Himavanti

Dominikanin zgwałcił nastolatkę - sąd zwolnił zboczeńca z aresztu

Dominikanie (od łac. domini canec, psy pańskie) coraz bardziej słyną z ich ujawnianych przekrętów, oszustw, przestępstw, zboczeń, pijaństwa, wyłudzeń, gwałtów... Od początku istnienia tej sekty skupiała ona barbarzyńców i zbójów, rabusiów, gwałcicieli i ludobójców, zaprzańców. Zajęciem dominikanów było mordowanie innowierców i rabowanie ich majątków. Zakon dominikanów skupiał najgorszych psychopatów w historii ludzkości. Dominikanie w swojej historii spalili żywcem na stosach katolickiej inkwizycji ponad 10 milionów kobiet, brali udział w najbardziej morderczych i grabieżczych krucjatach w historii kościoła papieskiego. Skłonności ludzi którzy trafiają do sekty dominikanów są widać takie same jak przez wieki ich zbrodniczej historii, chociaż czasy takie niby lepsze trochę, że zbyt dużo masowych zbrodni nie mogą dokonywać, ani jawnie ani po cichu. Ciągle zbójecko szczekają i plują swoje zakapiorskie mordy na wszelkie mniejszości wyznaniowe oraz duchowość alternatywną do ideologii dogmatycznej totalitarnego, apodyktycznego i sekciarskiego katolicyzmu w Polsce oraz kilku innych totalitarnych państwach będących konkordatowymi reżimami katolickimi. 

Gdańsk: ksiądz upił i zgwałcił 19-latkę o dziecinnym wyglądzie 

Gorliwy wielbiciel Maryji - katolickiej Matki Boskiej czyli 37-letni zakonnik ksiądz Andrzej W., ksiądz od 2003 roku, jest podejrzany o gwałt na 19-latce - poinformowało Radio ZET w połowie lipca 2013 roku. I takich ich znamy - piszą w komentarzach internauci - alkoholików i zboczeńców! Ksiądz jest wielkim poplecznikiem prawicowych pisemek pokroju Uważam Rze, Naszego Dziennika, Niedzieli, Gazety Polskiej, Frondy czy Rzeczpospolitej. Dominikanie wszędzie kradną i rabują cudze mienie, w tym majątek narodowy, w Krakowie robią to w transzach po około 100 milionów złotych rocznie. Nie jest nam w Polsce potrzebna taka złodziejska sekta, a do tego pełna rozmaitych zboczeńców i gwałcicieli oraz alimenciarzy. Wygląda na to, że średniowieczna sekta psów pańskich (łac. domini canes) zeszła na psy (nie chodzi o psy jako gatunek zwierząt, oczywiście). 

Według relacji dziecinnie wyglądającej 19-latki, do zdarzenia doszło w czwartek 18 lipca 2013 roku. Dominikanin zaprosił kobietę wyglądająca na podlotkę do hotelu, tam ją bezczelnie upił i wykorzystał seksualnie. Kobieta utrzymuje, że do stosunku doszło bez jej zgody, w czasie odurzenia. Ksiądz dominikański, zboczeniec seksualny i gwałciciel, został zatrzymany i obecnie przebywa w areszcie. Usłyszał już prokuratorski zarzut, ale jak to ksiądz, nawykowo kłamie i nie przyznaje się do winy. Tak nakazują watykańskie dokumenty - nie przyznawać się do zbrodni, gwałtów ani zboczeń, poczekać aż przełożeni swoimi wpływami wybronią, a przynajmniej uwolnią z aresztu, żeby uciec na misje do biednych krajów! 

- Jeśli nasz brat zakonny dopuścił się tak strasznego czynu, nie ma dla niego żadnego usprawiedliwienia -  powiedział wymijająco dominikański ksiądz Marcin Mogielski, przeor klasztoru dominikanów w Gdańsku - nowy (od kwietnia 2013 roku) w rozmowie z "Gazetą Wyborczą" - Jesteśmy po stronie ofiary i jej bliskich. Mam kontakt z rodziną tej kobiety. W tej chwili zapewne pilnie potrzebna jest pomoc psychologa i jesteśmy gotowi dać wsparcie. Zapomniał podać, że kontakt księży z ofiarą to jedynie brutalne i perfidne naciski aby wycofała zeznania przeciwko dominikańskiemu gwałcicielowi. Przeor zapomniał dodać jak uciekł z klasztoru sekty z wielką forsą i kochanką poprzedni przeor z Gdańska. Taka jest moralność dominikańskiej sekty, od prowincjonała po najprostszego brata, tyle, że trwa to od początku istnienia tej okrutnej sekty znanej z masowego ludobójstwa inkwizycyjnych krucjat, gdzie gwałty i mordy, w tym palenie na stosach, było codziennością w sekcie. 

Tak jak inni zakonni bracia szukał zbłąkanych owieczek, ale nie o nawracanie mu chodziło, tylko o ruchanie... Prokuratura w Gdańsku oskarża ojca Andrzeja W. (37 l.) o to, że upił i bezwzględnie wykorzystał nieprzytomną 19-latkę o dziecięcej buźce. - Jesteśmy w szoku, żal nam tej biednej kobiety - mówi rzekomo wstrząśnięty ojciec Marcin Mogielski, przeor gdańskich dominikanów, uwikłanych także w gangsterski przekręt swojego pupilka o nazwie Amber Gold. Teatralna gra i udawanie wstrząśnięcia dobrze wychodzi przełożonym zbrodniczych, inkwizycyjnych i zepsutych moralnie sekt kościelnych takich jak dominikanie czy sekta Opus Dei, która dla odmiany dominikanów totalnie infiltruje. 

Brat Andrzej nie był typowym mnichem dominikańskiej sekty. Choć dominikaninem jest od 10 lat, klasztorne życie nigdy mu specjalnie nie odpowiadało. Zamiast w habicie wolał chodzić w skórze i dżinsach. Jeździł na motorze. Nie stronił od damskiego towarzystwa, zadawał się z prostytutkami, także z Analną Malinką i jej HIV-koleżankami... Taki otwarty tryb życia nie podobał się przełożonym Andrzeja W., którzy chcieli, żeby tak jak inni członkowie sekty dominikańskiej, swoje skłonności i zboczenia zaspokajali po cichu i dobrze zasłaniali się habitem oraz rzekomą pobożnością. Niesforny mnich został niedawno zawieszony w pełnieniu obowiązków, twierdzą, jednak jest to zawieszenie wsteczne, po ujawnionym fakcie, podobno kolejnego gwałtu. Przełożeni mają już ponoć dosyć tuszowania wybryków seksualnych i zbrodni świętojebliwego brata w dominikańskiej sektowej wierze. 

Mają dosyć, bo ksiądz motocyklista nic sobie z tego, co mu sugerowali braciszkowie w sekcie nie robił. Całymi dniami urządzał sobie rajdy po mieście na swoim stalowym rumaku w pogoni za kolejnymi HIV panienkami do wydupczenia, odwiedzał wiele spragnionych kasy Analnych Malinek, a wszystko za pieniądze dominikańskiej sekty, co najbardziej wnerwiało współbraci w sekcie. W czwartek w czasie przejażdżki spotkał ładną szczupłą dziewczynę. Jechała przed nim na skuterze. Mnich dogonił ją na światłach. Stanął obok. Zamienili kilka zdań... 

Skłonności pedofilskie i efebofilskie mamy wedle medycyny wtedy, gdy znacznie starszy osobnik pała żądzą seksualną do osoby wiekowo znacznie młodszej o cechach dziecięcych. Decyduje tutaj nie granica prawna tzw. wieku ochronnego, ale wygląd i charakter osoby pokrzywdzonej, jej dziecinny wygląd, infantylne, dziecięce zachowania czy reakcje, które podniecają zboczeńca seksualnego, pedofila czy efebofila. Stąd żądza erotomańskich zboczeńców seksualnych do nastolatek i nastolatków o dziecięcym wyglądzie, takich, co zdają się mieć kilka latek mniej niż w rzeczywistości. Pokoleniowa różnica wieku pomiędzy ofiarą i sprawcą, około 20 lat i więcej także pokazuje skłonności pedofilskie oraz efebofilskie. 

Brat Andrzej nie mówił, że jest księdzem czy zakonnikiem. Zaprosił świeżo złowioną 19-latkę na piwo, a po kilku kolejkach do hotelu Scandic w centrum miasta. Tam Kamila Z. (19 l.) odurzona alkoholem źle się poczuła, bo panna cnotliwa była, a na jej dziecięcą buźkę tylko pedofile lecieli. Braciszek zaczął się do niej dobierać. Dziewczyna nie miała sił się bronić, bo straciła przytomność... Prokuratura nie zbadała co dominikański sekciarz dosypał jej do alkoholu. 

Gdy nastolatka odzyskała świadomość i poczuła zbolałe i poszarpane od zgwałcenia krocze, poszła okrakiem na policję, z trudem wyszła z taksówki i z bólem rozerwanego krocza weszła do komisariatu. Ze znalezieniem gwałciciela nie było problemu, bo wcześniej zostawił jej swój numer telefonu. - Pokrzywdzoną przesłuchiwał w końcu bardzo doświadczony prokurator, znający realia spraw przeciwko zwyrodniałej moralnie sekcie dominikanów. Brał pod uwagę spójność jej zeznań, jej reakcje na określone pytania oraz na odczytywane wyjaśnienia 37-latka. Całokształt tych zeznań pozwolił nam na postawienie mężczyźnie zarzutu - mówi Małgorzata Popadiuk, zastępca prokuratora rejonowego w Gdańsku-Śródmieściu. Dominikanie to sekta, która płaci najwięcej alimentów zgwałconym i wykorzystanym przez członków tej sekty ofiarom, także renty dla zgwałconych przez homoseksualną część sekciarskiej braci dominikańskiej - chłopaczków. 

Członek dominikańskiej sekty z Gdańska, Andrzej Wysocki usłyszał w końcu zarzut wykorzystania seksualnego osoby bezradnej, w tym wypadku - ze względu na upojenie alkoholowe i głęboki sen. Grozi mu 8 lat więzienia, bo niestety krocze dziewiczej nastolatki potwornie uszkodził. Bracia dominikanie udają zszokowanych, ale przyznają, że ich brat w secie dominikańskiej Andrzej miał trudny charakter. - Lubił imprezy. Nie chciał się podporządkować zasadzie omerty i zaspokajania chuci po cichu - mówi jeden z dominikanów. 

To nie pierwszy wyskok rozrywkowego braciszka dominikańskiego, nie pierwszy gwałt dominikańskich sekciarzy na młodo wyglądających dziewczątkach. W marcu 2012 roku policjanci złapali go, kiedy prowadził auto po pijaku. Miał 2 promile alkoholu. Dostał roczny zakaz prowadzenia pojazdów, a przełożeni z zakonu przenieśli go ze Szczecina do Gdańska i tu trafił na odwyk alkoholowy. Z terapii został wyrzucony, bo przychodził na zajęcia pijany i gadał w kółko o tym, że chce coś wyruchać. Niedawno, nie pytając braci o zgodę, za 25 tysięcy zł kupił motor z klasztornej kasy, tej samej, która jest uwikłana w aferę Amber Gold i kilka innych pomniejszych.

Ksiądz ojciec Marcin Mogielski, przeor sekty gdańskich dominikanów - inkwizytorów teatralnie udaje: Jesteśmy zszokowani. - To bolesne wydarzenie. Żal nam tej biednej kobiety. Postaramy się udzielić jej koniecznej pomocy i wsparcia. Przykro nam, że to się wydarzyło, i to ze strony naszego współbrata. Jako pełnoletni powinien odpowiedzieć za swoje czyny. Chyba trzeba się pozbyć konfratra co za dużo pieniędzy przepierdziela na panienki i dostatnie życie. 

Jak tłumaczyła Agnieszka Gładkowska, zastępca rzecznika prasowego Prokuratury Okręgowej w Gdańsku, zakonnikowi postawiono zarzut z artykułu 198 kodeksu karnego, czyli wykorzystania seksualnego. Grozi mu do 8 lat więzienia. - Teraz prokuratura powoła biegłego seksuologa, który zbada podejrzanego i dziewczynę. Mężczyzna do tej pory nie przyznał się do stawianego mu zarzutu – tłumaczy Małgorzata Popadiuk, zastępca prokuratora Rejonowego Gdańsk-Śródmieście.

Ksiądz Andrzej Wysocki OP, jest autorem popularnej katolickiej publikacji "Czy Jezus przyjaźnił się z Janem?" oraz "Etap religijny w rozwoju człowieka w filozofii S. Kierkegaarda".  Zajmował się też dojeniem kasy od sponsorów i samorządu Gdańska poprzez sekciarską Fundację Centrum św. Jacka. Sekciarska dominikańska Poradnia Rodzina z wrażenia na gwałt zrobiła sobie dla odetchnięcia przerwę wakacyjną! Pewnie dominikańscy spece od gwałcenia dzieci, kobiet i rodzin boją się, że wypłyną kolejne skandale. A może uwolnienie i schowanie do wora zboczonego konfratra zbyt wiele pieniędzy kosztowało i sekta dominikanów nie ma chwilowo kasy na maskujące jej prawdziwe oblicze aktywności z pozoru dobroczynne? 

Dominikanin zgwałcił nastolatkę

Dominikański ksiądz gwałciciel na wolności 

Wstawiennictwo sekty dominikanów i Opus Dei zadziałało. Szok! Wspierający sekciarskie zboczenia i przekręty Sąd Okręgowy w Gdańsku już po dwóch tygodniach wypuścił z aresztu dominikanina Andrzeja W. (37 l.), który został zatrzymany pod zarzutem gwałtu na 19-latce. Zakonnik po powrocie do klasztoru spakował się i odjechał na swoim motorze. 

Czyn zboczonego dominikanina gwałciciela podlega karze do 8 lat więzienia. Sekciarski ksiądz Andrzej trafił do aresztu na trzy miesiące, ale teraz sąd go wypuścił, już po dwóch tygodniach. - Wyliczyłem argumenty na rzecz niewinności mojego klienta i zaproponowałem 50 tysięcy zł poręczenia majątkowego - mówi Marian Główczyński, obrońca zboczonego seksualnie dominikanina. Sąd natychmiast zwolnił duchownego, ma się on tylko stawiać na wezwanie prokuratury, czego nie da się w żaden sposób zagwarantować. 

Po wyjściu z gdańskiego aresztu dominikanin gwałciciel wrócił do swojego klasztoru w Gdańsku. - Zaproponowaliśmy, że może zostać we wspólnocie, jeśli wróci do zasad życia zakonnego - mówił o. Marcin Mgielski, mało już wiarygodny przeor gdańskich dominikanów. Niesforny zakonnik miał żyć w ubóstwie, oddać motor i poddać się terapii przeciwalkoholowej. Nie zgodził się na to. - Powiedział, że nie tak wyobraża sobie wsparcie z naszej strony i że czuje się zdradzony przez pozostałych dominikanów, którzy swoje apetyty seksualne zaspokajają po cichu. Zabrał swoje rzeczy i wyjechał w nieznanym kierunku - mówią dominikanie. Taka jest wersja oficjalna. 

Obłudnie ślubował czystość, ubóstwo i posłuszeństwo, jednakże zapomniał o przyrzeczeniach składanych przed biblijnym Bogiem Jahwe! Od modlitwy i życia w celibacie bardziej interesowały go kobiety, drogie motocykle i zabawa. Zboczony dominikanin Andrzej W. (37 l.) trafił do aresztu za gwałt na Kamili Z. (19 l.) z Gdańska. Stanie przed sądem i zostanie najprawdopodobniej wyrzucony z zakonu, w którym zajmował się między innymi organizowaniem krucjat antysektowych na rozmaite mniejszości wyznaniowe, w tym na Antypedofilskie Bractwo Himawanti. 

Andrzej W. od dziecka był związany z dominikańskim klasztorem oraz katolickim kościołem Jana Pawła II. Jako mały chłopiec służył do mszy w swojej parafii św. Kazimierza w Szczecinie, gdzie księża przysposobili go do życia wśród nierządnego duchowieństwa katolickiego. Gdy skończył liceum, wstąpił do klasztoru sekty dominikanów przy placu Ofiar Katynia w Szczecinie, gdzie w 2003 roku przyjął święcenia kapłańskie. Pierwsze lata jego posługi mijały spokojnie, ale półtora roku przed dokonaniem gwałtu - mówią inni członkowie sekty dominikańskiej - z bratem Andrzejem zaczęło dziać się coś niedobrego. Przestał być posłuszny wobec przełożonych i zaczął popijać alkohol i jawnie się łajdaczyć, tak jak zresztą czyni to wielu pijaków w tym zakonie, tylko po cichu, dyskretnie. 

Sąd Okręgowy w Szczecinie był dla niego stanowczo zbyt łaskawy i pewnie ze względu na to, że jest zakonnikiem, dostał tylko roczny zakaz prowadzenia pojazdów. Za to przełożeni zakonni zabronili mu prowadzenia mszy i spowiadania. Jego współbracia stwierdzili, że trzeba go wysłać na pewien czas do klasztoru w Gdańsku, żeby zrozumiał swoje błędy i podjął leczenie odwykowe. Nic to nie dało, bo na terapię przychodził pijany, co pokazuje, że zepsucie dominikańskie jest nienaprawialne. Gdy ksiądz Andrzej odzyskał prawo jazdy, bez zgody przełożonych kupił motor. Gdy pytano go, skąd wziął na to 25 tys. zł, odpowiadał współbraciom, że nie ich sprawa. - Problem z nim narastał.

Wielokrotnie i uporczywie łamał ślub posłuszeństwa. Został zawieszony w posłudze kapłańskiej. Przenieśliśmy go do Gdańska, by zmienił środowisko i miał szansę poprawy. Niestety, nie wykorzystał jej - tłumaczy ksiądz Krzysztof Popławski, prowincjał inkwizycyjnie i seksualnie zboczonych dominikanów. Gwałcicielowi grozi 8 lat więzienia. - Po wyroku sądu w sprawie karnej będzie podjęty proces kościelny, według zasad prawa kanonicznego, który może skutkować wydaleniem z zakonu - tłumaczy prasie prowincjał postępowanie wobec grzesznika. W praktyce zakonny ksiądz pojechał ichcem na jakąś misję zagraniczną, gdzie może do woli kraść i gwałcić - jak wielu innych zwyrodniałych dominikanów w przeszłości. 

W roku 2012 ze Szczecina przeniesiono do innych klasztorów dyscyplinarnie za nadużycia i zboczenia aż czterech członków dominikańskiej sekty. Jednym z nich był ksiądz Andrzej Wysocki (ur. 24 luty 1976 roku, rok o demonicznej wibracji '23'), którego przeniesiono do Gdańska. Pozostali przeniesieni dyscyplinarnie za brudne grzechy to: o. Stanisław Gomółka, o. Jacek Truszczyński i o. Michał Stawarski. Na ich miejsce przybyło trzech nowych, co pokazuje na rotację zepsutej moralnie, zboczonej i przestępczej kadry tej jednej z najbardziej ludobójczych i zboczonych sekt w historii ludzkości jaką są dominikanie winni także masowych ludobójstw i spalenia żywcem na stosach w całej Europie ponad 10 milionów kobiet. Najwyższy czas aby Wydział Wyznań Religijnych przy MAiC wspólnie z MSWiA podjęło męską decyzję o kasacie czy likwidacji tej ciągle niebezpiecznej dominikańskiej sekty. Aktualnie, na koniec sierpnia 2013 roku wymieniany jako ojciec pomocniczy w Parafia rzymskokatolicka p.w. św. Dominika, Szczecin ulica plac Ofiar Katynia 1, dekanat Szczecin-Niebuszewo - to na wypadek, gdyby prokuratura miała problem z doręczaniem wezwań. 

Wiadomo też, że sporym ciosem dla sekty dominikanów w Gdańsku i w całej Polsce jest afera duchownego i byłego przeora Jacka Krzysztofowicza w Amber Gold. Zaprzyjaźnił się, jak się tłumaczy, z małżeństwem państwa P., którzy także byli rzekomo pod wpływem jego niedzielnych kazań i razem robili wielkie interesy pod nazwą Amber Gold. To oni, zdecydowali się przekazać na rzekomy remont kościoła blisko 1 mln zł z przestępstwem zdobytych pieniędzy, który, po upadku piramidy finansowej, dominikanie mają zwrócić. Aktualnie okazuje się, że tych pieniędzy było nie milion złotych, ale miliard złotych, bo tyle doliczyli się prokuratorzy badający sprawę Amber Gold, acz nie wszystko zgarnęli dominikanie. Ksiądz dominikańskiej sekty Krzysztofowicz prawdopodobnie jeszcze w tym tygodniu wyprowadzi się z klasztoru Dominikanów przy bazylice św. Mikołaja w Gdańsku. Może księdzu Andrzejowi W., zwyczajnie szajba do głowy uderzyła od oglądania przepływu takich wielkich mafijnych pieniędzy w klasztornej kasie? Aferę z gigantycznym, wartym wiele milionów złotych, polem marihuany w klasztorze dominikańskim w Poznaniu jakoś zatuszowano... 

Częstochowa: Ksiądz zgwałcił i pobił parafiankę! 

Tamtego dnia w księdza Krzysztofa J., z parafii pw. Najświętszej Marii Panny Częstochowskiej, wstąpił chyba diabeł. We wrześniu 2006 roku  przyszła do niego na plebanię Sylwia K. (w dniu gwałtu miała zaledwie 20 lat, ale wyglądała na 14-15-cie). Chciała omówić detale wyjazdu z grupą młodzieży oazowej, organizowany przez parafię. Tymczasem ksiądz... napadł na nią, pobił a potem zgwałcił. Zmaltretowana kobieta nie dała się zastraszyć i poszła na policje. Ksiądz Krzysztof J. został zatrzymany, ale o zgrozo! wypuszczono go z aresztu za poręczeniem alkoholika i seksualisty o podobnym charakterze, biskupa bp. Jana Wątroby! Ksiądz w śledztwie przedstawił zaskakującą i przerażającą wersję wydarzeń. Przyznał się do współżycia seksualnego z kilkoma kobietami, w tym z Sylwią K., która poznał na oazie! Jego zdaniem, kobieta zakochała się w nim, a ponieważ ksiądz nie chciał z nią się wiązać, z rzekomo zemsty oskarżyła go o gwałt. Czy człowiek tak wypełniający kapłańską posługę zasługuje na poręczenie? 

Śledczy ustalili jednak inną wersje wydarzeń. Ich zdaniem to kobieta chciała odejść od księdza. Ten nie chciał się z tym pogodzić. O napaści na parafiankę świadczyły jej poważne obrażenia fizyczne. Kobieta nie pojawiła się na pierwszym ogłoszeniu wyroku, bo była wtedy w ciąży z nowym partnerem. - To ona źle się prowadzi - twierdził obrońca księdza cytowany przez "Super Express". Sąd skazał wtedy księdza na bezwzględną karę więzienia. Duchowny złożył jednak apelację. Ta ciągnęła się aż do 2011 roku. W końcu w powtórzonym procesie zapadł wyrok trzech lat więzienia dla kapłana, który bardzo pobłądził.

Wyrok nie był prawomocny i podlegał kolejnej apelacji. Razem z księdzem gwałcicielem skazano też kobietę, która brutalnie nakłaniać zgwałconą do zmiany zeznań tak, aby ksiądz gwałciciel nie ponosił kary. - Ponadto sąd uznał też winną oskarżoną Ewę N., skazując ją na karę sześciu miesięcy pozbawienia wolności, przy czym Ewie N. sąd karę pozbawienia wolności zawiesił na okres dwóch lat tytułem próby - mówił sędzia Bogusław Zając prowadzący tę sprawę. Uzasadnienie wyroku również zostało utajnione - podaje portal wp.pl. Jak zwykle w sprawach przeciwko kościelnym dewiantom, zboczeńcom seksualnym i gwałcicielom. 

Tylko 3 lata więzienia za brutalne pobicie i zgwałcenie swojej parafianki - to bardzo niewielka kara dla zboczonego seksualnie księdza Krzysztofa J. (47 l.). Wyrok wydał jasnogórski sąd w Częstochowie, znany także z brutalnego skazania Jerzego ze Świdnicy na dożywocie za pomazanie farbą żydowskiego bożka maryjnego w siedzibie sekty paulinów na Jasnej Górze. Dawanie dupy księżom to niestety norma na katolickich oazach w Polsce. Często jest tak, że jeden ksiądz jest hetero i bzyka panienki, a drugi homi i rucha chłopaczków. A spora grupa księży to biseksualiści (nie mylić z bicyklistami), czyli tacy, co bzykają wedle zasady: raz dziewczynka, raz chłopaczek, żeby życie miało smaczek. Jest to taka niepisana zasada życia księży nauczana w seminariach duchownych. 

Polski ksiądz oskarżony o zgwałcenie kobiety w USA 

Polski zakonnik z amerykańskiej Częstochowy niedaleko Nowego Jorku jest oskarżany o gwałt. Matka dziewięciorga dzieci twierdzi, że została wykorzystana seksualnie i zgwałcona przez jurnego duchownego. Do zdarzenia doszło w 2012 roku – twierdzi gazeta "Philadelphia Inquirer", a także kilka innych amerykańskich portali. Sprawa nie jest do końca jasna, bo prokuratura stwierdziła, że nie ma jeszcze wystarczających podstaw do oskarżenia. Prawnik rodziny pozwał jednak całą Archidiecezję Filadelfii za zgwałcenie. Marci Hamilton tłumaczy, że doszło do skandalicznego zachowania także dlatego, iż Ojcowie Paulini wiedząc o podejrzeniach wobec Marka Ł. nakazali księdzu powrót z USA na Jasną Górę.

Zakonnik pauliński otrzymał nakaz natychmiastowego powrotu do kraju pod koniec stycznia 2012 roku. W Doylestown w Pensylwanii niedaleko Nowego Jorku znajduje się sanktuarium katolickiej sekty Paulinów i polski dom rekolekcyjny. Paulini swoich zboczonych zakonników chętnie wysyłają do USA, gdzie potem są negatywnymi bohaterami tego rodzaju afer. Sekta paulinów razem z dominikanami, franciszkanami, salezjanami i sektą Opus Dei rywalizuje o wątpliwe miano najbardziej zdeprawowanych sekt religijnych! 

Ksiądz gwałciciel Roman Kramer 

W 2003 roku, ks. Roman Kramek z miejscowości Szyleny bawił na gościnnych występach duszpasterskich w New Britain w USA i został tam aresztowany pod zarzutem seksualnego wykorzystania nieletniej dziewczyny czyli wedle amerykańskiego prawa za gwałt na nieletniej, bo tak wykorzystanie nieletniej jest w USA kwalifikowane. Zawsze jest to gwałt. W 2005 roku wydano wyrok w jego sprawie.

Ksiądz pedofil gwałciciel Roman Kramek – przesłuchiwany przez mówiącego po polsku policjanta – zeznał zaraz po zatrzymaniu, że istotnie odbył stosunek płciowy z 17-latką, której miał udzielać 'pomocy duchowej' po tym, jak została brutalnie zgwałcona. Wykazał przy tym ogromną bezczelność, bo kiedy zdjął z niej i siebie dolne części garderoby w celu udzielania „pomocy duchowej”, w sąsiednim pokoju była nieświadoma, niedosłysząca babka dziewczyny. Przyznał też, że dziewczyna nie inicjowała zalotów i była 'obojętna na obmacywania' zboczonego księdza oraz podczas kopulacji. Według prawa amerykańskiego, seks z osobą, której udziela się wsparcia psychicznego lub przeprowadza psychoterapię, jest przestępstwem zagrożonym karą do 10 lat więzienia.

Wkrótce po aresztowaniu zboczonego duchownego erotomana bezczelni parafianie z polskiego kościoła katolickiego utworzyli komitet „pomocowy” i oświadczyli kłamliwie, że duchowny jest całkiem niewinny, a cała wina spoczywa na ofierze jego dupownej, katolickiej seksterapii. Jednak policja wyśmiała takie wyjaśnienia i zboczony polski ksiądz katolicki został oficjalnie oskarżony. Sędzia zaproponował mu uniknięcie procesu i wieloletniego więzienia poprzez przyznanie się do winy w zamian za minimalny wymiar kary – 9 miesięcy pudła i 10 lat nadzoru sądowego. 

W grudniu 2004 roku ksiądz katolicki Roman Kramek skorzystał z tej okazji, choć dawał do zrozumienia, że został skrzywdzony. Zamierzał wypowiedzieć się na ten temat 17 lutego 2005, w dniu oficjalnego ogłoszenia wyroku sądowego. „Mam dużo do powiedzenia. Milczenie jest najgorsze” – zapowiedział zboczeniec, formalnie wedle prawa USA gwałciciel nieletniej. W rozprawie brała udział grupka jego polskich katolicyzmem zboczonych pomocników, którzy znów zapewniali, że kapłan jest niewinny i padł ofiarą rzekomego spisku. Nie byli jednak w stanie wyjaśnić, skąd wzięła się jego zaschnięta ślina na skórze dziewczyny, na piersiach i brzuchu oraz udach.  Ksiądz Roman Kramek hamletyzował, przyznając się do winy, a potem wyraził tęsknotę za Polską, do której chce wrócić po odsiadce. Nie ma zresztą innego wyjścia, bo władze imigracyjne rozpoczynają przeciw niemu procedurę deportacyjną. Jako kryminalista i zboczeniec seksualny nie będzie mógł w przyszłości przekroczyć granicy USA. 

Na rozprawie po raz pierwszy pojawiła się ofiara jego zboczonej seksualnie „pomocy duchowej”. Popłakując, powiedziała, że „ostatnie lata były dla niej piekłem. – Nie obchodzi mnie, jaki wyrok dostał – oświadczyła. – Dobrze, że nie może się do mnie zbliżyć i będzie daleko. Przez niego moja wiara w Kościół katolicki legła w gruzach. Nie mogę patrzeć na katolicki ołtarz, nie mogę patrzeć na katolickich księży. Irytuje mnie, że miałam taką silną wiarę. Teraz kompletnie wyparowała. 

Taka jest prawda, że zdecydowana większość ofiar zgwałconych czy wykorzystanych seksualnie przez zboczonych i bestialskich księży oraz zakonników katolickich, nie może patrzeć na kościół, nie cierpi widoku katolickiego ołtarza, nie cierpi nawet widoku księży czy zakonników. Ofiary pedofilskiego i gwałcicielskiego kościoła katolickiego nie cierpią także krzyża, dzwonów, procesji. I mają prawo do tego, żeby wszystkie główne symbole katolicyzmu znikły ze wszelkich miejsc publicznych, aby nie drażniły ran zadanych tym ludziom przez zboczony od 1700 lat watykański kościół rzymsko katolicki. 

Ojciec Maciej Zięba jest alkoholikiem! 

Gdańsk nie ma szczęścia do dominikańskiej sekty i jej aktywistów. Dominikanin, o. Maciej Zięba dostał jesienią 2010 roku propozycję nie do odrzucenia: albo sam zrezygnuje z kierowania Europejskim Centrum Solidarności, albo zostanie odwołany. Oficjalnie przyczyną dymisji o. Zięby są nieporozumienia między nim a prezydentem Gdańska, Pawłem Adamowiczem. Jednak jak mówi sam duchowny, jego problemy mają głębsze podłoże. Przyznał, że ma poważne problemy z depresją i alkoholem. Bardzo szczere wyznanie pijaka dominikańskiego o. Macieja Zięby zamieściła "Gazeta Wyborcza". Z zakonnikiem rozmawiali Roman Daszczyński i Marek Sterlingow z trójmiejskiej redakcji "GW". 

Jak opowiada dominikanin, jego problemy z piciem zaczęły się w 2006 roku. - Zostałem zdradzony przez przyjaciół, nie chcę wchodzić w szczegóły, ale mój świat się zawalił razem z wiarą w ludzi - ze smutkiem wspomina ten czas. Rozwiązanie swych problemów niesłusznie upatrywał w alkoholu, a przecież każdy ksiądz katolicki jest pijakiem pijać wino mszalne nawet sześć razy dziennie przez całe swoje życie, od święceń. Ale gdy przed trzema laty dostał propozycję szefowania Europejskim Centrum Solidarności liczył, że ciężka praca i sukcesy w niej pozwolą mu zapomnieć o smutkach, które topił w butelce wódki. Mylił się. Kierowanie ECS-em oznaczało tylko stres, a sukcesy nie nadchodziły.

Problemy Macieja Zięby zaczęły się, gdy prezydent Gdańska zorientował się, że współpraca z dominikaninem nie układa się najlepiej. ECS pod jego rządami nie spełniał oczekiwań miasta. No i Maciej Zięba wydawał za dużo pieniędzy, kilkakrotnie przekraczając wyznaczony budżet. Inny zarzut dotyczył nieznajomości zasad zarządzania. Z o. Zięby był kiepski menadżer, a do tego pijak i hazardzista, jak to ksiądz czy duchowny katolicki w całej historii tej pseudo religijnej sekty, z których dominikanie to najbardziej znarkotyzowana, pijana i zbójecka banda odpowiedzialna za najstraszniejsze zbrodnie ludobójstwa inkwizycyjnego. 

Jak piszą dziennikarze "Wyborczej", okazało się też, że Maciejowi Ziębie zdarzało się przychodzić do pracy po pijanemu, a raczej zalanemu tak, że ledwie trzymał się na nogach i bełkotał. Ale naprawdę poważne problemy Zięby z piciem zaczęły się na początku 2008 roku, gdy pojechał do Warszawy na spotkanie z marszałkiem Senatu, Bogdanem Borusewiczem. Tuż przed spotkaniem stracił przytomność z powodu zalania dominikańskiej mordy "w trupa". Do Gdańska wrócił na noszach, znalazł się w szpitalu na oddziale psychiatrii dla alkoholików. Prezydent Gdańska jeszcze wtedy wierzył w dominikanina, załatwił mu pomoc psychoterapeuty. Duchowny pomoc odrzucił, bo sekciarzom nie wolno korzystać z psychoterapii, która według ich chorej ideologii jest od szatana. Udało mu się rzekomo samemu ograniczyć picie, ale i tak jego współpracownicy często czuli od niego obrzydliwy katolicki odór alkoholu, maskowany wodą kolońską. 

Ostatecznie do dymisji sekciarza dominikańskiego Macieja Zięby doprowadziła fatalna organizacja ostatniego w 2010 roku koncertu z okazji 30-tej rocznicy katolickich porozumień sierpniowych. Miała być rewelacyjna impreza, wyszła totalna klapa za 9 milionów złotych, z czego 3 miliony pochłonęły gaże dla katolickich artystów czy raczej pseudo artystów, których nikt normalny nie chciał przyjść oglądać na sekciarskiej imprezce dominikańskiej. - Terapeuta uświadomił mi, że to nie alkohol jest źródłem mojego problemu, lecz głęboka depresja, na którą cierpię od czterech lat - wyznaje o. Maciej Zięba - głupkowato tłumacząc się z typowego dla księży i duchownych katolickich orgiastycznego pijaństwa winomszalnego. 

Satyryczne dowcipy o księżach zboczeńcach i zdrowaśkach 

Przychodzi facet do spowiedzi i mówi, że zgwałcił nieletnią. 

Ksiądz wyrozumiale: - Pewnie ona Ciebie, mój synu sprowokowała. 

- Tak, proszę księdza. 

- Odmów dziesięć zdrowasiek i masz rozgrzeszenie. 

Przychodzi drugi facet i mówi, że zgwałcił staruszkę. 

Ksiądz wyrozumiale: - Pewnie to był jej ostatni raz w życiu, więc zrobiłeś dobry uczynek synu. 

- Tak, proszę księdza. 

- Odmów dziesięć zdrowasiek i masz rozgrzeszenie. 

Przychodzi trzeci facet: 

- Zgwałciłem księdza z sąsiedniej parafii! 

Ksiądz waląc pięścią w konfesjonał: - Pamiętaj, tu jest Twoja parafia!

 

Co to jest długie, śpiewa i sra po krzakach? 

- Pielgrzymka do Częstochowy. 

.......................

Antypedofilskie Bractwo Himawanti - Joanna Krokos - Wielka Brytania 

* W cywilizowanych krajach, nazwiska i zdjęcia gwałcicieli, zboczeńców seksualnych oraz szczególnie pedofilów podawane są do publicznej wiadomości, a kary dla nich surowe. Przebudź się Polsko! Karz surowo zboczeńców i gwałcicieli. 

.......................

Zobacz także


Artykuły w tej kategorii