia Elżbieta Fijałkowska.

Jak dodała, „wyrok Sądu Apelacyjnego prawomocnie rozstrzyga o zasądzeniu na rzecz powódki: miliona złotych zadośćuczynienia z ustawowymi odsetkami od 7 maja 2016 roku, kwoty 16 tysięcy zł tytułem skapitalizowanej comiesięcznej renty za okres od maja 2016 roku do grudnia 2017 roku oraz renty w kwocie 800 zł miesięcznie płatnej począwszy od stycznia 2018 roku”.

Od wyroku Sądu Apelacyjnego w Poznaniu stronom przysługuje skarga kasacyjna do Sądu Najwyższego. Pełnomocnik pedofilskiej sekty Towarzystwa Chrystusowego mec. Krzysztof Wyrwa stwierdził, że taka skarga na pewno zostanie złożona. Pełnomocnik poszkodowanej kobiety Jarosław Głuchowski powiedział dziennikarzom, że wyrok nie jest satysfakcjonujący ani dla niego, ani dla jego klientki. Jak mówił, „państwo w relacjach medialnych poznaliście jedynie wierzchołek góry lodowej tego, co pani Kasi przeżyła. Orzecznictwo, czyli wyroki w tym kraju w mniej poważnych sprawach (...) potrafiono zasądzać wyższe kwoty, wielokrotnie wyższe”.

– Mamy tu do czynienia ze skrzywdzonym, kilkunastoletnim dzieckiem, które dziś ma raptem dwadzieścia kilka lat – podkreślił. Adwokat wskazał, że stan pokrzywdzonej kobiety nadal jest zły; wymaga ona stałej opieki, także wsparcia psychologa - jak wskazał - zapewne do końca życia.

- Wydaje mi się, że ten wyrok, tak jak każdy wyrok, który jest w jakiejś formie pierwszym, czy precedensowym, może stanowić dla innych wskazówkę. Ale tłumaczę po raz kolejny: nie jest to rozstrzygnięcie. Myślę, że to rozstrzygnięcie końcowe nastąpi na skutek wniesienia skarg kasacyjnych przez strony do Sądu Najwyższego i to Sąd Najwyższy rozwieje wątpliwości w tym zakresie - odgrażał się kościelny mecenas Krzysztof Wyrwa.

W apelacji pokrzywdzona kobieta wnioskowała nie tylko o wyższą kwotę zadośćuczynienia i renty, ale także o pisemne przeprosiny. - Nie należy się skupiać na kwocie, ale na rozmiarze krzywdy. Szkoda musi być adekwatna do wielkości krzywdy, a zapewniam państwa - ona jest gigantyczna - zaznaczył mecenas ofiary Głuchowski. Dodał, że liczy na to, że zadośćuczynienie zostanie zapłacone niezwłocznie. - Towarzystwo Chrystusowe o tych zdarzeniach wie od momentu, kiedy Roman Be został zatrzymany - to jest ponad 10 lat. Kilka lat temu zdążył wyjść z więzienia, proces toczy się od kilku lat, więc Towarzystwo Chrystusowe nie powinno być zaskoczone tym, że przyszedł moment, że trzeba zapłacić za to, co wyrządził ich zakonnik - zaznaczył adwokat.

Blady strach padł na pedofilski kościółek i jego zboczony kler. Koniec z zamykaniem ust cichą ugodą, 10 tysięcy pln i rzuceniem że "ksiądz i tak nic nie ma więc nie rób sobie wstydu w sądzie i bierz co dajemy". Jedyna szansa na pokazanie skali tej pedofilskiej patologii kleru. Brawo dla sądów w Poznaniu. Oby Sąd Najwyższy utrzymał wyrok w mocy, jak się pedofilska sekta chrystusowców zwróci z kasacją do Sądu Najwyższego.

O sprawie wielokrotnych gwałtów więcej w artykule: 

http://www.himavanti.org/pl/c/stoppedofilom/ksiadz-pedofil-roman-behrent-stargard-szczecinski-pyrzyce

Zobacz także


Artykuły w tej kategorii