Himavanti

Duchowość, rozwój duchowy, prawo karmy, reinkarnacja i religia

Człowiek świadomy swojego życia na tym ziemskim padole powinien znać odpowiedzi na kilka pytań. Dlaczego znaleźliśmy się na Ziemi? Dokąd udamy się po śmierci? Co się z nami stanie, kiedy tam dotrzemy? Kto będzie tam na nas czekał? Kto będzie nas witał i w jakim otoczeniu? Czego możemy oczekiwać po drugiej stronie? Kiedy w końcu zakończymy naszą kolejną reinkarnację na tym ziemskim padole, to po drugiej stronie życia najczęściej będziemy konfrontowani z dwoma pytaniami, które z reguły usłyszą nowo przybyli na tamten świat: Komu służyliśmy? Kogo kochaliśmy, kogo czciliśmy? Przewodników duchowych czy raczej aniołów śmierci w Polsce zwanych Kostusiami, po tamtej stronie nie interesuje zbytnio, czy byliśmy na ziemi bogaci, czy być może biedni, ani nie interesują ich tytuły, które udało nam się w ciągu życia zdobyć, a co najwyżej jak używaliśmy dóbr doczesnych. Głównie interesuje ich tylko to: Komu służyliśmy, oraz Kogo kochaliśmy, kogo czciliśmy, kogo adorowaliśmy? A teraz wyobraźmy sobie, że przyszła na Ciebie kolej, kończysz reinkarnację i lądujesz na tamtym świecie. Jaka w Twoim przypadku będzie brzmiała odpowiedź na te pytania? Jak ktoś całe życie służył tyłkom prostytutek czy alfonsów to czym będzie w kolejnym wcieleniu? 

Każdy z nas ludzi musi szukać i znaleźć odpowiedź na pytania: skąd pochodzę, kim jestem i po co tutaj jestem i dokąd zmierzam. To jest nasze główne zadanie w naszym życiu na tym ziemskim padole. Jeśli tej odpowiedzi na pytania: skąd pochodzę, kim jestem oraz dokąd zmierzam, nie będziemy szukać, to umrzemy ze świadomością zwykłego zwierzęcia, dla przykładu zwykłej krowy, kozy lub psa, fachowo w naukach duchowych zwanym człekozwierzem. No niestety, ale zwierzętom brakuje intelektu i rozumu, aby takie pytanie zadać, więc żyją i umierają nieświadomie, podobnie i człekozwierz któremu w rozwoju bliżej do zwierząt niż do ludzi. Ale człowiek, który dysponuje mocą rozróżniania, nie powinien umierać jak zwierzę i co gorsza, żyć jak zwierzę czy wręcz ja bestia. To jest wielki wstyd i wielka hańba dla każdego z nas, jeżeli się umiera jak zwierzę czy człekozwierz (co tylko zajmuje się jedzeniem, piciem, spaniem i kopulowaniem), co w obecnych czasach jest prawie nagminne, a od początku XXI wieku nawet się bardziej nasiliło. Ale gwoli sprawiedliwości trzeba koniecznie dodać, że zwierzęta radzą sobie w swoim życiu znacznie lepiej niż niby mądrzejszy człowiek i tak naprawdę, to nie potrzebują człowieka do swojego szczęścia. 

Niewiedza o prawie karmy, o karmanie i reinkarnacji na tym ziemskim padole jest brzemienna w skutkach, ponieważ poważnie opóźnia a często uniemożliwia naturalną duchową ewolucję człowieka. To nikt inny, tylko właśnie ta niewiedza co do skutków czynów i karmana powodowała wojny, inkwizycje, rzezie Indian, Ormian, zbrodnie inkwizycji i faszyzmu, mordy na wielu innych populacjach w tym na Cyganach, Żydach, Słowianach. Trzeba przyznać z ciężkim sercem, że ten ponury i okropny marsz ignorancji jeszcze się nie zakończył, a z początkiem XXI wieku zdaje się znów nasilać. Prawo karmy, prawo karmana czyli prawo przyczyny i skutku jest prawem jasnym i zrozumiałym dla każdego, kto tylko zapragnie się z nim poważnie zapoznać. Najłatwiej przychodzi zrozumienie, jeśli użyjemy słownictwa rolniczego, czyli, co posiejesz to i zbierzesz, tyle, że tutaj zwrot mierzony jest wagą wytworzonego cierpienia, wagą wytworzonej krzywdy. Ludzie sieją ziarna karmana na trzech poziomach, na poziomie myśli i emocji, na poziomie słów czyli mowy i na poziomie czynów czyli działań. W obecnych czasach dla przykładu energia zazdrości jest wszechobecna na wszystkich trzech poziomach. Niektórzy ludzie sieją wokół siebie tak dużo tej zazdrości, że już nawet po nocach nie mogą spokojnie spać. W tym ludzkim materialistycznym świecie jest niestety takich ludzi mnóstwo. Każdy człowiek, który przejawia chociaż odrobinę roztropności doskonale rozumie, że sadząc ziemniaki otrzyma ziemniaki. Siejąc żyto można oczekiwać tylko jednego, że wyrośnie z tego żyto. W sferze psychicznej nie jest to jeszcze dla wielu ludzi jasne, że siejąc zazdrość, taki człowiek będzie zbierał na trzech poziomach nowe pokłady zazdrości, które będą tylko wzmacniać już istniejące. Tak oto tworzy się negatywna karma, ciemna karma, w Jogasutrach nazywana Kryszna Karmanem. Kiedyś zasiane ziarna niewiedzy i nieroztropności zaowocują i staną się ciemną karmą człowieka, od konsekwencji której nie ma niestety ucieczki.

Ludzie chorują, więc warto zadać pytanie, skąd się biorą choroby ludzkiego rodzaju. Nic innego, tylko nasze wady, złe myśli, złe słowa i złe czyny rodzą chorobę, tak nam samym jak i innym ludziom. Złe myśli i kiepskie, a nawet podłe zwyczaje, nieodpowiednie towarzystwo i niewłaściwe pożywienie są głównymi przyczynami słabego zdrowia i chorowitości. Do tego dochodzą jeszcze takie trucizny jak papierosy, alkohol, mięso i narkotyki. Dobre zdrowie i zadowolenie idą para w parze lub ramię w ramię jak kto woli. Po prostu, ludzie szczęśliwi nie chorują. Chorują tylko ludzie nieszczęśliwi. Kiedy nasz umysł jest zadowolony i szczęśliwy, to nasze ciało jest również wolne od wszelkich chorób, czy dokładniej od zdecydowanej większości chorób, a na pewno od wszystkich endogennych czyli powstających z wnętrza człowieka. No tak to już jest na tym świecie i nic w tym temacie nie zmienimy, nawet jeśli posiadamy wielkie pieniądze i wpływy. Jeśli ktoś chce koniecznie odgrywać rolę nieszczęśliwego, biednego i niegodnego grzesznika, to niech odgrywa, ale choroby od razu ma zaprogramowane z powodu samego poczucia biedy i poczucia bycia grzeszną osobą. Do tego złe i podłe nawyki oraz dewiacje, którym niestety w obecnych czasach sobie ludzie pobłażają, są także przyczyną chorób fizycznych i umysłowych. Chciwość i pazerność uszkadza umysł, rozczarowanie sprawia, że ludzie są przygnębieni, popadają w smutek, co jest znakomitym podłożem dla wszelkich chorób. Do tego jeszcze człowiek ograniczył swoją miłość tylko do siebie i swojej rodziny, co jest także przyczyną cierpienia. Cóż można tu poradzić, kiedy już kogoś dopadła ciężka choroba, jak dla przykładu złośliwy rak? Natychmiast trzeba zmienić o 180 stopni swoje dotychczasowe życie, swoje nawyki i swoje postrzeganie świata i także swoje odżywianie. Jednym słowem trzeba koniecznie zmienić kąt postrzegania naszej rzeczywistości na bardziej pozytywny i chwycić kotwicę duchową, która wyprowadzi nas na prostą. Oczywiście stosować się także to zaleceń medycznych terapii i kuracji, nawet jak organizm ciężko płaci za stosowanie nieprzyjemnych metod leczenia z ciężkich chorób.

Wiedza jest wspaniałą prawdą, bez żadnych praw, bez kontrolowania i zniewalania innych, bez sądów i wyroków, które tylko na złych i kłamliwych się wydaje. Każdy rozwija wiedzę, do takiego stopnia, do jakiego pragnie i pozwala sobie ją rozwinąć, chociaż karman często ogranicza możliwości. Prawdą jest, że człowiek jako Dusza, Atman, Wyższa Jaźń, jest boski i w takim razie, jeżeli osądzamy człowieka, osądzamy stopień wykolejeni jego duszy, jeżeli ograniczamy człowieka, ograniczamy także Duszę. Odbierając człowiekowi boskość i jego Duszę, odbieramy wpływy boskości Bogu działającemu poprzez Duszę, ale jak ograniczamy możliwości czynienia zła i nieprawości jakiejś zepsutej duszy, to czynimy Dobro dla innych Dusz. Religia rodem z Rzymu w Polsce odebrała ludziom boskość i wmówiła im, że są tylko biednymi i niegodnymi grzesznikami z poczuciem winy na karku, co bardzo negatywnie wpłynęło na życie przeciętnego Polaka i bardziej zrobiło z niego zwykłego zwierzaka niż człowieka, uczyniło z ze Słowian człekozwierzy. W dzisiejszych ciekawych czasach wielu, bardzo wielu ludzi poszukuje prawdy, lub przynajmniej próbuje to robić i to jest fakt. Ale z drugiej strony, ze względu na własną karmę, ze względu na svakarman oraz na skutek negatywnych wpływów swojego otoczenia rzadko są w stanie iść prostą drogą do szczęścia, do Anandy. Niestety, ale ludzie nie są zbytnio zdolni do uczenia się przez słowa ludzi uduchowianych i mistrzów duchowych, lub poprzez filmy z wykładami duchowymi, więc muszą poprzez doświadczenia, często bolesne doświadczenia rozpoznać, że znajdują się na fałszywej drodze. W rzeczy samej istnieje niestety nieskończenie wiele takich fałszywych dróg błąkania się, chociaż ludziom wydaje się, że kroczą właściwą drogą. Ale właściwa jest jednak tylko jedna droga, Droga Boża. Ludzie są podstępnie zwodzeni i wprowadzani z premedytacją w błąd, w ślepe uliczki, więc rzadko widzą konsekwencje własnych czynów, albo w ogóle nie chcą nawet widzieć konsekwencji własnych czynów, co jest wyjątkowo niekorzystnym wydarzeniem dla nich samych.

W rzeczy samej duchowość jest to wiedza o Boskości (Daivam), która jest prawdziwą naturą człowieka, jego jądrem, Dźiwatmanem (Jivatman). Duchowość okrywa podstawową zasadę, która jest obecna we wszystkim i podtrzymuje cały ten widoczny i niewidoczny wszechświat. Duchowość odkrywa sens życia ludzkiego, jasno określa jego przeznaczenie i pokazuje wyraźnie drogę i cel tego przeznaczenia, oraz uświadamia człowiekowi, kim on jest, po co on tu jest i dokąd on zmierza. Duchowość wzywa do usunięcia zwierzęcych cech w każdym człowieku, gdyż tylko wtedy będą mogły powstawać w nas święte uczucia. Duchowość to rozwój od człekozwierza do pełni człowieczeństwa, a potem do boskości. Te słowa szczególnie młodzi ludzie powinni sobie głęboko zakodować w pamięci, aby nie wpadli w sidła różnych mącicieli pseudo duchowych (channelingowych, spiskowych) i pseudo religijnych, którzy tylko obiecują naiwnym ludziom jakieś wirtualne zbawienie ze szponów szatana lub straszą grzechem pierworodnym, ogniem piekielnym albo innymi teoriami i mrzonkami, a po ludzku powiedziawszy są to tylko wymyślone przez umysł i ego pierdoły, które u ludzi zwiększają tylko niepokój i strach. Ludzie z reguły w końcu tęsknią za wyższą świadomością, szczęśliwością i miłością, co jest naturalnym i wrodzonym stanem naszego ziemskiego umysłu. Regułą także jest to, że ci sami ludzie tłumią w sobie wszelkie nawet najmniejsze przejawy wyższych uczuć, na rzecz bardzo przyziemnego i zawężonego myślenia, które przejawia się stwierdzeniem: jestem realistą, racjonalistą, mocno stąpającym po ziemi. Ludzie trzymają się za wszelką cenę norm, które narzuciła im fałszywa i upadła religia, społeczeństwo, władza lub ulica i odgradzają się tym wielkim murem od wyższych wartości życia, gdzie światłość, szczęśliwość i miłość króluje, czyli od naszego wyższego i prawdziwego „Ja”, od Atmana. W takiej sytuacji, wszelkie lęki i strach rozsiewane przez jakiś demoniczny kościół i jego teologie mają łatwy dostęp do każdego ludzkiego umysłu i tak się niestety dzieje. W rzeczy samej, to nikt inny, ale to tylko lęki i strach odpowiedzialne są za brak światła i miłości u przeciętnego człowieka. Woda i ogień nie mogą istnieć razem w jednym miejscu, więc co można poradzić w takiej sytuacji?

Osoby zakłamane, kłamliwe ze swej złej natury zawsze słowom prawdy przypisują agresję, nienawiść i wszelkie zło, a to te osoby kłamliwe, zwyrodniałe kłamczuszki są złem najgorszym na tej ziemi. Tak działają demony i demonice kłamstwa, złe duchy fałszu i obłudy. Zwykle są to osoby nieuleczalnie schorzałe z powodu swej fałszywości i zakłamania, często poważnie zaburzone psychicznie lub psychotyczne z powodu zakłamania, fałszu i obłudy. Dlatego nienawidzą prawdy, a słowom prawdy głoszonym przez mędrców i osoby uduchowione przypisują agresję i nienawiść. W naszym codziennym życiu powinniśmy starać się być silnymi jednostkami, które szczególnie nie powinny ulegać nieprawdzie, które szczególnie nie powinny ulegać nieszczerości i wszelkiej słabości. Tchórzostwo i nieróbstwo intelektualne w człowieku rodzi się z akceptacji pośledniego i fałszywego obrazu siebie samych, wynikającego z przekonania, że jesteśmy tylko biednymi i niegodnymi grzesznikami, z grzechem pierworodnym i piekłem na karku. Ta niezwykle błędna i szkodliwa identyfikacja, którą narzucił na ludzi nasz konstantyński kościół chrześcijański i katolicki, jest największą pomyłką, jaka się mogła ludziom, w tym Polakom przytrafić. Tak długo, jak będziemy sobie sami wmawiać, że takiego mnie Boże stworzyłeś, takiego mnie masz, że jestem tylko biednym i niegodnym grzesznikiem, to niestety będziemy mieli zawsze powody do lęku, strachu i depresji. Bóg, Elohim, od początku wszystko Dobrym stworzył, a jak się ktoś zepsuł, musi się naprawić, musi przejść proces naprawczy i zaprzestać grzeszenia czy błądzenia raz na zawsze.

Wszelkie twierdzenia, że to niby na nasz los lub na nasze przeznaczenie nie mamy żadnego wpływu mija się ogromnie z prawdą. Ludzie w swojej naiwności i w swojej duchowej ciemnocie nic nie wiedzą o prawie przyczyny i skutku, czyli karmie, karmanie, więc pocieszają się naiwnymi i śmiesznymi mrzonkami, zamiast odważnie spojrzeć prawdzie w oczy. Takim szkodliwym myśleniem ludzie tworzą wokół siebie mgłę myślową, szkodliwe myślokształty, które przyciągają do siebie podobne twory niewidzialnego dla oka królestwa i tak powstaje inteligentny stwór myślowy, który wykuwa ludzki los i ludzkie przeznaczenie na tym ziemskim padole, czyli utwierdza ludzi w ich ciemnocie duchowej. Tak oto własne myśli ludzi stają się fundamentem ich powodzenia lub ich porażki na tym ziemskim fizycznym planie. Człowiek tworzy wokół siebie swój własny świat, jakby taką szklaną kulę wokół siebie składającą się z żywych tworów jego umysłu, czyli jego marzenia, plany, ciągotki, pragnienia, zachcianki, namiętności, zboczenia, złodziejstwa i przekręty i wszystko inne, które stają się fundamentem obecnej inkarnacji, według tego wzoru żyje, więc tworzy Karmę, czyli podwalinę pod następne inkarnacje w świecie ludzkim lub często jeszcze niższym, asurycznym czy zwierzęcym. Kiedyś zasiane ziarna niewiedzy i nieroztropności zaowocują i staną się karmą, karmanem człowieka, od konsekwencji której nie ma niestety ucieczki.

Aby powstał człowiek, to najpierw musi zostać stworzony sobowtór eteryczny, według którego dorasta nowy człowiek w ciele matki. Sobowtór eteryczny jest jakby takim wzorem, lub planem nowego ciała, bez którego nie mógłby powstać żaden człowiek. Ten sobowtór eteryczny tworzą mistrzowie od karmy, Lipika Dewy, wyjątkowo mądre istoty, więc jeśli rodzi się kaleka, to tylko dlatego, że jego sobowtór eteryczny został uformowany przez mistrzów karmy jako kaleka z jego zalążków z dawnych wcieleń. Obojętnie z jakiego powodu oni tak zadecydowali, ale faktem jest, że bez zdeformowanego sobowtóra eterycznego, nie urodzi się zdeformowane dziecko. Rodzice są wybrani odpowiedni, tak aby ich materiał nadawał się do stworzenia istoty odpowiedniej jakości, tak fizycznie, jak psychicznie i duchowo.

Prawo przyczyny i skutku, czyli karman nie troszczy się o czas, ale zwraca skutki czynów w pewnych planetarnych cyklach czasu. Czasami konsekwencje naszych działań mogą pojawić się natychmiast, czasami po latach, a z reguły wiele przychodzi dopiero w następnym życiu, ponieważ zwykle człowiek rodzi z bagażem konsekwencji z poprzedniego życia, z wyjątkiem Awatarów i Bodhisatwów (Paighambarów, Proroków Bożych). Można oczywiście siedzieć po ciemnej demonicznej stronie życia, którą stworzył jakiś kościół chrześcijański czy katolicki, wraz ze swoimi atrybutami, czyli strachem, lękami, grzechem pierworodnym, poczuciem winy, grzechami, piekłem, diabłami, wiecznym potępieniem i wszystkim innym podłym i demonicznym. Ludzie siedzący po ciemnej stronie życia są szczególnie narażeni na działanie karmy, czyli prawa przyczyny i skutku, ponieważ myślą za sprawą swojego kościoła, że cokolwiek złego uczynią, to i tak dostaną rozgrzeszenie od swojego kościoła i pójdą do nieba, co jest oczywiście diabelskim kłamstwem, ale nierobom intelektualnym, których jest wyjątkowo dużo w zachodniej cywilizacji jak i w Polsce, takie kościelne kłamstwo wydaje się prawdą, więc dopuszczają się podłych czynów, po czym idą do swojego kościoła wyspowiadać się i myślą sobie, że to załatwia sprawę. No niestety, ale Karman obejmuje nasze czyny i konsekwencje naszych czynów, a wyspowiadanie w niczym człowiekowi nie pomaga, jeśli nie zaprzestał czynienie grzechów. W rzeczy samej, Prawo Karmana jest jakby takim odwiecznym sędzią lub strażnikiem, który czuwa nad tym, aby konsekwencje naszych złych, jak i dobrych czynów w końcu się wyczerpały na nas samych, rozproszyły i zanikły. Kiedy człowiek zdecyduje się na życie po jasnej stronie życia, wtedy zrozumie, że co się posieje, to będzie się zbierać.

Karman działa w cyklach czasu, zwroty grupują się w gronach tematycznych wedle wagi zadanego cierpienia, a wtajemniczeni muszą nauczyć się wiele o tych cyklach, a potem je odliczać. Jak zostaniesz aniołkiem od losu i przeznaczenia, nawet będziesz innym odmierzać wszystko co się im należy. Wszelkie lęki i strach w naszym życiu zaszczepiła nam niestety fałszywa religia, oraz kościoły oparte na tej fałszywej religii, które przekonały społeczeństwa ludzkie, że Boga trzeba się koniecznie bać i przed nim się kajać. To wielki błąd, ponieważ kochającej Boskości nie należy się bać, ani w żaden inny sposób obawiać, a jedynie słuchać. człowiek duchowy chciałby zapewnić ludzkości, w tym Polaków, że Kochający Stwórca to czysta Prawda, Światło, Miłość i Mądrość. W żadnym wypadku Stwórca, Brahman, Elohim, nie jest jedynie groźnym sędzią ani wyniosłym himerycznym starcem, który wpędza ludzi do piekła na wieczne potępienie bo taki ma kaprys. To jest tylko ohydne kłamstwo kościoła katolickiego i jemu podobnych organizacji terroryzujących ludzkie dusze. W rzeczy samej Bóg jest nieustającą eksplozją najczystszej Prawdy, Światła, Miłości i Mądrości. Dobrze zdawać sobie sprawę, że przeciętny Polak czy inny Europejczyk, czyli biedny i niegodny grzesznik z poczuciem winy na karku, będzie temu zaprzeczał, ale ta oczywista prawda być może już niedługo będzie zrozumiana przez przeciętnego Europejca jak i Polaka. Bóg drodzy ludzie, ale ten prawdziwy Bóg, którego ukrył przed wami jakiś fałszywy kościół, to ktoś bardzo, ale to bardzo drogi i bliski wszystkim naszym sercom Przyjaciel, którego Imię wywołuje w nas drżenie pełne światła i miłości i wywołuje uczucie wzruszenia. Tak właśnie reagujemy w obliczu kochającej osoby i tak powinniśmy reagować, kiedy nasze myśli skierują się ku Bogu, ku JHWH Elohim, ku Brahmanowi. Nikczemników reprezentujących ciemność i demony trzeba odróżnić od proroków posłanych przez Boga, przez JHWH Elohim, przez Brahmana. Ale ludziom bardzo trudno jest nauczyć się tego rozróżnienia, chociaż to podstawa dla rozwoju duchowego.

Karman w ogóle nie troszczy się o czas, prawo karmana zdąży oddać nam skutki naszych czynów, słów i myśli, jak nie w tym wcieleniu, to w następnym, albo jeszcze w następnym, jak będzie ku temu najlepsza okazja. Czasami konsekwencje naszych działań mogą pojawić się natychmiast, czasami po latach, a z reguły w następnym życiu, ponieważ człowiek rodzi z bagażem konsekwencji z poprzedniego życia. I tak było i jest od zawsze oraz tak pozostanie na tym świecie. Z reguły każdy człowiek na tym ziemskim padole ma niepisane prawo wolności wyboru, czego chce doświadczyć i w jakich okolicznościach chce się ponownie narodzić, oraz w jakim środowisku chce tego doświadczyć, po zakończonej reinkarnacji, ale zgodnie z karmicznymi obciążeniami i ich możliwościami. Dlatego w całym tym wszechświecie istnieje pewna wolność wyboru, dla każdej świadomości i dla każdego życia, które się kiedykolwiek objawiło, z wyjątkiem tych nieświadomych jeszcze istnień. Oczywiście pewna swoboda wyboru ma swoje konsekwencje, ponieważ w warunkach cielesnych narodzin dokonuje się ciągłego wyboru myślą, słowem i czynem, a następstwa tych wyborów są często niezbyt miłe. Dla przykładu rodzi się dziecko niewidome i rodzice są pełni rozpaczy, przeklinając los, przeznaczenie, Boga i cokolwiek innego. Ale później okazuje się, że ten dzieciak w poprzednim życiu był przestępcą i wydłubał oczy jednej ze swoich ofiar. Aby wyrównała się u niego karma, musiał urodzić się niewidomy i doświadczyć tego, co innym uczynił, żyć ślepym. Także ci, którzy zwalczali Prawdę głoszoną przez posłańców Boga, awatarów, mistrzów duchowych, wszyscy zaliczą przynajmniej jedno wcielenie jako ślepcy, ślepi od urodzenia lub od dzieciństwa. Oczywiste jest, że ludzie żyjący po ciemnej stronie życia, czyli bezrozumni fanatycy kościelni, nawet nie pomyślą o tym, więc Karma w ich przypadku jest wyjątkowo ostra i pewnie mocno odcierpią z tego powodu,c o sami nazywają piekłem. Warto więc wykierować się ku jasnej stronie życia, ku światłu i prawdzie, aby przynajmniej zdawać sobie z tego sprawę.

Dla prawa przyczyny i skutku, czyli karmy, dla karmana, niezwykle ważne jest zrozumienie i dostrzeżenie rzeczywistości w której obecnie żyjemy w swoim kraju takim jak Polska. Kościół katolicki, wraz ze swoimi atrybutami, czyli strachem, lękami, grzechem pierworodnym, poczuciem winy, grzechami, piekłem, diabłami, wiecznym potępieniem i wszystkim innym reprezentuje ciemną stronę życia, albo czarną stronę życia. Duchowość, wraz ze swoimi atrybutami, czyli prawdą, miłością, pokojem, niekrzywdzeniem i prawością reprezentuje jasną stronę życia, albo białą stronę życia. Osoby dorosłe mają z reguły wolny wybór, po której stronie życia egzystować, ale w Polsce większość wybiera czarną stronę życia, chociaż na wyciągnięcie ręki jest całkiem przyjazny światopogląd duchowy, w którym można spokojnie i szczęśliwie żyć. Warto w tym miejscu zwrócić uwagę, że wybierając światopogląd po czarnej stronie życia, każda Polka i każdy Polak będą wykuwać negatywną karmę, obojętnie, czy sobie z tego zdają sprawę czy nie. Wybierając światopogląd jasnej strony życia jest bardzo korzystne dla każdej Polki i Polaka, ponieważ w takim światopoglądzie z reguły nie tworzymy wiele negatywnej karmy, a wręcz przeciwnie, tworzymy bardzo wiele pozytywnej i dobrej karmy, śukla karman, jasny karman. Ludzie robią sobie długi karmiczne z różnych powodów, które trzeba kiedyś jakoś wyrównać. Każdy rozumny człowiek, każdy szlachetny człowiek musi odczuwać grozę na myśl o tej sekcie chrześcijańskiej – stwierdził powszechnie ceniony pisarz i mędrzec Voltaire, dodając – że chrześcijaństwo jest najbardziej absurdalną, bezmyślną i krwawą religią, jaka kiedykolwiek nawiedziła świat, jednak to co się dzieje w danej religii jest także sprawą karmana ludzi, którzy ją tworzą, karmana sięgającego zawsze dziesięć pokoleń wstecz.

Ahimsa, niekrzywdzenie, jest wewnętrznym powiewem życia. Ahimsa jest najgłębszym wyrazem światła i miłości, która jest esencją, istotą wszelkiego życia. Żyj bez przemocy, a zauważysz, że zbliżasz się do Boga. Viveka, zdolność rozróżniania, oceny i osądu, jest równie ważna, jak brak przemocy. Czasami musisz okazać siłę, aby móc powstrzymać się od przemocy. Na Zachodzie istnieje dzisiaj wiele szkół karate i podobnych sztuk, uczących tej dyscypliny sportowej. Niemal wszystkie zatracają całkowicie cel i ducha karate jako sztuki walki i duchowej drogi życia. W dawnych czasach, gdy cnota była jeszcze drogowskazem i celem życiowym ludzi, stosowano w Japonii karate, aby pomagać innym i aby unikać walki, aby rozwijać się duchowo i chronić przed złem. Karateka musiał być tak pewny własnej mocy, aby przeciwnik na jego widok sam chciał zrezygnować z walki. Miłość jest tą siłą, która skojarzona ze zdolnością odróżniania, daje ci moc wyznaczania właściwych granic w ten sposób, abyś mógł żyć bez przemocy. Ćwicz się w miłości. Trenuj zdolność odróżniania. Proś Boga o pomoc w trudnych sytuacjach. I nie zapominaj: Bóg, Brahman, jest zawsze blisko ciebie.

Właściwie postępować w życiu lub iść przez życie z prawością jest być może w dzisiejszych materialistycznych czasach przesiąkniętych ciemnotą pseudo religijną, ciemnotą fałszywych religii, dosyć trudnym zadaniem, ale zadaniem do wykonania. Właściwe postępowanie w codziennym życiu to kroczenie odwieczną drogą moralności, którą joga streszcza w zasadach Jama (Yama). Na drodze moralności człowiek jest z reguły przesiąknięty szczęściem i radością, więc warto kroczyć przez życie drogą moralności, co jest podstawą rozwoju duchowego. W rzeczy samej właściwe postępowanie charakteryzuje się między innymi spokojem, świętością, prawdą, światłem, wyrozumiałością. Właściwe postępowanie ma osiem podstawowych atrybutów lub praw, które warto praktykować w swoim codziennym życiu, czyli: sprawiedliwość, kontrola zmysłów, honor, poczucie godności osobistej, miłość, medytacja i współczucie. Jednym słowem można powiedzieć, że właściwe postępowanie to najkrótsza droga ku uniwersalnej miłości i jedności ze wszystkim. Ale, jeśli rozumny człowiek pójdzie do jakiegoś kościoła jęczeć bezwstydnie, że zgrzeszył myślą, słowem, zaniedbaniem, czynem, dupą i wszystkim innym, i jeszcze bije się w piersi z wielką trwogą, że to jego wina, jego wina i tylko jego wina, to oczywiste jest, że taki upadły człowiek nic nie zrozumie z tego, co powyżej napisano. Zwierzę czy dokładniej człekozwierz z jego obłudą, nie jest w stanie pojąć i zrozumieć tego, co człowiek pragnie wyrazić.

Być może, zastanawiasz się, co powstało najpierw: niebo czy woda, ziemia czy ogień. Musisz sobie uzmysłowić, że w akcie stworzenia czas nie istniał. Nie istniało wcześniej czy później, najpierw czy potem. Wszystko stało się jednocześnie jako wyraz jednej, jedynej myśli, wolo Boga Stwórcy-Kreacji. Dla oświeconego, który żyje w duchu czas nie istnieje w takim sensie jak dla zwykłych ludzi, acz wszystko dzieje się w cyklach i określonym porządku. Nie ma żadnego teraz i później, żadnego tu i teraz w którym żyją krotochwilne zwierzęta i człekozwierze. Wszystko jest jednoczesne, doskonałe i wieczne dla Dusz Oświeconych. Ludzie natomiast ciągle rozmyślają o czasie, ale nigdy go nie mają w wystarczającej ilości. Gdy go mają, starają się go zabić, a gdy go zabiją, brakuje go im. Traktuj swoje życie jako wyjątkową szansę, która może się już nie powtórzyć, czyń tylko to co dobre i wartościowe. Wykorzystuj każdą chwilę. Bądź, gdy tylko jest okazja, dla innych i służ im. Wtedy cały czas będzie dla Ciebie i coraz intensywniej będziesz czuć powiew Bożej wieczności.

Jedni nazywają Boga Absolutem, Brahmanem, inni nazywają go Najwyższym Bytem, Elohimem, Allachem, inni po prostu nazywają go Bogiem czy Źródłem. Cóż można o nim powiedzieć? Na pewno jest on nieokreślony, nieskończony, poza wyobrażeniem człowieka. Cała ludzka wiedza o Bogu dotyczy tak naprawdę tego, czym Bóg nie jest, ponieważ ludzki umysł tworzyć może jedynie pozorną rzeczywistość, ulotną rzeczywistość, ale nigdy nie stworzy trwałego doświadczenia. Jeśli ktoś ambitny pragnie doznania swej rzeczywistej istoty, doznania swojego rzeczywistego Ja, prawdziwej Jaźni, Atmana, to może to osiągnąć jedynie drogą samopoznania, która w rzeczy samej jest naturalną, bezpośrednią i rzeczywistą wiedzą o tym, czym jest Ego, Dusza i w końcu Najwyższy Byt zwany Bogiem, istota każdego i wszystkiego. Oczywiste jest, że ta osobista wiedza jest wiedzą nieprzekazywalną, ale każdy może tą wiedzę posiąść, jedynie chęci i siły trzeba. Samopoznanie jest w swej istocie pierwszym etapem rozwoju duchowego, aż człowiek sięgnie do Boskiej Cząstki wcielonej w tym ciele, którą zwiemy Duszą Wcieloną, Dźiwatmanem (Jivatman), chociaż to tylko niewielka cząstka całego Atmana, a jeszcze mniejsza cząstka Paramatmana czy Brahmana, Boga, Elohim.

W duchowości indyjskiej jest mowa o tym, że jeśli ludzie stają się czcicielami jakiejś osoby, tak jak chrześcijanie Jezusa Chrystusa czy krysznaici Gopala Kryszny, to im bardziej są fanatyczni i przejawiają ciasnotę umysłową, tym bardziej jest to spowodowane niskim stopniem rozwoju duchowego ich idola. Im wyżej uduchowiony obiekt kultu, tym bardziej uniwersalistyczna nauka i podejście, w tym większa wolność religijna i światopoglądowa. Oznacza to, że kult osoby trzeba dobrze dobrać, bo jak potem jest on duchem niskiej jakości w astralu, to cały kult może osiągnąć zwyrodnienie. Może też się tak dziać za sprawą złych duchów, które zniekształcają imię czczonej osoby oraz zniekształcają jej wizerunek, a to są takie ślady przez które się z owym idolem duchowo łączą jego wyznawcy. Jeśli ślady wibracyjne i obrazowe zostają zniekształcone, wtedy kult chętnie przejmują złe duchy oraz demony, wśród kabalistów zwane dybukami. Tak się religia i kult wykolejają, nawet jak idol do czczenia osobowego, personalistycznego był bardzo wzniosły. Każdy dybuk z astralu gotów jest ciemnocie robić za bóstwo, a także dokonywać bałamutnych przekazów channelingowych.

Ludzie żyjący w ideologicznym matriksie zabobonów i urojeń fałszywych religii wyrosłych od czasów Jezusa Chrystusa i Konstantyna mają zakodowany w mózgach wyjątkowo szkodliwy wirus, który podpowiada im, że wszystkie religie na tym ziemskim padole są dziełami ludzi, a tylko oczywiście kościół katolicki, apostolski i rzymski jest dziełem Boga, co akurat jest nieprawdą. Dobrze, że informatyka i medycyna informacyjna robią postępy, to może za jakiś czas wymyślą specjaliści coś, co ten wirus zniszczy bezpowrotnie. Za pomocą od 1700 lat zdurniałej i demonicznej pseudo religii powstałej dla rządzenia ciemnymi masami Imperium Rzymskiego wmówiono ludziom że są tylko marnymi śmieciami, czyli biednym i niegodnym grzesznikiem z grzechem pierworodnym na karku i poczuciem winy na sumieniu. Demonicznie ciemna katolicka strona życia wymyśliła mnóstwo kłamliwych mitów, legend, rytuałów, modlitw i obrządków aby codziennie utwierdzać naiwnego człowieka, że jest tylko marnym śmieciem zdanym na łaskę lub niełaskę ich mściwego i podłego Boga zwanego Ojcem lub Panem. Jeśli Ty w to uwierzyłeś czy uwierzyłaś, na swoje nieszczęście, to spowodowało to, że Twoja świadomość człowiecza stoczyła się na poziom zwierząt i demonów, na poziom inkwizycyjnych ludobójczych upiorów uważających się za jedyną słuszną wiarę. Wstyd, ogromny wstyd i hańba tak się odczłowieczyć. Gorzej już być nie może z człowiekiem. Ale warto przy tym wspomnieć, że upaść nie jest hańbą, hańbą jest jedynie nie wstać i nie otrząsnąć się z ciemnoty dogmatu rzymskiego zajmującego się tuszowaniem i ukrywaniem wszelkiej niegodziwości, w tym pedofilii ich kleru!

Wiara jest domniemaniem, wiedza jest absolutem. Nigdy w nie powinniśmy wierzyć w błędne i kłamliwe dogmaty, bo fałsz, w który wierzymy jest tylko bańką mydlaną, czyli czymś nierealnym, czymś sztucznym, taką iluzją, którą ktoś zły narzucił, jak dla przykładu kościół katolicki narzucił Polakom wizję Boga, który skazuje biednych i niegodnych Polaków na wieczne potępienie w piekle, dosłownie za nic. Wierząc w takie oczywiste bzdury i we wszystko inne wymyślone przez kościół, włącznie z inkwizycją, faszyzmem, nazizmem i frankizmem, stają się narody, w tym Polacy podatni na obce, demoniczne wpływy, można nimi manipulować, można ich przekląć, skazać na potępienie, mogą także stracić wasze życie, wszystko z powodu ślepej błędnej i bezmyślnej wiary w imperialne kłamstwa Cesarstwa Rzymskiego. Cokolwiek chcemy wiedzieć możemy to osiągnąć poprzez pytanie do głębin wnętrza, a następnie słuchając uczuć i uświadomień z wewnątrz, mądrości naszych przeczuć przez Słowian kultywowanych w dębowych zagajnikach jako Dumanie, Zadumę. Przeżywajmy życie z rozumną oceną, ze zrozumieniem życia z punktu widzenia w głębi Duszy, a nie z narzuconego punktu widzenia upadłego kościoła i zepsutej religii, którym tylko zależy, aby wszyscy w Europie, Ameryce, w tym w Polsce byli biednymi i niegodnymi grzesznikami z poczuciem winy na karku i częstym lataniem do spowiedzi, która w swej istocie nic człowiekowi nie ma do zaoferowania.

O tak zwanej śmierci zawsze można porozmawiać, chociaż to tylko opuszczenia ciała materialnego przez Duszę w jej wyższym, bardziej eterycznym ciele lingamicznym czy pranicznym. Kiedy niby umieramy tutaj na Ziemi, tworzymy sobie własne niebo lub piekło, które jest stanem naszej świadomości uwarunkowanym sposobem życia na ziemi. Domy i ogrody w eterycznym, astralnym i mentalnym świecie dusz w ich ciałach subtelniejszych są bardzo podobne do ziemskich. Nosimy ubrania i ozdoby. Istnieją miasta z uczelniami, galeriami i salami koncertowymi. Rosną cudowne kwiaty, nie ma jednak pieniędzy. Można jeść, co się chce, lecz odżywianie nie jest koniecznością dla subtelniejszych niż ta materialna powłok cielesnych, płaszczów Duszy, Atmana. Można podróżować do woli, jednak bywa, że z powodu błędów i nikczemnych nagromadzeń karmicznych człowiek cierpi z powodu pewnych ograniczeń albo znajduje się w zamkniętych rejonach niczym w czasowym więzieniu. Można się uczyć, czego się chce, jednak trzeba być na tyle świadomym aby chcieć, a ludzie na poziomie człekozwierza mają bardzo słabą świadomość na tamtych planach bytu. Żyją tam masy ptaków i zwierząt, a bywa, że jakieś zwierzę jest bardziej świadome niźli człowiek, który żył na ziemi. Człowiek tak samo wygląda i tak samo odczuwa jak na ziemi, chociaż z czasem jego wygląd i kolejne miejsca życia ulegają zmianie. Jedyną więzią jednoczącą ludzi są karmiczne nagromadzenia, które także na tych subtelnych planach się rozładowują. Po jakimś czasie człowiek czyni postępy i przenosi się do wyższych sfer, chociaż są i tacy, co zamiast czynić postępy i w tamtym świecie degradują się, powiększają swoje zepsucie. Drabina Jakubowa znana z tradycji mistycznych i kabalistycznych pracuje w obie strony, niektóre dusze upadają, niektóre stoją w miejscu, a te lepsze zawsze idą w górę w swym rozwoju duchowym, w poszerzaniu świadomości. Obecne czasy można opisać krótko : Piekło-Strach-Bóg. To jest wyjątkowo niekorzystne wydarzenie dla ludzi, którzy powinni robić wszystko aby opis naszego świata wyglądał następująco: Duchowość-Miłość-Bóg. Mamy nadzieję, że pokolenia dożyje jeszcze w tej reinkarnacji czasów, kiedy zwrot Duchowość-Miłość-Bóg będzie królował w polskim społeczeństwie.

Strach przed śmiercią jest naturalnym stanem biednych i niegodnych grzeszników z poczuciem winy na karku, czyli każdego pospolitego Polaka, pospolitego chrześcijanina w Europie czy Ameryce. W końcu to rzymski upadły kościół wmówił naiwnym Polakom, że żyją tylko jeden jedyny raz i na tym koniec, więc całe polskie społeczeństwo zostało dosłownie wrzucone w objęcia strachu przed śmiercią i umieraniem. Dlatego w naszym europejskim i polskim społeczeństwie panuje ciągła wojna ze śmiercią, aby jak najdłużej żyć. Wojna toczy się w szpitalach, w domach starców, w hospicjach, w prywatnych domach. Jednym słowem, ludzie zwodzeni kłamstwem o tylko jednym życiu, ciągle muszą walczyć w swoim codziennym życiu, o zachowanie tego swojego życia, no bo przecież ich upadły i zakłamany kościół powiedział wyraźnie, że to jest ich jedyne życie i tak koło strachu wywołane przez kościół katolicki się zamyka, a typowy Europejczyk, typowy Polak już nigdy nie doświadczy spokoju w swoim marnym katolickim życiu. Każdy, chociaż trochę światły człowiek zdaje sobie sprawę o ewolucji życia, o reinkarnacji, o karmie, więc spokój zagości u takich ludzi, ale tylko u takich.

Świat dusz jest miliardy a nawet tryliony razy większy od tego wszechświata fizycznego. Na Wschodzie wręcz mówi się o dziesiątkach tysięcy Wszechświatów takich jak ten, a nawet pierwsza sura Koranu wspomina, że Bóg, Allach jest Stwórcą Światów. To jest bardzo ważne, aby o tym wiedzieć. O tak zwanej śmierci zawsze można porozmawiać. Kiedy niby umieramy tutaj na Ziemi, tworzymy sobie własne niebo lub piekło na tamtym świecie ze swoich karmicznych nagromadzeń, piekło lub niebo, które jest stanem naszej świadomości uwarunkowanym sposobem życia na ziemi. Domy i ogrody w świecie dusz są bardzo podobne do ziemskich. Nosimy ubrania. Istnieją miasta z uczelniami, galeriami i salami koncertowymi. Rosną cudowne kwiaty, nie ma pieniędzy. Można jeść, co się chce, lecz odżywianie nie jest koniecznością. Można podróżować do woli. Można się uczyć, czego się chce. Żyją tu masy ptaków i zwierząt. Człowiek tak samo wygląda i tak samo odczuwa jak na ziemi. Jedyną więzią jednoczącą ludzi jest miłość. Po jakimś czasie człowiek czyni postępy i przenosi się do wyższych sfer. Tak prawdę mówiąc, to cały ten świat widzialny, miliardy galaktyk, w każdej galaktyce miliardy gwiazd, to wszystko jest taką małą piłeczką w stosunku do świata po drugiej stronie. Świat po drugiej stronie jest tryliony razy większy niż wszechświat fizyczny.

Można o rozwoju duchowym mówić wiele negatywnego, co szczególnie jest widoczne w czarnym demonicznym środowisku kościoła katolickiego, właśnie ze względu na durnotę większości jego aktywistów, ale faktem jest, że ludzie, którzy coś robią w tym kierunku, ciągle pracują nad sobą i nieustannie poszukują dróg duchowego rozwoju, ciągle podnoszą swoją świadomość i bez wątpienia osiągają jedność z Bogiem, z Brahmanem czy Elohimem, niezależnie od tego, w jakim stanie żyją, kim są. Ludzie durni wolą w tym czasie robić coś całkiem zwariowanego i szkodliwego, czyli oddają się zboczeniom i draństwom, a potem idą do kościoła i jęczą, że bardzo zgrzeszyli myślą, słowem, uczynkiem, zaniedbaniem, dupą i wszystkim innym. No niestety, ale najbardziej durne kłamstwa kościelne powtórzone 100 razy stają się najwyższą mądrością ciemnoty i gówno-prawdą - jak dawniej mawiali górale. Warto sobie w tym miejscu zadać pytanie, jaką świadomością dysponuje człowiek, który uznał niedorzeczne i kompletnie durne kłamstwa kościelne za jedyną prawdę, a wyrzekł się doświadczenia mistycznego i Prawdy.

Ignorancja jest niestety chorobą zawodową polskiego oraz europejskiego społeczeństwa spaczonego chrześcijaństwem w ciemnej jego wersji. Ignorancja zawsze bazowała na niewiedzy i niewiedza jest fundamentem ignorancji. Znika niewiedza, usycha ignorancja. Większość społeczeństwa ogrodziła się murem ignorancji i jest zdania, że tylko oni wiedzą najlepiej jak żyć i co najlepiej robić w życiu. Ignorancja jest niestety ślepotą w dosłownym tego słowa znaczeniu. Taki człowiek nie pragnie żadnej szerszej wiedzy, ponieważ wmawia sobie, że on już wszystko wie i tak koło ślepoty zamyka się, a nawet stan polskiego czytelnictwa wszystko to potwierdza, gdyż większość Polaków nie ma nawet jednej książki w domu. No niestety, ale żeby jakoś ogarnąć i zrozumieć człowiecze życie, potrzebna jest duża dawka wiedzy duchowej, po którą człowiek ignorant nawet nie wyciągnie ręki. Nawet wtedy, kiedy mu się ją podsunie pod nos, to najwyżej zacznie szczekać na wiedzę duchową i mistrza dawcę wiedzy niczym głupi kundelek poszczuty przez swojego ciemnego i demonicznego Pana jakiego się masowo w Polsce akurat wzywa. Radzi się wykierować ku jasnej stronie życia, ku duchowości, a wtedy przyjdzie zrozumienie do głowy. Życie ludzi w obecnym światopoglądzie kościelnym, jest pozbawione kompletnie duchowości, prawdy i Boga. I to jest niezaprzeczalny fakt. No niestety, ale ta ciemnota religijna w Polsce wmówiła Polakom oraz Europie, że żyją tylko jeden jedyny raz i na tym koniec, a ludzie w to uwierzyli, co jest wyjątkowym błędem dziejowym w historii ludzkości. Ludzie myślą sobie, że urodzili się przypadkiem, że nie mieli innego wyjścia, że muszą dorastać i wierzyć we wszystko, co im jakiś kościół naklepał do głów i oczywiście tacy ludzie są święcie przekonani, że są tylko ciałem fizycznym i niczym więcej. A tak nie jest i nigdy nie było, i nie będzie.

Zwierzęta cierpią na całym świecie z rąk ludzi - to jest fakt. Również w twoim otoczeniu zwierzęta cierpią z rąk ludzi. Również przez ciebie pewnie cierpiały. Zastanów się nad twoim odżywianiem. Ludzie stwarzają sobie wiele, bardzo wiele negatywnej karmy poprzez swój niewłaściwy sposób odżywiania. Jedzenie mięsa jest dużym grzechem, jedzenie ryb dużym błędem. Niezliczone zwierzęta cierpią z powodu błędnego odżywiania znacznej części ludzkości. Wielu z ludzi wykorzystuje eksperymenty J. C. Bose’a, który wykazał, że również rośliny są reagującymi istotami żywymi, aby usprawiedliwić swój niewłaściwy sposób odżywiania. Rośliny są oczywiście istotami żywymi, ale ich cierpienie jest dużo mniejsze niż cierpienia form zwierzęcych, szczególnie ssaków, ptaków i ryb. Zwierzęta są wyposażone w system nerwowy oraz dysponują ograniczoną zdolnością do myślenia, czego są pozbawione rośliny, które funkcjonują na innych zasadach. Dlatego zwierzęta krzyczą i płaczą kiedy są zabijane, a rośliny nie krzyczą, chociaż także dają pewne sygnały na poziomie zapachowym. Nie porównuj zatem zwierząt z roślinami, ponieważ nie jest to nic innego jak błędna logika. Zmień raczej swoje odżywianie na bardziej jarskie, na bardziej wegetariańskie. Trzymaj się z daleka od mięsa wszelkich zabitych zwierząt na ile jest to możliwe, a zwykle jest całkiem dobrze możliwie. Wówczas uczynisz wiele, bardzo wiele dla poprawy świata, a także zmniejszysz swoje ciężary karmicznych zbrodni na zwierzętach. Zjadając mięso zwierząt, ludzie zjadają także strach i rozpacz tego zwierzaka tuż przez zabiciem. Niestety, subtelne energie emocji pozostają w mięsie zwierzaka, może nie wszystkie, ale w dużej części. Ludzie którzy jedzą dużo mięsa lądują niejako swoje akumulatory tym strachem, co podwaja już ich własny strach.

Prawo karmana wyraźnie mówi, co posiejesz to i zbierzesz. Odnieśmy teraz to co powiedziałem do upadłej religii panującej w Polsce i kilku jeszcze innych krajach na świecie takich jak Meksyk, Malta, Włochy czy Filipiny. Religia powinna dodawać Ci skrzydeł i dawać Ci nadzieję w zwykłych codziennych troskach na tym ziemskim padole na teraz i na przyszłość. W żadnym wypadku religia nie powinna być źródłem dołowania, poniżania, ogłupiania i ciemnoty, jak to ma miejsce w chrześcijańskich i katolickich kościołach w czasie tylko jednej tak zwanej mszy świętej. Nie wypowiadaj Polaku tych niezwykle dołujących słów, że bardzo zgrzeszyłeś myślą, słowem, uczynkiem i zaniedbaniem, nie powtarzaj więcej tej diabelskiej z pochodzenia głupoty: Moja wina, moja wina, moja bardzo wielka wina. Przestań się już na zawsze bić w piersi i jęczeć, że to twoja wina, twoja wina i tylko twoja wina, zacznij się rozwijać duchowo, rozpocznij pielgrzymkę do Boga. To są bowiem niezwykle szkodliwe antyafirmacje, które mają tylko jedno zadanie - zrobić z ciebie biednego i niegodnego grzesznika z poczuciem winy na karku, czyli takiego maluczkiego, bezrozumnego i tchórzliwego idiotę z rogami na głowie. Proszę sobie wziąć głęboko do serca, że naszymi myślami, słowami i czynami wykuwamy swoją indywidualną karmę, swój los. Jeśli wypowiadamy tak szkodliwe antyafirmacje w jakimś kościele, to oczywiste jest, że sami tworzymy negatywną karmę, czyli swoje obecne i przyszłe przeznaczenie, które staje się podstawą naszego następnego życia. Jeżeli myślami, słowami i czynami będziemy w jakiś kościołach wykuwać karmę biednego i niegodnego grzesznika, to nim będziemy i to na wiele następnych reinkarnacji. To demony i diabły z piekieł potrzebują ciemnej masy grzeszników obciążonych winami aby zaludniali piekła. Anioły i bogowie potrzebują czystych i świętych, aby byli jako aniołowie w Niebiosach!

Przy karmicznych rozważaniach warto się zaraz na początku ustosunkować do pewnej niebezpiecznej spekulacji myślowej, która staje się obecna w umysłach ludzi, którzy wchodzą na ścieżkę rozwoju duchowego. Ludzie stykają się z pojęciem karmy, karmana, czyli co zasiałeś to będziesz zbierać, więc mogą spekulować, że nie musimy pomagać ludziom cierpiącym i będącym w potrzebie czy nawet pocieszać ich, że nie warto pomagać ludziom dotkniętym nieszczęściem, ponieważ każdy doświadcza tylko tych cierpień, które powstały na skutek jego wcześniejszych uczynków, czyli nie pomagać, bo taka jest jego karma. Takie myślenie pojawi się natychmiast u każdego człowieka jako jedna z możliwości. No cóż, kiedyś zasiane ziarna niewiedzy i nieroztropności zaowocują i staną się naszą karmą, co jest faktem, ale nie zapominajmy o aspekcie współczucia, dobroczynności i miłosierdzia. Miłosierdzie samo w sobie jest ponad karmą, ponad karmanem, więc jeśli na swojej drodze spotykamy cierpiącego człowieka, obojętnie z jakich powodów i jesteśmy w stanie mu jakoś pomóc, nawet pocieszenie w niektórych przypadkach jest wielką pomocą, ale tego nie robimy, bo taka jest jego karma, to po prostu zaniedbujemy nasze podstawowe ludzkie obowiązki oraz sposobność czynienia dobrego karmana, co jest niechybną oznaką braku miłości do bliźniego, braku współczucia i miłosierdzia. Mówimy o wszelkich aspektach karmana, więc przy tej okazji wspominamy, że powyższe zachowanie, czyli nie pomagać, bo to jest jego karma, także tworzy negatywną karmę dla nas samych i dla takiego człowieka. Dlatego powtórzmy jeszcze raz, miłosierdzie jest ponad karmą, więc warto się dzielić dobroczynnością przy każdej nadarzającej się okazji.

Ludzka osobowa karma na tym ziemskim padole jest ściśle połączona z sensem i celem ludzkiego ziemskiego życia. Każdy rozumny człowiek powinien sobie zdawać sprawę, że nic nie wiedząc o celu swojego życia (Adikara), nic nie wie się o karmie, nawet jeśli się coś niecoś o karmie słyszało. Można oczywiście sobie wmawiać, że ja już wszystko wiem, że ja najlepiej wiem, jak powinno się żyć i tym podobne bzdury, które niestety wmawiają sobie miliony ludzie w Ameryce i Europie oraz miliony Polek i Polaków, tyle tylko, że to działa na szkodę każdego człowieka. Im głupsze rzeczy będzie sobie taki człowiek wmawiał i jeszcze w to wierzył, tym większe pokłady negatywnej mrocznej karmy będą z tej głupoty powstawać. Można oczywiście całe życie wymachiwać szabelką niewiedzy i ciemnoty pseudo religijnej, ale warto przy tym zdać sobie sprawę, że kiedyś zasiane ziarna niewiedzy i nieroztropności zaowocują i staną się naszą mroczną karmą, od konsekwencji której nie ma niestety ucieczki. Niektórzy ludzie czynią dużo zła w tym swoim długim żywocie na tym ziemskim padole i jeszcze do tego robią to tak sprytnie, że udaje im się uciec od odpowiedzialności karnej. Ludzie takiego pokroju są z reguły mocno przesiąknięci złem, dewiacjami i okrucieństwem, więc jeszcze są wielce zadowoli z siebie, że komuś mocno zaszkodzili, dla przykładu ukradli komuś podstępem dużo pieniędzy i jeszcze są z tego dumni, że się tak demonicznie wzbogacili. Takie działanie jest wyjątkowo szkodliwe dla ich samych, ponieważ w banku karmicznym całe ludzkie życie zapisywane jest co do sekundy dokładnie, także ludzkie myśli i słowa. Nic, dosłownie nic nie idzie na stracenie, więc później taki człowiek będzie z tym wszystkim konfrontowany, szczególnie jak był tak zwanym przedsiębiorcom, a zatrudnionym ludziom płacił głodowe stawki albo zapominał wypłacać pensje wedle umówionych stawek za wykonaną pracę. Z pewnością nie będzie to przyjemne, ale przynajmniej sprawiedliwe. Kiedyś zasiane ziarna niewiedzy i nieroztropności zaowocują i staną się karmą człowieka, od konsekwencji której nie ma niestety ucieczki.

W Polsce masowo zabija się zwierzęta, więc ten temat wzbudza wiele emocji, nie tylko wśród fanatycznych obrońców zwierząt za wszelką cenę. Dlatego od czasu do czasu trzeba wspominać o zwierzętach, co być może niektórych ludzi będzie bulwersowało. Możemy wziąć za pewnik, lub używając języka kościelnego możemy poniższe twierdzenie obłożyć dogmatem kościelnym, czyli nieomylności, że współczucie człowieka w stosunku do zwierząt jest tak nierozerwalnie związane z dobrocią charakteru tegoż człowieka, tak więc spokojnie możemy zaufać poglądowi, że jeśli ktoś jest okrutny wobec zwierząt, to nie może być dobrym człowiekiem. W rzeczy samej można spokojnie jeszcze dodać w tej sprawie, znowu używając nazewnictwa kościelnego, że ludzi można porównać do diabłów żyjących na Ziemi, a zwierzęta dręczonymi przez nich duszami, i całkiem możliwie, że Ziemia to takie piekło dla zwierząt w którym ludzie są diabłami. Obecne czasy przesiąknięte są dwoma głównymi idiotyzmami, czyli materializmem i imperialistyczną ciemnotą kościelną rodem z Cesarstwa Rzymskiego w którym wierzono dogmatycznie w płaską Ziemią wokół której krążyć miało Słońce, planety i gwiazdy. Jedno jak i drugie lasuje ludzkie mózgi tak głęboko, że logiczne myślenie całkowicie jest wykluczone. Z materializmu można się z biegiem czasu wyzwolić, czyli na starość przychodzi jednak otrzeźwienie, że pieniądze, to jednak nie wszystko w życiu. Znacznie gorzej jest z rzymską kościelną ciemnotą. Jeśli taka naiwna Polka lub naiwny Polak jęczy że całe swoje życie grzeszył myślą, słowem, uczynkiem, dupą, zaniedbaniem i wszystkim innym. Do tego jeszcze się latami sam utwierdzał do tego oczywistego kłamstwa kościelnego, jęcząc w kościele i bijąc się w piersi, że to tylko twoja wina i tylko twoja wina. Jaki jest stan takiego umysłu na starość, kiedy perspektywa śmierci zaczyna już ukazywać się przed oczyma, a i pośmiertny sąd ostateczny sprawowany przez trzy anioły śmierci zwane Kostusiami? W takim umyśle już od dawna zagnieździła się rozpacz, strach, lęki, cierpienie i beznadzieja, główne przyczyny ludzkich chorób, które na starość szczególnie będą człowiekomi tak omotanemu dokuczały. Tak oto płaci się za swoją naiwność i głupotę kościelną, która jeszcze na starość przybiera na sile. Głupich ludzi nie trzeba siać, ponieważ sami się rodzą niczym kąkol w zbożu, zatem w kolejnych pokoleniach trzeba wiedzę duchową zaszczepiać na nowo. Dobre zboże trzeba siać i uprawiać, ale chwasty rzeczywiście wyrastają same, szczególnie kąkol.

U mentalistów i osób dobrze wykształconych to głównie myśli człowieka odpowiedzialne są za karmę. No niestety, ale człowiek nie jest w stanie przestać myśleć, dlatego ciągle tworzy myśli, które powstają w jego umyśle, zwykle myśli niskiej, demonicznej jakości. Myśli te tworzą wokół człowieka taką dosyć gęstą, szara, ciemną, burą i dosyć dużą mgłę myślową, która w rzeczy samej żyje i działa na swój niepowtarzalny sposób. W tym niewidzialnym świecie mgła myślowa ludzi przyciąga do siebie i łączy się z innymi pół inteligentnymi tworami tego niewidzialnego dla oka królestwa i tak powstaje żywa istota zrodzona z umysłu pojedynczego człowieka, która ma kolosalny wpływ na los i przeznaczenie tegoż człowieka. Z chmur emocji i myśli tworzą się tak zwane elementale i egregory całych okolic i społeczności. Myśli dobre tworzą żywą dobroczynną, uczynną i dobrą istotę elementalną. Myśli złe i demoniczne tworzą złośliwą, szkodliwą i demoniczną istotę elementalną. Tak oto człowiek tworzy wokół siebie swój tak zwany własny świat, jakby taką szklaną otoczkę wokół siebie składającą się z żywych tworów jego umysłu, czyli jego emocje i uczucia, marzenia, plany, ciągotki, pragnienia, zachcianki, namiętności, fantazje, pretensje, awersje, kłamstwa, rojenia i wszystko inne. Tak oto człowiek tworzy i wykuwa swój los i swoje przeznaczenie, czyli tworzy pokłady jasnej lub mrocznej karmy, ponieważ właśnie ten świat wokół niego jest odpowiedzialny za dalszy jego los na tym ziemskim padole. Kiedyś zasiane ziarna niewiedzy i nieroztropności zaowocują i staną się karmą człowieka, od konsekwencji której nie ma niestety ucieczki. Karma w sensie pokarmu także powiązana jest ze stanem aury oraz ciała emocji i myśli jakie człowiek żywi. Źli ludzie ciągną do złej jakości pożywienia.

Za karman człowieka odpowiedzialne są czyny, mowa oraz emocje i myśli. Jeśli ktoś mało czyni, mało mówi, a dużo myśli, to tylko w takim wypadku za karman będą głównie myśli odpowiadać. Większość ludzi to jednak umysły w powijakach, co mało i słabo myślą, niewiele czują, zatem ich karman będzie głównie związany z ich czynami i mową. Byłaby ludzkość na znacznie wyższym poziomie możliwości mentalnych czy psychicznych, gdyby głównie myśli odpowiadały za jej karman. Los lub przeznaczenie człowieka nie jest ślepym przypadkiem, jak niestety sądzi większość europejskiego i polskiego społeczeństwa. Każdy Europejczyk, każda Polka lub Polak nie rodzi się przypadkowo i oczywiście zwykle nie umiera przypadkowo, chociaż istnieje nowy karman tworzony na nas przez innych bez naszego w tym udziału. Każde ludzkie życie jest już w znacznym stopniu z góry zaplanowane i zaprogramowane przez prawo przyczyny i skutku, czyli indywidualną karmę człowieka. Ludzie z reguły żyją po 70-80 lat na tym ziemskim padole, więc w ciągu tak długiego życia mogli wiele zdziałać myślami, słowami i czynami, czyli wiele dobrego, albo wiele złego. Być może wielu z ludzi uczyniło wiele innych przyczyn, ani złego ani dobrego, czyli wiele mieszanego działania zwanego karmanem ciemno-jasnym. Nagromadzone ludzkie działanie w banku karmicznym jest podstawą i mocnym fundamentem pod następne ludzkie życie na tej naszej pięknej planecie zwanej Ziemią, Gają czy Terrą. Kiedyś zasiane ziarna niewiedzy i nieroztropności zaowocują i staną się ludzką karmą, od konsekwencji której nie ma niestety ucieczki, a jest tylko doświadczanie skutków własnych czynów, słów i myśli.

W dzisiejszych ciekawych czasach wielu, bardzo wielu ludzi poszukuje Prawdy, lub przynajmniej próbuje to robić i to jest fakt, jednak zbyt często pogrążają się w taka zwanych teoriach spiskowych, które najczęściej utkane są z konfabulacji i domysłów, nie mają w sobie ziaren prawdy. Jednakże, z drugiej strony, ze względu na własną karmę oraz na skutek negatywnych wpływów swojego otoczenia rzadko ludzie są w stanie iść prostą drogą do prawdy, światła i szczęścia. Niestety, ale ludzie nie są zwykle zdolni do uczenia się przez słowa ludzi uduchowianych, lub poprzez filmy z wykładami duchowymi, więc muszą poprzez doświadczenia, często bolesne doświadczenia rozpoznać, że znajdują się na fałszywej drodze, że tkwią w błędzie. W rzeczy samej istnieje niestety nieskończenie wiele takich fałszywych dróg, chociaż ludziom wydaje się, że kroczą właściwą drogą czy własną drogą. Jednakże, właściwa jest jednak tylko jedna droga, Droga Boża, Droga Niebiańska, Droga Duchowa, na Wschodzie nazywana Dewajaną (Devayanah). Ludzie są przez ciemne siły podstępnie zwodzeni i wprowadzani z premedytacją w błąd, więc rzadko widzą konsekwencje własnych czynów, albo w ogóle nie chcą nawet widzieć konsekwencji własnych czynów, co jest wyjątkowo niekorzystnym wydarzeniem dla nich samych i ich własnych pseudo ścieżek.

Właściwie postępować w życiu lub iść przez życie z prawością jest być może w dzisiejszych materialistycznych czasach przesiąkniętych ciemnotą pseudo religijną dosyć trudnym zadaniem, ale zadaniem do wykonania. Właściwe postępowanie w codziennym życiu to kroczenie drogą moralności i uduchowienia. Na drodze moralności człowiek jest z reguły przesiąknięty szczęściem i radością, więc warto kroczyć przez życie drogą moralności. W rzeczy samej właściwe postępowanie charakteryzuje się między innymi spokojem, świętością, prawdą, wyrozumiałością. Właściwe postępowanie ma osiem podstawowych atrybutów lub praw, które warto praktykować w swoim codziennym życiu, czyli: sprawiedliwość, kontrola zmysłów, honor, poczucie godności osobistej, miłość, medytacja i współczucie. Jednym słowem można powiedzieć, że właściwe postępowanie to najkrótsza droga ku uniwersalnej prawdy, światła i miłości i jedności ze wszystkim Dobrem w boskim Duchu. Jednakże, jeśli rozumny człowiek pójdzie do jakiegoś kościoła jęczeć bezwstydnie, że zgrzeszył myślą, słowem, zaniedbaniem, czynem, dupą i wszystkim innym, i jeszcze bije się w piersi z wielką trwogą, że to jego wina, jego wina i tylko jego wina, to oczywiste jest, że taki upadły człowiek zwierzęcy nic nie zrozumie z tego, co powyżej napisano. Zwierzę ani człekozwierz nie jest w stanie pojąć i zrozumieć tego, co człowiek pragnie wyrazić w naukach filozoficznych i duchowych.

Człowiek rodzi się w jakimś środowisku, rodzinie i kraju na pobyt chwilowy i po krótkiej chwili w kosmicznej skali czasu znika z tego miejsca. Każdy rozumny człowiek zdaje sobie z tego sprawę i każdy to widzi. W rzeczy samej ludzie znajdują się we śnie lub w marzeniach sennych, a wraz z nadejściem śmierci budzi się z tego ziemskiego snu utkwienia w gęstej materii. Postrzegaj więc człowieku swoją żonę lub męża, przyjaciół, znajomych, wszelkie bogactwo, domy i włości jako prezenty, które mają ci pomóc we wzroście twojej świadomości, we wzroście duchowym. W końcu to nikt inny, tylko ty sam wybrałeś swoimi czynami, słowami, emocjami i myślami sen, w którym tkwisz i możesz jedynie podnosić swoją świadomość. Kiedy ludzie zaczynają nową inkarnację, nowe wcielenie czyli wchodzą w nowy sen, to niestety szybko zapominają, po co tu przyszli i natychmiast wyznaczają sobie trzy podstawowe cele w tym nowym żywocie, czyli rodzina, wszelkie przyjaźnie i oczywiście przyjemności zmysłowe w postaci sukcesów materialnych i zdobywaniu reputacji. Tak oto człowiek zatraca się w swoim ziemskim śnie, który bierze za jedyną prawdziwą rzeczywistość i tak zwaną realność.

Przebudzeni - to popularne hasło przyciągające tłumy. Jednak Przebudzeni, a tym bardziej Oświeceni łatwo są rozpoznawalni po swojej ulubionej pozycji siedzenia w lotosie przez długie godziny. Konferencja Przebudzonych łatwa jest do rozpoznania po asanie lotosowej i prostych pozycjach tułowia medytujących. Tam wszyscy siedzą ładnie w pozycji lotosu, a przynajmniej w siddhasanie czy półlotosie. Proste spionizowane tułowie, ładnie lotosowo ułożone nogi. Stóp nie wyciąga się do nauczycieli ani do środka kręgu, ani do ognia, tylko trzyma zaplecione przy sobie. I wszyscy są trzeźwi, bo to taka reguła Przebudzonych, że są trzeźwi, a nie pijani czy zaćpani. Przebudzeni czuwają w lotosowej medytacji, co jest taką podstawową cechą środowiska duchowego. Sama zdolność siedzenia w lotosie nie czyni przebudzonym ani uduchowionym, ale Przebudzenie daje swoistą siłę siedzenia w medytacyjnej pozycji wcielonych bóstw nieba, dewów. Umiera się raz w życiu, a potem jest sąd pośmiertny, na którym są trzy anioły śmierci, w tym te dwa które po ciebie przyjdą, aby cię na Sąd Boży przed anioły śmierci zabrać. A potem odtransportują cię na miejsce zwykle dłuższego pobytu w sferach świata podziemnego, albo do Tartaru czy tam do Piekieł (Gehenny), co ludzi z Polski zwykle spotyka, a ciemne siły kryją prawdę o istnieniu niebiańskiej Ścieżki Wyzwolenia. Warto pamiętać, że najpóźniej na około sześć tygodni przed śmiercią, anioły śmierci, losu i przeznaczenia dostają rozkaz z Pałacu Boga do wykonania. Za późno na poprawę postępowania i moralności jest w momencie śmierci dla wszystkich, co na drogę duchowego rozwoju nie wstąpili.

Upadły człowiek w zachodniej kulturze, to świadomość oparta na wierzeniach o karze i grzechu oraz wiecznym potępieniu, strachu przed inkwizycją, i taki człowiek jest niestety upadłą ludzką świadomością, która nie jest już w stanie odróżnić dobra od zła. Aby umysł zwykłego człowieka odróżnił dobro od zła, albo prawdę od fałszu, musi być spełniony jeden z warunków, czyli nie może w takim umyśle występować przekonanie, że cokolwiek zrobię, to i tak czeka na mnie sąd i kara, ponieważ jestem tylko biednym i niegodnym grzesznikiem z poczuciem winy i grzechem pierworodnym na karku. Człowieka, u którego głęboko w podświadomości zakodowana jest kara, można śmiało uznać za upadłego człowieka lub upadłą duszę. Taki człowiek zatracił prawie całkowicie łączność z boską świadomością i zatracił prawie całkowicie ludzką świadomość. W miejsce po ludzkiej świadomości pojawiła się świadomość zwierzęca i demoniczna, a często także opętujące byty astralne, upiory, dybuki. Aby można było człowieka zniewolić i ogłupić doszczętnie, aby zrobić człowieka biednym i niegodnym grzesznikiem z poczuciem winy, trzeba koniecznie z jego umysłu i z całej jego świadomości wymazać wszystko, co związane jest z prawem reinkarnacji oraz prawem karmana. Człowiek świadomy prawa reinkarnacji jest po prostu odporny na wszelkie dołujące i zniewalające niedorzeczności religijne obecne w polskim i zachodnim społeczeństwie. Kiedy kościół katolicki wymazał prawo reinkarnacji z zachodniego społeczeństwa w roku 553 na soborze powszechnym w Konstantynopolu, powstały wtedy fundamenty, albo otwarły się wrota bram do zniewolenia człowieka na wiele następnych jego ziemskich żywotów i tak się dzieje do dzisiaj i jeszcze zapewne przez następne setki lat.

Kiedy powstawał imperialistyczny rzymski kościół, natychmiast jego podli kapłani stosowali wobec naiwnych ludzi wszelkiego rodzaju groźby, fabrykując dogmaty o wiecznym potępieniu w płomieniach piekielnych, które zastąpiły wymazane przez kościół sprawiedliwe prawo przyczyny i skutku oraz reinkarnacji, z którego wynika, że na piekło sami sobie pracujemy złymi czynami, złą mową, złymi emocjami i złą myślą. Gdyby prawo reinkarnacji i prawo karmy było nauczane dalej, jak istniało od prawieków w tej zachodniej cywilizacji Europy i Ameryki, to wymyślone przez imperialistyczny kościół rzymskie wariackie niedorzeczności, aby tylko ludzi zniewolić w kajdany kościelne, zniewalając ich na całe pokolenia, byłyby tylko stekiem bzdur i niczym więcej. Aby wyrwać się z okrutnych kościelnych pazurów dogmatu, czyli z kościelnego matriksu, trzeba włożyć dużo mentalnego wysiłku, na co niestety bardzo mało ludzi stać. W ten sposób rzymski kościół i jego satelickie sekty protestanckie żerowały i żerują na strachu ufnych, niedoświadczonych i nieświadomych ludzi, wynosząc uprzednio pod niebiosa niewiedzę, jako zaletę, którą należy praktykować rzekomo w imię Jezusa Chrystusa, który jak wiemy zginął młodo w tragiczny sposób. Żydzi i wielu rozsądnych ludzi słusznie powątpiewa w mesjańską rangę Jezusa Chrystusa, chociaż na pewno jest zwykłym męczennikiem sprawy którą głosił. Otóż, nawet kościelne dogmaty i nauki uczą, że ci, którzy giną tragicznie, młodo, w tym skazańcy na których wyroki śmierci wykonano, po swej nienaturalnej, wymuszonej śmierci staja się upiorami, upiorami. Skoro Jezus Chrystus był zamordowany w wyniku wyroku sądowego jako przestępca, umarł tragicznie w młodym wieku, nie dożył swoich lat życia, nie umarł śmiercią naturalną, to słusznie należy powątpiewać czy był świętym posłańcem Boga. Przecież wszyscy inni, którzy giną, umierają tragicznie, w tym skazańcy na których wykonano wyrok śmierci stają się upiorami, dybukami. Dlaczego Jezus Chrystus miałby tutaj być jakimkolwiek wyjątkiem od doktryny? Katolicka i chrześcijańska oraz żydowska nauka o upiorach, dybukach, zaprzecza boskości Jezusa Chrystusa, a co gorsza krwawa historia chrześcijaństwa i jego inkwizycji wskazuje, że jednak ów uważany za bóstwo Jezus mógł rzeczywiście stać się upiorem i jako demoniczny upiór inspirował cały kościół do jego masowych ludobójczych rzezi, z wyjątkiem jakiś nielicznych dysydenckich grup w obrębie chrześcijaństwa.

Praźródłem arogancji, podłości i okrucieństwa kapłanów rzymskiego kościoła jest ich miłowanie własnej potęgi, własnej władzy, którą się zachłystują. Od samego początku istnienia rzymskiego kościoła wmawiali oni sobie i innym, że to niby tylko oni stoją na straży wiedzy i prawd ostatecznych. Jednym słowem podli i sprytni kapłani Rzymu udawali przed łatwowiernymi ludźmi, że są tymi jedynymi, którzy mają w posiadaniu złote klucze Prawdy i Zbawienia. Trzeba przyznać, że z dobrym skutkiem do tej pory udają to samo, a trwa to już około dwa tysiące lat. Rzymski kościół katolicki dalej ciągle wmawia naiwnym ludziom, że wszystkie doktryny, filozofie, wierzenia i religie, które były przed powstaniem owego kościoła, powstały z inicjacji szatana, aby tylko złapać w sidła nieostrożnych ludzi, jednak wiele starożytnych i starszych religii jest pod względem moralności na o wiele wyższym poziomie rozwoju, jak chociażby buddyzm, dżainizm, hinduizm szintoizm, taoizm czy zaratusztrianizm. No niestety, ale to działa nawet w dzisiejszych czasach, i wszystko, co tylko może choć trochę zagrozić pozycji kościoła rzymskiego, natychmiast jest uznawane przez ten kościół za powstałe z inicjacji szatana, a ludzie ze strachu, z naiwności i z głupoty, wierzą temu ślepo, nawet nie sprawdzają, aby samemu wyrobić sobie swoje własne zdanie,, niczym zaprogramowane bezmózgie roboty. Jak to się dzieje, że organizacja kościelna powstała ze schizmy w 1054 roku, która od tej daty sama jest marną inkwizycyjną sektą, sama wmawia wszystkim innym, że są sektami, chociaż schizma z 1054 roku dobitnie świadczy o tym, że to katolicyzm jest rozłamową sektą, a protestantyzm sektą odpadłą już od sekty katolickiej. Kiedy w 1054 roku kościół katolicki stał się sektą odpadłą od konstantyńskiego chrześcijaństwa, nasiliły się jego zbójeckie, ludobójcze tendencje ukryte pod mało mówiącym hasłem inkwizycja, a do tego, jeszcze tej ludobójczej zbrodni dodano obłudnie przymiotnik święta, aby ciemnota parafialna ludobójstwo kościelne obliczone na 100 milionów ofiar, w tym 10 milionów kobiet spalonych żywcem na stosach, uznawała za coś świętego.

Człowiek ma wszystkie atrybuty w sobie, aby spokojnie pojąć akt stworzenia, pojąć sens i cel swojego życia, oraz kto to wszystko stworzył i dlaczego. Zwierzę tego nie pojmie, tak samo ludzie, których świadomość spadła na poziom zwierząt i demonów. Tacy ludzie nie są już w stanie odróżnić dobra od zła i prawdy od kłamstwa, dokładnie jak zwierzaki, więc ludzie takiego pokroju nawet nie pomyślą o sensie życia. wszyscy co zamazują granice pomiędzy dobrem a złem to wysłannicy sił ciemności z poziomów demonicznych, zwierzęcych i piekielnych. Niestety, olbrzymia większość ludzkiej populacji to jeszcze zwierzaki i demony, a do tego zwierzaki agresywne, zdolne zabić i zjadać inne zwierzaki. Dlatego wegetarianizm, jarstwo jest podstawowym zaleceniem dla rozwoju duchowego i moralnego człowieka, a nawet w Biblii jest wspomniane w Genezis jako drugie przykazanie Elohim Boga dla ludzkości, wypowiedziane przez Elohim Boga zaraz po akcie stworzenia człowieka. Logiczne myślenie nie jest mocną stroną zwierząt ani człekozwierza czy małpoluda, ale jedno trzeba przyznać zwierzętom, one nie idą dobrowolnie do kościoła jęczeć, że bardzo zgrzeszyli myślą, dupą i wszystkim innym możliwym. Ludzie są niby mądrzejsi od zwierząt, ale czynią dziwaczne rzeczy w kościołach, poniżają się tak bardzo w kościołach, że nawet zwierzęta nie stać na to. Trzeba przyznać, że w sprawach wiary, to zwykła krowa, koń, pies lub kot są bardziej światli niż ludzie, zwłaszcza niż w ciemnotę uwikłane Polki i Polacy.

Śmierć na tym ziemskim padole jest naszą nierozłączną częścią i towarzyszy nam już od naszego urodzenia. W rzeczy samej można śmiało powiedzieć, że marsz żałobny towarzyszy nam w tle już od naszego dzieciństwa. Na temat śmierci nic mądrego nie usłyszymy od kościoła katolickiego czy chrześcijaństwa, więc ludziom nic innego nie pozostaje, jak ignorować ją za wszelką cenę. Niektórzy zapijają się, inni biorą narkotyki, aby uciec z tej bezsensowności i beznadziei katolickiej mentalności. Niektórzy liderzy duchowi w Polsce radzą po ojcowsku, żeby spojrzeć prawdzie w oczy, ponieważ śmierci w żaden sposób nie możemy uniknąć. Po co opierać swój światopogląd na niedorzecznościach kościoła katolickiego, skoro można oprzeć swoją świadomość na wiedzy i mądrości, czyli na duchowości, mistyce i ezoteryce. Duchowości nikt nie musiał wymyślać, powstała z doświadczenia pokoleń praktyków. W rzeczy samej duchowość jest to wiedza o Boskości, która jest prawdziwą naturą człowieka. Duchowość okrywa podstawową zasadę, która jest obecna we wszystkim i podtrzymuje cały ten widoczny i niewidoczny wszechświat. Duchowość odkrywa sens życia ludzkiego, jasno określa jego przeznaczenie i pokazuje wyraźnie drogę i cel tego przeznaczenia, oraz uświadamia człowiekowi, kim on jest, po co on tu jest i dokąd on zmierza. Duchowość wzywa do usunięcia zwierzęcych oraz demonicznych cech z każdego człowieku, gdyż tylko wtedy będą mogły powstawać w ludziach święte uczucia i święte myśli. Te słowa szczególnie młodzi ludzie powinni to sobie głęboko zakodować w pamięci, aby nie wpadli w sidła różnych mącicieli pseudo duchowych i pseudo religijnych, którzy tylko obiecują naiwnym ludziom w swoich katechezach jakieś wirtualne zbawienie ze szponów szatana lub straszą grzechem pierworodnym, ogniem piekielnym albo innymi bzdurami i mrzonki, a po ludzku powiedziawszy są to tylko wymyślone przez umysł i ego pierdoły, które u ludzi zwiększają tylko niepokój i strach. Chrześcijaństwo nawet wiedzy nie ma o tym skąd się bierze zło, demony, diabły ani o tym jak bardzo może człowiek upaść, ani o tym jak człowiek może się w anioła Bożego przeistoczyć w procesie rzeczywistej praktyki duchowego rozwoju.

Kiedyś jeden z wielkich tego świata powiedział, że człowieka trzeba mocno wzburzyć, aby cokolwiek zmienił w swoim myśleniu. Trzeba porządnie zamieszać w jego umyśle i mędrzec zawsze stara się to robić. Świadomość zlasowanych mózgów kościelnych jest wyjątkowo niska, tak niestety działają dołujące kościelne modlitwy powtarzane codziennie po kilka razy, a nawet tylko raz w tygodniu przez wiele lat. Jeśli będziesz ciągle paplać frazy typu, Panie nie jestem godzien, abyś przyszedł do mnie, to oczywiste jest, że wyrośniesz na niegodnego grzesznika, ponieważ ładujesz swoją świadomość dołującymi afirmacjami. Podobnie jest z innymi kościelnymi modlitwami. Jeśli ciągle powtarzasz, że bardzo zgrzeszyłaś czy zgrzeszyłeś, myślą, dupą i wszystkim innym możliwym, to oczywiste jest, że zrobisz się biednym i niegodnym grzesznikiem, powtarzam grzesznikiem, ponieważ sam/a się do tego przyznajesz w kościele, wmawiasz to sobie w zbiorowej hipnotycznej sugestii od dzieciństwa. Ludzkie myśli mają bardzo silne działanie dla ludzkiej świadomości, więc powtarzanie dołujących modlitw i głupawych tekstów jest wyjątkowo szkodliwym działaniem, czyli człowiek sam pogrąża się w bagnie ciemnoty, i nawet tego nie zauważa.

Z uzależnienia narkotykowego tylko nielicznym ludziom udaje się wyjść. Religia fałszywa oparta o cechy ideowe kanibalizmu, zjadania cudzego ciała i picia cudzej krwi, to mocny narkotyk, to opium dla ludu i to jest fakt. Ludzie żyjący w rzymsko katolickim kościele w Europie czy Polsce potrzebują niestety tego narkotycznego opium, aby jakoś funkcjonować na co dzień w środowisku pogrążonym w antyduchowym mroku. Ludzie idą do kościoła i jęczą, że bardzo zgrzeszyli myślą i wszystkim innym możliwym, później jęczą jeszcze głośniej, bijąc się z trwogą w piersi, że to tylko ich wina, tylko ich wina i wyłącznie ich wina. Później jęczą z trwogą frazy typ: Panie nie jestem godzien, abyś przyszedł do mnie i błagają katolickiego Bożka Pana o łaskę i przebaczenie i tak w kółko, aby tylko aktywować w umyśle człowieka strach, zwątpienie, poczucie winy i rozpacz. Pan tymczasem to grecki lubieżny i zboczony satyr, demon, a tylko w Polsce to imię jest wzywane przez wszystkie praktycznie nurty chrześcijańskiej fałszywej religii. Zamiast Boga wzywa się demona Pana, demona dobrze znanego z greckiej mitologii. Inne kościelne obrzędy bazują na podobnym schemacie demagogii i pomyłek. To jest właśnie to ideologiczne opium, ten ogłupiający narkotyk podawany w formie dołujących anty afirmacji, które nazywa się 'modlitwą'. Jest takie stare przysłowie, które mówi, że kłamstwo powtórzone 100 razy staje się prawdą. I tak to działa w kościele chrześcijańskim od 1700 lat. Kościół inkwizycyjny zamieszany w politykę i masowe ludobójstwo, wraz ze swoimi atrybutami, czyli strachem, lękami, grzechem pierworodnym, poczuciem winy, grzechami, piekłem, diabłami, wiecznym potępieniem i wszystkim innym reprezentuje ciemną demoniczną stronę życia, albo czarną stronę życia, ciemną stronę wszechświata, odmęty demonicznych sfer astralnych. Duchowość, wraz ze swoimi atrybutami, czyli prawdą, miłością, pokojem, niekrzywdzeniem i prawością reprezentuje jasną stronę życia, albo białą stronę życia. Osoby dorosłe mają z reguły wolny wybór, po której stronie życia egzystować, ale w Polsce wszyscy wybierają czarną stronę życia, chociaż na wyciągnięcie ręki są całkiem przyjazne światopoglądy, w których można spokojnie i szczęśliwie żyć.

Kościół katolicki z uporem twierdzi, że człowiek żyje jeden jedyny raz i że wszystko zależy od naszych czynów dokonanych jedynie w tym życiu, ostrzegając jednocześnie, że jeśli będziemy wieść grzeszne życie, zostaniemy skazani na wieczne cierpienie w otchłaniach piekła bez szansy na wyzwolenie. Nie dziwi fakt, że wrażliwi, świadomi Boga ludzie uznają taki system sprawiedliwości za bardziej demoniczny niż boski, w którym rządzi Dobre Prawo Karmana i Reinkarnacji ustanowione przez Boga. Czy jest możliwe, by człowiek mógł okazać miłosierdzie i współczucie innym, a Bóg był niezdolny do takich uczuć? Owa doktryna stwarza obraz Boga jako pozbawionego serca ojca, który pozwala swym dzieciom na popełnianie błędów, a następnie wpędza ich do piekła i obserwuje ich wieczną karę i męki rozkoszując się tym, co wygląda upiornie. Takie typowo demoniczne i niedorzeczne nauki ignorują wieczną więź współczucia i miłości, która istnieje między Bogiem a Jego bezpośrednimi ekspansjami, żywymi istotami mającymi boskie iskry, Dusze, Atmana. Z samej definicji, że człowiek stworzony na obraz i podobieństwo Boga wynika, że Bóg musi mieć wszystkie cechy w najwyższym stopniu doskonałości, a człowiek te boskie cechy powinien rozwijać i pielęgnować. Jedną z tych cech jest miłosierdzie. Pogląd, że po jednym krótkim życiu istota ludzka może być skazana na wieczne cierpienie w piekle, nie jest zgodny z koncepcją wyższej istoty o bezgranicznym miłosierdziu. Nawet zwykły ojciec na tym ziemskim padole przejawia więcej miłosierdzia niż katolicki Bóg i dałby z pewnością swemu synowi więcej niż jedną szansę poprawy. Założymy się o każdą sumę, że zwykły polski ojciec na tym ziemskim padole nie wpędzi na wieczne męki nikogo ze swoich dzieci, nawet, gdyby miał ich dużo, a Bóg katolicki wpędza do piekła większość ludzkości, czyli kilka miliardów ludzi zbawiając tylko swoich marnych 400 milionów wyznawców, których liczba zresztą gwałtownie maleje. To jest dopiero okrucieństwo!

Zepsuta, fałszywa religia, taka jak rzymska i jej kler, sama się nie wyżywi, ponieważ są to darmozjady żerujące na innych jak pasożyty w przyrodzie. Jeśli przestaną ludzie chodzić do kościoła i karmić tych czarnych demonicznych darmozjadów i pasożytów, to w rzeczy samej cały ten kościół rozsypie się jak domek z kart. Każdy pasożyt żyje tylko kosztem innych, a kościół katolicki już o ponad dwóch tysięcy lat żeruje na innych i wysysa z nich energię. Myślimy, że warto po prostu powiedzieć dość tego, dość tego wykorzystywania i pasożytnictwa. Osoba duchowa ma pisać prawdę o rzeczywistości w której żyje i dlatego wszyscy ludzie uduchowieni tak robią, to ich znak szczególny, bardzo nielubiany przez inkwizycję. Prawda z reguły w oczy kole, więc rozmaite moherowe berety ze wszelkich zepsutych moralnie sekt będą zawsze pyskować na treści ludzi uduchowionych, ale brzęczenie komara nie ma wpływu na ich samopoczucie, więc będą i tak dalej pisać oraz mówić. A szczególnie dużo będą wspominać o zepsutej i fałszywej religii, ponieważ fałszywa religia to mocny narkotyk, to opium dla ludu i to jest fakt. Ludzie żyjący w rzymsko katolickim kościele w Polsce także potrzebują opium, aby jakoś funkcjonować na co dzień. Czy ludzie, na którzy dokonywali okropnych mordów na kobietach, dzieciach i mężczyznach, jak to czynili ludzie kościoła, to czy tacy ludzie mogą być pomocni w zbawieniu? Czy masowy morderca może cokolwiek zrobić pomocnego dla zbawienia innych ludzi?

Na podstawie dostępnych nam historycznych dokumentów możemy z całą stanowczością stwierdzić, że kościół katolicki stworzył najohydniejszy, najpodlejszy i najstraszniejszy w dziejach ludzkości mechanizm struktur władzy i pasującą do tego mechanizmu anty moralną, anty ludzką doktrynę, której naczelną metodą była zbrodnia, okrucieństwo, męczeństwo i jeszcze raz zbrodnia. Późniejsze demoniczne i zbrodnicze systemy polityczne, jak dla przykładu faszyzm, frankizm i hitleryzm mogły pełnymi garściami korzystać z doświadczeń i tradycji inkwizycyjnego kościoła rzymskiego, dokonując eksterminacji całych narodów, szczególnie tych, których posądzano o nieposłuszeństwo i nieprawomyślność. Dokładnie tak, jak to czynił kościół katolicki i chrześcijański zwany także watykańską i protestancką inkwizycją.

W Polsce jak i w zachodniej, zamerykanizowanej kulturze znajdziemy mnóstwo ludzi, którzy dopuszczają się i będą dopuszczać się z zimną krwią największych okropności, bez żadnych wyrzutów sumienia. Psychopaci to 8 do 15 procent społeczeństwa, zależnie od populacji, zależnie od pokolenia. Lepsze pokolenie ma mniej psychopatów, a gorsze pokolenie ma więcej psychopatów i rozbójników. Oczywiste jest, że prawo przyczyny i skutku, czyli prawo karmy będzie w takich przypadkach konfrontowało takiego człowieka z owocami jego czynów. Jako, że karma nie troszczy się o czas, chociaż działa w cyklach czasu, więc być może dopiero w następnym życiu lub życiach taki człowiek będzie konsumował owoce swoich czynów. Gdyby nie było karmy, prawa karmicznego, to wielu ludzi siedziałoby po uszy przez setki tysięcy lat w tak wielkim bagnie cierpienia, ciągle by zadawali ból przy każdej okazji, nie ponosząc za to żadnych konsekwencji. Takie rzeczy mogą jedynie istnieć w światach ludzkich demonów i w demonicznych pseudo religiach, w fałszywych religiach, ale tylko na krótko, być może tylko na jedno życie lub tylko kilka żyć, ponieważ prawo karmana będzie nawet największego zboczeńca ludzkiego czy człekozwierzęcego konfrontowało z owocami jego czynów, czyli taki osobnik będzie doświadczał takich samych okoliczności i takiego samego bólu, jaki sam zadawał innym ludziom. Kiedyś zasiane ziarna niewiedzy i nieroztropności zaowocują i staną się karmą, karmanem człowieka, od konsekwencji której nie ma niestety ucieczki.

Czy mogłaby istnieć jakaś Sprawiedliwość na tym ziemskim padole, gdyby tylko chrześcijański kościół był odpowiedzialny za odpuszczanie grzechów i darowanie win? Tylko ludzie naiwni i wyjątkowo łatwowierni mogą wierzyć w taką kościelną sprawiedliwość. Opierając się tylko na faktach historycznych, to na obszarach religii katolickiej wybuchało już ponad 10 tysięcy ludobójczych wojen pełnych zbrodni, gwałtu i terroru. Nigdzie i nigdy na tej planecie nie było tyle konfliktów i tyle ofiar śmiertelnych, oraz tyle cierpienia, ile się dokonało na obszarach zdominowanych przez kościół katolicki oraz podbijanych przez kościół katolicki. Mądrzejsi z ludzi zastanawiają się dlaczego tak się działo i dzieje. Jeżeli ktoś dokonuje przestępstwo i później idzie do spowiedzi i dostaje za to rozgrzeszenie, to oczywiste jest, że będzie to tylko zachętą do dalszych przestępstw i nawet dalszych, coraz plugawszych zbrodni. W dżinizmie, hinduizmie, taoizmie czy buddyzmie nie było przebaczenia za zbrodnie i wyszło to wyznawcom na zdrowie, gdyż pokalany przestępstwami stawał się wyrzutkiem i musiał opuścić uczciwą społeczność ludzi prawych. Prawo karmana konfrontuje każdego człowieka z owocami (phala, fala) jego działania, czyli musi doświadczyć na własnej skórze tego, co uczynił złego lub dobrego. Kiedyś zasiane ziarna niewiedzy i nieroztropności zaowocują i staną się ludzką karmą, karmanem, od konsekwencji którego nie ma niestety ucieczki, chociaż praktyki duchowe potrafią część karmana spopielić, rozpuścić.

Żyj zawsze w dharmie, w prawości, zgodnie z boskimi prawami, zgodnie z prawami natury. Tylko żyjąc w dharmie, możesz żyć w prawdzie. Jeśli nie prowadzisz prawego życia, prędzej czy później ulegniesz pokusie, by kłamać. Satya, prawda, jest jednak najlepszą ochroną. Nie istnieje żadna lepsza ochrona niż dharma i satya. Będziesz mieć w tym miejscu zastrzeżenie, że w niektórych wypadkach mówienie prawdy może być bardzo niekorzystne. Mistrz Sokrates stracił życie, gdyż powiedział prawdę, podobnie rodzeństwo Scholl. Wielu straciło wszystko, co posiadali, jak ojciec Ramakriszna Paramahansy. Ale nie o to chodzi. Nigdy nie zapominaj, że sensem twojego pobytu na Ziemi jest urzeczywistnienie Boga. Innego sensu świat nie ma. Cóż stracił Sokrates, rodzeństwo Scholl czy ojciec Ramakriszny? Bardzo, bardzo mało. Otrzymali za to Bożą łaskę, a to jest nieskończenie wiele. Na tym świecie pieniądze są konieczne, gdyż aktualnie tak ten świat jest skonstruowany. Powinieneś mieć tyle pieniędzy, ile potrzebujesz, by zaspokoić najważniejsze potrzeby życiowe. Powinieneś również mieć pieniądze na to, aby pomagać innym ludziom czy istotom. Najlepsze, co możesz z nimi zrobić, to sprawiać innym radość. Naturalnie powinieneś móc również sprawiać radość sobie i bliskim. Nie mamy wysokiego mniemania o ascetycznych mizantropach, którzy robią wrażenie, jak gdyby istnieli tylko dla innych, a mimo to idą zgorzkniali i ponurzy przez życie. Strzeż się jednak zbyt dużej ilości pieniędzy, które nie służą do czynienia dobra. Mogą one szybko sprawić, że staniesz się osobą dumną i nieczułą na cierpienia innych. Ponadto wiele pieniędzy stwarza wiele kłopotów. Żyj w prostocie. Ciesz się z rzeczy małych. Miej zawsze otwarte oczy i uszy na piękno natury. Rozwijaj swoją miłość i współczucie do innych. Będziesz mieć wówczas wystarczająco dużo radości, która nic nie kosztuje. Rozważ w końcu jeszcze jedno: pieniądze są ogromną iluzją, która obiecuje ci szczęście. Wierz starszym mistrzom ludzkości, pieniądze same w sobie w ogóle nie przynoszą szczęścia, inaczej zupełnie biedni ludzie nie mogliby być szczęśliwi. Strzeż się przed fałszywymi złudzeniami, jakie dają pieniądze. Trzymaj się duchowej nauki Mistrzów Mądrości, Oświeconych Istot i nie zapominaj, że każde pieniądze, również twoje, należą do Boga. Jeśli weźmiesz sobie te rady do serca i poprosisz Boga o pomoc, twoje korzystanie z pieniędzy będzie przebiegało szczęśliwie.

Ciało fizyczne jest wielkim dobrem, podobnie ciało praniczne w którym się eksterioryzuje na tamtą stronę bytu. Powinno się chronić je i pielęgnować. Traktuj je jak cud, który stworzył Bóg, aby człowiek mógł zdobyć doświadczenia w tym świecie. Kolejny cud polega na tym, że każdy ma ciało dokładnie odpowiadające jego karmie. Żaden człowiek nie otrzymał ciała, które by do niego nie pasowało. Jak wszystko na Ziemi, również i ciało ma swoje dwie strony: pozytywną i negatywną. Ta ostatnia polega na tym, że ciało ma właściwość wiązania cię ze światem oraz mrokiem. W połączeniu z myśleniem może ono wzbudzać niezliczone pragnienia, które przysparzają ci później wielu problemów. Dlatego właściwy stosunek do ciała polega na tym, by je wprawdzie uważać za cudowne narzędzie, ale nie wiązać się z nim i poprzez nie ze światem. Miej zawsze na uwadze to, że twoje ciało ma swój czas istnienia i kiedyś przeminie. Nie traktuj tej myśli ze strachem czy nawet zgorzknieniem, lecz przygotowuj się już dzisiaj na Światłość, która przywita cię po opuszczeniu ciała.

Zdanie się tylko na nasze cielesne zmysły postrzegania, szczególnie na uszy, oczy i dotyk jest wyjątkowo krótkowzroczne i olbrzymim błędem życiowym, który w konsekwencji ogranicza nasze postrzeganie tylko do tego, co zobaczymy i dotkniemy, czyli stajemy się niewolnikami naszych własnych myśli i przekonań, że jesteśmy tylko ciałem fizycznym i niczym więcej. Takie myśli tworzą wokół nas mgłę myślową, która jest wzmacniana przez przyciąganie podobnych sobie myśli i tworzy się inteligentny twór naszego własnego umysłu, który umacnia nas w ciemnocie duchowej i tak kształtuje nasz los i nasze własne przeznaczenie. Tak oto pojedynczy człowiek wykuwa sam swoje własne przeznaczenie, ponieważ tworzy wokół siebie swój własny świat, jakby taką szklaną kulę wokół siebie składającą się z żywych tworów jego umysłu, czyli jego marzenia, plany, ciągotki, pragnienia, zachcianki, namiętności i wszystko inne, które stają się fundamentem obecnej reinkarnacji, ponieważ ludzie działają według tego wzoru tworząc Karmę, która staje się podwaliną pod następne reinkarnacje. Kiedyś zasiane ziarna niewiedzy i nieroztropności zaowocują i staną się naszą karmą, od konsekwencji której nie ma niestety ucieczki.

Ci co twierdzą, że nic nie wiemy o sprawach duchowych i życiu duszy po śmierci, niech się zaczną chociaż podstaw uczyć, a szybko się wyleczą z owej niewiedzy, którą się szczycą. Jak się nie chcą uczyć, nie chcą praktykować rozwoju duchowego, pokazują jedynie swoje satanistyczne zwyrodnienie. I nic więcej sobą i swoimi opiniami nie prezentują. Znajomość kilka wyrwanych z kontekstu wersetów z Biblii na pewno im też nie pomoże. Człowiek rodzi się w jakimś środowisku, rodzinie i kraju na pobyt chwilowy i po krótkiej chwili znika z tego miejsca. Każdy rozumny człowiek zdaje sobie z tego sprawę i każdy to widzi. W rzeczy samej znajdujemy się we śnie, lub marzeniach sennych, a wraz z nadejściem śmierci budzimy się z tego ziemskiego snu. Postrzegaj więc człowieku swoją żonę lub męża, przyjaciół, znajomych, wszelkie bogactwo, domy i włości jako prezenty, które mają ci pomóc we wzroście twojej świadomości. W końcu to nikt inny, tylko ty sam wybrałeś sen, w którym chciałbyś podnosić swoją świadomość. Kiedy ludzie zaczynają nową reinkarnację, czyli wchodzą w nowy sen, to niestety szybko zapominają, po co tu przyszli i natychmiast wyznaczają sobie trzy podstawowe cele w tym nowym żywocie, czyli rodzina, wszelkie przyjaźnie i oczywiście przyjemności zmysłowe w postaci sukcesów materialnych i zdobywaniu reputacji. Tak oto człowiek zatraca się w swoim śnie, który bierze za jedyną prawdziwą rzeczywistość. Żaden człowiek nie jest zwykle w stanie przestać myśleć, dlatego ciągle tworzy myśli, które powstają w jego umyśle. Myśli te tworzą wokół człowieka taką dosyć gęstą i dosyć dużą mgłę myślową, która w rzeczy samej żyje i działa na swój niepowtarzalny sposób. W tym niewidzialnym świecie nasza mgła myślowa przyciąga do siebie i łączy się z innymi pół inteligentnymi tworami tego niewidzialnego dla oka królestwa i tak powstaje żywa istota zrodzona z umysłu pojedynczego człowieka, która na tej podstawie kreśli dalszy los tego człowieka. W kościelnym polskim społeczeństwie, możemy napotkać na wiele oczywistych bzdur, myślowych wzorów, jak dla przykładu: grzech pierworodny, piekło, diabły, demony, pokuta i wszystko inne bzdurne i kompletnie durne, czyli wyjątkowo szkodliwe kościelne wzory myślowe, które przyciągają do siebie podobne szkodliwe wzory, wzmacniając swoje własne. Rozumny człowiek powinien zdać sobie sprawę, że to właśnie jakość jego własnych myśli jest odpowiedzialna za jego los i jego przeznaczenie w tej reinkarnacji, jak także w następnych reinkarnacjach.

Założenie, że Bóg, Absolut, Elohim, Brahman, pozwala ludziom grzeszyć a potem ich kara za grzechy jest błędne. Bóg nigdy nie pozwala nikomu grzeszyć, a to co stworzył od początku było doskonałe i dobre. Ale ktoś ze stworzonych złośliwie zepsuł trochę duszyczek, i ten ktoś jest nazywany złym duchem, szatanem, angra mainu, etc. I to nie wina ani pomysł Boga. Człowiek ma możliwość słuchać boskich posłańców, guru, awatarów i się naprawić. A jak nie chce i woli być zepsuty, to trafia tam, gdzie miejsce na złom i śmieci. Na śmietnik dusz, w religiach zwany piekłem. Ziemia to takie złomowisko, śmietnik zepsutych dusz, z którego jeszcze możliwy jest odzysk. Piętro niżej są już tylko bardziej zepsute dusze, gdzie odzysk nie jest możliwy. Za wiele bardzo szkodliwych wcieleń ludzie trafiają do piekieł, zwykle za przynajmniej 50 złych wcieleń. Wiemy, że nie jest to temat łatwy, ale przy pewnym wysiłku da się ogarnąć. JHWH z hebrajska w sanskrycie wspominany jest jako Yahvah (Jahwah) w Rygwedzie i innych tekstach wedyjskich. Imię Boga, Absolutu, dobrze znane jest na Wschodzie, także wśród Semitów. W sanskrycie synonimem jest Brahman, a po staropolsku Jesse - Najwyższy Bóg Słowian. Ciągle ten sam Bóg, Absolut, o czym wiedzą wszyscy co się chociaż trochę znają na duchowości, mistyce, ezoteryce, etc.

To przekonanie, że każdy modli się po swojemu jest jak rak który zabija wszelką duchowość, uniemożliwiając przebudzenie i oświecenie, uniemożliwiając zbawienie. Dla łączności z Bogiem najistotniejsze jest używanie modlitw, których nauczyli ci, którzy przyszli na ziemię jako posłańcy Boga, i to w takim brzmieniu jak oni się modlili, zgodnie z ich instrukcją, zatem w ich oryginalnych językach. Nauczyć się tej podstawowej zasady, dobrze ją zapamiętać, żeby sobie nawet w przyszłym wcieleniu natychmiast przypomnieć. I nie pieprzyć, nie promować tych satanistycznych bredni o modleniu się po swojemu co wymyślił Szatan, a rozprzestrzeniają jego demony na zgubę wszystkich ludzi szukających rozwoju duchowego. Bóg nie słucha paplania demonów ani pijackiego bełkotu ani nie stosuje się do satanistycznych bredni wymyślonych przez opętańców. To prorok Boży, posłaniec, paighambar, prawdziwy awatara się modli i słowa takich istot prawidłowo wymawiane są modlitwami. A reszta to zwykle prywatny bełkot który nigdzie nie dociera, jedynie daje psychoreakcję w ego jak każde paplanie czy gdakanie. Kiedy chrześcijaństwo zaczęło tracić, gubić, oryginalne modlitwy jakich nauczali Prorocy znani z Biblii, zaczęło się staczać w mroki ciemności z powodu utraty łączności z Bogiem. Tak samo na Wschodzie nie każdy tekst jest mantrą, a tylko taki, którego nauczył posłaniec przybyły od Boga. Możesz paplać coś po swojemu wedle własnych wymysłów, przez 90 lat długiego życia, a na tablicach zapisu, losu i przeznaczenia, będziesz mieć przez anioły stróże zapisane, że się nigdy nie modliłaś czy nie modliłeś. Bo nie używało się prawdziwej modlitwy, a może nawet jej się nie znało. Tłumaczenie 'Ojcze nasz' na łacinę czy polski nie jest modlitwą. Modlitwą jest oryginał dany przez Proroków esseńskich w języku aramejskim. Uczyć się o modlitwach i mantrach i nie bredzić satanistycznych pierdół, że wszystko ma być własne, bo własne to są satanizmy.

W rzeczy samej duchowość jest to wiedza o Boskości, która jest prawdziwą naturą człowieka. Duchowość okrywa podstawową zasadę, która jest obecna we wszystkim i podtrzymuje cały ten widoczny i niewidoczny wszechświat. Duchowość odkrywa sens życia ludzkiego, jasno określa jego przeznaczenie i pokazuje wyraźnie drogę i cel tego przeznaczenia, oraz uświadamia człowiekowi, kim on jest, po co on tu jest i dokąd on zmierza. Duchowość wzywa do usunięcia zwierzęcych cech w każdym człowieku, gdyż tylko wtedy będą mogły powstawać w nas święte uczucia. Te słowa szczególnie młodzi ludzie powinni to sobie głęboko zakodować w pamięci, aby nie wpadli w sidła różnych mącicieli pseudo duchowych i pseudo religijnych, którzy tylko obiecują naiwnym ludziom jakieś wirtualne zbawienie ze szponów szatana lub straszą grzechem pierworodnym, ogniem piekielnym albo innymi bzdurami i mrzonki, a po ludzku powiedziawszy są to tylko wymyślone przez umysł i ego pierdoły, które u ludzi zwiększają tylko niepokój i strach. Obecne czasy zwane na Wschodzie Kali Jugą przesiąknięte są dwoma głównymi pomyleniami, czyli materializmem i ciemnotą fałszywej religii dogmatycznej. Jedno jak i drugie lasuje ludzkie mózgi tak głęboko, że logiczne myślenie całkowicie jest wykluczone u pseudo religijnych osób omotanych mrokiem. Z materializmu można się z biegiem czasu wyzwolić, czyli na starość przychodzi jednak otrzeźwienie, że pieniądze, to jednak nie wszystko w życiu. Znacznie gorzej jest z kościelną ciemnotą i jej błędnymi dogmatami. Jeśli taka naiwna Polka lub naiwny Polak jęczy że całe swoje życie grzeszył myślą, słowem, uczynkiem, dupą, zaniedbaniem i wszystkim innym, a do tego jeszcze się latami sam utwierdzał do tego oczywistego kłamstwa kościelnego, jęcząc w kościele i bijąc się w piersi, że to tylko twoja wina i tylko twoja wina - to jakaż to droga rozwoju. Jaki jest stan twojego umysłu na starość, kiedy perspektywa śmierci zaczyna ci ukazywać się przed oczyma i sąd ostateczny? W twoim umyśle już od dawna zagnieździła się rozpacz, strach, lęki, cierpienie i beznadzieja, główne przyczyny ludzkich chorób, które na starość szczególnie będą ci dokuczały. Tak oto płaci się za swoją naiwność i głupotę kościelną, która jeszcze na starość przybiera na sile.

Kościół który spalił żywcem na stosach drewna miliony niewinnych ludzi idzie na zagładę, na wieczne potępienie, bo taka jest Sprawiedliwość Boża i skutek zgodny z prawem karmana. Spalenie żywcem na stosie drewna jest bardzo okrutne, a już szczególnie, kiedy palona jest cała rodzina, ojciec, matka i dzieci. Czy możecie sobie wyobrazić drodzy Słowianie z nad Wisły ból matki, która patrzy, jak jej ukochane dzieci ogarniają płomienie ognia? A czy możecie sobie wyobrazić przerażenie i ból palonych dzieci, którzy widzą jak płoną żywcem ich rodzice? Dostojnicy kościelni siedzieli jak zawsze przy takich egzekucjach oczywiście w pierwszych rzędach i upajali się widokiem konających palonych kobiet, mężczyzn i dzieci świadcząc o sobie, że byli i są upiorami najgorszego rodzaju. Wspaniała rozrywka kościelna, prawda rodacy? Polacy jeśli chcą należeć do istot rozumnych i inteligentnych, powinni odróżnić zbrodniczą religijną sektę, od religii miłości, współczucia i zrozumienia. Każdy osobiście bardzo powinien być zdziwiony, ponieważ jesteśmy z tej samej słowiańskiej gliny ulepieni, że ktoś patrzy na otaczającą polską rzeczywistość oczami kościoła katolickiego, zamiast wolnymi polskimi oczami? Strachu, zniewolenia i ciemnoty kościelnej nie wyrwiesz z korzeniami piękną mową o Jezusie i biesiadowaniu przy stole. Kościół traktujesz jak świętą krowę, której broń boże dotykać lub cokolwiek o niej mówić. Ta święta katolicka krowa to jednak najbardziej podły demon, jaki można sobie wyobrazić. Ten demon żyje tylko dzięki ludziom twojego pokroju. Każdy pasożyt czerpie energię z innych ludzi na tyle, na ile sami mu pozwalają. Od tchórzliwych ludzi można czerpać energię w nieskończoność, więc demoniczny kościół ma jeszcze sporo życia przed sobą, chociaż prawo karmana zdecydowanie ukróca jego istnienie.

Najgłębszym fundamentem ludzkiego życia, albo podstawą każdego ludzkiego życia na tym ziemskim padole są dokładnie cztery filary, albo cztery nogi, czyli; prawda, prawość, miłość i pokój. Niestety, ale od tych czterech filarów zależy szczęście lub nieszczęście narodu, społeczeństwa, społeczności i grupy ludzkiej. Słowianie na ziemiach polskich wiedli przez wieki życie, oparte na tych wartościach, więc prowadzili szczęśliwe życie. Później przyszło podstępem chrześcijaństwo na słowiańskie ziemie, więc szczęśliwe i radosne życie Słowian całkowicie zawaliło się, czyli legło w gruzach, a katolicyzm zaczął od 966 roku wymazywać naszą Słowiańską historię. Obecnie Słowianie z nad Wisły żyją w strachu i cierpieniu, jęczą po kościołach rzymskiej sekty, że bardzo zgrzeszyli myślą, słowem, dupą, zaniedbaniem i uczynkiem i jeszcze pieprzą głupoty bijąc się w piersi, że to wyłącznie ich wina, ich wina i tylko ich wina. Cóż za poniżenie, cóż za wstyd. Dlatego dla Polaków pojęcie prawdy, miłości, prawości i pokoju stało się tak abstrakcyjne, że prawie całkowicie znikło z polskiego życia, co jest wyjątkowo niekorzystnym wydarzeniem.

Na tym świecie nic nie równa się z miłością - ani akty miłosierdzia, ani odprawianie świętych rytuałów, ani pokuta, ani trzymanie się prawdy i tradycji. To objawia nam dociekanie wewnętrzne. Urodziliśmy się, aby doświadczać prawdy, światła i miłości. Ludzkie życie tętni prawdą, światłem i miłością, ale nie są w stanie zrozumieć tej podstawy jaka jest współczucie, miłosierdzie i miłość. Nie ma nic większego i piękniejszego na tym świecie od prawdy, światła i miłości. Miłość i Mądrość to Bóg, Bóg to miłość i mądrość, więc żyjcie w miłości i mądrości. To aż dziwne, jak można na ten świat spoglądać oczami prawdy, światła, miłości i mądrości. Jest to spojrzenie dalekie od tego, które przekazali ludziom rodzice, społeczeństwo, kultura, nauka i fałszywa religia. Gdy nauczysz się patrzeć po nowemu, przez okulary miłości i mądrości, to zobaczysz w jakim ubóstwie umysłowym i duchowym żyją ludzie na co dzień, twierdząc na dodatek, że osiągnęli szczyty rozwoju. Jako ludzkość ze „swoimi" osiągnięciami nie weszliśmy nawet za próg boskości, a co gorsza większość twierdzi z uporem, że żadnych drzwi nie było i nie ma. To jest dopiero przykład diabolicznego upadku. Ale przecież przez tysiące lat, które minęły, wielu ludzi przekraczało niewidzialną granicę i służyło opisami bytów i stanów duchowych, które tam znaleźli i które były im dane. Ślady ich dzieł znajdziesz praktycznie wszędzie, tylko trzeba sobie zadać nieco trudu, aby to znaleźć. Warto sobie zdać sprawę, że żyjemy w bardzo ciekawych czasach, ponieważ właśnie zaczyna się trwająca 2 tysiące lat era Wodnika, mała złota era ludzkości, w której duchowość będzie trwałym elementem codzienności. Duchowość, miłość i Boskość to piękne widoki, dla przyszłości.

Kiedy z nagła otoczymy się jajowatą sferą aury w postaci lingamu z białego światła, to brud który w nas jest zostaje uwięziony w środku świetlistej otoczki. Przy takim otaczaniu się światłem, najpierw robimy przez długie godziny praktyki rozpuszczania negatywności w środku, a także ów lingam, jajowatą aurę, wyprowadzamy od punktu w środku zwykle od jednego z trzech głównych zbiorników energetycznych (Svayambhu, Bana lub Itara). Demony lucyferyczne specjalizują się w tym aby udawać światłość. W tym celu wokół siebie wytwarzają tak silną aurę, otoczkę jasnego światła, że inni nawet nie widzą brudów i mroków, które są w środku. W sanskrycie, mistrzowie jak Sathya Sai Baba, takie osoby oraz złe duchy nazywają Brahma-rakszasami, dosłownie bogo-demonami. Udają bóstwo i stroją się w zewnętrzną otoczkę światła, a wnętrze jest bardzo nieczyste i mroczne, gdyż nie jest należycie oczyszczane ani transformowane. Lepiej praktyki oczyszczające i transformujące wnętrze robić niźli otoczkę, żeby się zbramarakszasować czyli zlucyferyzować. Otoczki świetliste zamiast oczyszczenia i transformacji wnętrza to częsty błąd środowisk psychotronicznych i radiestezyjnych w próbach rozwoju duchowego. W jodze indyjskim mówi się o tym stanie jako o gównie opakowanym w świetlisty papierek. Najpierw się oczyszcza wnętrze i dokonuje transformacji ego w subtelniejsze postacie, a dopiero potem robi się magiczno-duchowe ochrony w postaci tub światła czy jajowatej, lingamicznej aury.

Bajka o krainie Polaków

W krainie otoczonej górami, morzem, rzekami i lasami żyli sobie ludzie, których nazywano Polakami lub Lechitami. Na ten kiedyś dumny słowiański naród spadła okropna czarna zaraza, która spowodowała, że wszyscy mieszkańcy tej pięknej krainy oślepli. Tylko dzieci w tej krainie mogły jeszcze w pierwszych latach swojego życia, coś widzieć, ale także i ich dopadała w końcu czarna zaraza i dzieci także robiły się ślepcami, dokładnie jak ich rodzice i ich dziadkowie. Ludzie ci okropnie cierpieli z powodu swej ślepoty, która nadawała się do leczenia, ale jakoś dzielnie znosili znoje swojego losu. Pewien król z dalekiej krainy, leżącej za siedmioma morzami i siedmioma górami dowiedział się o tym i postanowił pomóc ludziom w krainie zamieszkałej przez Polaków. Król ten słynął z wielkiej mądrości, współczucia i miłosierdzia, więc natychmiast zwołał zgromadzenie istot i ludzi mądrych i światłych, aby naradzić się, w jaki sposób można pomóc ślepym Polakom, Lechitom. Przez wiele dni radzono, w końcu miłosierny król podjął decyzję. Z całego zgromadzenia wybrał kilkanaście osób, ludzi mądrych i światłych, kobiety i mężczyzn i polecił im udać się do krainy zamieszkałej przez Polaków, aby spróbowali na miejscu zdjąć zasłonę czarnej ślepoty z oczu Polaków. Po długiej podróży, ludzie ci przybywają do krainy nad rzeką Wisłą i natychmiast zaczynają opowiadać ślepym Polakom o dziwnych dla nich rzeczach, których oni do tej pory nigdy nie słyszeli z powodu swojej czarnej ślepoty. Ślepi Polacy dowiadują się od obcych o jasnej stronie życia, nacechowanej współczuciem, miłosierdziem, wegetarianizmem, miłością, niekrzywdzeniem, pokojem, radością, sprawiedliwością i wyrozumiałością. Ale ślepi Polacy w ogóle im nie wierzyli. Faktem jest, że trudno przekonać ślepych do czegoś, czego nie widzą, więc ślepi Polacy zaczęli podchodzić do obcych rozumnych i światłych ludzi z rezerwą, z niechęcią i nawet z nienawiścią. Niestety, ale stado ślepców zwanych Polakami nawet nie zadało sobie trudu, aby coś zrozumieć z duchowych realiów, które to światli ludzie próbowali im przekazać. W końcu doszło do takiej nienawiści i wrogości ze strony ślepych Polaków, że ludzie mądrzy i światli musieli w pośpiechu uciekać z krainy Polaków, ponieważ dalsze przebywanie wśród ślepych Polaków zagrażało ich życiu.

Bajkę tę opowiadają w niebiosach anioły i elfy swoim dzieciom...

(Artykuł opracowany i zredagowany przez Witold Boguszewski - Tarnów, Kraków i Częstochowa, Aleksandra Barylska - Częstochowa, Ilona i Maciej Marczak - Częstochowa, Barbara Romaniewicz - Częstochowa, Grzegorz Dzierzenga - Częstochowa, Katarzyna Smolińska - Częstochowa, Zbigniew Domagała - Częstochowa)

 

Zobacz także


Artykuły w tej kategorii

Reklama