Himavanti

Jan Paweł II - Karol Wojtyła obrońca pedofilów w kościele katolickim

Karol Wojtyła z Wadowic aka Jan Paweł II (1920-2005), szkolna ksywa "Lolek". Czy świętym może być ktoś, kto nie przeciwstawił się pedofilii w Kościele? Karol Wojtyła aka Jan Paweł II – święty nie dla wszystkich. Polacy zaczynają pytać, co JP2 wiedział o grzechach Kościoła katolickiego. Wrocławska Grupa Nieznanych Ofiar Księży szarfy zawiesiła na czterech pomnikach Jana Pawła II, a na szarfach pisało "Pedofil" lub "Kryłem Pedofilów".

Po pięciu latach od bezmyślnej kanonizacji Krola Wojtyły aka Jana Pawła II powraca pytanie, czy świętym może być ktoś, kto nie przeciwstawił się pedofilii w Kościele katolickim tylko ją tuszował na masową skalę. Pytanie i wątpliwości prowokuje sam papież Franciszek.



Afera wokół księdza pedofila Henryka Jankowskiego zatacza coraz większe kręgi. "Jan Paweł II nie jest dla nas świętym, przez lata krył pedofilów". Wrocławska Grupa Nieznanych na pomnikach papieża Polaka zawiesiła takie "stuły hańby" z napisem "Pedofil". Polacy coraz bardziej stają po stronie ofiar księży pedofilów, dlatego zaczynają zadawać coraz więcej pytań. Wśród nich te najtrudniejsze: czy wiedział o księżach-pedofilach Jan Paweł II.

Kto widzi, wie o zbrodni i milczy jest współwinny. Kto mając władzę korzysta z niej by tuszować i zamiatać pod dywan ohydę jaka przez lata miała miejsce w kościele rzymsko-katolickim jest współpłwinny. Jan Paweł II nie jest dla nas świętym, przez lata krył pedofilów! Nie będziemy dłużej tolerować ukrywania pedofilii w kościele i stawiania pomników zbrodniarzom! We Wrocławiu cztery pomniki Jana Pawła II zostały naznaczone stułą hańby.

Czy papież Jan Paweł II wiedział o problemie pedofilii w Kościele? – pytamy znanego watykanistę Giana Franco Svidercoschiego.

– Wiedział z całą pewnością – mówi. – Wystarczy przypomnieć jego interwencje, kiedy pod koniec ubiegłego XX wieku wybuchła afera pedofilska w USA. Natychmiast napisał list do amerykańskich biskupów, jednak w mojej opinii interweniował z opóźnieniem. Nie umiem powiedzieć, z jakiego powodu: czy spowalniali go współpracownicy, czy wpływ miał podział w kurii rzymskiej dotyczący tego, jaką przyjąć postawę w sprawie walki z pedofilią.

Burzę wywołał papież Franciszek, który wracając z zagranicznej podróży, opowiedział zebranym na pokładzie samolotu dziennikarzom „pewną anegdotę”. Tak sam określił historię o Josephie Ratzingerze, który zanim został papieżem Benedyktem XVI, był szefem Kongregacji Nauki Wiary i zgromadził dowody na nadużycia seksualne i finansowe pewnego zgromadzenia katolickiego. Poszedł z nimi do Jana Pawła II, a gdy wrócił, miał powiedzieć swojemu sekretarzowi: „Daj to do archiwum, wygrała druga strona”. Po latach opowiedział o tym papieżowi Franciszkowi, a ten dziennikarzom, dodając: „Co do papieża Benedykta to chciałbym podkreślić, że jest człowiekiem, który miał odwagę wykonać wiele pracy w tej sprawie. Pierwsza rzecz, jaką powiedział po wyborze na papieża, było: – Przynieście mi z powrotem te papiery z archiwów”.

Pedofil Maciel Degollado sponsorował remonty rezydencji i przyjęcia dostojników Watykanu, a ci zapewniali mu dostęp do papieża. Słowa Franciszka wywołały spekulacje, o jakie zgromadzenie chodzi. Biuro prasowe Watykanu próbowało tłumaczyć, że o francuski zakon, w którym siostry były molestowane przez założyciela, ale komentatorzy są zgodni, że o tamtej sprawie Franciszek mówił wcześniej, a w „pewnej anegdocie” chodziło mu o Legion Chrystusa.

„Wydaje się oczywiste, że te słowa odnoszą się do historii legionistów Chrystusa i ich założyciela Marciala Maciela Degollado” – napisał serwis Vatican Insider. Tego samego zdania jest były duchowny, teolog prof. Stanisław Obirek: „Dla Benedykta była to niezwykle obciążająca psychicznie sprawa i nie dziwię się, że podzielił się nią ze swoim następcą i że Franciszek opowiedział o niej niepytany”. Dlaczego tak ważne jest, o jaki zakon chodzi? Bo jeśli rzeczywiście papież mówi o Legionie Chrystusa, to dotychczasowe zapewnienia, że Jan Paweł II nie reagował, bo nie wiedział o jednym z najgłośniejszych skandali pedofilskich w Kościele katolickim, mijają się z prawdą.

Ci od szarf we Wrocławiu nie byli pierwsi. Piotr Szumlewicz rysę na wizerunku papieża Polaka JP2 zrobił już 6 lat temu, w roku 2012. W swojej książce "Ojciec nieświęty" postanowił opisać mroczne strony pontyfikatu Jana Pawła II aka Karola Wojtyły. Jednym z najbardziej poważnych zarzutów kryminalnych było właśnie ukrywanie pedofilii. Tym samym złamał niepisany acz bezczelny zakaz krytyki papieża Karola Wojtyły aka JP2 wymuszany terrorem przez środowiska kościelne związane z haniebną agresją na ofiary gwałcone przez kler.  

Zgromadzenie Legion Chrystusa zostało założone w 1941 roku przez 21-letniego meksykańskiego zakonnika Marciala Maciela Degollado. Oprócz ślubów czystości, ubóstwa i posłuszeństwa wprowadził dodatkowy ślub dyskrecji, co na lata zamknęło usta seminarzystom, choć nie tylko oni byli ofiarami pedofila Maciela Degollado. O molestowanie oskarżyły go także własne dzieci, które miał z dwiema kobietami. Poza tym zakonnik uwodził bogate wdowy, by przejmować ich fortuny. Maszynka finansowa działała świetnie. Degollado sponsorował remonty rezydencji i przyjęcia dostojników Watykanu, a ci zapewniali mu dostęp do papieża. Wspólne zdjęcia i filmy z papieżem zakonnik wykorzystywał do pozyskiwania kolejnych sponsorów. Meksykański dziennikarz śledczy Raúl Olmos wycenił imperium finansowe Degollado na 43,6 miliarda dolarów.

Jak sam Piotr Szumlewicz przyznaje w rozmowach z mediami, zdaniem wielu zaburzył wtedy pewien porządek – Był porządek, a pan tu jakieś problemy robi. Nie pytajmy o trudne sprawy. Jest świat, w którym Jan Paweł II odgrywa istotną rolę. Obok niego marszałek Piłsudski i kilku innych. Nie ruszajmy tych autorytetów – Piotr Szumlewicz taką postawę uważa za zakłamywanie rzeczywistości. Zauważa jednak, że dziś, w 2018 roku  pojawia się więcej krytycznego myślenia. Po tym jak przez media przetoczyła się dyskusja wywołana coraz to nowszymi informacjami dotyczącymi haniebnych zachowań księży, zadajemy więcej pytań. Historia księdza pedofila Henryka Jankowskiego także powinna być dla nas lekcją.

– Może zacznijmy zadawać trudne pytania o inne autorytety i innym autorytetom. Tym, którzy zmarli i tym, którzy wciąż żyją. Myślmy krytycznie, żeby nie zdarzyła się taka wpadka jak z panem Jankowskim, że stawiamy pomniki pedofilom – dodaje Piotr Szumlewicz.

Kryminalna sprawa Jana Pawła II związana z pedofilią kleru i jej ukrywaniem wydaje się jednak o wiele bardziej skomplikowana. To osoba, u której dopatrywać się złych cech rzekomo nie wypada, chociaż niketóre gazety w Polsce na przełomie XX i XXI wieku pisały o przynajmniej trzech kochankach Karola Wojtyły z Wadowic i nadmiernych czułościach do przynajmniej jednego ministranta. Czy jednak zaczynamy "odbrązawiać pomnik" papieża Polaka? Czy jako społeczeństwo jesteśmy gotowi nie na krytykanctwo, a krytyczne myślenie? Temat jest niezwykle trudny. W wielu kręgach za poddanie w wątpliwość przejrzystości Jana Pawła II można spłonąć na stosie, a przynajmniej dostać po mordzie za obrażanie rzekomego świętego. Żeby zabrać głos w tej dyskusji, trzeba mieć wiele odwagi i liczyć się nawet z zamordowaniem przez jakiegoś katolickiego fanatyka. Ktoś, kto się na to decyduje, musi liczyć się z ostracyzmem społecznym, utratą pracy, złamaniem kariery zawodowej, a nawet z więzieniem lub zamknięciem w zakładzie psychiatrycznym, jak jeden terapeuta ofiar księży pedofilów, który twierdził w 1999 roku twierdził, że miała na terapii byłych ministrantów Karola Wojtyły z Wadowic. Łatwiej sprawę przemilczeć, nawet jeśli ma się jakieś spostrzeżenia. Nie da się jednak nie zauważyć pewnych zmian na lepsze. Grzechy kościoła katolickiego nie są już tematem tabu. Poruszenie w sieci wywołała rozmowa Magdaleny Rigamonti z Tomaszem Terlikowskim, gdyż znany z prawicowych, często bardzo kontrowersyjnych poglądów, Terlikowski w wywiadzie sporo miejsca poświęca tematowi ukrywania zbrodni kościoła przed Janem Pawłem II. Sugeruje, że informacje mogły zatrzymywać się na osobie kardynała Stanisława Dziwisza. Mówienie wprost o aferach związanych z Kościołem spotkało się z uznaniem nawet ze strony tych osób, którym z poglądami prawicowego publicysty – mówiąc dyplomatycznie – nie jest po drodze.

To, o czym Piotr Szumlewicz mówi głośno, dla wielu jest bardzo kontrowersyjne, a wręcz obrazoburcze. Są jednak tacy, których jego głos ośmiela i zaczynają mówić oraz pisać o pedofilii w kościele znanej im z autopsji. Na pytanie, czy Polacy są gotowi na to, aby stanąć oko w oko z niewygodną prawdą Piotr Szumlewicz odpowiada krótko: – Moim zdaniem tak. I tłumaczy: – Wszyscy chyba w demokratycznym państwie prawa zgadzamy się, że pedofilia jest czymś złym, że ukrywanie pedofilii jest czymś złym. Zmiany następują, a hierarchia się chwieje.

Piotr Szumlewicz dodaje jednak, że jego zdaniem gotowość do zadawania trudnych pytań i tak pojawiła się u nas za późno. – Winię liberalnych komentatorów, którzy wciąż powtarzają, że jeżeli chodzi o Jana Pawła II, to trzeba się zgodzić, że był wielkim człowiekiem, a ukrywanie przez niego pedofilów to trudne sprawy.

– To nie są trudne sprawy, jeśli się ukrywa coś takiego, rzeczy złe, to nie zasługuje się na to, aby być autorytetem. Ludziom nieetycznym nie stawia się pomników. Dlatego pomniki Jana Pawła II powinny być zburzone – mówi.

Zdaniem Piotra Szumlewicza, jesteśmy tak wychowani, aby ukrywać to, co mroczne w historii Polski. – Mamy być w tej dominującej narracji mesjaszem narodów, jedynym czystym społeczeństwem, w którym nie było antysemityzmu, pedofilii, gwałtów. Oczywiście to są bzdury – wyjaśnia.



W zderzeniu z historiami, które wydają się być teraz wymiatane spod przysłowiowego dywanu, głosy oburzenia będą coraz głośniejsze. To, co przez lata działo się na plebaniach, przestaje być tajemnicą, ponieważ ofiary mają odwagę, by zacząć mówić. By jednak inni decydowali się wskazywać winnych, muszą czuć społeczne wsparcie, także jak pojawią się wprost ofiary Karola Wojtyły - bo co wtedy zrobią wyznawcy katolicyzmu. Dalej będą ślepo wierzyć w swojego idola na glinianych nogach?

W światowych mediach działalność Karola Wojtyły aka Jana Pawła II częściej poddawana jest krytycznej analizie. Dowodem na istnienie ciemnej strony pontyfikatu papieża Polaka, jest historia meksykańskiego duchownego, zakonnika i księdza pedofila Marciala Maciela Degollady. Afera związana z seksualnym nadużyciami założyciela zgromadzenia Legion Chrystusa, na jaw wyszła już w latach 90-tych (pierwsze zarzuty pojawiały się wiele lat wcześniej, z początkiem lat 80-tych XX wieku). Wtedy to do Watykanu dotarły doniesienia o tym, czego dopuszcza się ojciec pedofil Maciel Degollado. Listy pisały też ofiary, których było kilkaset. Kuria Rzymska Jana Pawła II nie reagowała, nazwała te informacje kalumniami (kalumnie się zdarzają jako pojedyncze przypadki, ale nie od kilkuset osób, które się między sobą nawet nie znają).

Księdza pedofila Marciela Maciela Degollado oskarżono o pedofilię. Jego ofiarami byli klerycy i uczniowie prowadzonych przez zboczonych legionistów szkół (około 300 chłopców). Zarzuca mu się też związki z kobietami (genetycznie jest ojcem trójki dzieci) i uzależnienie od morfiny. Molestowanie zarzucił mu także jeden z jego synów. Mimo tak poważnych zarzutów, decyzją Jana Pawła II był m.in. ekspertem Światowego Synodu Biskupów w Watykanie czy stałym radcą Kongregacji Duchowieństwa. Czy Jana Paweł II był tak ślepy na zboczenia swojego podwładnego kamrata w wierze czy też świadomie uważał, że pedofilia księdza to nic złego i należy o tym milczeć, a ofiary bestialsko uciszyć?

W demokratycznych państwach opierających się na prawach człowieka jest oczywiste, że ludzie, którzy dopuszczają się zbrodniczych czynów lub na masową skalę je ukrywają, nie zasługują na szacunek ani autorytet. Niestety w Polsce ta zasada nie działa, a przynajmniej nie dotyczy ona Jana Pawła II oraz innych najwyższych rangą kapłanów katolickich. Chociaż dzisiaj już wiadomo, że polski papież Jan Paweł II przynajmniej ukrywał pedofilów, wciąż bezmyślnie stawia mu się pomniki, czyni się go patronem szkół, placów czy instytucji państwowych. Tylko w ciągu ostatnich kilku dni z początku stycznia 2019 w polskich mediach ukazały się kolejne materiały o dwóch przypadkach księży, których polski papież JP2 chronił i wspierał, wiedząc, że są bezwzględnymi przestępcami seksualnymi, gwałcicielami dzieci.

Kardynał Joao Braz de Aviz z Brazylii, prefekt watykańskiej Kongregacji ds. Instytutów Życia Konsekrowanego i Stowarzyszeń Życia Apostolskiego ogłosił, że Watykan już od lat 40-tych XX wieku posiadał dokumenty dotyczące nadużyć seksualnych założyciela zgromadzenia Legionistów Chrystusa, księdza pedofila Marciala Maciela Degollado. Degollado był okrutnym pedofilem, którego zgwałconymi ofiarami padło kilkadziesiąt dzieci, a molestował czy obmacywał tylko po genitaliach kilkaset. Papież Jan Paweł II wiedział o jego zbrodniach pedofilskich, a mimo to chronił go, przyjaźnił się z nim. Nazywał go nawet wzorem dla młodzieży - czyli co wedle Jana Pawła II - młodzież ma na zwyrodniałych pedofilów wyrastać?

Inny przykład to kardynał Hans Hermann Groër, który krytykował moralność seksualną współczesnych mu Austriaków, a jego ofiarami były setki dzieci, które krzywdził od lat 50-tych do lat 90-tych XX wieku. Co znamienne, jego kariera przyśpieszyła właśnie za czasów pontyfikatu Jana Pawła II. Watykan rządzony przez Karola Wojtyłę nie tylko nie wszczął postępowania w sprawie kardynała pedofila, ale wręcz go promował. Na dodatek w reakcji na krytyczne głosy o austriackim pedofilu polski papież odpowiadał, że są to „brutalne ataki na honor” kardynała, a po jego śmierci pisał, że Groër służył „z wielką miłością Chrystusowi i jego Kościołowi”. Czy to nie dziwne, że polski papież Jan Paweł II zachowywał się jak lobbysta akurat wobec tych, co byli najbardziej zwyrodniałymi ze znanych kościelnych pederastów i pedofilów?

To tylko dwa z wielu przykładów zbrodniarzy ukrywanych i wspieranych przez papieża Jana Pawła II. Również wielu bohaterów mapy kościelnej pedofilii w Polsce dotyczy osób, którzy dokonywali przestępstw i byli chronieni przez katolicki kościół za pontyfikatu Jana Pawła II (i nie jest to tylko pedofil Juliusz Paetz). Nie ulega więc wątpliwości, że papież był złym, niemoralnym człowiekiem, który nie zasługuje na miano autorytetu, bo w kościele promował akurat lobby pedofilskie (nie promował lobby gejowskiego ani lobby dążącego do uzyskania prawa do ślubów i posiadania żon przez księży). Każdy jego pomnik i każda ulica jego imienia kompromituje Polaków jako społeczeństwo. Przestańmy się oszukiwać. Niech prawda nas wyzwoli i ośmieli do porzucenia ojca nieświętego Karola Wojtyły z Wadowic.

Ratzinger dopiero po swym wyborze na papieża, już jako Benedykt XVI nakazał pedofilowi Degolladzie wycofanie się z życia publicznego. W 2008 roku, czyli dwa lata po śmierci Marciela Degollady, ogłoszono wyniki śledztwa dotyczącego „podwójnego życia pozbawionego skrupułów”. Jan Paweł II w latach 80-tych i 90-tych ponoć nie dowierzał zarzutom wobec księży czy biskupów, a nawet przywoływał praktyki władzy w PRL próbującej dyskredytować katolicki kościół fałszywkami na gruncie obyczajowym, seksualnym. Tymczasem co najmniej 20 procent księży katolickich w Polsce było współpracownikami Służby Bezpieczeństwa PRL z powodu swoich "skłonności do młodych chłopców" jako to zapisywało SB w swojej dokumentacji. Tych zboczeńców seksualnych nie zlustrowano po 1989 roku a ich dokumentację haniebnie niszczy lub ukrywa IPN.

Gdy na początku XXI wieku na katolicki kościół w USA i także Kanadzie a potem w Australii i Irlandii zwaliła się fala skandali pedofilskich wśród księży (czytaj „Prawie 11 tysięcy dzieci w USA było molestowanych przez księży”, z tych jeszcze żyjących i dobrze udokumentowanych) – znów ku niedowierzaniu Watykanu, wielu hierarchów w Europie, w tym w Watykanie, była przeświadczona, że to amerykańska specyfika i nie wyciągnięto z tego wniosków dla reszty kościoła poza Ameryką. Zwykle tylko co dwudziesta ofiara lub jak w Polsce jeszcze mniej ma dość siły i odwagi orzaz niezależności aby ujawnić zbrodnie pedofilskie dokonane na sobie, reszta jest zastraszona, zbyt słaba fizycznie, sterroryzowana przez katolicką rodzinę, chora psychicznie, zbyt wyniszczona narkotykami lub lekami zagłuszajacymi ból psychiczny, zmarła.

W Polsce trzeba powiedzieć, że to nie komunizm był zły, to nie władze PRL terroryzowały kapłanów z powodu wiary religijnej, tylko księża i biskupi sami zbłądzili w zboczenia, w pedofilię, pederastię i kochanki, także w gwałty - do tego stopnia zepsucia moralnego, że Służba Bepieczeństwa miała ich na widelcu z powodu ich zboczeń i nawet człowiek niezbyt rozgarnięty się domyślał, że jak są haki na księży to musieli coś bardzo niegodziwego popełnić. I mamy 20 procent polskiego kleru z czasów PRL współpracowało z Bezpieką, a następnych 20 procent z powodu innych przestępstw seksualnych niż pedofilia.

Brak żelaznych reguł, jak postępować z zarzutami o nadużycia seksualne księży, a także lęk hierarchów przed utratą dobrego imienia Kościoła, przyniosły fatalne skutki już w latach 90-tych XX wieku, gdy media opublikowały opowieść ucznia ze szkoły przyklasztornej jak przed laty przyszły arcybiskup Wiednia Hans Groër wykorzystywał go seksualnie. Austriaccy biskupi najpierw odrzucili „oszczerstwo, jakiego nie było od czasu nazistowskich procesów księży z powodu ich rzekomego homoseksualizmu”. Ale po kolejnych świadectwach pedofilskich przestępstw Groëra nawet część kościelnych dostojników w Austrii zaczęła żądać wyjaśnień. Niedało się już zarzutów zwalać na nazistów ani hitlerowców, którzy zresztą w gestapo i waffen SS sami mieli różnych dewiantów, w tym 1,2 miliona homoseksualistów.

Kardynał pedofil Hans Groër ustąpił z funkcji arcybiskupa jesienią 1995 roku po osiągnięciu wieku emerytalnego, ale rok później został przeorem i nadal odprawiał msze jako biskup katolicki. Kolejne oskarżenia pojawiły się w 1998 roku od kolejnych jego ofiar. Ale dopiero gdy afera pedofilska zagroziła demonstracjami podczas pielgrzymki Jana Pawła II do Austrii, Watykan poprosił pedofila Groëra o wyprowadzkę za granicę. Nigdy nie padło słowo „przepraszam” ze strony kościoła rządzonego przez JP2. Wedle interpretacji życzliwej Janowi Pawłowi II  – ten nigdy nie potrafił uwierzyć w winę kardynała pedofila Hansa Groëra.

Wydaje się, że sam Ratzinger ujrzał cały ogrom problemu dopiero, gdy od 2001 roku zaczął zajmować się w Watykanie skargami na przestępstwa pedofilskie księży. „Przerażają nas brudne szaty i zbrukane oblicze Kościoła. Jakże wiele brudu jest pomiędzy kapłanami!” – powiedział podczas drogi krzyżowej w Koloseum w 2005 roku, na kilka dni przed śmiercią zagorzałego sympatyka ukrywacza pedofilów Jana Pawła II.

Przypomnijmy, że w 1978 roku, pewna kobieta próbowała interweniować u kardynała Karola Wojtyły w Krakowie w sprawie brutalnego zgwałcenia jej syna przez księdza z krakowskiej kurii podłegłej ówcześnie Karolowi Wojtyle, gdy ten nie był papieżem. Karol Wojtyła kazał wyrzucić tę kobietę za drzwi, w efekcie spadła ze schodów popchnięta przez ochraniarzy Karola Wojtyły wśród wyzwisk od komunistycznych agentek. Jej syn gwałcony przez księży z krakowskiej kurii wojtylistów powiesił się rok później, jakiś czas po wyborze Karola Wojtyły na papieża - czego nie mógł znieść. Niech to pozostanie kwintesensją zbrodni pedofilskich Karola Wojtyły aka Jana Pawła 2 na ofiarach księży pedofilów, dodajmy krakowskich księży pedofilów, bo za zgwałcenie 12-letniego chłopca podczas przygotowywania do bierzmowania to akurat Karol Wojtyła powinien był poważnie potraktować tego swojego księdza pedofila z należytą surowością i przyjrzeć się problemowi. Wiemy, że takich spraw było przynajmniej kilkadziesiąt - spraw ludzi, którzy przychodzili na skargi do kurii Karola Wojtyły w Krakowie. Kobieta, matka dziecka, zmarła w połowie lat 90-tych XX wieku i tak właśnie zamiatano pedofilię kleru pod dywan (nie wiemy czy kobieta miała katolicki pogrzeb).

Żydowskie pochodzenie Lolka - Karola Wojtyły

Wszystkie odłamy judaizmu zgadzają się, że osoba, której matka jest Żydówką — jest Żydem, a dzieci każdej kobiety, która jest Żydówką — są Żydami. „Zasada matrylinearności” jest niepodważalnym kryterium i nie zmienia go ani fakt wychowania się w innej kulturze, ani związek z inną religią. Emilia Katz, córka Anny Scholz (wymiennie Szolc) i Feliksa Katz pochodzili z Białej, obecnie części Bielska-Białej, skąd przenieśli się do Krakowa. Emilia Katz wyszła za mąż za seniora Karola Wojtyłę w Krakowie. Mieli troje dzieci: Edmunda, Olgę i Karola Józefa, późniejszego papieża. Nazwisko Scholz, to po angielsku Schulze, co jest popularnym nazwiskiem wśród Żydów. Wszystkie te nazwiska i ich odpowiedniki znajdują się na cmentarzu żydowskim w Bielsku-Bialej skąd pochodzi babka Karola Wojtyły, Anna Maria Scholz. Jej córka Emilia pochodziła z żydowskiej społeczności i wyszła za mąż za katolika. Teraz nasuwa się kilka pytań pierwsze z nich o pochodzenie Karola Józefa Wojtyły Katz, skoro jego babcia była Żydówką, to tak samo jej córka musiała nią być, jaki każde jej potomstwo. Dlaczego nigdzie nie mówi się, że Karol Wojtyła ksywa "Lolek" jest obywatelem polskim pochodzenia żydowskiego albo w połowie Polakiem i w połowie Żydem? Prawda was wyzwoli - i tylko Prawda ma taką Moc...

Yaakov Wise, żydowski historyk mieszkający w Manchester twierdzi, że papież Jan Paweł II miał pochodzenie żydowskie. Yaakov Wise, badacz żydowskiej historii i filozofii zainteresował się pochodzeniem Karola Wojtyły po przyglądnięciu się fotografiom matki Karola Wojtyly, Emilii Kaczorowskiej. Wise pokazał zdjęcia matki Karola Wojtyly kilku osobom, nie informując czyje jest to zdjęcie. “Wszyscy [moi rozmówcy] powiedzieli, że [osoba na zdjęciu] wygląda na Żydówkę. Wobec tego rozpocząłem badania jej pochodzenia.” – powiedział Yaakov Wise. Wise twierdzi, że jakkolwiek ojciec Karola Wojtyły był etnicznym Polakiem, to matka mogła mieć pochodzenie żydowskie. “Emilia Kaczorowka to po angielsku Emily Katz, a Katz jest popularnym nazwiskiem Żydów z Europy Wschodniej” – uważa Yaakov Wise. Yaakov Wise przypomina również, że ojciec Emilii – Feliks Kaczowski, był przedsiębiorcą w Bielsku-Białej. Babcia Emilii – ciągnie dalej Wise – nazywała się Maria Anna Scholz, “to po angielsku Schulze, co jest równie popularnym nazwiskiem wśród Żydów, tak samo jak Rybicka, bądź “Ryback”, jak nazywała się prababcia Karola Wojtyły, Zuzanna”. Wszystkie te nazwiska i ich odpowiedniki znajdują się na cmentarzu żydowskim w Bielsku-Bialej – dodaje Yaakov Wise.

“Pochodzenie Papieża [Jana Pawła II] było badane przez amerykańskich historyków” – mówi Yaakov Wise – “Ale nikt nie badał korzeni rodzinnych poprzez pryzmat społeczności żydowskiej, a ja jako żydowski historyk, mam dostęp do informacji, o których nie-żydowscy historycy nie wiedzą [że istnieją]”. “Matka [przyszłego] Papieża pochodziła z żydowskiej społeczności i wyszła za mąż za katolika. [Ten fakt pochodzenia żydowskiego] rzucałby światło na to dlaczego [przyszły] Papież musiał się ukrywać przed Nazistami w listopadzie 1940 roku. Jeśli byłby czystym etnicznie Polakiem, nie byłoby to konieczne.” “Wyjaśnia to również dlaczego ten Papież czuł wielką potrzebę poprawienia stosunków pomiędzy Kościołem w Rzymie a ludem żydowskim.” – konkluduje Yaakov Wise. Jak wiadomo, o Żydach i żydach nie wolno mówić źle, bo może się źle skończyć, zarzutami o antysemityzm lub próbę dokonania nowego holokaustu.


Siostra Aurelia SE z Antypedofilskiego Bractwa Himawanti

(W publikacji wykorzystano ogólnie dostępne materiały prasowe)


Zobacz także


Artykuły w tej kategorii