Himavanti

Fundacja Kidprotect i Janusz Śpiewak - Skandaliczne oszustwa prezesa

Afera w fundacji KidProtect dzieciom. Jej założyciel Jakub Śpiewak przepił wszystkie pieniądze! Długim sikiem olał ofiary pedofilów! 

Kidprotect - Skandal w fikcyjnej fundacji pomocy dzieciom! Tego rzekomo nikt się nie spodziewał! Założyciel i prezes Kidprotect.pl Jakub Śpiewak, która rzekomo walczy z pedofilią, przepuścił wszystkie pieniądze fundacji! 

O aferze z Jakubem Śpiewakiem donosi portal Wprost, Fakt, SuperExpress. Fundacja Kidprotect.pl zajmuje się pozorowaniem walki z pedofilią, została założona około 2002 roku, a teraz przestaje istnieć. Konto fundacji zostało w lutym 2013 roku już przejęte przez ZUS, a byli pracownicy walczą w sądzie o zaległe wynagrodzenia. Prokuratura od kilku miesięcy prowadzi śledztwo - okazuje się w lutym 2013 roku. 

Jakub Śpiewak - ur. 11 lipca 1973 - dziennikarz (m.in. Warsaw Voice, Kurier Polski), specjalista ds. public relations, katolicki pedagog. Jakub Śpiewak nie jest synem śp. Jana Śpiewaka i wnukiem nieżyjącej Anny Kamieńskiej, która była znaną opozycyjną poetką solidarnościową czyli katolicką. Od 1998 roku Jakub Śpiewak zajmuje się rzekomo problemem przeciwdziałania i zwalczania przestępczości seksualnej wobec dzieci (pedofilia i pornografia dziecięca), zwłaszcza związanej z internetem, od 2002 roku kieruje założoną przez siebie Fundacją Kidprotect.pl. Reklamowany w latach 2002 - 2012 jako wielki autorytet mediów,  w tym Gazety Wyborczej oraz TVN... 

Ryc. Jakub Śpiewak wygląda jak typowy cwaniaczek... 

Jakub Śpiewak - oszust z KidProtect

W swoim życiu był już m.in. pomocnikiem maszynisty w drukarni, pracownikiem laboratorium chemicznego, dziennikarzem kryminalnym, politycznym oraz muzycznym, specjalistą od public relations, copywriterem, operatorem DTP, dyrektorem sieci prywatnych katolickich szkół policealnych, prezesem fundacji. Z tego ostatniego jest pewnie najbardziej znany. Teraz przede wszystkim zajmuje się swoją firmą IACOBI, a w jej ramach m.in. serwisem Firmovo.pl, agregatorem blogów Blogovo.pl oraz blogami: JakubSpiewak.pl, a także Reklamofil.pl, Skutery w sieci oraz swoim muzycznym projektem Nanemah. Zresztą, długo by opowiadać. Poza prowadzeniem firmy jego pasją jest promowanie nowoczesnych metod profilaktyki aktywizującej, opartej na profilaktyce rówieśniczej, realizowanej przede wszystkim przez działania artystyczne. Jak widać, prywatną firmę prowadzić umie, a Fundacja Kidprotect służyła tylko do wyłudzania pieniędzy od sponsorów. Prawdziwy geszeft, katolicko-kościelny geszeft. 

Jakub Śpiewak jest założycielem i prezesem fundacji Kidprotect.pl, która rzekomo zajmuje się zwalczaniem pedofilii, dbaniem o bezpieczeństwo dzieci w internecie i walką z pornografią. Fundacja, którą założył 11 lat temu i, jak lubi podkreślać, stworzył od zera, teraz właściwie przestaje istnieć z powodu oszust i wyłudzeń. Jej konto na poczet długów zajął ZUS. Zresztą i tak nic już na nim nie ma. Z Fundacją o zaległe pieniądze i świadczenia w sądzie pracy walczą byli pracownicy, a śledztwo w sprawie Fundacji od listopada 2012 roku prowadzi prokuratura. Oszust Jakub Śpiewak mówi, że problemy biorą się z jego niefrasobliwości w sprawach formalnych. Tyle, że fakty wyglądają inaczej i pokazują prawdziwe oblicze prezesów fikcyjnych działalności służących nie tyle pomocy ofiarom pedofilów ile wysokim dochodom ich prezesów. 

Antypedofilskie Bractwo Himawanti od początku istnienia tej fundacji podejrzewało, że jej działalność jest fikcyjna i ma jedynie wyłudzać pieniądze "na willę dla prezesa i jego rodziny". Dlaczego tak sądzą działacze Antypedofilskiego Bractwa Himawanti? Dlatego, że owa Fundacja w dziele pomagania ofiarom pedofilów nie chciała żadnej współpracy. Zaproszenia do współpracy były ignorowane, a wpisy na temat pedofilii na forach były natychmiast kasowane. Kidprotect to typowa zjawa szukająca sponsorów i nie prowadząca żadnej działalności terapeutycznej dla ofiar pedofilii. Jakub Śpiewak o czym nam wiadomo to działacz katolicki mający na celu tuszowanie zbrodni największej pedofilskiej mafii świata jaką jest katolicki kler i wyłudzanie pieniędzy, które należne są nam, osobom molestowanym i gwałconym przez katolickich pedofilów, jako odszkodowania za lata szykan i cierpień. Zboczek Jakub Śpiewak, przydupas kościelnej hierarchii udającej walkę z pedofilami, kasę przepił i przehulał, a także jak można podejrzewać ulokował w majątku swojej prywatnej firmy z zarządzaniem której nie ma problemu. 

Tygodnik "Wprost" dotarł do wyciągów z kont bankowych fundacji za 2011 rok. Konto zasilały wpłaty od prywatnych sponsorów oraz instytucji państwowych. A jedyną kartę do niego miał tylko prawicowy katolik  Jakub Śpiewak. Prezes fundacji pieniądze przeznaczone na pomoc dzieciom wydał m.in. na ciuchy (30 tys. zł), jubilera (685 zł), w perfumerii oraz w sklepie z zegarkami (6 tys. zł), księgarni i aptekach (4 tys. zł) oraz na nowe okulary (ponad 3 tys. zł). Śpiewak z pieniędzy fundacji zapłacił także za wyjazd do Turcji, na który zabrał swoją narzeczoną (6 tys. zł). Mało tego, w ciągu kilkunastu miesięcy (od stycznia 2011 do marca 2012) kilkadziesiąt razy podejmowano gotówkę z bankomatów - od 300 do 5.000 tysięcy złotych. W sumie z bankomatów wypłacono aż 170 tysięcy złotych.

Kidprotect.pl dwa razy był beneficjentem akcji "1% z podatku". Jak dowiedział się "Wprost", fundacja nie rozliczyła się z pieniędzy za 2011 rok, dlatego też Minister Pracy i Polityki Społecznej wystąpił z wnioskiem do sądu rejestrowego o wykreślenie informacji o posiadanym statusie organizacji pożytku publicznego. 

Jakub Śpiewak już w piątek, 15 lutego 2013 na stronie fundacji i na swoim prywatnym blogu przeprosił za swoją "rozrzutność". 

"Jestem winien wszystkim pewne wyjaśnienia i przede wszystkim przeprosiny. Muszę to napisać choćby po to, by móc sobie spojrzeć w lustro przy goleniu" - napisał prezes fundacji. "Zamiast wypłacić sobie z tytułu tych umów pieniądze, płaciłem po prostu z konta fundacji. Nie pilnowałem rachunkowości. I wielu innych rzeczy. Szczytem głupoty było zapłacenie za wyjazd do Turcji. Był to mój pierwszy, trwający tydzień, urlop od 20 lat. Ale nic nie usprawiedliwia użycia karty służbowej.(...) Myślę, że, gdy po latach naprawdę chudych, kiedy jako nałogowcowi zdarzało mi się zbierać niedopałki na ulicy, przyszedł czas lepszy, w jakimś stopniu zachłysnąłem się tym. A ponieważ nie przeszkadzało to długo w działalności, to żyłem w przekonaniu, że nic złego się nie dzieje. Tłumaczyłem siebie przed sobą samym i utwierdzałem się w poczuciu, że wszystko jest w porządku. Dziś zastanawiam się, czy gdzieś z tyłu głowy nie miałem takiego rodzaju próżności i pychy, która jest pokusą osób zaangażowanych w robienie rzeczy dobrych, a wierzę, że przez 10 lat funkcjonowania fundacji coś dobrego zrobić się udało" - tłumaczy się Jakub Śpiewak. 

Dla nas te tłumaczenia brzmią tak samo jak zapewnienia księży pedofilów, że kochają dzieci. Obłudnie, kłamliwie i przestępczo. najpier trzeba się w Polsce odkatoliczyć, a dopiero potem można prowadzić walkę z pedofilią, gdy wiadomo, że księżą katoliccy to największa pedofilska mafia w historii ludzkości. Z oficjalnej strony fundacji: przyjacielem jest policyjny PaT czyli "Profilaktyka a Ty". Autorem programu PaT jest Grzegorz Jach – inspektor Policji (Pełnomocnik Komendanta Głównego Policji ds. promocji bezpieczeństwa publicznego). To ta sama pedofilska policja katolicka, która zamiast pomagać nam, ofiarom molestowania seksualnego, to napada naszych terapeutów za pomaganie ofiarom gwałconym kutasami katolickich księży, biskupów, katechetów oraz cipami katolickich zakonnic i katechetek... 

Kidprotect.pl przekręt na molestowane dzieci 

„Wprost” dotarł do wyciągów z kont bankowych fundacji za 2011 rok. Na koncie znajdowały się tylko pieniądze fundacji uzyskane od prywatnych sponsorów i instytucji państwowych. Jedyną kartę płatniczą do konta posiadał Jakub Śpiewak. Na co wydawał pieniądze przeznaczone m.in. na pomoc dzieciom i kampanie przeciwko pedofilii? Na przykład na luksusowe ubrania. Na wyciągu z konta znajdujemy kilkadziesiąt płatności w sklepach z luksusową odzieżą (m.in. Peek and Clopenburg, Van Graff, TK Maxx, Timberland). Jednorazowo Jakub Śpiewak potrafił tam zostawić ponad 2000 zł! W sumie, w samych tylko sklepach z odzieżą, w ciągu roku wydał prawie 30 tysięcy złotych. U jubilera zostawił 685 złotych, w perfumeriach i sklepie z zegarkami - prawie 6 tysięcy, a w aptekach i księgarniach - prawie 4 tysiące złotych. W sklepie z oprawkami do okularów wydał ponad 3 tysiące złotych. Na wyciągu można również znaleźć przelew na konto biura turystycznego TUI na prawie 6 tysięcy zł - to oplata za wakacje Śpiewaka i jego narzeczonej w Turcji. Trudno którykolwiek z tych wydatków zaliczyć do związanych z działalnością fundacji. 

W ciągu kilkunastu miesięcy (od stycznia 2011 do marca 2012) które uwzględnione są na wyciągach, kilkadziesiąt razy podejmowano też gotówkę z bankomatów - od 300 do 5000 tysięcy złotych. W sumie z bankomatów wypłacono aż 170 tysięcy złotych. Pracownicy Fundacji, którzy chcą zachować anonimowość, mówią, że nie wiadomo co stało się z tymi pieniędzmi, bo wszystkie zobowiązania (wobec pracowników, organizatorów szkoleń, podwykonawców, itd.) były płacone za pomocą przelewów bankowych. Katolik Jakub Śpiewak tłumaczy, że pieniądze przekazywał pracownikom prowadzącym szkolenia w całym kraju na opłacenie delegacji, podróży i hoteli. Biorąc pod uwagę fakt, że w Fundacji Kidprotect pracowały w szczytowych momentach trzy osoby, aby wykorzystać całą tę kwotę musiałyby one podróżować bez przerwy i spać w najdroższych hotelach kraju.

Katolik Jakub Śpiewak mówi, że gotówką płacono także za taksówki, kiedy trzeba było szybko dojechać na spotkanie z kontrahentem albo coś przewieźć - tyle, że za taksówki też płacono kartą, średnio kilkanaście razy w tygodniu. Katolik Jakub Śpiewak przyznaje, że sporo jeździł - ale gdyby za kursy, oprócz płatności kartą, miał płacić jeszcze gotówką, musiałby chyba zamieszkać w taksówce.  Kidprotect dwa razy był beneficjentem akcji "1% z podatku".

W Departamencie Pożytku Publicznego przy Ministerstwie Pracy i Polityki Społecznej pytamy o to jak fundacja rozliczyła te pieniądze. W odpowiedzi dostajemy informacje, że KidProtect.pl złożył Ministrowi Pracy i Polityki Społecznej jedynie sprawozdanie finansowe i merytoryczne za 2010 rok. "Z  kolei za 2011 roku Fundacja nie dopełniła obowiązku sprawozdawczego.  W  związku z powyższym Minister Pracy i Polityki Społecznej stosownie do ustawy wystąpił z wnioskiem do sądu rejestrowego o wykreślenie informacji o  posiadanym statusie organizacji pożytku publicznego przez Fundację" - czytamy w liście od Departamentu Pożytku Publicznego. 

Katolik Jakub Śpiewak zapowiedział, że wycofuje się z życia publicznego. -Nie będę przyjmował zaproszeń od telewizji, rozgłośni radiowych ani udzielał wypowiedzi dla prasy. Nie oszukujmy się, bycie medialnym ekspertem przyjemnie łechce próżność - pisze. I trzymamy cię złodzieju i oszuście za słowo. Nie rań nas, ofiary księży pedofilów widokiem swojej wstrętnej gęby w mediach...  

Z Jakubem Śpiewakiem dziennikarz Wprost rozmawiał w czwartek 14 lutego późnym wieczorem. W piątek rano 15 lutego 2013 roku na swojej stronie internetowej Jakub Śpiewak opublikował długi list, w którym przeprasza, wyznaje winy i znowu tłumaczy je niefrasobliwością. To niby ładny gest, szkoda, że zdecydował się na niego dopiero w momencie, kiedy zdał sobie sprawę, że tekst o jego „niefrasobliwości” za chwilę opublikuje „Wprost”.

Mentalność tłumaczenia się księdza proboszcza złapanego na dymaniu dzieci niestety bliska jest wielu takim sztandarowym działalnościom kato-prawicy, która jedynie tuszuje faktyczny rozmiar kościelnych zbrodni, także pedofilskich zbrodni księży, mnichów i zakonnic.  Fundacje i stowarzyszenia powstające, jak grzyby po deszczu przy szkołach, korzystające ze sprzętu i pomieszczeń szkół - niektóre, pod płaszczykiem pomocy dzieciom specjalnej troski, służą za maszynkę do zarabiania pieniędzy gronu, które je stworzyło. Wszystko dzieje się dzięki środkom unijnym - zajęcia są dobierane nie pod kątem potrzeb uczniów, tylko pod "możliwości" prowadzących i słono opłacane. Wystarczy prześledzić zarobki dyrektorów tych stowarzyszeń i fundacji. 

Takich fundacji w Polsce jest bardzo dużo pod płaszczykiem pożytku publicznego ich szefostwo zapewnia sobie dostatnie życie. Wystarczy poczytać sprawozdania finansowe publikowane corocznie i przekazywane do MPiPS nadzorującego org. pp (1%). Katolicki aktywista Jakub Śpiewak jest złodziejem, to oczywiste, ale istnieje jeszcze coś takiego jak rada fundacji, która powinna nadzorować funkcjonowanie fundacji oraz jej finanse. Czy kościelny zbirek Jakub Śpiewak kradl pieniądze tylko w 2011 i 2012 roku? Bardzo w to wątpimy. Warto sprawdzić wszystkie lata działalności tej fundacji-atrapy udającej walkę z pedofilią. 

Strasznie smutne, że takim typowo katolickim zachowaniem Jakuba Śpiewaka podważa się wiarygodność pracy wielu porządniejszych fundacji i w dodatku niszczy się zaufanie całego społeczeństwa do tego typu działalności. Katolicki oszust Jakub Śpiewak syn Jana, rocznik 1973 powinien trafić do pierdla za defraudację i roboty publiczne przez 5 lat i dodatkowo na 12 lat za udawanie pomocy ofiarom katolickiej pedofilii uprawianej przez księży na plebaniach i zakrystiach... 

Znamienne jest też to, że w całym artykule we Wprost i Fakcie od tytułu po ostatnią kropkę jest mowa o niefrasobliwości, pobieraniu, rozrzutności i podobne bleblanie. Natomiast ani słowa o przestępstwie, odpowiedzialności karnej, złodziejstwie, wykroczeniach skarbowych i cywilnych. Trudno nie pociągnąć wątku ukrywania pedofilii księży w sprawie której Kidprotect nic nie zrobił w czasie swego istnienia, mocodawców kościelnych fundacji, polityków i normalnego w tym środowisku przyzwolenia na przewałki wśród swoich katolickich kolesiów z PO, PiS, PSL i ich katolickich satelitów. 

Komentarze internautów są bezkompromisowe: "zwykły pedał i złodzej kościelny jakich wiele", "kidprotect złodziejski jak Caritas", "z ryja widać, że cwaniak",  "sam wygląda jak rasowy pedofil, dawać go pod celę"... 

Antypedofilskie Bractwo Himawanti 

Ruch Stop Pedofilom 


Zobacz także


Artykuły w tej kategorii