Himavanti

Meteor Czelabinski prawie jak Tunguski

Meteoryt - coś strasznego spadło z kosmosu!

Ponad tysiąc stu rannych! Spadający meteor nad Uralem porównywany jest do katastrofy Tunguskiej. W dniu 15 luty 2013 roku, w piątek nad ranem 1,5 tysiaca km na wschód od Moskwy na Uralu spadł deszcz meteorów. Wiele osób jest poszkodowanych. W Rosji spadł deszcz meteorów. Telefony komórkowe przestały działać, w autach włączały się alarmy, pękały szyby w oknach. Rannych zostało ponad 1150 osób - informuje gubernator obwodu czelabińskiego. Ludzie w padli w panikę, wiele budynków jest uszkodzonych. Straty szacuje się na około 33 mln dolarów czyli 1 miliard rubli. - Tam produkuje się broń termojądrową - mówi rosyjski specjalista. - Mieliśmy szczęście, że to nie trafiło w fabrykę - dodaje. 

W piątek rano dnia 13 luty 2015 roku spadł deszcz meteorytów na Ural, w szczególności na Czelabińsk. Fala uderzeniowa po wybuchu spowodowała zniszczenia na ziemi. Meteoryty spadły m.in. w Czelabińsku, Jekaterynburgu, Tiumeniu, Kurganie, Orenburgu i Magnitogorsku. Obiekty, które zbombardowały o świcie w piątek 13 lutego 2013 roku Rosję, raniły tym samym setki osób i uszkodziły poważniej ponad 300 budynków, a łącznie nawet 3 tysiące budynków, były właśnie odpryskami większego ciała, które znalazło się w zasięgu ziemskiej orbity. 

Ryc. Krater odłamka meteorytu w Czelabińsku na jeziorze

Krater meteorytu w Czelabińsku na jeziorze

-Na początku myśleliśmy, że to może awaria pobliskiej elektrowni atomowej. Później ktoś puścił plotkę, że strącili samolot - relacjonuje, pracujący w Jekaterynburgu Piotr. Z jego biura było widać silny błysk. - Na początku bardzo bałem się o żonę i małego syna, dzwoniłem do nich i mówiłem, żeby nie wychodzili z domu - dodaje. 

- Co to jest Ural, tłumaczyć nie trzeba. Są to dziesiątki zakładów przemysłu zbrojeniowego, w tym nuklearne. To tam produkowana jest broń termojądrowa - zauważył Władimir Lipunow z Państwowego Instytutu Astronomicznego, którego zacytowała telewizja NTV. - Mieliśmy szczęście, że to coś nie trafiło w jedno z tych przedsiębiorstw - podkreślił. 

Ponad 20 tysięcy rosyjskich ratowników uczestniczy w akcji naprawiania szkód po deszczu meteorytów, który spadł dnia 15 luty 2013 roku w piątek rano na Rosję w okolicach Czelabińska. Bombardowanie trwało krótko, ale straty są ogromne. Budynki są uszkodzone w kilku miastach. Już w południe 15 lutego 2013 mówi się o 500 poszkodowanych,  wieczorem o około tysiącu rannych. Nie wiadomo, czy wśród rannych są tacy, których życie jest zagrożone. 
W fabryce cynku zawalił się dach i runął fragment muru. Ucierpiał także budynek Czelabińskiego Uniwersytetu Państwowego. W wielu domach z okien powypadały szyby. Poważnie uszkodzone zostały obiekty sportowe w Czelabińsku - basen, pałac sportu, stadion, maneż lekkoatletyczny i kryty tor do łyżwiarstwa szybkiego. Zostały one tymczasowo zamknięte. Władze miasta zaleciły rodzicom zabranie dzieci z przedszkoli i szkół. Temperatura powietrza w Czelabińsku wynosiła minus 18 stopni Celsjusza. 

Rosjanie mieszkający w okolicach Czelabińska są w szoku. Najpierw usłyszeli przerażający świst, a później eksplozję. Wszystko wyglądało jak atak z kosmosu. Zaraz pojawiły się informacje, że było to UFO. Wojsko najpierw twierdziło, że zestrzeliło jakiś niezidentyfikowany obiekt, ale potem wycofało się z tych twierdzeń. Dopiero później okazało się, że były to meteoryty. Eksplodowały około 10 km nad miastem. Z okiem domów powylatywały szyby, kawałki szkła poraniły ludzi. Mieszkańcy widzieli świecące obiekty na niebie także nad Jekaterynburgiem, około 200 km od Czelabińska, 1,5 tysiąca km na wschód od Moskwy - podał Wadim Kolesnikow z ministerstwa spraw wewnętrznych.

Opozycyjne rosyjskie media podały, że meteoryt rozbiła rosyjska rakieta na wysokości 20 kilometrów. Jednak Ministerstwo Obrony Rosji zaprzecza tym sensacyjnym doniesieniom. "Według niepotwierdzonych źródeł meteor zbliżający się do Ziemi został przechwycony 20 km nad jej powierzchnią przez pocisk obrony przeciwlotniczej. Został rozbity na kawałki" - napisał internetowy dziennik Russia Today. Pocisk miał zostać wystrzelony z jednostki wojsk rakietowych w Urzumce koło Czelabińska. Na wysokości 20 kilometrów miał rozbić meteor i na ziemię spadł deszcz meteorytów. Dowodem na to, że rakieta była w użyciu ma być smuga skondensowanej pary za meteorytem. Anonimowy oficer twierdzi, że właśnie ta para świadczy o przechwyceniu kosmicznego głazu przez rakietę. Ministerstwo obrony Rosji zdementowało informacje o jakiejkolwiek działalności sił obrony w związku  uderzeniem meteoru w terytorium Rosji. Do godziny 18-tej opatrzono w kilku miejscowościach ponad 950 osób rannych, głównie przez odłamki szkła z tysięcy wybitych przez fale uderzeniowe okien. 

Nad miastem najpierw było kilka potężnych wybuchów, a niektórzy mówią wręcz o "ryku". O godzinie 11 czasu lokalnego (w Polsce o godz. 6 rano) meteoryt przeleciał nad miastem, a ludzie zobaczyli na niebie ogromną płonącą kulę bolidu. Światło od niej było oślepiające, niektórzy kierowcy nie mogli dalej prowadzić swoich aut. 

Meteoryt zasypał miasto kosmicznym deszczem. Z okien wielu domów wyleciały szyby, a kawałki szkła poraniły ludzi. 4 osoby zostały ciężko ranne. Ale w sumie około 1150 jest poszkodowanych z powodu różnych zniszczeń. W jednej z fabryk zawalił się nawet fragment ściany i stropu. W autach włączyły się alarmy i na krótko przestały działać telefony komórkowe. 

Władze poinformowały, że poziom promieniowania nie przekroczył normy. Mimo to poproszono rodziców, by zabrali dzieci z przedszkoli i szkół. Jak podaje radio RMF, rosyjskie ministerstwo do spraw sytuacji nadzwyczajnych twierdzi, że spadł jeden meteoryt, który po wejściu w ziemską atmosferę zaczął płonąć i potem rozpadł się na części. 

Największa część meteorytu spadła kilkadziesiąt km od Czelabińska. Leciał wedle danych z portali internetowych z prędkością 72 km na sekundę. Zszokowani ludzie nakręcili to zjawisko na swoje telefony komórkowe. Według Rosyjskiej Akademii Nauk, meteor przed wejściem w atmosferę ważył około 10 ton i pędził z prędkością 54 tysięcy kilometrów na godzinę. Zdaniem uczonych rozpadł się 30-50 km nad Ziemią. 

Wstępne szacunki mówią, że mógł mieć około 5-10 metrów średnicy. Russia Today informuje, że wojsko znalazło 6-metrowy krater po meteorze, który - jak się okazuje - nie spadł w samym Czelabińsku, ale około 80 km za miastem na niezabudowanym terenie. 

Ryc. Jeden z odłamków bolidu w Czelabińsku 

Bolid w Czelabińsku

Meteoryt z Rosji był jaśniejszy od Słońca 

Meteoryt, który 15 lutego 2013 roku uderzył w Rosję przed wejściem w atmosferę miał szerokość 15 metrów - podała NASA. Według NASA, meteoryt, który spadł na terytorium Rosji był większy niż ten, który w 8 października 2009 roku uderzył w Indonezję. Meteoryt z Czelabińska był też znacznie mniejszy od asteroidy 2012 DA14, która o "kosmiczny włos" minęła  Ziemię. Według NASA, meteoryt z Rosji wszedł w atmosferę i był widoczny dla obserwacji i służb obrony powietrznej przez około 30 sekund. Był też znacznie jaśniejszy od Słońca.  

Naukowcy z NASA oświadczyli, że nie można łączyć meteorytu, który spadł na Rosję z przelotem asteroidy 2012 DA14. Asteroida ma dziś wieczorem przelecieć bardzo blisko - jak na warunki kosmiczne - Ziemi. Według amerykańskiej agencji kosmicznej, rosyjski meteor na tle wschodzącego słońca przemieszczał się w prawo, czyli leciał z północy na południe. Asteroida DA14 porusza się w przeciwnym kierunku. Wcześniej rosyjscy naukowcy oświadczyli, że dzisiejszy deszcz meteorytów ma związek z przelotem asteroidy DA14.

Deszcz meteorytów (odłamków jednego meteoru) spadł w rejonie południowego Uralu niedaleko granicy z Kazachstanem. Najbardziej ucierpiało miasto Czelabińsk. Tu meteoryt uszkodził około 300 budynków. Gubernator Regionu Czelabińskiego mówił o 3000 zniszczonych lub uszkodzonych budynków, ale informacja ta nie została do godziny 18-tej w piątek potwierdzona przez rosyjskie ministerstwo ds. sytuacji nadzwyczajnych. 

Wciąż rośnie liczba osób poszkodowanych w wyniku wypadku. Najnowszy bilans na wieczór z dnia kataklizmu mówi o ponad tysiącu rannych, wśród których jest około 250 dzieci. Większość poszkodowanych została raniona odłamkami szkła z okien, które zostały wybite przez fragmenty meteorytu lub falę uderzeniową. Stan większości rannych jest dobry. Trzy osoby znajdują się w stanie krytycznym. Kosmiczna agencja Roskosmos przyznała, że nie śledziła meteoru. Informacje o tym, że meteoryt został zestrzelony przez rosyjskie siły zbrojne została zdementowana. Deszcz meteorytów zaobserwowano dziś m.in. w obwodzie czelabińskim, tiumeńskim i kurgańskim. Doniesienia o meteorytach przychodzą też z północnego Kazachstanu. 

Kosmos cisnął meteorytem w jezioro? 

Bardzo trudno wierzyć, że to był przypadek! W takich sytuacjach mówi się raczej o cudzie! Bo jak inaczej nazwać to, co wydarzyło się w piątek 15 lutego 2013 roku nad jeziorem niedaleko miejscowości Czebarkuł w Rosji. Największy z kosmicznych obiektów, które bombardowały Ural (raniąc przy tym setki osób) spadł w bezpiecznej odległości od domostw. Na miasta runęły tylko mniejsze odpryski asteroidy. Gdyby głaz eksplodował w centrum Czelabińska (gdzie było najwięcej szkód po dzisiejszym deszczu meteorytów) mogłoby dojść do niewyobrażalnej tragedii. 

Jednym z tych odprysków był gigantyczny głaz, który przeniknął atmosferę.  Agencja Ria Nowosti twierdzi, że wpadł do jeziora niedaleko miejscowości Czebarkuł. Jeśli to prawda, to mieszkańcy tej miejscowości mogą mówić o niebywałym szczęściu. Wręcz o cudzie. Gdyby głaz eksplodował w mieście mógłby unicestwić w nim życie. 

Przypomnijmy, że asteroida, która miała musnąć Ziemię wieczorem w piątek 15 lutego 2013 roku nazywa się 2012 DA14. W piątek znalazła się o godzinie 20.25 naszego czasu 26 do 34 tysięcy kilometrów od powierzchni lub centrum Ziemi. Według odległości w kosmosie to bardzo blisko. Kosmiczne monstrum niemal więc muśnie Ziemię. A co się stanie jeśli zahaczy o nią? Biorąc pod uwagę, że głaz ma 50 metrów i waży 120 tysięcy ton, a pędzi z prędkością 36 tysięcy km na godzinę, to gdyby wpadł na Ziemię zmiótłby wszystko w promieniu przynajmniej 75 kilometrów! Eksperci zapewniają, że biekt znajdziemy około 20 stopni nad wschodnim horyzontem i do jego obserwacji wystarczy zwykła lornetka. Może się jednak zdarzyć, że niebo przykryją chmury i obserwacja lornetką na nic się zda.  

Zauważyłem wielką smugę ognia przechodzącą w biały dym. Podmuch był taki, że zabujało ciężarówkami - tak polski kierowca, który był w Czelabińsku, relacjonował moment eksplozji meteoru. Wszyscy myśleli, że wybuchła wojna - relacjonują świadkowie eksplozji, do których dotarli dziennikarze TVN24 oraz serwisu rt.com. Wielu internautów opisywało to zdarzenie na Twitterze. "Wybiło okna, ja sama się trzęsę. Złapałam kota, paszport i wybiegłam z domu" - napisała mieszkanka Czelabińska w serwisie społecznościowym. 

Ryc. Odłamki meteorytu z Czelabińska do kupienia w Internecie 

Odłamki meteorytu z Czelabińska do kupienia

NASA: to największy meteor od katastrofy tunguskiej 

NASA poinformowała w piątek 15 lutego 2012 roku za pośrednictwem serwisu Twitter, że wciąż prowadzone są pomiary związane z deszczem meteorów, który spadł w rejonie południowego Uralu niedaleko granicy z Kazachstanem. NASA przyznała jednocześnie, że rosyjski meteor był największym od czasów katastrofy tunguskiej, która miała miejsce 30 czerwca 1908 roku w tajdze niedaleko jeziora Bajkał. Wówczas doszło do ogromnej eksplozji, która powaliła drzewa w promieniu 40 km, była widziana w promieniu 650 km i słyszana w promieniu 1000 km. Silny wstrząs, który wywołał tamten meteor, zarejestrowały wówczas sejsmografy na całej Ziemi. 

Bolidy, meteory, meteoryty 

Meteor, meteoryt czy asteroida? W natłoku informacji o ciałach niebieskich nawiedzających naszą planetę te pojęcia mogą się mylić. Sprawdź, czym się różnią - w końcu dobrze wiedzieć, co może spaść nam na głowę. W Czelabińsku przerażeni mieszkańcy zobaczyli dziś na niebie białą łunę i usłyszeli głośne eksplozje. Później na ziemię spadł ognisty deszcz. Był to meteoryt, którego szczątki spadły na Ziemię. Zgodnie z definicją meteoryt to skała pochodzenia pozaziemskiego znaleziona na powierzchni Ziemi, będąca pozostałością meteoroidu. Według badaczy meteoryty pochodzą z rozpadających się planetoid, niektórych komet i z obłoku Kuipera poza orbitą Plutona. 

Meteoroid jest to natomiast najmniejsze ciało niebieskie, jakie występuje w kosmosie. W przestrzeni kosmicznej meteoroidy czasami zderzają się ze sobą i wypadają ze swoich orbit, przez co zdarza im się wpadać na kurs kolizyjny z Ziemią... A czym jest więc meteor? To jedynie krótko świecący ślad, jaki zostawia po sobie meteoroid spalający się w górnych warstwach atmosfery ziemskiej, a kiedy już spadnie – rozpadając się lub nie – nazywany jest właśnie meteorytem. Kiedy metoer świeci chociaż kilkanaście sekund w czasie spadania, zostawia jasną smugę, nazywany jest bolidem. 

No i jest jeszcze oczywiście asteroida – naukowo nazywana jest planetoidą. Asteroida oznaczona symbolem 2012 DA 14 w piątek wieczorem naszego czasu przeleci blisko nad Ziemią. To ciało niebieskie o małych rozmiarach (może mieć od kilku metrów do nawet 1000 km), które obiega Słońce po orbitach eliptycznych. Posiada raczej stałą powierzchnię skalną lub lodową, często ma nieregularny kształt i często noszącym znamiona kolizji z innymi podobnymi obiektami. 

Rosja ostrzega: nie zbliżajcie się do meteorytu!  

Rosyjskie ministerstwo sytuacji nadzwyczajnych ostrzegło mieszkańców regionu, na który spadł deszcz meteorów przed zbliżaniem się do fragmentów kosmicznej skały, która spadła na ziemię. Ostrzegamy wszystkich mieszkańców regionu, aby w żadnym wypadku nie zbliżali się do niego [meteorytu], nie dotykali go i natychmiast zgłosili odkrycie dzwoniąc pod numer alarmowy - głosi stanowisko ministerstwa. Fragmenty meteorytów mogą być cennym znaleziskiem. W Polsce za gram kosmicznej skały można uzyskać od kilku do kilkuset złotych w zależności od jej składu mineralnego.  

Tymczasem meteoryt z Rosji już do kupienia w Internecie! 

Minęło zaledwie kilka godzin od uderzenia meteorytu nad Czelabińsk i inne miasta południowego Uralu, a już w Internecie kwitnie interes. Kawałki kosmicznej bryły Rosjanie sprzedają na aukcjach! Ponoć niedrogo. "Metetoryt sprzedam. Niedrogo" - takie ogłoszenia pojawiły sie już na rosyjskich serwisach aukcyjnych. Rosjanie postanowili zarobić na kosmicznej bryle, która spowodowała zniszczenia i zraniła ponad 1150 osób. Meteoryt rozpadł się na kawałki w powietrzu dziewieć razy. Ponoć leciał z prędkością nawet 108  tysięcy km/h, chociaż uczeni radzieccy szacują predkość na 54 tysiące km/godz. Po wszystkim uderzył w ziemię. W czasie przelotu przez atmosferę prędkość meteoru spada z powodu tarcia. 

Agencja Ria Nowosti twierdzi, że wpadł do jeziora niedaleko miejscowości Czebarkuł. Jeśli to prawda, to mieszkańcy ww. miejscowości mogą mówić o niebywałym szczęściu. Wręcz o cudzie. Gdyby głaz eksplodował w mieście mógłby unicestwić w nim życie. Okazuje się, że to nie koniec. Oczekiwane są jeszcze dwa mozliwe uderzenia - powiedziała portalowi lifenews.ru osoba związana z rosyjskimi służbami. Specjaliści od kosmosu zalecają, by mieszkańcy zagrożonych stref (rosyjski Ural) nie ruszali się z domów. 

Rosja liczy straty po uderzeniu meteorytu 

Około miliarda rubli - na tyle w piątek 15 lutego 2013 roku wstępnie oszacowano straty, które spowodował deszcz meteorytów nad Czelabińskiem. Według NASA, meteor, który po wejściu w atmosferę rozpadł się nad terytorium Rosji był większy niż ten, który w 8 października 2009 roku uderzył w Indonezję. Meteoryt z Czelabińska był znacznie mniejszy od asteroidy 2012 DA14, która o "kosmiczny włos" minęła Ziemię w piątek wieczór.  

Trwa szacowanie strat. Według najnowszych doniesień, w Czelabińsku meteoryt spowodował zniszczenia, których naprawa będzie kosztować około miliarda rubli (100 mln zł). W znacznym stopniu uszkodzony została m.in. hala lodowiskowa - w tym budynku straty oszacowano na 200 milionów rubli. 

W Czelabińsku uszkodzone zostały niemal 3000 budynków, w tym 34 placówki medyczne, 361 szkół i przedszkoli.   W trzech miastach wybuchła panika - deszcz meteorów miał wywołać nerwowe reakcje zwierząt i zakłócić pracę telefonów komórkowych. W mieście spadający meteor i towarzysząca mu fala uderzeniowa sprawił, że w wielu oknach potłukły się szyby. W sumie ilość stłuczonego w mieście szła odpowiada 100 tysiącom metrów kwadratowych powierzchni. Wedle innych źródeł informacji zniszczeniu uległo nawet 170 tysięcy metrów kwadratowych powierzchni szklanej. 

Destrukcja meteroidu 

Ze wstępnych ustaleń wynika, że nad terytorium Uralskiego Okręgu Federalnego doszło do destrukcji meteoroidu, który częściowo spłonął w dolnych warstwach atmosfery - przekazało Ministerstwo ds. Sytuacji Nadzwyczajnych Federacji Rosyjskiej. Agencja Roskosmos podała, że leciał on z prędkością 108 tys. km/h. Meteoryty pojawiły się nad Uralem o 9.22 czasu lokalnego (7.22 czasu moskiewskiego; 4.22 czasu polskiego). Zaobserwowano potężny błysk; słychać było serię silnych eksplozji. Eksperci oceniają, że doszło do nich na wysokości około 5 km.

Według resortu ds. sytuacji nadzwyczajnych największe odłamki spadły na terytorium obwodu czelabińskiego, w tym na niezaludnionym obszarze około 80 km od miejscowości Satki. Jeden z fragmentów runął do jeziora koło miasta Czebarkuł. Służbom działającym w regionie udało się znaleźć jeden z kraterów powstały po uderzeniu bryły w ziemię. Ma sześć metrów średnicy - podała "Russia Today". Do regionów dotkniętych przez deszcz meteorytów skierowano 21 tysięcy ratowników. Hospitalizowano 48 osób, w tym 13 dzieci; dwie osoby są ciężko ranne - poinformował wydział zdrowia w Czelabińsku. 

Waga ciała kosmicznego, którego upadek obserwowali w piątek rano mieszkańcy Uralu, wynosi około 50 ton, a średnica meteorytu – około trzech metrów. Poinformował o tym dyrektor obserwatorium astronomicznego Irkuckiego Uniwersytetu Państwowego, Siergiej Jaziew. Specjaliści w dziedzinie meteorytów w sobotę dnia 16 luty 2013 roku rozpoczną badanie rejonu, gdzie spadł obiekt. Szkody materialne spowodowane meteorytem, który spadł w obwodzie czelabińskim, przewyższą 25 milionów euro. Poinformował o tym w piątek 15 lutego gubernator regionu. Jak powiedział, najbardziej ucierpiał kompleks sportowy „Uralska Błyskawica”, w którym uszkodzone zostały konstrukcje nośne. Fala wybuchu uszkodziła w różnym stopniu prawie 3 tysiące budynków miasta. Najbardziej zniszczone zostały okna. Władze zobowiązały się do wymiany szyb okiennych we wszystkich domach mieszkalnych za pieniądze z budżetu.

Meteoryt, który spadł w obwodzie czelabińskim, ważył około kilkudziesięciu ton – poinformował starszy pracownik naukowy Obserwatorium Pułkowskiego Siergiej Smirnow. „Jest to bardzo jasny bolid, dobrze widoczny na porannym niebie. Obiekt jest dość duży, najprawdopodobniej o wadze kilkudziesięciu ton” – powiedział Smirnow. „Przy upadku w atmosferze takie ciało zaczyna się rozpadać na kawałki, a jego prędkość mierzona jest w kilometrach na sekundę” – powiedział Smirnow. Podkreślił on, że znalezienie odłamków meteorytu pomoże naukowcom w odpowiedzi na wiele pytań. 

NASA: Meteor nad Czelabińskiem jak wiele bomb atomowych 

Według wstępnych obliczeń NASA meteor, który eksplodował w okolicach Czelabińska w Rosji miał 17 metrów średnicy, a jego eksplozja miała siłę 500 kiloton. Informacje z ogólnoświatowej sieci obserwacyjnej pozwoliły naukowcom na wstępne oszacowania rozmiaru obiektu, który wszedł w ziemską atmosferę i wybuchł nad Czelabińskiem w Rosji . Zebrane dane pochodzą od stacji infradźwiękowych rozmieszczonych nawet w odległości 6500 kilometrów od Czelabińska. Stacje wykrywające infradźwięki normalnie służą do monitorowania ewentualnych tajnych prób broni nuklearnej.

Kilkadziesiąt razy mocniejszy niż bomba zrzucona na Hiroshimę! Rozmiary szacowane są na 17 metrów, a masa na 7000 do 10000 ton. Energia uwolniona w trakcie eksplozji mogła osiągnąć równowartość 500 kiloton. Dla porównania bomba atomowa Little Boy, zrzucona na Hiroshimę wybuchła z siłą ok. 15 kiloton. Całe wydarzenie od momentu wejścia w atmosferę do wybuchu trwało 32,5 sekundy. Obliczeń dokonał Peter Brown z kanadyjskiego University of Western Ontario. 

Meteoryt eksplodował również nad Kubą 

Nad Kubą w pobliżu wybrzeża Morza Karaibskiego mieszkańcy osiedla Rodas koło miasta portowego Cienfuegos zaobserwowali na niebie w nocy z wtorku na środę 12/13 luty 2013 roku kulę ognia, rozbłysk i wstrząs, któremu towarzyszyła silna eksplozja - podała kubańska telewizja.

- Zobaczyliśmy na niebie wielką kulę ognia, większą niż słońce - opowiadają mieszkańcy. Państwowa telewizja na Kubie podała tę wiadomość dopiero w kilkanaście godzin po tym, jak w Rosji, nad Czelabińskiem, rozpadł się duży meteoryt, raniąc około 1 200 osób. 

"Zobaczyliśmy wielką kulę ognia"... Dwa dni wcześniej nad środkową Kubą zaobserwowano silny rozbłysk na niebie. Po nim nastąpiła eksplozja. Wstrząsnęła ona murami domów Rodas i innych okolicznych miejscowości. Mieszkańcy Rodas opowiadają o tym wydarzeniu na filmie wideo umieszczonym w nocy z piątku na sobotę na portalu kubańskiej TV CubaSi: We wtorek, gdy wypłynęliśmy na połów ryb, około godziny 20  środa, około godz. 3 nad ranem czasu polskiego) zobaczyliśmy na niebie wielką kulę ognia, większą niż słońce.  

- Mój dom zadrżał w posadach, nigdy nie słyszałam i nie widziałam czegoś takiego - mówi jedna z mieszkanek Rodas. 

Kubański antropolog Marcos Rodriguez, który wypowiada się na filmie, twierdzi, że "wszystko wskazuje na to, iż nad Kubą nastąpiła eksplozja meteorytu". Duży, silnie świecący obiekt... Na filmie wideo widać zmierzający ku ziemi duży, silnie świecący obiekt, za którym ciągnie się długa świetlista smuga. Kubańska telewizja przypomina, że podobne zjawisko zaobserwowano nad prowincją Cienfuegos w 1994 roku. Kubańskie służby geologiczne i archeolodzy podjęli poszukiwanie ewentualnych odłamków meteorytu, który spadł na ziemię lub do Morza Karaibskiego. 

Meteoryt rozbłysnął nad San Francisko 

Okazuje się, że do podobnego zdarzenia doszło również w okolicach San Francisco. - To przeleciało jakby nad całą zatoką. Szaleństwo! - zachwycali się obserwatorzy. W okolicach zatoki San Francisco w piątek około godz. 19.45 - sobota, 4.45 naszego czasu w dniu 16 luty 2013, został zaobserwowany błysk na niebie. Świecący obiekt spadający po niebie nagrała kamera zamontowana w jednym samochodów, nagranie trafiło do sieci. Telewizja ABC News dotarła do osób, które przyglądały się zjawisku na plaży nad Pacyfikiem. - To był błysk, jakby piorun. Widziałam dwa takie rozbłyski - mówiła jedna z kobiet. - To przeleciało jakby nad całą zatoką. Szaleństwo! - zachwycali się inni obserwatorzy.  

 

Ryc. Meteor i katastrofa tunguska 1908 roku 

 meteor katastrofa tunguska

Katastrofa z meteorytem Tunguskim 

Choć przez wieki ludzie tłumaczyli upadki obiektów z Kosmosu w różny, nie zawsze racjonalny sposób, to najbardziej znana katastrofa wydarzyła się stosunkowo niedawno – w czasach, gdy pochodzenie meteorytów nie stanowiło już tajemnicy. Mowa o tzw. katastrofie tunguskiej z 30 czerwca 1908 roku, gdy potężna eksplozja, odnotowana przez sejsmografy na całym świecie, spustoszyła spory fragment Syberii. Eksplozja była na tyle silna, że połamała drzewa w promieniu 40 kilometrów od epicentrum, a rozbłysk był widoczny z odległości 650 kilometrów, słyszana w promieniu 1000 km. Katastrofa tunguska to  wydarzenie z 30 czerwca 1908 w tajdze, w środkowej Syberii nad rzeką Podkamienna Tunguzka, na północ od jeziora Bajkał na obszarach niezamieszkanych. 

Najbardziej zagadkowy jest jednak fakt, że – choć za katastrofę obwiniany jest jakiś kosmiczny obiekt – nie znaleziono śladu krateru uderzeniowego (w ostatnich latach pojawiły się przypuszczenia, że jest nim jezioro Czeko). Próbowano wytłumaczyć to m.in. eksplozją obiektu przed uderzeniem o Ziemię, jednak mimo prowadzonych poszukiwań nie udało się zlokalizować żadnych jego fragmentów. Widząc skutki katastrofy w czelabińsku można domniemywać, że katastrofa tunguska to skutki silnej fali uderzeniowej obiektu o wielkim pędzie, który eksplodował nad miejscem tej katastrofy niszcząc las... 

Czeko (ros. Чеко) – małe słodkowodne jezioro na Syberii, w kształcie niecki o wymiarach: długość 708 m, szerokość 364 m, głebokość ok. 50 m, w pobliżu rzeki Podkamienna Tunguzka. Naukowcy spekulują, że powstało na skutek uderzenia meteorytu lub fragmentu komety 30 czerwca 1908 roku (tzw. katastrofa tunguska). Niezwykle silny wstrząs zarejestrowały wówczas sejsmografy na całej Ziemi, a wreszcie — dzięki szczególnemu położeniu Słońca w okresie przesilenia letniego, wskutek odbijania światła przez pył, będący efektem eksplozji — w wielu europejskich miastach zaobserwowano zjawisko „białej nocy”. Uderzenie było tak silne, że ówczesne rosyjskie magnetometry pokazywały w jego rejonie drugi biegun północny. 

Wciąż do końca nie wiadomo, co wywołało tak potężny wybuch. Inną niewyjaśnioną zagadką są różne relacje świadków z rejonu rzeki Angara oraz z rejonu rzeki Dolna Tunguzka; relacje te mówią m.in. o różnych kierunkach przemieszczania się obiektu oraz o różnym czasie, w którym obiekt został zaobserwowany. Świadkowie z okolic Angary mówią o wczesnym ranku, Dolnej Tunguski - o popołudniu. Kolejną tajemnicę stanowi fakt istnienia trzech wywałów drzew na terenie katastrofy, co także zdaje się potwierdzać, iż katastrofa tunguska nie była dziełem jednego obiektu. Obiekty te mogły mieć do 50 m średnicy. 

Aby położyć kres różnym teoriom i bezpodstawnym domniemaniom, w 1927 — dopiero 19 lat po wybuchu — sowieckie środowisko akademickie postanowiło wysłać pierwszą poważną ekspedycję naukową w rejon Podkamiennej Tunguzkiej. Badania zostały przeprowadzone przez Leonida Kulika z Sowieckiej Akademii Nauk. Po odnalezieniu w archiwalnej gazecie wiadomości o wydarzeniu, uczony ów wyraził przypuszczenie, iż na obszar Syberii spadł gigantyczny meteoryt, zbudowany z żelaza i niklu. Chcąc znaleźć dowody na poparcie tej tezy, Kulik długie lata prowadził badania w strefie torfowisk na górze Stojkowicz. Poszukiwania ekspedycji Kulika zakończyły się niepowodzeniem — nie znaleziono żadnych pozostałości meteorytu lub krateru uderzeniowego, zawdzięczamy jej jednak sporą ilość materiału fotograficznego, demonstrującego krajobraz tajgi po katastrofie. Zdaniem czechosłowackiego astronoma Ľubora Kresáka, który wyraził swoją opinię na temat ekspedycji w 1978, stanowi to dowód, iż przyczyną katastrofy tunguskiej był meteoroid, którym był oderwany fragment Komety Enckego. 

Stanowisko to odbiło się szerokim i niespodziewanym echem w światowych mediach, co spowodowało kolejną falę polemiki na temat możliwych przyczyn katastrofy. Jedni (np. naukowiec Andrew Chaikin) twierdzili, że w rejon Podkamiennej Tunguski spadła skalna asteroida. Inni przychylali się do koncepcji eksplodującego w powietrzu meteorytu (co wyjaśniałoby brak krateru), radioaktywnej komety bądź też eksplozji bagiennego gazu. Żadna z tych hipotez nie brała jednak pod uwagę anomalii, z jakimi w obszarze tajgi zetknęła się ekspedycja Kulika i późniejsze: wzrost na terenie katastrofy zdeformowanych drzew oraz odnalezieniu kulek szkła o średnicy 1 mm, przypominających tektyty. 

W 1990 w rejon katastrofy udała się ekspedycja naukowa składająca się z badaczy rosyjskich, bułgarskich, francuskich i szwedzkich, oraz Chorwata Korado Korlevica. Ten ostatni, po dziesięciu dniach pobierania próbek ziemi, oznajmił, że wyrobił sobie pogląd na przyczynę i przebieg katastrofy tunguskiej. Zdaniem Korlevica wybuch spowodowany został zderzeniem Ziemi z meteorytem o wielkości porównywalnej z drapaczami chmur. Dwadzieścia sekund po eksplozji na niewielkiej wysokości powstał grzyb rozżarzonej pary wodnej o temperaturze 15 000 °C, który "ugotował" całą strefę uderzenia – popiół i piasek stopiły się, tworząc tektyty — szklane kuleczki, odnalezione przez ekspedycję Kulika. Według chorwackiego uczonego powstała fala uderzeniowa rozchodziła się równolegle do powierzchni ziemi, co wyjaśnia, dlaczego zniszczenia lasów na powierzchni 2150 km² miały nieregularny kształt, który widziany z góry przypominał motyla. Korlevic wyjaśnił również nietypowy kształt drzew, jakie rosną do dnia dzisiejszego w rejonie Podkamiennej Tunguski — miałoby to być wynikiem opaleń powstałych wskutek pożarów, jakie miały miejsce po upadku meteorytu. 

W czerwcu 2007 Luca Gasparini i Giuseppe Longo, dwóch naukowców z Uniwersytetu Bolońskiego, oświadczyło, że odnalazło krater powstały w wyniku uderzenia dużego meteorytu lub fragmentu komety w powierzchnię Ziemi. Według nich kraterem poimpaktowym jest jezioro Czeko znajdujące się 8 km na północny zachód od wyznaczonego dotychczas epicentrum, a więc w kierunku zgodnym z zeznaniami świadków zdarzenia oraz kierunku załamania drzew. Jezioro owalnym kształtem odróżnia się od pozostałych zbiorników w okolicy, a na jego dnie włoscy badacze natrafili na odłamki skalne lub sprasowane osady denne, będące prawdopodobnie pozostałościami meteorytu. Zbiornik nie jest zaznaczony na żadnej z map obszaru sprzed 1929. Odkrycie Włochów skrytykował doktor Gareth Collins z Londynu. Stwierdził, iż niecka zbiornika nie ma cech charakterystycznych dla poimpaktowego krateru, a w jego pobliżu rosną ponadstuletnie drzewa. W Czelabińsku mamy za to krater w lodzie na jeziorze w które spadł odłamek powstały wskutek wybuchu meteroidu ponad ziemią i dowód, że teoria o upadku meteoru tunguskiego do jeziora może być prawdziwa, wszak meteoryt nie musiał utworzyć jeziora, a jedynie do niego wpaść. 

Obrona planetarna przed meteorami jeszcze nie istnieje 

Ani Rosja, ani USA nie są zdolne do ochrony Ziemi przed zagrożeniami z kosmosu – mówił wicepremier Rosji Dmitrij Rogozin, gdy w piątek 15 lutego 2013 roku deszcz meteorytów przepalił rosyjskie niebo, zniszczył budynki i ranił setki ludzi. Ale już dziś istnieją techniczne możliwości ochrony przed meteorami. W kosmosie szybuje około 2000 ciał niebieskich, które astronomowie określają jako zagrażające Ziemi. Im większe, tym groźniejsze, ale też łatwiej wykrywalne. Na całym świecie wykrywają je profesjonalne obserwatoria i astronomowie-zapaleńcy. Program NASA Obiekty Okołoziemskie koordynuje sieć obserwatoriów i informuje na temat przepływających w pobliżu Ziemi skał. Takich jak 2012 DA14, asteroida, która po 20.30 w ostatni piątek przemknęła nieopodal ziemskiej orbity. Niestety, nikt na Ziemi nie monitoruje całego obrazu nieba, a jedynie fragmenty. Wiele ciał niebieskich nam umyka. Większości małych skał kosmicznych nie wykrywamy wcale, z kolei wielkie kosmiczne skały o średnicy powyżej 1km wykrywamy w  90-95 procentach  przypadków. 

Zabójcze 5-10 procent niewykrywanych zagrożeń kosmicznych

Jednakże nawet 95 procent to i tak mało. W końcu te niewykryte 5 procent a bywa, że i 10 procent obiektów może uderzyć w Ziemię. Asteroida o średnicy 1-2 kilometrów zniszczy i odkształci powłokę Ziemi – samo uderzenie zostawi wielki krater, a fala uderzeniowa zniszczy obszar wielkości dużego państwa, a nawet większy. Obiekt o wielkości kilkudziesięciu kilometrów zniszczy całą Ziemię na zawsze, a średnica około 10 km przy odpowiedniej masie i dużej prędkości może być krytyczna. Prawdopodobieństwo takiego wydarzenia niektóry astronomowie oceniają jako jeden do dziesięciu w ciągu najbliższych stu lat.

Jednak systemu wczesnego ostrzegania przez zagrożeniami z kosmosu jak nie było, tak nie ma. Żaden kraj nie chce samodzielnie wykładać kasy z portfela i łożyć na wszystkich. Dlatego wszyscy powinni dorzucić się do wspólnego, globalnego projektu. Apel wicepremiera Rogozina o współpracę międzynarodową w zakresie ochrony planetarnej jest zasadny: jeśli powstanie taka instytucja, to wspólnymi siłami będziemy zdolni dokładnie monitorować niebo. Mocarstwa nuklearne, jako mające głowice zdolne zniszczyć takie asteroidy, mogłyby bardzo się przydać w systemie likwidowania zagrożeń z kosmosu w postaci naturalnie występujacych meteorów i asteroidów. 

Płonące meteoryty spadające na syberyjskie miasta to gorzkie przypomnienie, że zagrożenie z kosmosu jest realne. Podobnych wydarzeń – choć o nich nie pamiętamy – było więcej.– Kilka lat temu w atmosferę ziemską wpadła 80-tonowa skała – mówi mi dr Paweł Wajer z Centrum Badań Kosmicznych Polskiej Akademii Nauk. – Dwadzieścia godzin po jej wykryciu już rozrzucała kawałki nad Sudanem. Na takie sytuacje można się przygotować, jeśli cała Ziemia zainwestuje w system ochrony planetarnej. System pozwoli nam na wczesną reakcję na zagrożenie. 

Proponowane metody obrony planetarnej 

Jeśli już powstanie system obrony planety przed meteorami i asteroidami, będziemy wykrywać zagrożenie odpowiednio wcześnie. Już teraz techniczne możliwe są sposoby walki z meteorytami. Po tym, jak zostanie odkryty groźny obiekt, możliwe są różne opcje redukcji zagrożenia. Na przykład:

1. Korekcja grawitacyjna. Jeśli asteroida zostanie wykryta wcześnie można wysłać na nią kosmiczny pojazd. Przy lądowaniu jego masa zmieni nieco układ sił, a po wylądowaniu może mieć dalszy wpływ na trajektorię asteroidy. Lądowanie pojazdów kosmicznych na obcych ciałach niebieskich to codzienność kosmonautyki. 

2. Korekcja kinetyczna. W wersji mniej finezyjnej kosmiczny wehikuł może wbić się w skałę, a efekt będzie podobny do korekcji grawitacyjnej, tylko bardziej gwałtowny i mocniejszy. Takie rzeczy też już są wykonywane. 

3. Broń nuklearna. Zagrażające Ziemi ciało niebieskie można po prostu zniszczyć bombą. W przypadku bomby atomowej to jednak dość ryzykowne. Ciężko przewidzieć jak zachowają się wyrzucone z impetem odłamki. To rozwiązanie też jest technicznie możliwe. 

4. Promień laserowy. Technologia już istnieje, choć w kosmonautyce tylko w teorii. Nikt nie montuje jeszcze na statkach kosmicznych dział laserowych o wystarczającej mocy. Konsumowałyby ogromnie dużo energii. Tańsza wersja pomysłu to wizja kilku statków kosmicznych z laserami na baterie słoneczne. Na razie jest jednak najmniej realistyczna. 

Opracowanie i redakcja: Sekcja Badań Zjawisk Paranormalnych Bractwa Himawanti