Himavanti

Kapelan Jacek S z Legionowa - pedofil heteroseksualny molestator dziewczynek

Ksiądz z Legionowa oskarżony o pedofilię heteroseksualną. 12 ofiar, 17 zarzutów! 

Kolejny skandal pedofilski w polskim Kościele katolickim, który jak wszędzie na świecie, skrywa i hołubi licznych księży i katechetów zboczonych seksualnie kościelną chorobą molestowania dzieci. Księdzu kapelanowi garnizonowemu ks. kap. Jackowi S. prokuratura postawiła 17 zarzutów. Według zeznań jednej z ofiar, ksiądz zapłacił za dokonanie aborcji. Potwierdzono 12 ofiar chociaż mówi się o sześciu głównych zarzutach. 

Jak poinformowała w końcu wrzesnia TVP Info, akt oskarżenia trafił do sądu już w sierpniu 2013 roku, jednak sprawa wypłynęła na światło dzienne wskutek innych głośnych afer pedofilskich z udziałem katolickich księży jak Wojciech Gil z Modlnicy i arcybiskupa Józefa Wesołowskiego. Jednak dopiero pod silnym naciskiem prasy i telewizji prokuratura zdecydowała się na ujawnienie szczegółów sprawy. Nie wiadomo jeszcze dokładnie, ile ofiar jest pokrzywdzonych w tej parszywej i obrzydliwej, katolickiej sprawie. Prokuratura przez 1,5 roku prowadziła śledztwo. Zebrała dowody które wskazują, że ksiądz kapitan Jacek S popełnił łącznie aż 17 przestępstw, których ofiarami było 12 dziewczynek. Między innymi: gwałt, pedofilia, seksualne wykorzystanie zależności oraz seksualne wykorzystanie zależności wobec osoby niepełnoletniej, a także takie wykorzystanie związane z wręczeniem korzyści majątkowej lub osobistej oraz namawianie do usunięcia ciąży. 

Foto: Legionowo - do tego kościoła skażonego przez Jacka S lepiej nie wchodzić! 

Legionowo - parafia pedofil kapitan kapelan Jacek S

Księdzu erotomanowi, gwałcicielowi i pedofilowi Jackowi S. grozi 12 lat pozbawienia wolności. Sprawę zgłosiła na policję 18-letnia dziewczyna, była chórzystka z parafii pod wezwaniem świętego Józefa Oblubieńca Najświętszej Marii Panny z Legionowa. Dziewczyna opowiedziała policjantom, że w wieku 14 lat została seksualnie wykorzystana przez księdza kapelana Jacka K. Następnie jako nastolatka miała z nim romans. Zeznała również, że w wieku 17 lat zaszła w ciążę z tym katolickim duchownym (raczej dupownym), a ten nakłaniał ją do dokonania aborcji, co potwierdził też lekarz, który aborcji na prośbę księdza dokonał. Katolicki kapelan kapitan ksiądz Jacek S. również zapłacił za dokonany zabieg aborcji oficjalnie przez kościół zakazywanej w sposób paranoidalny. O sprawie było głośno już w styczniu 2012 roku. W styczniu 2012 roku "Super Express" pisał, że kapelan został aresztowany. Ksiądz zboczeniec przebywał w izolatce czyli na ochronce dla pedofilów - aresztantów. 

Duchowny katolicki został oskarżony o sześć poważnych przestępstw kryminalnych – wynika z informacji portalu tvp.info. Najpoważniejszy zarzut dotyczy zgwałcenia. Cztery kolejne mają charakter pedofilii: dwa dotyczą wykorzystania seksualnego osoby małoletniej, a dwa tzw. seksualnego nadużycia stosunku zależności. Ostatnie przestępstwo, o jakie jest oskarżony duchowny, dotyczy nakłaniania do usunięcia ciąży. W sumie kapłanowi grozi do 12 lat więzienia. Niestety nie wiadomo, ile dokładnie było ofiar kapitana Jacka S. z Ordynariatu Polowego Wojska Polskiego, ponieważ stołeczna prokuratura apelacyjna nie chce się na temat sprawy wypowiadać w obawie przed reakcją uzurpatorskiej katolickiej kurii i kapelana samej prokuratury, który jest jej oficerem politycznym w III/IV RP. 

Wiadomo, że niedługo po wpłynięciu aktu oskarżenia, Sąd Okręgowy dla Warszawy Pragi zwrócił go prokuraturze w celu uzupełnienia. Śledczy zaskarżyli tę decyzję, ale sąd odwoławczy przyznał rację Sądowi Okręgowemu. W końcu 24 września 2013 roku akt oskarżenia ponownie trafił do sądu, już uzupełniony. Ksiądz kapelan Jacek S. zostanie w areszcie na warszawskiej Białołęce przynajmniej do 10 września 2013. Sprawą od wiosny 2013 roku zajmuje się stołeczna Prokuratura Apelacyjna. 

W styczniu 2012 roku ksiądz kapitan Jacek S. został zatrzymany, a wkrótce potem Ordynariat Polowy Wojska Polskiego zawiesił go w sprawowaniu wszelkich funkcji i urzędów. Zakaz obowiązuje do wyjaśnienia zarzutów seksualnych. Niebawem ma zostać wobec niego wszczęte postępowanie kanoniczne, ale to zgodnie z kościelnymi zasadami dopiero po uprawomocnieniu się wyroku karnego. Sprawa zaczęła się, gdy na policję zgłosiła się była chórzystka z legionowskiej parafii. Opowiedziała śledczym, że jako 14-latka została wykorzystana seksualnie przez tego katolickiego duchownego, z którym miała później wymuszony romans. W wieku 17 lat zaszła z nim w ciążę, a duchowny kazał jej usunąć dziecko czyli wymusił na małoletniej aborcję. Taka jest podwójna moralność księży katolickich, obłudników, hipokrytów, zboczeńców. 

Ksiądz kapelan Jacek S. do legionowskiej parafii trafił w 2006 roku, nie podano skąd i za co został przeniesiony jak to w kościele katolickim zwykle bywa. Tu od samego początku bardzo aktywnie włączył się w działania parafii. Wielu parafian miało go za wzór do naśladowania, jednak u niektórych jego zachowania już wtedy budziły moralne wątpliwości i obawy. Cała sprawa wyszła na jaw wtedy, kiedy ksiądz zgłosił zniszczenie samochodu. Jego auto miało być podrapane a opony poprzebijane, a jako domniemaną sprawczynię wskazał 18-letnią chórzystkę parafialną. Gdy policja zapukała do drzwi dziewczyny, światło dzienne ujrzała cała dramatyczna historia. Zeznała wtedy, że jako 14-latka została wykorzystana seksualnie przez duchownego, z którym później miała romans, pełen obietnic i złudzeń, a ksiądz okazał się zwykłym oszustem matrymonialnym, erotomanem i pedofilem. Do pierwszych kontaktów z dziewczyną faktycznie doszło w 2007 roku. Ich związek trwał przez kilkanaście miesięcy. Owocem ich relacji była ciąża, której usunięcie sfinansował ksiądz Jacek S.

W styczniu 2012 roku ksiądz kapelan Jacek S., ksiądz z legionowskiej parafii wojskowo-cywilnej pw. Św. Józefa Oblubieńca został tymczasowo aresztowany pod zarzutem utrzymywania kontaktów seksualnych z nieletnią poniżej lat 15. Prokuratura od tamtego czasu bada wydarzenia z 2007 roku, kiedy to poszkodowana nie miała jeszcze 15 lat a zaledwie skończone lat 13. Podejrzany Jacek S. został zawieszony w posługach kapłańskich i na podstawie zgromadzonych na początku roku 2012 mocnych dowodów – wskazujących na duże prawdopodobieństwo popełnienia przestępstwa, zastosowano wobec niego areszt tymczasowy, początkowo na 3 miesiące. Następnie sześciokrotnie – w kwietniu, w lipcu i w październiku 2012 roku oraz w styczniu, w kwietniu i w lipcu 2013 roku – sąd przychylał się do wniosków prokuratury i przedłużał areszt podejrzanemu w sumie o kolejnych 17 miesięcy. 

Cały czas nie wiadomo, czy podejrzany ksiądz kapitan Jacek S. przyznał się do zarzucanego przez prokuraturę czynu. Już od ponad półtora roku, trwa postępowanie prokuratorskie w tej sprawie. Szczegółów śledztwa prokuratura nie chce ujawniać, tłumacząc to rzekomym dobrem postępowania. Za przestępstwo, o które jest podejrzewany Jacek S., grozi kara pozbawienia wolności od 2 do 12 lat. 

Przez ponad rok postępowanie w tej sprawie prowadziła Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga. Po tym jak wiosną 2013 roku referenta prowadzącego to śledztwo oddelegowano do stołecznej Prokuratury Apelacyjnej, całe postępowanie tam przekazano. Postępowanie nadal trwa i żadne wiążące decyzje merytoryczne nie zostały jeszcze podjęte. Latem 2013 roku, tymczasowy areszt dla podejrzanego księdza przedłużono jedynie o 2 miesiące, a nie o 3, tak jak zazwyczaj to się w tej sprawie odbywało. Prawdopodobnie jeszcze tyle czasu potrzebuje stołeczna Prokuratura Apelacyjna na dokończenie swoich czynności w tej sprawie i ewentualne sporządzenie kompletnego aktu oskarżenia i skierowanie akt tej obszernej sprawy do sądu. Być może też, że wtedy w końcu dowiemy się, czy księdzu Jacku S. zdecydowano się postawić zarzuty i ewentualnie jakie - martwili się latem 2013 roku dziennikarze z Legionowa.

Wedle prokuratury – Dobro postępowania oraz dobro pokrzywdzonych sprzeciwia się szczegółowemu informowaniu przedstawicieli mediów o przedmiocie śledztwa, treści stawianych zarzutów i przyjętej kwalifikacji prawnej. Szerszy komunikat dotyczący tej sprawy zostanie wydany po decyzji kończącej postępowanie w głównym wątku śledztwa – oficjalnie informował 23 kwietnia 2013 prokurator Zbigniew Jaskólski, rzecznik prasowy stołecznej Prokuratury Apelacyjnej. W związku z obecnym przedłużeniem aresztu dla księdza Jacka S., prokurator Zbigniew Jaskólski z Prokuratury Apelacyjnej w Warszawie zajął podobne stanowisko. Prawda jest jednak taka, że dla dobra ofiar księży pedofilów wymagana jest wszędzie na świecie bezwzględna transparentność, jawność oskarżenia oraz ochrona ofiar gwałconych przez księży przed atakami parafialnych dewotów i aktywistów. Ukrywanie sprawy powodowane jest głównie ochroną zboczonych księży przez ich zwierzchników i wspólników w kuriach katolickich. 

W kwietniu 2013 roku oskarżony ksiądz podobno sam zaproponował, by został przeniesiony do stanu świeckiego. Watykan się zgodził. Ksiądz kapelan kapitan Jacek S. został zgodnie z prawem kanonicznym przeniesiony do stanu świeckiego. Wojskowa kuria polowa rzekomo w pełni współpracowała z organami śledczymi prowadzącymi dochodzenie. O sprawie kapitana Jacka S. niezwłocznie została poinformowana Kongregacja Doktryny Wiary w Watykanie. Ksiądz kapitan Jacek S. został zwolniony z zawodowej służby wojskowej w ordynariacie polowym Wojska Polskiego. Został też przeniesiony przez Stolicę Apostolską do stanu świeckiego. Nie jest on już kapłanem - mówił 3 X 2013 roku dziennikarzom rzecznik ordynariatu polowego ks. Zbigniew Kępa. 

Foto: Ksiądz kapelan kapitan Jacek S kocha dzieci, szczególnie dziewczynki! 

Kapitan Jacek S - ksiądz kapelan Wojska Polskiego Legionowo

Joanna Adamowicz z biura prasowego Sądu Okręgowego Warszawa-Praga poinformowała w dniu 3 października 2013 roku, że najprawdopodobniej 16 grudnia 2013 roku zacznie się proces Jacka S. Dodała, że oskarżony przebywa w areszcie. Liczba 17 zarzutów i łącznie 12 dziewczęcych ofiar została potwierdzona. 

Kościół katolicki w Polsce hoduje tę chorobę znaną jako księża pedofile od ponad 1000 lat, zatem jako patologiczna instytucja tolerująca i ukrywająca zbrodnie pedofilskiej części kleru ma obowiązek płacić nam, ofiarom molestowania i gwałtu dokonywanego przez funkcjonariuszy kościoła katolickiego wysokich odszkodowań, a nawet rent dożywotnich w wypadku, gdy przykładowo ofiara ma poważne problemy psychiczne i nie jest w stanie na siebie pracować z powodu koszmarnych przejść po ataku księżowskiego czy biskupiego zboczonego kutasa!

Krycie księży sprawców molestowania i gwałtów, księży zboczeńców pedofilskich nasilone szczególnie za panowania autorytarnego komunistycznego papieża Karola Wojtyły aka Jana Pawła II w latach 1978-2005 musi zakończyć się masowym wypłacaniem odszkodowań dla tysięcy ofiar księży pedofilów i zakonnic pedofilek, także tych milczących, bo okrutnie zastraszonych i terroryzowanych przez katolickie rodziny i katolickich aktywistów parafii w których za młodu żyli. W wielu wypadkach samo pedofilskie molestowanie przez księdza, biskupa, katechetę czy zakonnicę nie jest aż tak straszne jak późniejszy mafijny terror propedofilskich i pedofilskich katolickich aktywistów, katolickich działaczy diecezjalnych, parafialnych, dominikańskich, katolickich rodzin, katolickich policjantów i prokuratorów oraz także katolickich sędziów, bandycki terror na nas ofiarach kościelnych zbrodni.

Antypedofilskie Bractwo Himawantio doświadcza takiego terroru chociażby ze strony bandytów takich jak Dariusz Pietrek z Chorzowa, który od 1993 roku, przez ponad 20 lat publikuje nienawistne oszczerstwa, zniesławienia, kłamliwe pomówienia pod adresem członków i przywódców ABH. Nasyła katolicką policję i prokuraturę, a swoim terroryzowanym i zgwałconym już podwójnie ofiarom kościoła katolickiego nie raczy płacić żądanego odszkodowania. Może czas aby ten pedofilią skażony kościół katolicki nam ofiarom zaczął płacić za zbrodnie swoich lokalnych pedofilskich bandytów parafialnych i diecezjalnych.  

Antypedofilskie Bractwo Himawanti 

Polski Ruch Ofiar Księży Pedofilów 

Artur Zdrojewski - Warszawa 

Zobacz także


Artykuły w tej kategorii