Himavanti

Garbno: ksiądz molestował dziewczęta a prokuratura umarza czarne zbrodnie

Ksiądz Miller molestuje - prawnicy zastraszają ofiary! 

Proboszcz z Garbna koło Korsz molestował seksualnie wykorzystywał dziewczynki w wieku od 9 do 13 lat. Skatoliczała w pedofilskim obłędzie Prokuratura Rejonowa w Kętrzynie umorzyła śledztwo - informuje w styczniu 2013 roku Polskie Radio.O tym, że katolicki ksiądz proboszcz molestował dziewczynki, prokuratura została zawiadomiona przez dyrektorkę szkoły. Kobieta twierdziła, że od dzieci dowiedziała się, że ksiądz namawiał je do rozbierania się i kąpieli w jego obecności jako oglądacza, a także dotykał dziewczynki  po cyckach i cipkach w trakcie nauki pływania.  

Warto wiedzieć, że ks. Jarosław Miller jest nie tylko proboszczem w Garbnie, ale i kapelanem w Zakładzie Karnym w Dublinach. Wymiar sprawiedliwości siedzi pod sutannami księży, z ktorych wielu jest zboczeńcami. Na klęczkach. Być może prokuratura boi się zadzierać z KK.. Nie dziwimy się. Trzeba sporo odwagi i determinacji aby zadzierać z kościołem i jego pedofilami w Polsce... Pod czarnymi sukienkami dzieje się wiele niedobrego, pod czarnymi sukienkami mężczyzn dzieje się jeszcze gorzej! Pod czarnymi czapeczkami ściele się zło! Czarne szaty to zwyczajne zło! Mówi się o szatanie, że zły, a też jest czarny! Więc, jak tu zrozumieć, który czarny jest zły, a który dobry?! Tajemnica Poliszynela! Nikt normalny nie zrozumie poza tym, że czarne, to złe! --- piszą internauci na niezależnych forach. 

Ksiądz proboszcz parafii w Garbnie na Mazurach molestował kilkuletnie dziewczynki. Dzieci opowiedziały swoim rodzicom, że kazał im przebierać się w jego samochodzie oraz „uczył brać prysznic”. Ksiądz pedofil Jarosław M. zaprzecza. Prokuratura wszczęła śledztwo już w maju 2012 roku. Ofiarami proboszcza padło przynajmniej 9 dziewczynek w wieku od 9 do 13 lat. Garbno to niewielka wieś nieopodal Kętrzyna na skatoliczałych ordynarnie Mazurach. Od trzech lat proboszczem w parafii jest ksiądz Jarosław M. Od kiedy objął swoje obowiązki, w miejscowości zaczęto mówić o tym, że jego zachowanie wobec kilku i kilkunastoletnich dziewczynek jest co najmniej nieodpowiednie. 

- Gdy był u nas po kolędzie, to pytał córki, czy w szkole dzieci mają te same szatnie, czy osobne. Córka powiedziała, że osobne, a ksiądz na to, że za jego czasów były wspólne i nikomu to nie przeszkadzało, że teraz też tak powinno być - opowiada matka jednej z dziewczynek z parafii.

- Przy nim same dziewczynki służyły, sporadycznie jakiś chłopak był. Moja wnuczka była bardzo zaangażowana, śpiewała psalmy, czytania nawet całe prowadziła obok księdza – wspomina babcia jednej z dziewczynek.

- Ksiądz zaprowadził córkę do łazienki pod pretekstem, że pokaże jej jaka jest odległość między wieszaczkami a prysznicem. Tam powiedział, żeby się cała rozebrała – mówi matka kolejnej dziewczynki. 

Ksiądz Jarosław M., duchowny sekty katolickiej, proponował również dziewczynkom wspólne wycieczki, nigdy jednak nie zabierał na nie rodziców, czy opiekunów. Po jednej z nich jedna z dziewczynek zdecydowała się opowiedzieć swoim najbliższym o tym, co się wydarzyło podczas wyjazdu. Po zwiedzeniu jednego z mazurskich kościołów katolickich ksiądz proboszcz zaproponował swoim kilkuletnim podopiecznym kąpiel w jeziorze. 

- Ksiądz pojedynczo brał je do samochodu. W jednej torbie miał majteczki, w drugiej spódniczki jakieś. Wnuczka opowiadała, że pierwszy wsiadł do samochodu, a ona za nim. Kazał jej się przebierać. Zdjęła leginsy i naciągnęła tę spódniczkę, on mówi, by majtki ściągnęła, bo po kąpieli będzie miała mokrą bieliznę. Nie ściągnęła, bo się wstydziła. Kazał jej wyjść, wezwał drugą dziewczynkę – opowiada babcia jednej z dziewczynek. Ksiądz proboszcz upatrzonym przez siebie dzieciom proponował nie tylko wycieczki. Dziewczynki zapraszał do siebie na plebanię, gdzie - jak twierdził - chciał je nauczyć, jak korzystać z prysznica. Dzięki temu dzieci miałyby, według niego, możliwość wyjazdu na kolonie organizowane przez Caritas

- Zawołał jeszcze jej koleżankę i z nią zrobił tak samo. Chciał je jeszcze odwieźć do szkoły, ale były wystraszone. Jak wychodziły z plebani, to jeszcze drzwi były zamknięte od środka – mówi mama jednej z dziewczynek. 

- Przed Wielkanocą poszłam do księdza, bo miał nam kupić komżę po kostki. On ją kupił, a ja ją miałam przymierzyć. Dziwnie się tam poczułam. Łzy mi w oczach stanęły, bo aż mnie zatkało. Niby ksiądz mi zakładał tę komżę, a on mnie za tyłek złapał. I to nie było takie, że po prostu przejechał, tylko to było takie dziwne – opowiada jedna z dziewczynek.

- Córka przyszła do domu. Była w ten dzień u księdza na plebanii. Zaprowadził ją do łazienki i tam kazał jej się rozebrać. Córka z początku nie wiedziała o co chodzi. Była w kurtce, bo było jeszcze chłodno. Spytała się czy ma zdjąć kurtkę, a on odpowiedział, że ma zdjąć wszystko – mówi matka jednej z dziewczynek. 

- Brał nas na plażę, gdzie nawet ludzi nie było widać. Rozebrał się, wziął aparat i poszedł za nami do wody. Uczył nas pływać, ale też tam dotykał. Zakopywał nas w piasku za każdym razem i wtedy też dotykał w okolicach biustu i tam na dole, w miejscach intymnych. Nie miałyśmy wtedy majtek – opowiada dziewczynka.

- Córka mówiła, że powiedział, że zrobi z nich gwiazdy modelki, że będzie robić im nagie zdjęcia, żeby tak wyglądały. Te nagie zdjęcia, które mamy są właśnie zrobione przez księdza – dodaje matka.

Do prokuratury trafiły zdjęcia, które ksiądz dawał dziewczynkom. Mogą one stanowić kolejny trop i dowód w sprawie. Pod koniec kwietnia 2012 roku wpłynęło doniesienie do prokuratury. Dopiero po miesiącu zaczęły się przesłuchania dzieci. Poszkodowanych przybywało, a skatoliczała i propedofilska prokuratura działała wyjątkowo opieszale. 

- Policja po otrzymaniu informacji przystąpiła do czynności procesowych. Prokuratura po otrzymaniu materiałów z policji również przystąpiła do wykonywania swoich czynności. W tej sprawie został zabezpieczony taki materiał, jaki jest – mówi Jarosław Duczmalewski, Prokuratur Rejonowy w Kętrzynie.

- To wszystko za wolno się toczy. Jeśli jest winny, to on ma czas, żeby to wszystko ukryć. Jeśli ma jakieś zdjęcia, to ma szansę to ukryć. Jeśli to będzie się wyciągać w czasie, to policja nie będzie mieć podstaw, żeby postawić oskarżenia – uważa ojciec jednej z poszkodowanych.

Opieszałość prokuratura tłumaczy procedurami, zamiast natychmiast zatrzymać i aresztować podejrzanego o pedofilię zboczonego księdza katolickiego. Natomiast kuria twierdzi, że o wszystkim dowiedziała się z prasy, co jest wedle rodziców ofiar zboczonego proboszcza wierutnym kłamstwe i skrajną obłudą zepsutego moralnie kleru papieskiego.

- Ksiądz złożył stosowne wyjaśnienia w kurii biskupiej. Trudno mi te wyjaśnienia przedstawić, bo są one objęte tajemnicą. Kuria o tym nie wiedziała. Gdyby wiedziała, byłaby wcześniejsza reakcja – mówi ksiądz Artur Olędzki, Kanclerz Kurii, prywatnie dobry kumpel podejrzanego o peodfilię klechy Jarosława M. 

Po ponad dwóch tygodniach od ujawnienia sprawy, ksiądz został wysłany na urlop do oddalonego o dziewięć kilometrów Kętrzyna. Działacze watykańscy umieją swoich pedofilskich księży wysyałać na urlopy tam, gdzie jeszcze nie są znani z molestowania i dymania dzieci. Albo na misje do biednych krajów, celem prowadzenia szkół i przytułków dla bezdomnych dzieci. Aby mieli więcej dzieciaczków do wydymania.  

- Jestem na urlopie i nie będę o tej sprawie rozmawiać. Ewentualnie proszę kontaktować się z moim prawnikiem. To, kiedy wracam z urlopu, zależy od biskupa. Nie miałem żadnych złych intencji. To było tylko przy kąpaniu się. W prokuraturze wszystko się wyjaśni, wtedy porozmawiamy – mówił pewny siebie ksiądz Jarosław Miller. 

Dziennikarze programu 'Uwaga' odwiedzili Bażyny, parafię, w której ksiądz Jarosław był wcześniej katolickim proboszczem. W szkole zmieniła się dyrekcja. Sygnały wskazujące na skłonności kapłana były już za czasów dwóch poprzednich dyrektorek. O sprawie księdza przed kamerą nie chciała rozmawiać żadna z dyrektorek, nie chciała spotkać się z nami również była katechetka znająca całą sprawę. Żaden z pedagogów nie podjął wówczas należytych kroków, mimo że dzieci w Bażynach o skłonnościach księdza mówiły już 12 lat temu. 

W końcu rodzice jednego z dzieci postanowili poprosić o pomoc dyrektor miejscowej szkoły. Kierująca placówką Stefania Siewruk-Welens była przerażona tym, co usłyszała. Postanowiła o sprawie poinformować policję, a ta skierowała sprawę do kętrzyńskiej prokuratury.

- Jestem przekonana, że dzieci mówiły prawdę, mówiły tak, jak myślały i czuły. Nie było w nich fałszu, udawania, były szczere. One miały świadomość, że stało się coś złego – opowiada Stefania Siewruk-Welens, dyrektor zespołu szkół w Garbnie.

O sprawie chcieliśmy porozmawiać z proboszczem Jarosławem M. Katolicki ksiądz pedofil jednak nie chciał rozmawiać. Podczas  rozmów z rodzicami i opiekunami dziewczynek, które były molestowane przez katolickiego księdza, dowiedzieliśmy się, że w poprzedniej parafii w miejscowości Bażyny, którą prowadził Jarosław M., miało dochodzić do podobnych sytuacji. Potwierdzili to pracownicy tamtejszej szkoły wyraźnie wskazując na pedofilskie upodobania księdza do dziewcząt bardzo młodych w wieku lat 9-13. 

- Ja rozmawiałam z dziewczynką, która zgłosiła problem. Poprosiłam ją i księdza proboszca na rozmowę. Ksiądz proboszcz się wszystkiego wyparł, twierdził że zostało to źle odebrane. On ma poważny problem. Robi to na tyle inteligentnie, że nie doprowadza do jakichś drastycznych zdarzeń, a jednocześnie tak potrafi zmanipulować ludzi, że święcie mu wierzą. To niesamowicie inteligentny facet – mówi jedna z nauczycielek szkoły w Bażynach. Ksiądz jest z uwagi na wykształcenie w dziedzinie retoryki biegłym psychomanipulantem. O sprawie chciano także porozmawiać z przełożonymi księdza Jarosława M. z warmińskiej kurii diecezjalnej w Olsztynie. Rzecznik kurii nie zgodził się wystąpić przed kamerą ani udzielić wywiadu jak to z tym popieraniem i ukrywaniem księży pedofilów jest w kościele wojtyłowym. 

- Katechetka, która była tu poprzednio, pisała pismo do kurii w tej sprawie. Jeśli traktują to poważnie, to powinien być jakiś po tym ślad – mówi jedna z nauczycielek szkoły w Bażynach. 

- Ja wtedy zostałam oczerniona. Zostałam czarną owcą na wsi. Ksiądz proboszcz taką presję na mnie wywierał psychiczną, że nie wytrzymałam i zrezygnowałam z uczenia religii wysyłając pismo do Kurii, wyjaśniając dlaczego – powiedziała była katechetka szkoły w Bażynach. 

- Ksiądz pracował w poprzedniej parafii, nikt o nim złych rzeczy nie słyszał, cieszył się jak najbardziej dobrą opinią. To są zupełne kłamstwa. Nie było żadnych skarg na tego księdza – powiedział rzecznik propedpfililskiej warmińskiej Kurii diecezjalnej w Olsztynie. Jest tajemnicą poliszynela, że Watykan, w tym już papież Jan Paweł II nakazał niszczyć wszelkie skargi na księży zboczonych seksualnie, a ofiary terroryzować, zastraszać i wyniszczyć wszelkimi dostępnymi metodami. Rzekomo dla dobra Kościoła katolickiego nie takie przecież zbrodnie skrywającego w swej księżowskiej alkowie. 

Tuż po rozmowie reporterów obywatelskich z rzecznikiem warmińskiej kurii, duchowni w końcu postanowili zająć się sprawą. Kilka minut po naszym telefonie, na stronie internetowej pojawił się komunikat dotyczący całej sytuacji. Kuria zapowiedziała, że „sprawa będzie zbadana wnikliwie i starannie”. 

- Dla mnie to nie jest ani człowiek, ani ksiądz. On  skrzywdził naszą córkę, nie damy rady mu wybaczyć. Córka będzie to pamiętać przez bardzo długo, jeśli nie zawsze – podsumowuje matka jednej z dziewczynek z parafii w Garbnie. 

Niestety, pedofilsko-katolicki prokurator umorzył śledztwo z początkiem 2013 roku. Według niego, w większości badanych sytuacji śledztwo umorzono wobec braku znamion czynu zabronionego, w pozostałych wobec braku dowodów.  Ksiądz proboszcz, zawsze pedofil, jak w tysiącach innych przypadków molestowania dokonywanego przez zboczonych księży katolickich, przekonywał, że nie miał złych intencji. Podkreślił, że jego gesty i słowa mogły być zrozumiane opatrznie. Wykonana na zlecenie prokuratury opinia psychologiczna rzekomo potwierdziła, że nie ma on skłonności pedofilskich. Dziwne tylko, że opinię wykonywał zespół pseudopsychologów fanatycznie wyznających katolicyzm. 

Kur(w)ia katolicka z Olsztyna zaprzecza, a odwiedzane przez nas rodziny dzieci, mające przykre doświadczenia z księdzem twierdzą, że władze kościoła wiedziały, jednak nic z tym nie zrobiły.

Szczególnie staranne prowadzenie śledztwa celujące w ochronę księdza pedofila: 

1. uwzględnienie przez prokuraturę opinii o rzekomym braku skłonności pedofilskich dostarczonej przez oskarżanego księdza od seksuolog Ewy Maciochy - która jest podwładną zawsze pedofilskiego Kościoła katolickiego, gdyż prowadzi zajęcia w seminarium duchownym z seksuologii. 

2. zabezpieczenie komputera księdza po ponad 2 miesiącach od rozpoczecia śledztwa - w dniu w którym dowiedział się o śledztwie - ksiądz Jaorsław M. skasował stare dane i wgrał nowy system operacyjny. Dość?  

Dzieci mówiły prawdę o nagannych zachowaniach ksiądza: o przebieraniu w spódniczki, kazaniu zdejmowania majtek i plażowaniu z dziećmi bez majtek, uczenia korzystania z prysznica na plebani, ksiądz też w śledztwie im nie zaprzeczył, ale wyparł się seksualnych motywów, nawet prokuratura oceniła je jako naganne moralnie, choć rzekomo nie bedące przestępstwem. To taki wybieg polskiej propedofilskiej prokuratury aby ochraniać po watykańsku czarnych zboczeńców seksualnych. Tymczasem pedofilska pornografia jest w Polsce karalna, a ksiądz Jerzy Miller to nic innego niż pedofil-podglądacz, ksiądz pornograf, który zmusza dzieci do obnażania. 

Jak zwykle w Polsce ma miejsce brutalne umarzanie prowadzonych przeciwko zwyrodniałym księżom spraw karnych, co u nas normą. Ta czarna mafia pedofilska trzyma wzystkich w garści nawet rządzących a szantaż i zastraszanie ofiar oraz ich obrońców jest ich najlepszym orężem. Całkiem możliwe, że prokurator wcześniej spowiadał się księdzu szczegółowo ze swych pedofilskich skłonności do nielatek. Teraz nie ma wyjścia, musi koledze umorzyć jego skłonnności, żeby go nie wykablował. Głos z ambony jest w naszej rzeczywistości najważniejszym głosem promującym polityków, komendantów policji i szefów prokuratur, stąd bezprawnie przydzielany czarnym immunitet za ich zbrodnie, w tym zbrodnie pedofilskie. Prokurator, który umorzył opisywaną wyżej sprawę powinien zostać pozbawiony prawa wykonywania zawodu i siedzieć razem ze zboczonym księdzem w kryminale! Taki skandal może wydarzyć się tylko w skołtunialej i skorumpowanej, skatoliczałej Polsce. Jaki biskup dzwonił do prokuratora w sprawie i wystraszył go do tego stopnia, że łamane jest prawo, a ewidentna zbrodnia pedofilii jest tuszowana? A może prokurator sam jest kościelnym zboczkiem, który razem z księdzem pedofilem i jego adwokatami lubi oglądać pornole z dziećmi lub dymać dzieci w podolsztyńskich burdelach pedofilskich? To typowe dla purpuratów zachowania wtedy kiedy trzeba zamieść pod dywan dokonaną przez czarnego zbrodnię katolicką! 

Informacje o prowadzonej przez dewianckiego księdza parafii ciągle jednak widnieją w internecie. 

DEKANAT ORNETA

1. BAŻYNY – Parafia Świętego Mikołaja i Rocha

Adres: 11-130 Orneta, Bażyny

Telefon: (0-55) 242 15 29

Proboszcz: ks. mgr lic. Jarosław Miller   

DEKANAT KĘTRZYN 

1. GARBNO - Parafia Matki Boskiej Królowej Polski

Garbno 4; 11-430 Korsze

tel. 897 543 692 

Proboszcz: ks. mgr lic. Jarosław Miller   

Jest to ksiądz wyświęcony w 1991 roku, a zatem taki z pokolenia janopawłowego, ksiądz wojtylista. Jaki pan taki kram. Jaki papież taki ksiądz. W Garbnie gmina Korsze był widać na zesłaniu za wcześniejsze grzeszki pedofilskiego molestowania, obmacywania i rozbierania z majteczek. 

Katoliccy prawnicy agresywnie bronią pedofilskich księży! 

Takiego typu roszczenia i próby zastraszenia od prawniczyny pedofilskiego księdza przychodzą do autorów opracowania, a jak wiemy, wiele artykułów o pedofilach w sutannach znika z polskich stron internetowych za sprawą zastraszania i rozbójniczego terroru dokonywanego także przez prawniczyny bzykających i molestujących dzieci polskich księży i biskupów... 

_________________________________________________

Piotr Starzyński 18.03 (5 dni temu) do Himavanti 

To jest wiadomosc z kontaktu: 

Piotr Starzyński ul. Leśna 6/4, Olsztyn, Polska, tel. +48604648937 

email: piotrstarzynski@kancelariasapereaude.eu

"Witam, w związku z umieszczeniem na witrynie internetowej o następującym adresie:

http://www.himavanti.org/pl/c/stoppedofilom/garbno-ksiadz-molestowal-dziewczeta-a-prokuratura-umarza-czarne-zbrodnie,

jako pełnomocnik Jarosława Miller, upraszam o usunięcie rzeczonego wpisu, albowiem stanowi ono naruszenie dóbr osobistych mojego mocodawcy. Jarosław Miller korzysta z domniemania niewinności, a określenie go mianem pedofila narusza jego dobre imię, które pozostaje nie tylko pod ochroną prawa karnego, ale także prawa karnego. Zindywidualizowanie mojego klienta z imienia i nazwiska, a zatem z podaniem jego danych osobowych, z pewnością nie stanowi obiektywnego przekazu wydarzeń, które miały miejsce z Jarosławem Millerem. W przypadku zaniechania usunięcia rzeczonej publikacji, podejmę w imieniu Jarosława Miller niezbędne kroki prawne celem ochrony jego dóbr osobistych. Adwokat dr Piotr Starzyński

_________________________________________________

KOMENTARZ: Nie boimy się pedofilskich prawników katolickich z katolickich sekt pokroju "Opus Dei" czy "Sapere Aude" występujących w obronie swoich zawsze pedofilskich księży dewiantów. Każda próba usunięcia czy zablokowania niniejszego artykułu skutkować będzie jego umieszczeniem na kilku kolejnych portalach niczym cudowne rozmnożenie chleba i wina!

Interes ofiar molestowanych, wykorzystywanych i gwałconych przez czarną mafię katolickich księży pedofilów jest ważniejszy od dochodu zepsutych moralnie łapówkarskich prawniczyn na usługach jakiejś pedofilskiej sekty w Polsce! 

My, ofiary księży zboczonych seksualnie i ich równie zboczonych pedofilskich prawników dobrze wiemy, że z księdzem pedofilem nie należy się cackać, nawet wtedy jak tylko za cycki łapał albo po tyłku klepał czy przyuczał dzieci do pokazywania się księdzu pedofilowi bez majtek, a nie zdążył wsadzić jeszcze swojego pedofilskiego kutasa tam gdzie dorosłym nie wolno. 

Z doświadczenia tysięcy ofiar księży pedofilów w Polsce wiemy także, że ich gorliwi obrońcy, w tym adwokaci księży pedofilów, to także jedna czarna mafia zboczonych seksualnie dzieciojebców. Dlatego pedofilski prawniczku, nie przysyłaj do nas, ofiar twojego zawsze pedofilskiego i mafijnego kościoła, żadnych roszczeń, gróźb ani swoich pedofilskich wynurzeń na temat domniemania, bo jedynym domniemaniem wobec każdego księdza jest jego zepsucie moralne, zboczenia seksualne, faszystowskie zbrodnicze zwyrodnienie, dymanie dzieci, niemowląt, płodów i zwięrzat, na wzór świętych papieży kozojebców i dzieciojebców, dobrze znanych z historii katolickiego kościoła.

Radzimy zatem kancelarii pedofilskich klechów z Olsztyna darmowym zajęciem się dobrami osobistymi ofiar molestowanych seksualnie przez księdza pedofila Jarosława Millera i wypłacenie ofiarom tak po milionie euro odszkodowania z kasy zawsze pedofilskiego od 1700 lat kościoła - za bandyckie napady katolickiego klechy na ich cnoty! A i przy okazji kilkudziesięciu tysiącom pozostałych ofiar kościelnej pedofilii i terroru watykańskiego w Polsce! (red. Hanna Koczowska-Krawczyk, Olsztyn) 

Antypedofilskie Bractwo Himawanti 

Ruch Stop Pedofilom 

Zobacz także


Artykuły w tej kategorii