Himavanti

090. Ajurweda Radzi Wzmaganie Odporności Umysłu

Nauczyciel Ajurwedyjskiej Medycyny Naturalnej musi dbać o swoich pacjentów nie tylko aby ich wyleczyć, gdy zaniemogą i zachorują ale także musi być zdolnym przepisywać im roślinne leki, oraz udzielać porad jak wzmagać swoją psychobiologiczną odporność na wszelkie trucizny, które mogą spowodować ból lub chorobę. Każdemu może zdarzyć się wsadzić palec między drzwi, oparzyć rozlaną herbatą czy uderzyć boleśnie w palec i chociaż uważa się takie przypadki – wypadki za wynik nieuwagi, roztrzepania czy pecha, to jednak można z pomocą Jogi Medytacyjnej tak wyćwiczyć uważność, skupienie, że nie będą się nam na ogół zdarzać i możemy się już nie zaciąć nożem w palec, ani nie musimy zwichnąć nogi na z pozoru prostej drodze! Proste ćwiczenie przez Jogę zwane Trataka, Ogniskowaniem polega na wpatrywaniu się w płomień oliwnej lampki, lub świecy tak, aby myśleć tylko o płomieniu i nie zwracać uwagi na nic więcej w otoczeniu. Jeden kwartał, czy pół roku takiego codziennego ćwiczenia przez godzinkę dziennie, a nasza uwaga nauczy się ogniskować na tym dokładnie, co akurat robimy bez myślowego odjeżdżania i ulatywania w sferę fantazji, akurat, gdy chodzimy po skórkach od banana. Później ćwiczymy Tratakę właśnie na codziennych czynnościach tak, aby być zaabsorbowanym dokładnie w to, co wykonujemy, w czynność spacerowania, kierowania pojazdem, krojenia, uderzania młotkiem. Dodatkowo, kilkanaście głębokich oddechów, w wykonanie których angażujemy mięśnie brzucha, rozluźnia i wycisza wszelkie emocjonalne podrażnienia, które do utraty uważności nas prowadzą! Odprężanie z pomocą oddechu głębokiego jest ważne, gdyż jest to jedyna naprawdę szybka metoda rozproszenia stresowych napięć i podrażnień emocjonalnych, a ludzie zaafektowani czy to przez złość, czy przez rozkosz potrafią zupełnie stracić rozsądek i uważność.

Wedle Ajurwedy zapobiega się chorobom, a także leczy się choroby dwiema zasadniczymi metodami, z których pierwsza to regulacja głębokiego oddychania rodzącego się w nas od podbrzusza, a druga sprawa to właściwe żywienie naszego organizmu obejmujące zarówno to, co zjadamy i to, co wypijamy, a także to, co wąchamy! Ajurweda, podobnie jak i Medycyna Żółtego Cesarza powiada, że 2/3 chorób leczy się oddychaniem, a 1/3 odżywianiem, a oczywiście lekarstwa, zarówno zioła, jak i antybiotyki to lecznicze dodatki do naszego pokarmu, czyli terapia odżywianiem, jakby na to nie patrzeć. Jeśli spotkamy lekarza Ajurwedy lub jego kolegę, Lekarza Chińskiej Medycyny i zapytamy, jaki zabieg uznaje za podstawowy dla zapobiegania chorobom i leczenia pacjentów, oczywiście (jeśli ma pojęcie o przedmiocie) odpowie, że jest to regulacja oddychania oraz regulacja odżywiania! Chińscy Medycy, tak samo jak Ajurwedyjscy Terapeuci (Waidyas) polecą cztery półgodzinne sesje specjalnego Leczniczego Oddychania, którego uczymy wszystkich pacjentów i adeptów naszych zajęć, aby mogli dbać o swoje własne zdrowie, a także wyleczyć się szybko z różnych pospolitych dolegliwości, jakie mogą się czasem człowiekowi przytrafić. Podstawą wzmagania odporności psychicznej i fizycznej jest gruntowne dotlenienie organizmu, witalizacja całego systemu podtrzymywania życia, opartego na oddychaniu właśnie, a choć jest to trywialnie oczywiste, to nawet w Indii, kraju Joginów w sumie społeczeństwo dba o te sprawy w niewielkim tylko stopniu, nie mówiąc już o krajach Zachodu, gdzie sztuka Leczniczego Oddychania traktowana jest jako coś egzotycznego. Dotlenianie organizmu dobrze się praktykuje łącząc ćwiczenie z kąpielą, lub inhalacjami ziołowymi, a przecież zapachy wdychane wraz z powietrzem mogą mieć kapitalne znaczenie dla wzmożenia naszej psychofizycznej odporności, oczywiście pod warunkiem, że są to zapachy leczniczych roślin i ziół! Codzienne wdychanie samochodowych spalin niestety niszczy odporność i osłabia zdrowie gromadząc złogi owocujące rozmaitymi chorobami, które potem nie tylko bolą i dręczą, ale też i zabijają odbierając ludziom zbyt wcześnie ich życie. Musimy koniecznie mieć na oku miejsca, gdzie nie docierają spaliny i inne wyziewy motoryzacji, przemysłu toksycznego, nieekologicznego, aby tam oddychać głęboko i wchłaniać naturalne aromaty ziół i energię Światła wchłanianego wraz z atmosferycznym azotem, co samo w sobie jest interesującym zjawiskiem z pogranicza biologii i fizyki!

Jakże żądne zysku muszą być bardzo dochodowe konsorcja farmaceutyczne, jeśli wiedząc, że 2/3 chorób udaje się uniknąć, bądź wyleczyć z pomocą Leczniczego Oddychania, ani trochę nie chcą sfinansować powszechnej edukacji takiej Pranaterapii (Prańabheszdźja). Cóż, ludzie chodziliby trzy razy rzadziej do lekarzy, a sprzedaż leków spadłaby drastycznie, zyski niestety też, a zdrowe oddychanie jeszcze jest za darmo, bo kursy autentycznej Ajurwedy są bardzo tanie, o tak, tanie! Każdy musi się uodpornić w dzisiejszych czasach na oszustów, którzy przez jeden weekend chcą niebotycznych pieniędzy, często całej wypłaty od każdej osoby! Tacy na pewno są naciągaczami i hochsztaplerami, a często jeszcze zapominają, szczególnie w dziedzinie Ajurwedy i Medycyny Orientalnej o nauczeniu podstawowych, istotnych rzeczy. Żądni zysku niczym koncerny farmaceutyczne za nieskuteczne przykładowo leki przeciwdepresyjne, chociaż powszechnie wiadomo przecież od tysiącleci, ze kawałek naturalnego cukru czerwonego, lub łyżka stołowa naturalnego miodu to najlepszy kliniczny lek przeciwko depresji! Tylko że cukier, nawet ten bardzo naturalny, czerwony, czy miód jest i tak bardzo tani i nie można go opatentować, aby czerpać z oszustwa niegodziwe zyski! Nie dawać się oszukiwać to także część kształtowania odporności psychofizycznej człowieka, bo oszukani wychodzimy ze stratami moralnymi i finansowymi, a to także jest duży ból i cierpienie w życiu.

Kupując w sklepie słoik miodu, aby powiedzmy zapobiegać depresji i wzmacniać odporność na choroby, ulegamy złudzeniu, że kupujemy substancję leczniczą, a niestety to, co jako miód kupujemy w sklepach pozbawione jest bardzo wielu składników leczniczych, które zabierane są dla innych celów produkcyjnych. Musimy znaleźć źródło miodu prosto z ula, z pasieki, od pszczelarza, a za najlepszy uważany jest miód dzikich pszczół. Szklanka letniej (ciepławej) wody mineralnej z łyżką miodu spożywana jako napój do posiłku przez dłuższy okres czasu, lub wypijana małymi łykami rano na czczo bardzo wzmocni naszą naturalną odporność i zmobilizuje organizm do usuwania toksyn i zwalczania bardzo wielu chorób. Kurację taką poleca się także na początek postu o samej wodzie mineralnej, źródlanej i na jego zakończenie dla wszystkich chętnych. Czasem też rzekomy miód pszczółki produkują z syty czyli z wody cukrowej jak pszczelarz nie jest uczciwy, ale to osobny problem, jak bardzo musimy uodpornić się na rozmaitej maści oszustów żądnych zysku, których do tego nie ma jak ukarać, bo jak ukarać lekarza, który specjalnie przepisuje mało skuteczne leki, abyśmy jak najczęściej przychodzili się do niego leczyć? Na Wschodzie słusznie płacono lekarzom za wyleczenie, a nie za leczenie. Każdy chyba rozumie na czym polega różnica, zważywszy, że śmierć i koszta pogrzebu pokrywał lekarz. Szaman też powinien pobierać opłaty za wyleczenie, nie tylko za kolejne godziny wykonywania niewiadomego autoramentu „hokus pokus”. A trzeba być dobrym specjalistą, aby pobierać honorarium „co łaska” za wyleczenie, a nie z góry ustaloną stawkę za leczenie, które nie wiadomo czy pomoże! Rszi Suśruta i Ćaraka, starożytne autorytety medyczne bardzo podkreślali tę zasadę POMAGANIA, a nie tylko zarabiania na wykiwanym pacjencie! To część konieczna dla nabrania odporności, dzięki której będziemy i zdrowsi i bogatsi. Płacenie przymusowego podatku na opiekę medyczną bez możliwości leczenia się za to u zielarzy i bioterapeutów, a nawet masażystów to niewątpliwie skorumpowane nadużywanie władzy nad obywatelem z chęci zysku na niewiadomego autoramentu drogich lekach farmacji!

Wzmacnianie odporności Umysłu to dobre zagadnienie, bo kwalifikuje się do dziedziny Terapii Mentalnej albo tzw. Leczenia Wiarą, to jest silnym i zdecydowanym przekonaniem, wbitym głęboko w naszą podświadomość. W kulturze chrześcijańskiej w zasadzie każda osoba powinna mieć zakodowaną głęboko wiarę, przekonanie, że odżywianie oparte na pokarmie roślinnym, na zbożach, owocach, jarzynach z dodatkiem może mleka i miodu, oraz źródlanej wody, jest pokarmem zapewniającym Dobre Zdrowie i Długowieczność! Mleko oczywiście tylko takie prosto od krowy, kozy czy owcy, bo mleka przetwarzane w mleczarniach są generalnie bardzo szkodliwe dla zdrowia, napędzając depresje, choroby dróg oddechowych i alergie, o czym każdy w ramach uodporniania Umysłu też powinien pamiętać. Jarskie odżywianie, w którym nie ma chorobogennego pokarmu, jakim jest mięso wszelkich zwierząt, jest we wszystkich kulturach zwane Dietą Zdrowia i Długowieczności. I to na przekór badaniom naukowym, z których wynika, że większość chorób degenerujących to skutek spożywania pokarmu mięsnego, z mięsem i na mięsie! Skoro jarski pokarm Zdrowia zapisany jest nam ludziom nawet na samym początku Biblii, to jakie to myśliwskie czy rzeźnicze oszustwo żądnych zysku ludzi spowodowało, że ta podstawowa prawda o Zdrowiu nie jest powszechnie znana i akceptowana, a dzieciom wmawia się głupoty, że potrzebują mięsa aby rosnąć i mieć siłę? Cała natura temu zaprzecza pokazując, że Słoń, Wół, czy Koń to zwierzęta najsilniejsze i roślinożerne! A człowiek to istota typowo roślinożerna, typowy przeżuwacz jeśli chodzi o budowę szczęk, skład śliny i długość przewodu pokarmowego w stosunku do długości kręgosłupa! Także zawartość kwasu solnego i enzymów w żołądku pokazuje, że człowiek to roślinożerca, a mięso mu szkodzi!

Ajurweda, Medycyna Chińska i Nauka Avicenny – Ojca medycyny arabskiej i europejskiej jednako powiada, że jedzenie wieprzowiny to ściąganie na siebie conajmniej 100 chorób i cierpień! Cóż, ludzki Umysł musi być wyjątkowo nieodporny na kłamstwa oszustów, którzy na każdym kroku wciskają tą swoją wieprzową truciznę niszczącą całego człowieka, doprowadzając go do psychicznej i fizycznej ruiny! Jak to jest, że najgorsze świńskie świństwo staje się najpopularniejszym pokarmem dla milionów ludzi, aby koncerny farmaceutyczne mogły zarabiać miliardy na swoich lekach przeciwko chorobom stąd wynikłym? A prostego jarskiego odżywiania nikt nie chce uczyć w szkołach publicznych, aby całe pokolenia chociaż wiedziały jak nie chorować na większość chorób? Ktoś mądry powiedział, że 90% chorób leczy się oddechem i pokarmem, a pozostałe 10% to sprawa chirurga, gdy trzeba poskładać przez nieuwagę złamaną rękę, a przecież można jeszcze i to ograniczyć albo powstrzymać poprzez trening uważności, który pozwoli uniknąć większość przynajmniej ryzykownych i niebezpiecznych momentów!

Ajurweda powiada, że jeśli zło uważamy za dobro, a dobro uważamy za zło to naprawdę już jesteśmy chorzy umysłowo, mentalnie, a stąd niedaleka jest droga do rozwoju chorób całkiem somatycznych. Zła Myśl, inaczej wiara w nieprawdziwą informację to korzeń nie tylko mentalnego nieporządku, ale i korzeń choroby, bólu i cierpienia w całkiem realistycznym i dotkliwym wymiarze. Czyż rodzice nie ponoszą winy za cierpienie dzieci, którym wmawiają, że jedzenie mięsa jest konieczne do życia, a te ich dzieci potem ciężko chorują z powodu tej Złej Myśli, gdyż Człowiek to typowy roślinożerca, a Jarstwo to naturalny ludzki pokarm zdrowia i długowieczności? Czyż na takich rodziców nie spadnie zapłata, słuszna kara za wypaczenie umysłów swych dzieci w chorobogennym kierunku? Zadziwiające, jak często ludzie kłamstwa biorą za prawdę, a prawdę znieważają i tępią, tak jak to jest w wypadku Jarstwa! A przecież Jarskie odżywianie i głębokie oddychanie tysiące ludzi wyciąga z najbardziej parszywych i uciążliwych, a nawet śmiertelnych chorób. Człowiek powinien też pamiętać o szkodliwości najbardziej trujących narkotyków świata, jak alkohol i papierosy, które rujnują tak zdrowie somatyczne jak i psychiczne, emocjonalne. Patologia rodzin i związków, to zwykle wynaturzenie alkoholowej przemocy, a dziesięć najgroźniejszych rodzajów raka to skutek palenia papierosów, nie tylko czynnego ale i biernego i także, o zgrozo, skutek palenia papierosów przez rodziców lub dziadków! Bioterapeuci i zielarze powinni też pamiętać, że alkohol zabija Siłę Życia, Pranę i leki na alkoholu to trucizna wysoce szkodliwa w ostatecznym rozrachunku, a bioterapeuta po lampce wina czy piersiówce to już tandetny oszust, gdyż zablokował sobie przepływ BIOENERGII aż do całkowitego usunięcia alkoholowej trucizny z organizmu. Podziwiać tylko należy rzekomych Bioterapeutów o wyglądzie i zachowaniu „nawalonych jabolem” alkoholików, których zdarza się czasem oglądać, zupełnie tak jakby nie wiedzieli, że pacjentów nie da się zbyt długo aż tak oszukiwać i „kasować” z premedytacją!

Alkohol nie jest nośnikiem, na którym przyrządza się leki, a zastosowanie jego to tylko, jako środek do zewnętrznej dezynfekcji. Kropelki na alkoholu, na spirytusie to nie są leki Ajurwedy, jak paru oszustów ludziom wmawia kolportując zwodnicze pijaństwo. Uodpornienie Umysłu na oszustów to naprawdę poważne zadanie. Szaman to w Sanskrycie Człowiek Mocy lub Umysł Mocy, ale każde kłamstwo, każde błędne wierzenie to niszczenie Mocy Ludzkiego Umysłu. Od tysięcy lat wiemy, że spanie głową w kierunku północnym, a nogami na południe, bardzo dobroczynnie harmonizuje biopole całego organizmu, regeneruje i witalizuje, ale ludzie jakoś nie chcą ani dla zdrowia spacerować przed snem wśród drzew, chociażby w parku, ani używać kompasu, aby wiedzieć, w którą stronę ustawić swoje łóżko, aby lepiej i zdrowiej spać. Dom musi też być tak postawiony, aby ściany pokoju, domu wskazywały kierunek N-S i E-W, a jeśli rogi pokoju będą skierowane w strony świata to pomieszczenie, dom, będą mieć bardzo negatywną i szkodliwą dla zdrowia i życia energię! Natura nie da się oszukać, a my musimy się po prostu dostosować do linii sił pola magnetycznego, biegnących od północnego do południowego bieguna Ziemi.

Zdrowie Serca u ludzi to przede wszystkim częste, najlepiej codzienne długie spacery i regularny naturalny wysiłek fizyczny! Bez tego jakże utrzymać Serce w zdrowiu, a układ krążenia w należytym funkcjonowaniu? Oprócz takich prostych zdrowotnych rad dla wzmożenia odporności, dobrze byłoby wiedzieć czy Energoterapeuta rozróżnia dobrze chociaż trzy podstawowe rodzaje Bioenergii jakie krążą w naszym organizmie, a Ajurweda nazywa je Kapha, Pita i Wata, odpowiednio Bioenergia ziemno-wodna, ogniowa, i powietrzno-eteryczna! Bioenergetyka Ajurwedy bez rozróżniania tych trzech rodzajów organicznej esencji i bez umiejętności ich regulowania nikomu nie pozwoliłaby na zabawę z cudzym zdrowiem i życiem, jak to się zdarza nawiedzonym tzw. „bioterapeutom”, którzy „coś leczą”, ale nie wiedzą co, bo czują „jedną energię”. Takie matactwo w tej delikatnej materii nie spotka się z aprobatą żadnego fachowca Ajurwedy. A już najśmieszniejsi są niektórzy tzw. radiesteci, którzy mierzą coś na swoich kątomierzach, ale nawet oni sami dokładnie nie wiedzą co mierzą, tak abstrakcyjne jest zagadnienie. Większość z nich nie zdałaby egzaminu w ramach Nauki Ajurwedy, ponieważ nasze testy z materiałem organicznym wykluczyłyby tych nawiedzonych i odrealnionych ludzi już na samym początku, gdzie pod trzema kubkami, z których jeden jest pusty, ukryta jest także cebula i cytryna i trzeba je od siebie rzeczywiście w powtarzalnych testach odróżnić. Autor w niektórych środowiskach stał się nielubiany właśnie za proponowanie Wschodnich testów weryfikacyjnych, które odsiewają nawiedzonych, którzy mierzą coś, co nie istnieje, a nie potrafią w pokoju wskazać, gdzie znajduje się ukryty pomidor albo portfel!

Spanie na skrzyżowaniach linii sił pola magnetycznego Ziemi (Gaja) to na ogół kłopoty ze zdrowiem dla ludzi, także, gdy linia ukośnie przecina ciało, jednak gdy śpimy z głową na północ, szkodliwość jest niewielka na ogół, a bywa że pożytek duży. Gdy głowa trafi na silniejsze, bardzo mocne skrzyżowanie to może udać się szybko wejść w stan oddzielenia ciała subtelnego i elegancko naenergetyzować w innym niejako wymiarze, gdyż w kominie tworzonym przez silne skrzyżowania magnetycznych linii Ziemi bardzo łatwo przejść świadomości w wyższe ciało i doświadczyć innej sfery istnienia. Kominy energetyczne od zarania dziejów używane były do eterycznych wyjść i podróży, a osoba ich używająca musi być zdrowa i mieć nadwyżkę siły życiowej, Prańah zgromadzoną w swoim ciele. Wiadomo, że podstawowym zbiornikiem Energii czy Siły Życia w ludzkim organizmie jest tzw. Adhara u podstawy tułowia, w biodrach, zwana też Zbiornikiem, Naczyniem, Wazą lub poprawniej w naukach Jogi i Ajurwedy Swājambu Lińga – Naczynie Energii Jaźni. Słabość Jaźni (Swāh) to brak energii witalnej w tym dolnym, podbrzusznym czy raczej biodrowym zbiorniku, jaki uważa się za podstawowy, a gromadzi się tam zapas energii zarówno poprzez oddychanie jak i poprzez wchłanianie esencji erotycznego aktu z osobą płci przeciwnej (od drugiego bieguna płci), która to energia uwalniana jest w czasie przeżycia orgazmicznego! Gdy linia magnetycznego przepływu z północy na południe wnika przez szczyt głowy i przepływa przez środek ciała (słup zwany Sushumna), nasz zbiornik energii także jest ładowany i uzupełniany. Wiem, że niektórzy będą się buntować na takie stwierdzenie, ale jest to wiedza bardzo starożytna i domorośli eksperci nie powinni jej lekceważyć ani przekręcać swoimi chorymi doświadczeniami wynikłymi nie ze szkodliwości samej linii magnetycznej, ale z tego, że osoba śpiąca na linii jest zatruta alkoholem, nikotyną czy mięsem i dlatego tylko miewa sensacje i dolegliwości wynikłe z jej oczyszczania. Jogini szukają miejsc o silnej energii w Przyrodzie do medytacji, modlitwy i głębszych praktyk duchowych, a węzeł wzmocniony (np.: co siedem skrzyżowań południka z równoleżnikiem) jest idealnym miejscem mocy, w którym mogą wystąpić już znaczne uzdrowienia i energetyzacje. Dobrze taki komin energii mieć we własnym domu, jak to się trafiło autorowi, tyle że osoby np.: kłótliwe i skłonne do agresji nie znoszą takiego węzła i będą zaraz cierpieć z powodu swoich chorych emocji na tym miejscu. Cóż, to, co nieomal sakralne broni się przed intruzami zakłócającymi energetyczne pole swoimi profanacjami.

A rodzimi healerzy – radiesteci powinni pamiętać, że prostokąciki wyznaczane przez linie sił geomagnetycznego pola Ziemi na północy kraju są nieco mniejsze niż na południu kraju, a przy biegunie magnetycznym zlewają się w wielkie energetyczne Centrum, Ośrodek, gdyż oba bieguny magnetyczne tworzą dwie podstawowe Ćakry Ziemi (Gājaćakras), a przecież wiemy, że Ćakram (Czakram) Ziemi to potężny Krąg Energetyczny o średnicy około 1000 km! Dobrze uodpornić Umysł na oszustów, którzy ciągle wynajdują jakieś i owszem energetycznie milutkie miejsca na Ziemi, twierdząc, że to są Ćakramy Ziemi, a nic podobnego, bo od pradawna wiadomo, gdzie Ćakramy Ziemi są i jaka jest średnica tych energetycznych wirów, czy jak kto woli faktycznych miejsc Mocy. Oprócz biegunów magnetycznych mamy po 5 Ćakramów na każdej półkuli Ziemi, w równych odstępach od siebie zawsze wzdłuż jednego równoleżnika. Nam najbliższy jest Ćakram na pograniczu Kaszmiru, w Afganistanie, Pakistanie i Indii, a bardzo dokładnie opisywany w literaturze jako legendarna Kraina Śang-Śung! Jest to kolebka kultury wedyjskiej, a także rasy semickiej, a stąd już łatwo znaleźć Ćakram u wybrzeży zachodniej Afryki, w okolicach Japonii czy Bermudów. Dwanaście miejsc Mocy o średnicy 1000 km wokół swego (ruchomego, oscylującego trochę) epicentrum to prawdziwy Krąg Energii w porównaniu z lokalnym wzgórzem takim jak Wawel czy Ślęża, które przypominają raczej Marmas – Punkty, Obszary Akupresury w medycynie Ajurwedy, a ze 120-144 takie punkty Marma powinny na Ziemi dać się znaleźć, tylko nie należy ich mylić z Ćakramami, chociaż mówi się, że 70 Marmas to kolebka Siedemdziesięciu Języków (Narodów) Świata. Autor ma gorącą nadzieje, że chociaż część czytelników uodporni swój Umysł na tzw. Ćakroprzekręty jakimi spekuluje się często sprzedając tandetę wynikłą z braku elementarnej wiedzy na tematy, które usiłuje się badać. Jak ktoś nie wie co oznacza słowo Ćakram (Czakram) w odniesieniu do Ziemi i Człowieka, to niech nie „odkrywa” ani nowych Ćakramów, ani nowych Marmas, gdyż Obszary do Akupresury (Punkty Energetyczne) miewają czasem Średnicę 4 palców dłoni, a oprócz tego oscylują, przesuwają się i nie istnieje możliwość stwierdzenia, że zawsze występują w tym samym miejscu. Musimy znać Marmas i umieć je lokalizować u ludzi, a nie należy wymyślać głupot i tworzyć mapy z nowymi rzekomo punktami, nie wiedząc o tak prostych rzeczach, że cały ten bałagan w Akupresurze to pominięcie prostego faktu o przesuwaniu się Marma z powodu np.: choroby albo silnych emocji, albo z powodu odmiennej konstytucyjnej budowy ciała! Skoro już się „naenergetyzowaliśmy” i trochę książek powędruje na śmietnisko historii, możemy pomyśleć, jak się nauczyć tego, co potrzeba, a pamiętamy, że autentyczne kursy Ajurwedy nie są drogie i pomyślane tak, żeby ubodzy też się mogli kształcić! A największe Marmas o średnicy 4 palców (grubości kciuka) na głowie czy stopach lub piersi naprawdę nie są takie trudne do zlokalizowania i nauczenia się jak na nie oddziaływać i na tym wiedza wielu „fachowców” się kończy! I chyba dobrze się dzieje, że fachowców śledzi się dzisiaj ukrytymi kamerami...

Wschodnią, przedwieczną ideę Ścieżki Nieskończoności, a w taki sposób pojmuje się rozwój wewnętrzny, osobisty czy jak kto woli duchowy, próbuje się dziś hochsztaplersko zastąpić ideą KURSU, który się kończy i ma ograniczony pułap wzrostu sugerując zakończenie rozwoju. Jest to też zło brane za dobro, od którego trzeba się uwolnić i pamiętać, że wędrując z GURU ciągle będziemy odkrywać nowe dziedziny nieznanego i to także nie tylko na poziomie otrzymywania Wiedzy, ale też w coraz wyższych sferach doświadczenia, w których zostaną nam otworzone oczy. Powtarzając ludziom do znudzenia, że Zdrowa Woda pochodzi ze Źródła, a więc jest Wodą Źródlaną i że taka woda miewa wielkie właściwości lecznicze, oczyszczające, podziwiamy „cyborgi”, które robią post na wodzie (głodówki lecznicze) biorąc wodę chlorowaną prosto z kranu i pijąc te ścieki przemysłowe narzekają, że od postu boli ich głowa, wymiotują i chorują. Trzeba naprawdę „talentu”, aby chlorowaną wodą zatruwać się w czasie dłuższego postu (choć podobno niektórym nie szkodzi). Jakość WODY, którą pijemy tak w czasie postnej kuracji jak i w czasie leczenia w ogóle ma kapitalne znaczenie dla naszego wyleczenia, na które często nie ma szans z powodu wody bardzo złej jakości, wody będącej ściekiem przemysłowym dobrze zachlorowanym lub zafluorowanym! Woda Źródlana prosto ze źródełka może być bardzo dobrym ratunkiem dla wielu chorych, a Balneoterapia, Wodolecznictwo od zawsze należało do klasycznych, podstawowych działów każdej autentycznej medycyny. Koncerny farmaceutyczne wolą wodę zafluorować albo zachlorować licząc na zyski z leczenia licznych chorób, które z tego procederu powstają i jest to „dobra” dla zwiększenia zysków machina spekulacyjna! Szukając Wody Leczniczej, Źródlanej możemy od razu pamiętać o spacerowaniu i głębokim oddychaniu, chociaż porządną terapię oddechową trzeba opanować od dobrego specjalisty Ajurwedy lub Jogi z powodu wielu niuansów oddychania, które mogą mieć istotne znaczenie dla powodzenia takiej terapii. Wśród uczących się z książek jest wielu takich, którzy sobie zaszkodzili z powodu opacznego rozumienia instrukcji pisanej, więc radzimy ćwiczyć u Dobrych Nauczycieli, a jest to minimum 10-12 sesji po 2-3 godziny nauki i praktyki, jeśli temat uznać za zapoznanie na potrzeby domowej apteczki!

Zarówno Joga jak i Ajurweda poleca zażywanie ruchu i gimnastyki w spokojnym otoczeniu i na świeżym powietrzu, a najprostszy zestaw leczniczych Ćwiczeń zwany Sūrja Namaskaram (Słońca Powitanie) składa się z 12 pozycji, które należy wykonywać w bardzo płynny i rytmiczny sposób w stowarzyszeniu z odpowiednimi dźwiękami, bez których oczywiście całe ćwiczenie nie ma żadnego sensu! Niektórzy tacy ”szamanoszuści” specjalizują się w wycinaniu fragmentu z ćwiczenia pomijając w nim to, co jest istotne i co gorsza najważniejsze! Autor obserwował raz niedawno w Krakowie „szamankę”, która imitowała rytualny taniec indiańskich Szamanów, niestety były to same ruchy, bo oglądała migawkę filmową w telewizji i jako „sprytna oszustka” nie potrafiła niestety zrobić tego, co najważniejsze w Rytuale Uzdrawiania, nie umiała śpiewać ani tańczyć rytmicznie bo nawet na bębenku nie umiała grać. O jakież to było żałosne widowisko! Sūrja Namaskaram to taka gimnastyka z odpowiednimi dźwiękami i Słowami Mocy, a jak ktoś uczy tylko samych ruchów tego 12-to elementowego ćwiczenia bez Słów Mocy, głośno powtarzanych i osobnych do praktyki w myśli – w rytmie oddechu, to żałosnym jest oszustem, a nie żadnym Jogoterapeutą, jak wielu takich się teraz na Zachodzie i w Polsce określa! Ajurweda praktykę 12-tu Pozdrowień ściśle związaną z 12-toma Zarządcami (Systemami) i Meridianami nazywa właśnie Sūrja Namaskaram, a fakt, że pozycji jest 7, tylko powtarza się je też w odwrotnej kolejności – wiąże je też z siedmioma Ćakramami w ciele człowieka. Szczegółowe opracowanie gimnastycznej terapii Sūrja Namaskaram to oczywiście bardzo obszerne zagadnienie, szczególnie zaś fakt używania wibracji dźwiękowych praktycznie uniemożliwia pisemne nauczenie się tego zestawu ćwiczeń z jakiejś książki. Dwanaście głośno wymawianych Słów Mocy i siedem mentalnie intonowanych Sylab (Dźwięków) daje nam bardzo wszechstronną regulację organizmu, wzmaga rozmaite energie, oczyszcza Jaźń i Ciało, o ile oczywiście wykonywane są w odpowiednim rytmie oddechowym i we właściwych pozycjach ciała. To prawdziwa, znana już za Króla Rāma i Królowej Sita gimnastyka zdrowotna, która jeśli robiona chociaż trochę ale regularnie, to zapobiega prawie wszystkim chorobom jakie mogłyby się przytrafić człowiekowi. Sūrja Namaskaram praktykuje się w czasie Wschodu i Zachodu Słońca, a liczba powtórzeń zestawu 12-tu ćwiczeń jest zwykle nieparzysta: 1,3,7,11,21 etc. Niewątpliwie wprowadzenie takiej gimnastyki, nieodartej ze Słów Mocy (co jest powszechną obecnie złośliwością wobec Ajurwedy i Jogi) do szkół i szpitali zniszczyłoby farmaceutyczno – medyczny biznes w poważnym stopniu! A jak uodpornić musimy Umysł na „bajerę” różnych oszustów, jogoszustów, którzy odzierają nam tę nieomal cudowną terapię do samych pustych ruchów ciała, pozbawiając człowieka możliwości samouzdrowienia i energetycznej, wibracyjnej samoregulacji! Tylko „kasują” człowieka przyzwoicie za to swoje oszustwo zupełnie jak koncerny farmaceutyczne, które dają pigułki, które po latach okazują się bardziej szkodliwe niż pomocne!

Ajurwedyjscy Medycy czy jak kto woli Terapeuci zwykle nie pracują sami, a po dwóch lub więcej, gdyż dwie osoby łatwiej unikną błędu weryfikując wzajemnie swoje energetyczno-tajemne diagnozy, a poza tym energetyczny wpływ kilku terapeutów na jednego pacjenta jest dużo większy. Ajurweda mówi wyraźnie, że jak ktoś twierdzi, że inni Bioterapeuci (Pranoterapeuci) zakłócają mu swoją energią jego pole lub moc w czasie zabiegu energoterapii, to taki delikwent zdradza tym, że nie jest żadnym Uzdrowicielem, a osobą chorą psychicznie lub opętaną. Pewnie już światek energouzdrowicieli rozpozna łatwo patologiczne jednostki. Moce Bioenergetyczne idealnie łączą się ze sobą i harmonizują budując Pole Wspólne, które jest silniejsze, a ci, którzy nie mogą się łączyć z innymi to prawdziwe szkodniki, chore na głowę i nawiedzone, zaburzone psychicznie. Dwóch widzących aurę powinno też widzieć to samo zgodnie, a nie każdy co innego, bo wtedy przynajmniej jeden jest oszustem! To bardzo prosta zasada i bardzo eliminuje oszustów niezdolnych do potęgowania Pola Mocy dla Wspólnego efektywnego uzdrawiania. I dlatego, ucząc Ajurwedy początkującym polecamy zbierać się w Kręgi i uczyć wytwarzać Wspólne Pole Uzdrawiającej Energii, a nie popadać w zgubny i chorobliwy indywidualizm, który uniemożliwia Współpracę i Jedność Szamanów. A słowo Szaman (pisane w Sanskrycie także SAMAN) to dla Autora akurat bardzo istotne pojęcie, oznaczające Uzdrowiciela-Kapłana o wielkiej wewnętrznej czy duchowej Mocy, wzbudzanej też Śpiewem, Tańcem i Muzyką! Zgodnie ze Wschodnimi systemami kształcenia Uzdrowicieli, nowo wykształcony Healer powinien przez dwa lata asystować w pracy już doświadczonego Mistrza Uzdrawiania i to na pełnym, codziennym etacie, aby nabrać profesjonalizmu w swym warsztacie pracy. W taki sam sposób uczy się Usui Reiki w Japońskim Stowarzyszeniu Reiki (Nihon Reiki Gakkai). Nie ma żadnych weekendowych kursów, tylko rzetelna praktyka stosowania terapii na pacjencie pod okiem doświadczonych Uzdrowicieli, którzy pomagają i korygują nowego fachmana! Liczący oryginalnie w Ajurwedzie 108 elementów zabieg terapeutyczny, a uproszczony na Zachodzie i znany jako Polarity, rekomendujemy do przestudiowania osobom, które chcą poznać autentyczną Ajurwedę. Jest to jeden tylko dość wszechstronny zabieg wyrwany z kontekstu Ajurwedy, a na Zachodzie robi się z niego system uzdrawiania, szkołę terapii, pomijając często pochodzenie całego zabiegu Polarity o 108 elementach w oryginale! I jak w Sūrja Namaskaram, pomija się zwykle to, co Uzdrowiciel powinien pacjentowi śpiewać bądź nucić, co jest hochsztaplerstwem pierwszej klasy, a ludzie Zachodu do takich oszustw wykazują zadziwiające skłonności! Polarity robione pacjentowi przez kilka osób, najlepiej 5-7 to jest prawdziwa i skuteczna Bioenergoterapia Grupowa jaką powinni robić wszyscy energouzdrowiciele zanim zajmą się sami jakimś pacjentem! Kładzenie rąk na ramię i przeciwległe biodro, na stopę i przeciwległą dłoń, oraz praca na głowie to zabiegi spotykane w wielu Szkołach Tradycyjnej Medycyny i zawsze robione są przez kilkuosobową Szamańską Grupę na jednostce potrzebującej uzdrowienia i zwykle są to zaawansowani Uczniowie Uzdrowiciela!

Prawdziwy Szaman to osoba łatwa, zdolna i chętna do Współpracy, a oszuści nie lubią współpracy z innymi bo wtedy łatwo by ich zdemaskowano z ich chorymi „cudownie urojonymi” patentami! Dlatego uzdrowicielskie gabinety powinny mieć kilkuosobową obsługę, która się wzajemnie wspiera czyli koryguje swoje błędy i „odpały”. Ach, jeśli odporność Umysłu czytelników i czytelniczek wzrośnie po przeczytaniu tego artykułu, to cel Lekarza Ajurwedy zostanie osiągnięty i nawet dla wzmożenia odporności będzie można dodatkowo przepisać na dłużej herbatkę lub lepiej odwar z ziela skrzypu, albo w maju kurację z soku pokrzywy czy też częste picie soku ze świeżej białej kapusty, a przecież ten ostatni lek jest bardzo popularny pośród słowiańskiego ludu. Nawet szklankę mleka z miodem, cynamonem i imbirem autor skłonny byłby polecić, tylko nie jest pewny czy ktoś nie zapomniał tego, co już tu o mleku dla celów leczniczych napisano! A sięgając po uszkodzone przerobem mleko, miód lub parząc zioła na trującej „kranówce” można niestety nie osiągnąć należytych efektów cudownie leczniczych kuracji zielarskich, a wielu Medyków i Terapeutów systemów naturalnych nie przywiązuje dość wagi do tych podstawowych, istotnych faktów, jak jakość wody, powietrza, mleka czy miodu, nie wspominając już o jakości leczniczej gimnastyki (Pawanmuktasana) czy zabiegów bardziej „szamańskich”. Codziennie wypijana herbatka z owoców dzikiej róży (tylko nie z hibiskusa) może uregulować organizm człowieka i pozwolić zachować jasność Umysłu aż do bardzo późnej starości.

Dobra i uduchowiona aura, to nie jest dla Ajurwedy aura biała, tylko aura zawierająca 12 podstawowych Kolorów Tęczy, a sama biel w aurze to niepokojąca oznaka początków schizofrenii lub lucyferycznego zwiedzenia, czyli tzw. posesji albo opętania! Przynajmniej pięć kolorów jak zieleń, błękit, żółty, czerwony i białokremowy musi znajdować się w aurze człowieka, aby sprzyjało to jego zdrowiu i rozwojowi oraz dawało twórcze i dobre samopoczucie! Życzmy sobie Dobrego Zdrowia i ciągle pamiętajmy, że MOŻEMY WZMAGAĆ ODPORNOŚĆ UMYSŁU!

Aćarja Paramahansa Waidja Lalita Mohan G.K.

Zobacz także


Polub nas na Facebooku

Artykuły w tej kategorii