Himavanti

Cieniści ludzie - mroczne postacie bez twarzy

Cieniści ludzie - mroczne postacie bez twarzy - ludzie cienie i demony 

Tak długo, jak istnieją poszukiwania i zjawiska związane z duchami, tak długo pojawiają się także relacje o "cienistych ludziach". Owi cieniści ludzie są opisywani jako niewyraźni, podobni do cieni, a ich pojawieniu się towarzyszy dziwne uczucie. Prawie zawsze przybierają męskie kształty, są wysocy i posiadają obszerną sylwetkę, zaś być może najdziwniejszą ich cechą jest to, że prawie zawsze są widywani z kapeluszami na głowach. Niekiedy mają czerwone oczy, które wydają się przeszywać cię na wskroś. Czy są to "zwykłe" duchy? Ludzie w większości odpowiadają przecząco. Cieniści ludzie zwykle wydają się nie mieć jakiegoś konkretnego celu swoich wizyt, nie emitują również negatywnych uczuć, wydaje się jednak, iż są oni na swój sposób nieżyczliwi. Ważnym elementem obserwacji cienistych ludzi jest to, że, inaczej niż w przypadku "konwencjonalnych" duchów, wydają się oni być świadomi naszej obecności. Często manifestacje odbywają się z udziałem bytów, które wydają się zajmować się swoimi codziennymi sprawami, rzadko bywają one zauważane, rzadko też próbują porozumiewać się z ludźmi. Cieniści ludzie wydają się być świadomymi naszej obecności i faktycznie wydaje się, że chcą, abyśmy czuli do nich niechęć lub strach.

Czy cieniści ludzie są źli? Skłaniamy się ku stwierdzeniu, że tak, szczególnie z powodu negatywnej atmosfery, jaką wokół siebie tworzą. Jednakże dokumentacja negatywnych wydarzeń wywołanych przez cienistych ludzi jest dość skromna. Tak naprawdę w większości przypadków nawiedzeń zjawy cieniste pojawiają się stopniowo lub znikają, gdy tylko zostaną zauważone. Cieniści ludzie wydają się nie wypowiadać żadnych słów ani też nie zbliżają się do świadka, za to stoją przy wejściach i w kątach pomieszczeń. Postać cienista wedle okultyzmu często jest także zwiastunem śmierci, szczególnie zwiastunem śmierci osób na tyle złych, że zostają odesłane do ciemnej części świata podziemnego, a z którymi jesteśmy powiązani w jakiś sposób, poprzez splecione losy czy znajomości. Niekiedy cienista postać może zwiastować, że jesteśmy w stanie w jakim umarł ktoś z naszego otoczenia i jeśli widzący cienistą postać umrze w takim stanie w jakim jest też zostanie zabrany do ciemnej i mrocznej części świata podziemnego. Taka cienista postać mając do nas dostęp, mogąc się nam pokazać, mówi czesto, że jesteśmy w złej kondycji duchowej i powinniśmy zabrać się za oczyszczanie umysłu i duszy, szukać głębszej więzi z Bogiem. 

Niektórzy mówią, że cieniści ludzie są obcymi (ufoludami), reptilianami czyli gadzimi duchami lub istotami przemieszczającymi się w czasie. Są to interesujące teorie czy hipotezy ezoteryczne, ponieważ sugerują one, że te byty nie tylko istnieją, ale też są częstymi gośćmi w naszym życiu. Dlaczego tak bardzo się przy nas kręcą? Czy jesteśmy przez nich badani? Czy to dlatego jest tak dużo relacji o "uczuciu zła" pochodzącym od tych stworzeń? Tym, co czyni cienistych ludzi zjawiskiem interesującym, jest zgodność obserwacji. Obojętnie, czy obserwacji dokona starsza osoba czy dziecko, lub ktokolwiek inny, świadkowie zawsze widzą to samo. Relacje ludzi mieszkających na przeciwnych końcach świata i ich wspomnienia są do siebie uderzająco podobne. Jakkolwiek cieniści ludzie stanowią regularny element życia wielu osób. W starożytności ludzi cienistych zwano demonami lub panami ciemności, władcami mroku i jednoznacznie wiązano z siłami planetranego zła oraz niegodziwości (asury, dżinny, demony etc).

Cieniści ludzie, ludzie cienia, czarne istoty - nazw jest wiele, ale postrzegane zjawisko jest jedno. Są to stworzenia najczęściej widziane i obserwowane kątem oka. Nie wiadomo czym są ani skąd są, ale jest to najczęściej rejestrowane zjawisko paranormalne dzisiejszych czasów (XX i XXI wieku), przebija duchy w formie zjaw, UFO i Yeti. Ludzie cienia opisywani są na różne sposoby, także w starożytności i w wielu kulturach. Anomalia te przyjmują figurę mającą ludzką postać, która według wielu świadków pojawia się na ścianach, w piwnicach bądź ciemnych zakamarkach. Większość ludzi nadaje im ludzkie cechy oraz emocje o konkretnym charakterze. Bywają pogłoski, że cieniste istoty zatrzymują się przed człowiekiem na dłuższy czas, chcą być widziane, a czasem nawet potrafią niektóre osoby dręczyć. Mogą pojawiać się również u ludzi, którzy właśnie w tym momencie doświadczają OBE, czyli postrzegają świat spoza własnego ciała fizycznego, w czasie eksterioryzacji. Jest to szuka podróżowania poza ciałem, która obecnie zdobywa coraz większą popularność. Wiadomo, że wszyscy ludzie, którzy śpią podróżują poza ciałem, i być może właśnie ta ezo-teoria tłumaczy dlaczego człowiek widzi przelotne eteryczne lub astralne ciała tych cienistych podróżników. Są to często istoty zawieszone w przestrzeni nieskończoności, niejako w przejściach pomiędzy światami, także są to demony próbujące ominąć zabezpieczenia i straże w czasie prób włamania się do sfer im zakazanych. Starożytni najczęściej objaśniali, że postacie te to duchy zmarłych dostrzegane przez człowieka w różnych fazach swojego rozwoju, a w tym wypadku z ciemną lub czarną aurą zdemonienia. Postacie cieniste mogą pochodzić także ze sfery księżycowej czyli niejako być eterycznymi lub astralnymi mieszkańcami Księżyca, a zwane są wtedy cieniami lunarnymi.

Ludzie żyjący z tej strony, którzy doświadczyli spotkania z cienistymi ludźmi twierdzą, że schemat ich pojawiania się jest praktycznie taki sam. Człowiek niespodziewanie nagle odczuwa na sobie czyjś wzrok, mimo tego, że np. w pomieszczeniu przebywają sami. Bywa tak, że dostrzegają jedynie rozpływający się w powietrzu cień. Pozostaje jednak dziwne uczucie chłodu i tego, że nadal jest się celem obserwacji. Wiele osób, którym udało się dostrzec te dziwne postacie opisują je jako istoty, które kształtem przypominają człowieka. Z opisów wynika, że często przyjmują postać ubranego na czarno, mężczyzny w kapturze, czapce bądź kapeluszu. Inni twierdzą, że to po prostu bezkształtne, czarne, wirujące worki lub chmurki unoszące się w powietrzu. Z relacji wielu świadków wynika, że cieniści ludzie to byt, który w pełni zdaje sobie sprawę ze swojej obecności w "naszym" świecie, jak i fizyczności obserwowanej osoby. Jeśli wierzyć ludziom, którzy interesują się tą anomalią, cieniści obserwują tę samą osobę lub ukazują się ciągle w jednym miejscu, a bywa, że w tych samych okolicznościch. Aura jaką emanują, nie należy do zbyt przyjaznych, nosi raczej znamiona epatowania złą energią, co może świadczyć o tym, że cieniści chcą, aby obserwowana przez nich osoba czuła przed nimi lęk.

W wielu współczesnych relacjach z końca XX i początku XXI wieku poświęconych Cienistym Ludziom można również spotkać wzmianki o tak zwanym Slendermanie, czasem nazywanym też Tall Man, Thin Man, Slendy czy Mr. Thin. Jest to postać budząca niepokój i ciężko jej nie poznać, a zazwyczaj jest to mężczyzna nienaturalnie wysoki i chudy, ubrany na czarno, ma nienaturalnie długie ręce, postać ta zwykle nie posiada twarzy (rodzaj demonów mroku bez twarzy). Liczne współczesne wzmianki poczatku XXI wieku o tej postaci pojawiły się w ramach konkursu na legendę miejską na forum SomethingAwful w 2009 roku. Użytkownik forum Victor Surge umieścił dwa zdjęcia biblioteki w Stirling City, która spłonęła w tydzień po zniknięciu czternaściorga dzieci w roku 1984. Oba zdjęcia przedstawiają te dzieci i tajemniczą, wysoką postać obserwującą je z pewnej odległości. Dzieci nie zwracają uwagi na istotę, więc najprawdopodobniej jej nie widziały, a na forum rozgorzała dyskusją, dzięki której okazało się, że tajemnicza postać to nie tylko miejska legenda, gdyż pierwsze wzmianki o nim pojawiły się już w dalekiej starożytności. Podania o dziwnym demonie mroku o takim wyglądzie pojawiają się również w wierzeniach babilońskich z których wynika, że byt ten upatrywał sobie ofiary i prześladował je w dzień i w nocy, doprowadzają do obłędu i śmierci. Wysoka postać z długimi rękami pojawia się również w wierzeniach egipskich oraz u Majów i Azteków. W mitologii mezopotamskiej występuje także żeńska odmiana tego demona - Lamasztu - a przypomina tak zwane dementory ze wspólczesnych powieści ezoterycznych, do których zostały zaadaptowane. Istota ta pojawia się także w wierzeniach słowiańskich i znana jest jako demon zwiastun nieszczęść, katastrof i śmierci. Legendy niemieckie mówią znów o duńskim Der Großmann. Der Großmann to wieśniak, który z głodu zjadł własne dziecko i za karę żywi się śmiercią dzieci. Za karę poddano go torturom, wypalono mu żelazem twarz, a ręce i nogi łamano i rozciągano. Jego duch do dnia dzisiejszego błąka się po lasach i straszy oraz wykańcza zagubione dzieci, w tym dzieci które uciekły ze swoich domów szukać przygód.

Prawdopodobnie nikt nie wie do końca zbyt wiele o cienistych istotach człekopodobnych, jednak tego typu nadnaturalne byty należą do najczęściej opisywanych przez osoby mające zdolność do obserwacji duchów w ogóle. Cieniści ludzie, zwani także cienistymi krewnymi, zwykle, nie wiedzieć czemu, są przywiązani do jednej osoby lub miejsca. Często są widziani jako mające ludzki kształt sylwetki, przeważnie męskie, które niezauważone obserwują kogoś i znikają w chwili, gdy zostaną zauważone. Takie doświadczenie jednak nie zawsze tak wygląda. Podczas gdy jedni widzą ludzki kształt pozbawiony szczegółów, inni opisują obserwowane postaci jako bezkształtne wiązkowate czarne plamy lub wirujące kolumny czarnego dymu. Niektórzy czują towarzyszące tym postaciom zapachy, podczas gdy większość nie czuje nic. Osobowości tych postaci są różne, od strachliwych i płochliwych po wyjątkowo Shadow peoplezłośliwe, zaś niektórzy świadkowie opisują je jako istoty reprezentujące czyste zło. Jedni świadkowie mówią, że cieniści ludzie są typem duchów ludzkich, inni zaś mówią, że są to istoty ściśle żywiołowe lub demoniczne. W każdym razie jedynym określeniem, które zawsze pojawia się w ich opisach, wydaje się być słowo "mroczny".

W miarę poznawania ukrytych tajemnic świata i wszechświata można także spotkać się z poglądem, że cieniści ludzie, demoniczne cienie, istoty mroku, panowie ciemności, to stworzenia z ciemnej materii lub wzorce energetyczne demonicznych bytów z ciemnej energii, które postrzegamy jedynie jako cieniste obrazy, a dopiero postęp techniki namierzania ciemnej materii i ciemnej energii z czasem pozwoli na ich lepszą obserwację i bardziej namacalną fizycznie rejestrację. Wiele zagadkowych przypadków stwierdzono w czasach, kiedy nie było jeszcze fotografii cyfrowej. W 1964 roku pewna angielska rodzina spacerowała nad zatoką Solway Firth (zatoka na pograniczu Anglii i Szkocji, w północnej części Morza Irlandzkiego) w odludnym miejscu. Ojciec postanowił zrobić zdjęcie swojej pięcioletniej córce. Jakież było jego zdumienie, kiedy na jednym ze zdjęć pojawiła się jakaś zagadkowa postać wychylająca się zza pleców dziecka!

Można wręcz powiedzieć, że tajemnicze postacie na zdjęciach, to żadna rzadkość. Rodzina z Texasu świętowała przeprowadzkę do nowego domu. Za stołem postanowili zrobić kilka zdjęć na pamiątkę. Po wywołaniu fotografii okazało się, że w kadrze znalazła się jakaś postać przypominająca człowieka, która ni to zwisała, ni to spadała z sufitu. Jeszcze jeden epizod, to zdarzenie, które miało miejsce w niewielkim mieście w pobliżu Petersburga w 1988 roku. Wieczorem ktoś zastukał w okno mieszkanki tego miasta. Kobieta za oknem nikogo nie zauważyła. Również na śniegu pod oknem nie było żadnych śladów… Po powrocie do mieszkania usłyszała hałas i zobaczyła, że w szybie okiennej powstał idealnie okrągły otwór. Jej znajomy, badacz zjawisk paranormalnych, wykonał kilka zdjęć tego uszkodzonego okna. W miejscu otworu w szkle pojawiła się twarz nieznajomej kobiety, która patrzyła prosto w obiektyw aparatu.

Gwoli uzupełnienia warto dodać, że zjawisko zwane jako „ludzie cienia” nie jest odkryciem ostatnich dziesiątków lat czy tam przełomu XX i XXI wieku. Podobne zjawisko znane są od wieków na przykład w wierzeniach narodu Czuwaszów. Czuwasze nazywają je „wupar pusat’” i twierdzą, że kiedy pojawi się wspomniany „wupar”, człowieka ogarnia strach, a jednocześnie odczuwa on obecność obcej istoty. Bez względu na to, czy mówimy o shadow figure, ludziach cienia czy np. skuggvarelser – mamy na myśli to samo tajemnicze zjawisko znane zarówno w Skandynawii, Rosji, Polsce, jak i w innych krajach. Zjawisko cienistych postaci, istot mroku i panów ciemności było opisywane w dawnej literaturze okultystycznej i różokrzyżowej minionych wieków.

"Czytając artykuły o ludziach cienia zauważyłem pewne analogię między innymi do swojego dzieciństwa, choć nie tylko. Mam 38 lat i wykształcenie techniczne, ale chyba do dziś pozostała mi jakaś wewnętrzna wrażliwość na takie zjawiska – pisze Maciej do portalu ezoterycznego. Będąc dzieckiem wielokrotnie widywałem ciemne postacie, jakby okryte peleryną i bez twarzy. Pojawiały się najczęściej tam, gdzie nie było żadnych drzwi, jak by wychodziły ze ściany, wtapiając w szarówkę kończącego się dnia, a znikały gdy tylko człowiek spojrzał w kierunku, z którego zarejestrował ruch. Przez takie zjawiska jako 4-5 letnie dziecko, bałem się ciemności, jak i zostawania samemu w domu. Raz nawet pamiętam takie zjawisko w słoneczny dzień, kiedy to już jako uczeń trzeciej lub czwartej klasy szkoły podstawowej, odrabiałem lekcje w swoim pokoju (byłem w domu sam i dopiero dwie godziny później do domu wrócił pierwszy domownik – moja mama), którego drzwi były otwarte na przechodnią kuchnię z której było wyjście przeszklonymi drzwiami na jasny przeszklony ganek. Sprawdzając zrobione zadanie kątem oka zauważyłem wysoką, ciemną postać w czarnej lub ciemnoszarej pelerynie, która nagle jakby weszła na ten ganek i wycierała buty przed wejściem do mieszkania. Gdy sięgała do klamki nagle się rozpłynęła, a mnie wszystkie włosy stanęły dęba i na całym ciele miałem gęsią skórkę. Bo to nie tyle był ruch, co uczucie czyjeś obecności. Zawsze po takim zjawisku w przeciągu kilku dni pojawiała się informacja o śmierci kogoś z rodziny i to bez względu, czy tą osobę znałem, czy pamiętałem. Przez te zjawiska do dziś nie lubię jeździć do rodzinnego domu, gdyż nie czuję się tam najlepiej, a moje obecne mieszkanie jest dla mnie oazą spokoju, gdzie nie doświadczyłem tego typu zjawiska za wyjątkiem uczucia czyjeś obecności, gdy byłem sam, ale bez żadnej manifestacji ruchu. Prawdopodobnie ostatni raz (to przynajmniej zapamiętałem jako ostatnie) doświadczyłem tego zjawiska gdzieś około 2010 roku, kiedy to będąc w pracy na nocnej zmianie, na zamkniętym obiekcie inżynieryjnym, będącym pod nadzorem ochrony jak i elektronicznym; będąc jedyną osobą w tej części dużego obiektu podziemnego (1.5 km długości), koło godziny trzciej nad ranem wyszedłem z pokoju nadzoru do toalety i idąc antresolą rozglądałem się na boki bardziej odruchowo jak z ciekawości i kątem oka dostrzegłem sunącą jakieś 6-8 metrów za mną ciemną postać bez twarzy w lekko rozwiewającej się pelerynie. W momencie obrócenia się postać rozwiała się w powietrzu, a mnie zjeżyły się wszystkie włosy na głowie. Nigdy wcześniej i jak na razie do dziś nie doświadczyłem tego zjawiska, a pracuję dalej w tym samym miejscu. Zjawisko to podziałało na mnie lepiej jak kawa i początkowo ogarniająca senność uleciała do samego rana. Dwa dni później młodszy brat mojego zmarłego tragicznie Przyjaciela, poinformował mnie telefonicznie o śmierci wspólnego kolegi, z którym się znałem, ale nie utrzymywałem jakiś szczególnych kontaktów towarzyskich. Pewnie ktoś pomyśli, że zmyślam, ale to pierwszy raz, gdy odważyłem się o tym napisać i jakoś daleko mi do żartowania z takich zjawisk, gdyż było to dla mnie nie tyle zjawisko optyczne, co uczucie czyjeś obecności."

Nad swoimi kontaktami z cienistymi istotami zastanawia się także Hans. "Pierwszy kontakt z zakapturzoną postacią miał miejsce gdy byłem małym dzieckiem. Miałem może 4-5 lat. Od tamtego czasu bałem się sam przebywać w ciemnym pomieszczeniu sam. Ze strachu „wyleczyła” mnie matka spalając wokół mnie zioła. Wiem, że jedno ze spalanych ziół nazywa się „przestrach”. Jak nazywa się fachowo tego nie wiem. Były też kolejne kontakty w późniejszym czasie, jednak najbardziej zapamiętałem sen w którym było kilka postaci w kapturach bez twarzy lecz różniły się od siebie. Rzecz działa się w szarej scenerii na pustkowiu nad brzegiem chyba morza. Wśród ogólnej szarości – nie ciemności – poruszałem się a raczej uciekałem lub dokładniej pisząc unikając kontaktu z dwoma istotami w kapturach. Po bliżej nieokreślonym czasie zbliżyli się do mnie i udałem się wraz z nimi. Doszliśmy do plaży na którym rosło jedyne drzewo a w pobliżu płonęło ognisko. Palił się słaby ogień a raczej żarzyły się kawałki drew. Przy nim siedziała zakapturzona postać a dwie stały obok mnie. Ta siedząca nie miała twarzy natomiast te dwie były inne. Nagle jedna z nich zbliżyła się do mnie i spojrzała mi w twarz. Ja natomiast zamiast twarzy zobaczyłem siatkę (złotawą chyba), która zasłaniała wnętrze kaptura. Odniosłem wrażenie, że była to pewnego rodzaju ochrona (osłona, maska). Niestety nie wiem czy miała chronić mnie czy raczej przede mną. Oczywiście nigdy się takimi snami – wspomnieniami – nie chwaliłem. Jednak pewnego razu rozmawiając ze znajomą wspomniałem o postaci w kapturze. Oczywiście potraktowała to jako żart lub próbę jej przestraszenia, gdyż był to wieczór. Ja w formie żartu powiedziałem, że jeżeli będzie to możliwe to przyślę do niej ową zakapturzoną postać którejś nocy. Ku mojemu zdumieniu a jej przerażeniu kilka dni później zadzwoniła do mnie i opowiedziała o nocnej wizycie owej postaci, która w jej śnie skręciła jej kark. Zrobiła to w taki sposób, że słyszała jak trzasnęły jej kręgi w szyi tak głośno, że się przebudziła czując na dodatek dziwny dyskomfort w kręgach szyjnych. Jak dotąd nie znalazłem nikogo kto mógłby mi „normalnie” wytłumaczyć kim są te postacie i jakie mają zamiary. Czy są po to by mnie ostrzec czy może zaszkodzić mi a może są po to by mnie przed czymś lub kimś bronić?"

„Cześć, jestem 18-letnią dziewczyną z okolic Toronto. W swoim czasie widywałam cenistych ludzi. Było to kilkanaście lat temu, jednak wszystko zaczęło się w miarę spokojnie. Na początku były to tylko niewyraźne zarysy kształtów wychwycone kątem oka. Zazwyczaj tłumaczyłam sobie, że to nic wielkie, ot zwykłe przywidzenie. Chwilę później zapominałam o tym. Aż do pewnego wieczora, gdy jechałam samochodem wraz z moją mamą. Było już około 20 lub 21, więc było już wystarczająco ciemno, żeby nie widzieć niczego, co znajdowało się poza zasięgiem świateł. Wjeżdżaliśmy na podjazd przed naszym domem, kiedy zauważyłam ciemną postać opuszczającą nasz dom. Myślałam, że to po prostu mój brat, jednak kiedy zerknęłam w tę stronę ponownie – tego już nie było. Chwilę później z domu wybiegł mój brat, pokonując tą samą drogę, co tajemnicza postać chwilę przedtem. Ponownie, usunęłabym tę historię z mojej głowy, wmawiając sobie, że to nie było nic nadzwyczajnego. Kolejne przywidzenie, gdyby nie fakt, że tego samego wieczora moja matka wyznała, że widziała coś opuszczającego nasz dom. W swej opowieści opisała tę postać zupełnie tak, jak ja ją zapamiętałam. Od tego dnia jestem bardziej czujna, jeśli chodzi o cienistych ludzi. W ten sposób przechodzimy do sytuacji, którą przeżyłam zupełnie niedawno. Mój przyjaciel, którego nie widziałam przez ostatnie lata opowiedział mi dokładnie o EVP i innych zjawiskach paranormalnych. Jako osoba twardo stąpająca po ziemi nie uwierzyłam w nic, co powiedział. Kiedy jednak zapytał mnie, czy miałam jakieś dziwne czy trudne do wyjaśnienia przeżycia, opowiedziałam mu o cieniach, które zaobserwowałam kilkukrotnie w ciągu mojego życia. Wówczas pokazał mi mnóstwo stron internetowych poświęconych temu zjawisku, gdzie ludzie o podobnych doświadczeniach opisują swoje historie. Teraz, po tym wszystkim, wierzę w zjawiska paranormalne. Na swoim koncie mam jeszcze wiele innych historii, jednak jakiś czas temu moja babcia odeszła z tego świata. Kilka miesięcy temu przeprowadziłam się do mieszkania, które odziedziczyła w spadku moja rodzina. Wszystko było w porządku aż do pewnego dnia, kiedy wyszłam z łazienki i będąc już na korytarzu zerknęłam w dół schodów, w stronę gdzie kiedyś znajdował się pokój mojej babci. Nie wiem dlaczego to zrobiłam, ale stało się. Wtedy zauważyłam ją. Siedziała na skraju łóżka i wyglądała tak prawdziwie. Wyglądała jak żywa, zupełnie tak, jak ją zapamiętałam, jednak jej twarz była smutna. Była bardzo smutna, a w ręku coś trzymała. Może książkę? Może coś innego, z tamtej odległości ciężko było to określić. Kiedy zaczęłam zbliżać się do niej, ona po prostu zniknęła. Nie od razu, po prostu stopniowo rozpłynęła się, jak obraz wyłączanego telewizora." - pisze Sondra z okolicy Toronto.

"Taką postać zobaczyłem jak miałem około 10 lat i pamiętam jak dziś. Było to wtedy na jeden dzień przed pogrzebem dziadka (trumna w domu). Obudziło mnie coś w środku nocy i widziałem jak po pokoju przesuwa się cień. Tylko nie po ścianie, a po środku pokoju tak jak osoba. Postać miała na głowie chustę (jak babcie noszą) lub kaptur, a na dodatek w tej wiosce w ciągu dwóch miesięcy zmarło osiem osób – wioska liczy około 50-60 osób i nazywa sie Kępno (zach-pomorskie), a było to w roku 1997" - pisze swoje wspomnienie zxc.

"Od dziecka widuję cienie najpierw strasznie się bałam potem przeszłam do tego na porządku dziennym. Moje cienie nie mają kaptura, wyglądają jak ludzie, a czasem nawet widzę kolory ich ubrań. Przytrafia mi się to w różnych miejscach bez względu na porę dnia czy nocy. Najbardziej jednak utkwił mi sen który miałam w wieku 18 lat. Śnił mi się mój własny pogrzeb. Widziałam siebie w trumnie w białej sukience, czułam jak w niej leżę aż w jednej sekundzie unosiłam się nad trumną i całym tłumem ludzi. Widziałam jak odprowadzali mnie do grobu wszyscy po kolana w błocie a ja zawieszona ponad nimi. Obudziłam się z krzykiem. Od tego czasu miewam dziwne sny których nie potrafię zinterpretować i częściej widuję cienie ale nie boję się ich. Odczuwam dyskomfort na skórze jakby biegały po mnie mrówki przez chwilę. Nauczyłam się z tym żyć i czasem nawet zdarza mi się mówić do nich tzn., kiedy sprzątam w domu i widzę kątem oka że coś mnie obserwuje to się odwracam w tym kierunku i mówię: "I co tak stoisz bezczynnie do roboty się weź". Wszystko wtedy mija i wraca do normy. Nie wiem czy mnie obserwują czy chcą ostrzec przed czymś ale wiem że pojawiają się najczęściej w niespodziewanym momencie." - pisze o swoich doświadczeniach Meya.

"Jako nocny strażnik pracowałem w budynku w stanie New Jersey i robiłem ostatnią rundkę tej nocy. Światła w budynku były włączone ponieważ sprzątaczki właśnie wyszły. Schodziłem po schodach w celu sprawdzania kabiny i usłyszałem szelest za sobą. Zatrzymałem się i nadsłuchiwałem. Nagle powietrze stało się tak ciężkie, że nie mogłem zrobić wdechu. Zrobiło się przeraźliwie zimno. Zmusiłem się do obrócenia się i ujrzałem dwa „cienie” unoszące się około 14 stóp nad ziemią. Zamarłem ze strachu. Wtedy oni zniknęli, dosłownie wyparowali. Nie zdążyłem się im nawet dokładnie przyjrzeć. Jednak nikt nie uwierzył w to co widziałem." - pisze nocny stróż z New Jersey.

"W moim domu mieszkam od około 12 lat. Nigdy nie zobaczyłem ich oko w oko ale mam uczucie że ktoś mnie obserwuje. Kiedy oglądając się zobaczę ruch w kącie nigdy nie zdołam przyjrzeć się im dobrze jeszcze raz. Moje psy widzą to coś, zaczynają TO gonić. Biegają zawsze w prawo od ściany. Jakoś mam wrażenie, że moje psy chronią mnie przed tym…" - pisze wyraźnie wystraszona osoba.

"Gdy byłem młody zdarzyło się coś, czego dziesięciolatek nigdy nie zapomniałby. Pewnej nocy gdy spałem w swoim pokoju obudziłem się nagle bez wyraźnej przyczyny, i zacząłem rozglądać się po pokoju siadając na łóżku. wtedy jeszcze nie miałem zasłony na oknie więc gdy popatrzyłem w nie, zauważałem jak czarny cień wpatrywał się we mnie. To coś nie miało żadnej twarzy, było po prostu czymś w rodzaju ducha. Bałem się tak, że nie mogłem się ruszać a tym bardziej wstać i włączyć światło, więc ukryłem się pod kocem. Byłem także zaintrygowany, bo kto wpatrywałby się we mnie przez okno na drugim piętrze? Następnego dnia powiedziałem o tym swojej mamie (myślę, że mi uwierzyła). Rozwiesiła koc ponad oknem, tak że je zasłaniał, więc to nie martwiłem się już, ale następnej nocy moja mama powiedziała mi, że ten czarny cień przyszedł i do niej. Zapaliła światło, ale to zniknęło. Zasłoniła zasłony i poszła spać. Co noc przypomniała mi by zasłonić wszystkie zasłony w domu. Po paru latach mojemu ośmioletniemu bratu przydarzyło się to samo. Obudził nas jego płacz i był wystraszony aby spać dalej w pojedynkę. Nie wiem do tej pory co to takiego było." - pisze do nas Krzysztof.

"Moja matka i ojciec się rozwiedli. Ojciec przeniósł się do starego domu w dzielnicy podmiejskiej i zapraszał mnie tam na weekendy. Spałem w pokoju gościnnym. Pewnej nocy coś mnie obudziło. Coś stało za moim łóżkiem. Będąc tylko jedenastolatkiem to wystraszyło mnie nie na żarty. Zamknąłem oczy i czekałem na najgorsze. Nic się nie działo. Otworzyłem oczy. To coś zbliżyło się, przeleciało nad moim łóżkiem i poleciało w dół, po schodach, w stronę pokoju ojca. Wyglądało jak czarny duch. Po gruntownej kontroli pokoju, nic nie znaleziono, żadnych śladów, i już nikt nigdy nie zobaczył tego jeszcze raz w tym domu. Poza dziwnymi dźwiękami i sporadycznym odczuciem bycia obserwowanym." - pisze mężczyzna, który doświadczył czarnej postaci w dzieciństwie.

"To był rok 1977, o ile dobrze pamiętam. Kilka lat po śmierci mamy tata właśnie powtórnie się ożenił i nagle miałem starszego brata i siostrę. Przeprowadziliśmy się do ich domu. To był szorstki początek dla mnie. Podlizywałem się, ale sprawiałem kłopoty w domu. Więc bardzo często nie byłem brany na poważnie. Jednej nocy moi kuzyni nocowali u mojej młodszej siostry i u mnie. Brian, mój cioteczny brat i ja spaliśmy w jednym pokoju a dziewczyny w drugim. Noc dłużyła mi się i zdecydowałem się zjeść jakąś przekąskę. Szedłem w kierunku kuchni i zatrzymałem się w strachu ponieważ zauważyłem ponury, ciemny kształt przy wejściu do kuchni. To wydało się mieć kaptur albo spiczastą głowę. Zamiast oczu miało dwie świecące na czerwono plamy. Nie włączyłem światła i stałem po ciemku. Nie zauważył mnie. Cienisty człowiek wydawał się być jeszcze ciemniejszy niż cień. Przerażony wróciłem do pokoju dziewczyn. Ona i mój kuzyn jeszcze nie spali. Zapytałem czy chcieliby zobaczyć coś naprawdę przerażającego. Wahali się, ale w końcu tam poszliśmy. Ponury kształt był wciąż tam jakby czekając na nas. Moja siostra chciała krzyczeć, ale Brian ją powstrzymał. To było oczywiste że obydwoje zobaczyli to coś ale bali się o tym powiedzieć. Moja siostra pobiegła z płaczem do rodziców. Tata poszedł sprawdzić korytarz pod kątem włamywacza, ale wszystkie drzwi były zamknięte na klucz. Rodzice powiedzieli, że nie sądzą, żebyśmy zobaczyli ducha. Do dzisiaj, gdy pytam swoją siostrę czy ona przypomina sobie tamto zdarzenie ona mówi "nie chcę o tym rozmawiać." - wspomina cioteczny brat Briana.

"Moja historia nie jest bardzo długa ale ślubowałam sobie jako kilkunastoletnie dziecko, że nigdy nie zapomnę co zobaczyłem. Mieszkaliśmy przez jakiś czas w dużym domu na Grant Street w Danville, Illinois. Na górze były trzy sypialnie i łazienka. Jeden z pokojów został przeznaczony do zabaw dla mnie i dla moich sióstr. To był wczesny wieczór gdy moja matka pomagała mi i mojej młodszej siostrze uprzątać pokój zabaw (bawialnię). Kazała mi zanieść coś do sypialni. Nie pamiętam co, ale pamiętam, że niosłam oprócz tego swoją ulubioną lalkę. Ta lalka była cała plastikowa, nawet włosy na jej głowie były namalowane. Sypialnia była w poprzek pokoju do zabaw (bawialni). Drzwi były otwarte. Właśnie skręcałam w prawo do sypialni, trzymając lalkę, gdy zobaczyłam kątem oka, że z tyłu drzwi są uchylone i stoi w nich jakaś postać, cała czarna. Trochę jak duch, ale bardziej przypominała mężczyznę w kapeluszu albo kapturze. Kiedy to zobaczyło że go widzę zbliżyło się od tyłu i spróbowało mnie złapać, ale zadrapało głowę mojej lalki. Nagle zniknęło. Nie powiedziałam niczego mamie, pomyślałam że mi nie uwierzy. Mam 27 lat. Moje siostry, ja i mama opowiedziałyśmy sobie wszystkie dziwne rzeczy zobaczone w ciągu tych lat, i moja matka powiedziała nam, że widziała cienie ukrywające się w kątach."

Nie każda zakapturzona postać to jakiś demon śmierci czy katastrofy. Nie są to jednak anioły stróże ani duchy opiekuńcze, ani przewodnicy duchowi - jak wielu błędnie mniema. Zakapturzone postacie nie zawsze mają złe zamiary, a przez wszystkie lata ich doświadczania zapewne nie raz osiągnęły by swój zły cel - jeśli ktoś widywał je przez wiele lat. Kto je widzi od dzieciństwa wie już i zauważa w jakim stopniu są do niego nastawione, czy poprzedzają złe wieści, czy towarzyszą nieszczęściom czy też tylko straszą. Im ciemniejsze, bardziej ciemno-szare i mroczne, tym zwykle bardziej paskudne. Jasniejsze, jasno-szare i z zaznaczeniem kolorów odzienia, to zwykle duchy cieniste lepszej jakości. Wysokie, majestatyczne, ze złotymi oczami lub złotym blaskiem na twarzy to zwykle duchy z rodzaju loży aniołów śmierci zwane potocznie kostusiami, które zabierają umarłych na sąd pośmierny. Bardzo ciemne i mroczne, bez twarzy ale ze złotymi blaskami z okolic oczu czasem mogą być dementorami odprowadzającymi bardzo złe dusze wprost do najmroczniejszych piekieł - tylko ich płaszcz jest ciemny - taką mają prace. Świat, z którym do czynienia mamy po naszej śmierci, niezależnie od tego, jak byśmy go nazwali, to kwestia, która od wieków spędza sen z powiek nie tylko specjalistom, badaczom i duchownym, lecz także zwykłym ludziom. Dlaczego rodzajów duchów jest aż tyle? Dlaczego niektóre są przyjaźnie nastawione, a niektóre wzbudzają w nas przerażenie? Skąd się biorą demony? Czym są ludzie cieniści? Odróżnienie demonów od aniołów śmierci bywa bardzo trudne, ale po pewnym czasie praktyki u dobrych nauczycieli duchowych staje się to zwykle możliwe. „Śmierć jest to osoba, która przychodzi niepostrzeżenie i (zwykle) bez zapowiedzi. Jest postacią bez twarzy, zamiast niej ma pustkę Cała jest ubrana na czarno. Na głowie ma kaptur.” - pisze Michael J.Fox w Przerażacze (1996)

O zjawiskach ciemnych postaci ludzi cieni widzianych kątem oka lub na pograniczu jawy i snu, w czasie eksterioryzacji czy OBE, można napisać i powiedzieć bardzo wiele. O ich jakości, rozpoznawaniu rodzajów ciemnych istot, symbolice i interpretacji zjawisk wizyjnych oraz sennych z cienistymi postaciami więcej informacji znajdziesz na zajęciach warsztatowych prowadzonych przez doświadczonych liderów duchowych i terapeutów Bractwa Himawanti. 

 

 

Zobacz także