Himavanti

072. Sekciarstwo i Inne Demonizmy w Czystych Naukach Duchowych

Przekazy duchowych nauk jakie ludzkość otrzymała od swoich przewodników, synów bożych, świętych i proroków, awatarów zawsze były czyste i doskonałe, bez żadnych toksycznych ani destrukcyjnych ideologii o jakich często się ostatnimi czasy mówi. Warto sobie uświadomić jakiego rodzaju idee, poglądy i ideologie stanowią w skądinąd czystych naukach duchowych, toksyczną, demoniczną domieszkę wprowadzoną przez złe duchy (angra mainu) próbujące wypaczyć duchową ścieżkę ewolucji ku zbawieniu i oświeceniu jaka przeznaczona jest dla całego rodzaju ludzkiego. Złe duchy potrafią podłączyć się ze swoimi ideami i opiniami, szczególnie do ludzi odbierających przekazy z wyższych wymiarów oraz od istot z niewidzialnych planów. Potrafią też inspirować ludzi całkiem z pozoru religijnych, o dobrej naturze, do przyjęcia i podążania za ideami prowadzącymi w zupełnie ślepą uliczkę, na manowce duchowego rozwoju, na ścieżkę błądzenia i zagubienia. Przyjrzyjmy się kilku częściej spotykanym toksycznym ideom i poglądom.

Podstawową toksyczną ideą, zgubnym poglądem zasiewanym przez złe demony z loży lucyferycznej kierowanej przez demona Wiroćanę czyli Lucyfera jest poczucie wyższości i lepszości od innych. Osoba, która chwyci taki zgubny diabelski pogląd zaczyna uważać, że jej religia czy droga duchowa jest lepsza od innych, wyższa lub jedyna, która prowadzi do zbawienia czy oświecenia. Jeśli ktoś twierdzi, że tylko należąc do jego organizacji duchowej lub religijnej można osiągnąć zbawienie lub oświecenie to właśnie mamy do czynienia z osobą, której umysł został omamiony zgubną ideologią prowadzącą prosto do piekła, a nie do wyzwolenia. Jeśli podobnie, ktoś twierdzi, że tylko poprzez jego mistrza czy świętego można osiągnąć zbawienie lub oświecenie, to także mamy do czynienia ze zgubną, lucyferyczną czyli diabelską ideą zasianą dla zatracenia w być może pobożnym i szlachetnym umyśle. Demon zasila swoją zgubną myśl i podsyca ją, aż do takiego stopnia, że jak takiej zatrutej osobie podważymy czy zanegujemy jej fałszywy światopogląd, zaczyna być agresywna i walczyć o słuszność swojej szatańskiego pochodzenia racji. I o to właśnie sprytnym demonom chodzi, żeby ludzi podjudzić do ideologicznej agresji i walki!

Podążając duchową drogą rozwoju, ścieżką religijności i prawości musimy wystrzegać się tego zgubnego ziarna poczucia wyższości i jedyności, poczucia jedynie słusznej drogi, religii, kościoła czy organizacji. W istocie jest bardzo wiele duchowych organizacji, których nauczyciele bądź mistrzowie mogą nam pomóc osiągnąć samorealizację, a w końcu całkowite zbawienie czy oświecenie. Musimy wszystkie religie uważać za równe i równouprawnione i podobnie ze wszystkimi szkołami duchowymi czy ruchami mistycznymi i ezoterycznymi oraz ich duchowymi mistrzami. Jeżeli ktoś popada w chorobę psychiczną poczucia wyższości, jedynej racji i słuszności, to jego droga do oświecenia zostaje zamknięta i czeka go już tylko duchowy upadek. Rozmaite postacie tego demonicznego zniewolenia czyhają na człowieka. Jeżeli pojawia się pokusa uważania swojego mistrza duchowego takiego jak Chrystus, Kriszna, Buddha, Sai Baba czy Zaratusztra za lepszego od pozostałych, wyższego od nich lub doskonalszego to jest już oznaką, że zostaliśmy skażeni demoniczną inspiracją i zaczynamy schodzić na drogę duchowego upadku, gdyż zostaliśmy zwiedzeni przez złe, lucyferyczne duchy ich ulubioną trucizną dodawaną do czystych nauk prawdy o duchowej równości i powszechnym braterstwie wszystkich świętych bożych. Taki religijny paranoik, który uważa, że tylko w jego kościele czy sandze jest zbawienie, oświecenie i że tylko jego mistrz jest jedyny i tylko jego księga oraz sposób jej interpretacji jest słuszna i zawiera prawdę pokazuje nam, że właśnie został kompletnie omamiony przez zwodnicze złe duchy i stacza się prosto do piekła ze swoją szczerą wiarą w toksyczną ideologię z lucyferycznego światka.

Toksyczna, demoniczna ideologia poczucia jedynej racji, wyłączności własnego mistrza czy guru, wyższości własnej ścieżki czy religii ponad wszystkimi innymi prowadzi prosto do ciemnoty i ciasnoty umysłowej którą potocznie zwiemy ciemnotą fanatyzmu i sekciarstwa. Jeżeli zdarza się duchowy pseudonauczyciel, który zakazuje ci czytać duchowe książki innych nauczycieli albo innych niż własna organizacji duchowych lub religijnych, zakazuje spotykać się z innymi duchowymi nauczycielami, kapłanami czy guru żądając przynależności jedynie do swojej osoby lub organizacji czy kościoła, to właśnie mamy do czynienia z ideologiem opętanym i kompletnie omamionym przez sprytne i bardzo złośliwe duchy szatańskie z loży lucyferycznej. W autentycznym ruchu duchowym czy religijnym nie ma takich zakazów ani zjadliwych fanatyzmów pokazujących przy okazji prymitywny i najciemniejszy egoizm typu: "tylko my" czy "tylko ja".

Kiedy złe duchy zasieją toksyczne idee w duchowych naukach i przekazach jakiejś szkoły czy nauczyciela wtedy także sprytnie pilnują, żeby wierzące i zaangażowane w te nauki osoby nie miały kontaktu z innymi przekazami które mogły by zweryfikować ich błędne poglądy i toksyczne idee. Wtedy naciskają i inspirują rozmaite zakazy czytania nauk innych religii, nauczycieli i szkół duchowych. Zdarzają się systemy religijnych wierzeń które składają się z całkowicie toksycznych, szatańskich dogmatów, a ich liderzy, kapłani, duchowni i guru zajmują się głównie potępianiem i piętnowaniem innych religii, szkół duchowych, filozofii i światopoglądów. Taka sekta zdradza, że jest już całkowicie toksyczna i wiedzie jedynie do zguby i zatracenia. Liderów sekt opętanych całkowicie przez szatańskie złe duchy poznać właśnie po tym, że zajmują się głównie tępieniem tak zwanych herezji czyli odmiennych koncepcji i poglądów religijnych czy duchowych innych religii. Aby wrócić na właściwą drogę bożą powinni oni raczej zająć się intensywnie studiowaniem tego, co wszystkie religie i szkoły duchowej myśli mają w swych naukach ze sobą wspólnego. Idee, które są takie same we wszystkich religiach i szkołach ezoterii są niewątpliwie najmocniejszymi i uniwersalnymi prawdami danymi ludzkości przez Jedynego Boga.

Nie jest prawdą, jak twierdzą ludzie o skażonych umysłach, że trzeba mieć tylko jednego mistrza czy guru, szczególnie takiego jak Buddha czy Chrystus. Człowiek może mieć więcej guru i mistrzów i ważne jest żeby z nimi wszystkimi podtrzymywał dobry kontakt i nić sympatii oraz kultywował ich nauki i otrzymane praktyki duchowe. W istocie, kiedy człowiek osiąga bardziej oświecone, wyższe wymiary bytu, niknie indywidualność umysłów, a pojawia się sfera zjednoczenia serc i umysłów w jedno wspólne serce i w jeden wspólny umysł. Prawdziwy umysł Kriszny, Buddy, Jezusa Chrystusa, Muhammada, Mojżesza, Rama, Sai Baba i innych świętych bożych jest jednym, zjednoczonym umysłem i sercem i to jest też jednocześnie umysł Boga, sfera światłości z której spływają autentycznie duchowe inspiracje. I dobrze by było, żeby ludzie szukający duchowej inspiracji bardzo uważali, żeby do tych odbiorów nie podłączały się żadne sprytne demony udające chętnie aniołów światłości i nie skażały nam światopoglądu duchowego swoimi toksycznymi ideami śmieciami. Kiedy osiągniemy oświecony poziom bytu, zbawienie, wtedy stopimy się swoim umysłem z umysłem Boga, z boską myślą i będziemy mieli wspólny umysł ze wszystkimi autentycznymi mędrcami, świętymi i prorokami bez wyjątku i bez żadnej oddzielności. Jeśli więc ktoś nierozważnie myśli, że tylko nauka duchowa przekazana przez Krisznę jest słuszna albo że tylko nauka duchowa przekazana przez Jezusa jest słuszna, a inne nie to jest już przykładem religijnego obłąkania toksyczną ideologią lucyferyczną.

Czysta duchowa nauka i praktyka bywa też skażona rozmaitymi demonicznymi rytuałami i zwyczajami, które z Drogą Bożą nie mają bynajmniej nic wspólnego. Każda autentyczna religia i duchowa droga wymaga od swoich adeptów jakiegoś stopnia czystości w codziennym życiu. Często spotykanym elementem demonicznym wprowadzonym do religii i szkół duchowych przez samego Szatana (Satanaela) jest zwyczaj picia alkoholu, wina czy wódki (sake) w czasie religijnych rytuałów i uroczystości. Sprytne demony wykorzystują ludzkie słabości żeby otworzyć sobie drogę do kierowania ludzkimi umysłami i do ich podporządkowywania. Akt spożycia alkoholu, wina czy sake w czasie liturgii przyciąga tłumnie liczne demony, które przemawiają potem przez osoby spożywające alkohol. Wiedzieli o tym wszyscy pobożni żydzi, chrześcijanie, muzułmanie, buddyści, hinduiści i inni, gdyż każda religia została uprzedzona o szatańsko zgubnym wpływie spożywania alkoholu. W istocie swej, akt spożycia alkoholu jest już sam w sobie komunią z Szatanem przez samego Szatana oraz Belzebuba zresztą ustanowioną i w miarę możliwości przez nich wprowadzaną do różnych religii i szkół duchowych. Satanizującą sektę poznamy więc prosto po tym, że w czasie jej nabożeństw, świąt i uroczystości kapłani lub wszyscy wierni spożywają jakiś rodzaj alkoholu. I podobnie rzecz się ma ze spożywaniem innych narkotyków, które zawsze, włącznie z alkoholem otwierają wrota do demonicznego świata i demonicznej inspiracji. Podobnie szatańskim elementem w kultach duchowych jest pochodzący z inspiracji Belzebuba i podległych mu złych duchów zwyczaj spożywania własnych ekstrementów w celach duchowych lub leczniczych. Picie własnego moczu lub spożywanie własnego kału, a czasem moczu i kału jakiegoś mistrzunia jest ewidentnym skażeniem demonicznym wprowadzonym przez Belzebuba i inne szatańskie złe duchy, które dzięki temu działają a nawet leczą osobę swoimi demonicznymi mocami, co w efekcie da uzależnienie i totalny upadek. Spożywanie ekstrementów podobnie jak picie alkoholu i innych narkotyków to demoniczne komunie z piekielnymi siłami zła.

Kapłani spożywający alkohol lub inne narkotyki w czasie swoich nabożeństw i pudźy wędrują prosto do piekła i co gorsza wszystkie swoje owieczki, które im wierzą za sobą pociągają! Bodaj najbardziej zdemonizowanym przez szatański alkohol w historii był kult Dionizosa, którego wyznawcy i kapłani w końcowej fazie jego istnienia nie tylko pili w czasie nabożeństw, ale kompletnie się upijali przez wiele dni i tygodni! Szatan i jego piekło wszystkich ich pochłonęło i mogą być oglądani przez widzących jak marnieją w ognistej sferze. Jeśli więc trafimy na kult religijny lub szkołę mieniącą się duchową i zobaczymy, że jej duchowni i wierni popijają w czasie nabożeństw czy pudźy albo popalają jakieś inne narkotyki to lepiej się takiej destrukcyjnej sekty zwiedzionej przez szatańskie moce wystrzegać. Jeśli jakiś kapłan czy guru najpierw spożywa alkohol albo inne narkotyki w czasie swej liturgii, a potem błogosławi, bierzmuje czy inicjuje swoich wiernych to w sposób oczywisty podłącza ich do Szatana i innych złych duchów które w czasie upojenia przez niego działają. Z takich podłączeń trzeba się oczyścić i uwolnić aby nie zostać pochłoniętym przez najcięższe piekła na wieczne zatracenie.

Oznaką całkiem podstawową wskazująca na to, że budzimy się do życia duchowego, religijnego i próbujemy wstąpić na ścieżkę do zbawienia, oświecenia jest naturalnie budząca się skłonność do modlitwy i medytacji. Modlitwa i medytacja to jedna moneta będąca podstawową praktyką duchową otwierającą przed nami świat niebiański i boski. Złe, demoniczne duchy potrafią sprytnie wytłumić budzące się skłonności do życia duchowego przez różne zwodnicze idee na temat modlitwy i medytacji. Potrafią zasiać taką toksyczną ideologię, że przykładowo modlić się wolno i trzeba ale medytować nie wolno bo to coś złego. I jak uwierzymy w taką szatańską idee zasianą w naszym umyśle i stłumimy naszą skłonność do medytacyjnej refleksji to sama modlitwa już nie będzie nam pomocna, bo z jedną tylko monetą wspomnianej całości i tak w życiu duchowym daleko nie zajdziemy. Podstawowy pojazd duchowej praktyki, który jest niezbędny dla duchowego wzrostu i podążania do zbawienia to pojazd modlitwy (mantrowania) i medytacji (dhjany). Zdarzają się też toksyczne posiewy demonów w których zaczyna się twierdzić przykładowo takie brednie, że jak ktoś już medytuje to modlitwa nie jest mu już potrzebna. I osoba która się stosuje do takiej idei przestaje się duchowo rozwijać i nigdy nie osiągnie zbawienia. Jak więc trafimy na nawiedzonego kaznodzieję, który nakazuje modlitwę, a zabrania medytacji lub odwrotnie, to znaczy, że trafiliśmy na biedaka który całkowicie pobłądził i podąża już tylko demoniczną ścieżką zatracenia, gdyż możliwość jego duchowego wzrostu została przez złośliwe demony podcięta u samych podstaw. Modlitwa i medytacja czyli mantrowanie i dhjana to dwie nogi umożliwiające sprawne poruszanie się naprzód w życiu duchowym i każdy autentyczny przewodnik duchowej drogi będzie o tym pamiętał i miał to na uwadze.

Jeżeli do guru czy kapłana przyjdzie osoba, która powie, że ona tylko chce się modlić, a medytować nie chce lub odwrotnie, nauczyciel powinien rozważyć czy nie jest pod demonicznym wpływem lub opętaniem i złośliwe duchy wytwarzające taką inspirację przepędzić. Tępiciele medytacji są więc oczywistymi sprzymierzeńcami i sługami Szatana i wszelkich innych niegodziwych i złych duchów, które tylko czyhają na to, żeby mieć sposobność zdeprawowania duszy i uniemożliwienia jej rozwoju duchowego ku zbawieniu czy oświeceniu, co bezwzględnie wymaga używania pojazdu praktyki składającego się co najmniej z modlitwy i medytacji. Medytacja jest praktyką wznoszącą na wyższe poziomy ducha, a modlitwa jest praktyką stabilizującą pozwalającą się na nich utrzymać.

Typowym błędem na duchowej drodze powodującym całkowite odcięcie się od źródła duchowej inspiracji jest postawa ideologicznego separatyzmu polegająca na akceptacji jakiegoś jednego źródła nauk, a jednocześnie na gorliwej negacji innych źródeł duchowych nauk, które z punktu boskiego umysłu i tak są jednym źródłem. I tak osoba twierdząca, że trzyma się nauk Kriszny a jednocześnie negująca naukę Buddy pokazuje, że w rzeczywistości jest odcięta od źródła duchowej nauki, bo odcinając się od nauki Buddy i negując tę naukę tym samym wypiera się totalnie także i nauki Kryszny, bo obaj oświeceni mędrcy mają wspólny umysł i trwają w całkowitym zjednoczeniu myśli i idei. Oczywiście tak samo jest z osobą twierdzącą, że rzekomo trzyma się nauki Chrystusa a negującą jednocześnie naukę Mohammada, Mojżesza Rama czy Lao Tsy. Taka osoba pokazuje, że ze źródłem duchowej nauki nie ma w ogóle nic wspólnego, a jej umysł jest całkowicie pod kontrolą złych demonów i właśnie dlatego częstokroć taka osoba będzie bardzo gorliwie krytykowała, tępiła i poniżała rozmaite źródła duchowej nauki, które są w istocie jednym źródłem! Połączenie ze źródłem duchowej nauki zawsze oznacza generalną akceptację wszystkich duchowych przekazów jakie spłynęły na ziemię poprzez mistrzów, świętych i proroków wszystkich czasów, religii i tradycji. Polemiki teologicznych negacji są więc mętnymi ścieżkami stworzonymi przez złe, szatańskie demony, ścieżkami wiodącymi do odcięcia od boskiego umysłu, upadku i zatracenia. Musimy dobrze zapamiętać tę lekcję, że jeśli ktoś prawdziwie przyjmuje naukę Jezusa czy Buddy to jednocześnie przyjmuje naukę Kriszny, Zaratusztry, Mojżesza, Lao Tsy, Mao-son, Rama, Mohammada i wszystkich innych świętych, mistrzów i proroków zwanych razem synami bożymi lub awatarami.

W każdych czasach żyło na ziemi zawsze przynajmniej 365 mistrzów duchowych, świętych synów bożych, z których każdy mógł być nazwany najwyższym. Jeżeli komuś wydaje się, że Kriszna, Buddha czy Jezus był najwyższym mistrzem i największym świętym, to powinien ochłonąć trochę i uprzytomnić sobie, że oprócz nich w ich czasach żyło jeszcze przynajmniej 364 takich samych wielkich świętych mistrzów jak oni! Nie każdy wielki święty syn boży otrzymuje misję założenia nowej religii czy wielkiej szkoły duchowej, żeby stał się bardzo znanym, więc rzeczywista większość tej duchowej hierarchii pozostaje nieznana i przed światem zakryta. Warto też uprzytomnić sobie, że oprócz tego, że w jednym czasie żyje na ziemi nie mniej niż 365 świętych mistrzów, to na każde 10 mln ludzi przychodzi na świat jedna święta istota duchowego mistrza! Mamy więc ponad 600 awatarów rangi Chrystusa, Buddy, Kriszny czy Sai Baba jacy aktualnie żyją na ziemi! Jeszcze lepiej jak sobie uprzytomnimy, że na Polskę akurat wypada 4 żywych świętych rangi mistrza najwyższego czyli żywego Chrystusa, Buddy lub Kriszny! Nabierając czystej wiedzy o istnieniu duchowych mistrzów i świętych jakieś szatańskie fobie o wyjątkowości czy jedyności jakiegoś guru czy mistrza nie mają żadnej szansy na zalęgnięcie się w naszym umyśle. Sprytne demony będą musiały wymyślić dla nas jakąś inną toksyczną ideę którą mogłyby nas doprowadzić do zwiedzenia i upadku.

Zdarzają się kursy rzekomo duchowego rozwoju, które nie tylko, że zabraniałyby medytacji a pozwalały na modlitwę, ale są aż do tego stopnia skażone przez demony, że zakazują jakiejkolwiek praktyki duchowej. Nie wolno ani się modlić ani medytować. A bez mantrowania i dhjany człowiek w duchowym rozwoju nie zrobi ani kroku naprzód! Jedynie przywiąże się do takiej skażonej, toksycznej wiedzy i będzie napędzał nią swój marny intelekt mamiąc się złudnie, że cośkolwiek robi, a w rzeczywistości spadnie w piekielne czeluście, bo wiara w idee pochodzące od demonów i kultywowanie zwyczajów pochodzących od demonów prowadzi prosto do świata piekielnego i nie ma dla człowieka żadnego ratunku jak tylko porzucenie zwodniczych, szatańskich ideologii. Trzeba się więc wystrzegać dla własnego dobra wszelkich kultów zabraniających robienia ćwiczeń praktyki duchowej, szczególnie tej najbardziej podstawowej jak mantrowanie (modlitwa) i dhjana (medytowanie), bez której nawet nie wstąpimy na drogę duchowego wzrostu.

Każda autentyczna droga duchowa, która zachowała czystą naukę i się jej jako tako trzyma, będzie albo wymagała od swoich adeptów bezwzględnego porzucenia mięsnego odżywiania, albo też będzie przynajmniej wskazywać walory zdrowotne i duchowe wegetarianizmu, który na wyższych szczeblach duchowego rozwoju jest bezwzględnie konieczny, a na niższych szczeblach, chociaż nie jest jeszcze absolutnie konieczny to jest intensywnym i pomocnym pojazdem praktyki duchowego wzrostu. Ludzie, którzy jedzą wszystko i twierdzą że są duchowo wysoko rozwinięci zwyczajnie łżą, gdyż zapewne zostali zwiedzeni jakimiś demonicznymi ideami negującymi potrzebę czystości. Kulty całkiem zatoksycznione demonicznymi ideami pochodzącymi od demona rozwiązłości i rozpusty jakim jest diabeł Lechery wręcz gorliwie negują i tępią wegetarianizm we wszystkich jego odmianach nawet śladowych. To potępienie jest w istocie potępieniem dla czystej drogi bożej i wszystkiego co stoi bliżej Boga. Zaiste taki kult jest już całkiem szatański, a raczej lecheryczny!

Każda istota stojąca na wyższym stopniu duchowego rozwoju, znajdująca się bliżej oświecenia czy zbawienia, będzie unikała pokarmu mięsnego, a preferowała zdecydowanie pokarm czysto roślinny, wegetariański! Przekazy mówiące o tym, że Jezus czy Buddha jadł mięso są zwyczajnym szatańskim, lecherskim łgarstwem mającym omamić wyznawców różnych kultów religijnych. Wszystkie rzekomo zdrowe diety preferujące mięsne odżywianie pochodzą z diabelskiej, demonicznej inspiracji i są kłamstwem Szatana. Dobry Bóg ustanowił dla człowieka roślinne odżywianie, a Szatan podszepnął mięsne odżywianie, a nawet dopisał to do świętych pism religijnych, które pochodziły od Boga. Nawet pragnienie spożywania mięsa jest potrzebą, która nie pochodzi z natury człowieka, ale z tchnienia szatańskiej, lecherycznej inspiracji żyjącej na podłożu lękowym i agresywnym, pod wpływem której zdradza się być człowiek mięsa pragnący! Osoba, która myśli, że jest bardzo religijna czy uduchowiona bo należy do jakiejś sekty czy szkoły tajemnej, a często i mocno pragnie mięsa, pokazuje, że w rzeczywistości jest jeszcze mocno opętana szatańskimi inspiracjami zasiewanymi i podsycanymi przez bardzo złe i złośliwe duchy demoniczne!

Jeśli już nawet jakaś osoba zaangażuje się w autentyczny kult duchowy to może się zdarzyć, że demony z piekielnej loży Belfaegara będą w niej zasiewać duchowe lenistwo. Podsuną takie sprytne idee, że może już jest tak wysoko rozwinięta, że nie potrzebuje już więcej ani duchowej nauki od nikogo ani duchowej praktyki. Wtedy osoba tak omamiona przestaje słuchać i studiować duchowe nauki, a także przestaje wypełniać duchowe ćwiczenia służące wzrostowi ku oświeceniu. I jest to już ewidentny początek duchowego upadku i uwstecznienia! Generalnie, postępując progresywnie duchową drogą powinniśmy ciągle studiować boską wiedzę oraz ciągle wypełniać duchowe praktyki fundamentalnie oparte o modlitwy i medytacje! Błędna idea, że się już nie potrzebuje duchowej nauki od nikogo prowadzi często wprost do zerwania więzi łączących z duchowym nauczycielem, guru i duchową szkołą (kościołem, sanghą), a takie zerwanie więzi, szczególnie z głęboko inicjacyjnymi liniami przekazu zawsze wiedzie do duchowego upadku i zatracenia. Zdarzają się też demoniczni hochsztaplerzy duchowego pseudorozwoju, którzy oferują odłączenie się od inicjacyjnych linii przekazu, które na wyższych szczeblach duchowego wzrostu są niezbędnie potrzebne dla duchowej ascensji, a zawsze skutkiem takiego demonicznego odłączenia jest duchowy upadek w piekielną czeluść. Ludzie, którzy zerwą inicjacyjną więź łączącą ich z jakąś autentyczną, założoną przez Boga lub jego posłańca szkołą duchowego rozwoju czy linią duchowego przekazu, prędzej czy później będą cierpieć na rozmaite psychiczne zaburzenia i fobie, gdyż siły demoniczne będą sobie na nich igrać i używać ze zdwojoną mocą dowodząc im tym samym swojego zwycięstwa nad ich duchowymi skłonnościami i dążeniami.

Człowiek, który wstąpił na ścieżkę inicjacyjną winien dbać o kultywowanie i podtrzymywanie swojego związku z taką linią przekazu. Jeśli ktoś przyłączył się do więcej niż jednej inicjacyjnej linii przekazu, winien kultywować je wszystkie i dbać o podtrzymywanie z nimi łączności, ucząc się w nich i praktykując je, w miarę możliwości intensywnie. Porzucenie jednej linii inicjacyjnego przekazu jest zawsze mocnym oderwaniem się od Boga w ogóle i zerwaniem połączenia w rzeczywistości ze wszystkimi liniami na podobnej zasadzie jak to było z negacją źródła duchowych nauk, gdyż nić inicjacyjnego przekazu jest w istocie duchowym połączeniem z Bogiem! Porzucając łączność z inicjacyjną linią przekazu w istocie zrywamy swój związek, połączenie z Bogiem, a taki zerwany świadomie związek bardzo ciężko jest naprawić lub bywa, że w ogóle jest to nie możliwe. Piekło pełne jest ludzi, którzy zerwali połączenie z Bogiem poprzez zerwanie łączności z duchowymi liniami przekazu nauk i praktyk! Liderzy niektórych separatystycznych i toksycznych sekt, którzy nowo wstępującym do nich osobom nakazują wyrzeczenie się, zaparcie i zerwanie wszelkich więzi z poprzednimi szkołami duchowymi czy religijnymi powodują w rzeczywistości duchowy upadek swoich pupilków, którzy z duchowego dołka zwanego piekłem nie pozbierają się już przez długie eony! Takież same są skutki nawrócenia się z buddyzmu na chrześcijaństwo czy też z chrześcijaństwa na krisznaizm, jeśli w parze z rzekomym nawróceniem idzie wyrzeczenie poprzedniej inicjacyjnej ścieżki duchowego wzrostu! Nawrócenie jest wtedy całkowitym duchowym upadkiem i totalną inwolucją świadomości duszy. Nic dziwnego, że tak nawrócone osoby stają się religijnymi fanatykami o obrazie paranoi pokazując tym samym, że z uduchowieniem, pobożnością, zbawieniem ani oświeceniem nie mają już nic wspólnego.

Opracowanie: Europejskie Centrum ds. Sekt i Kultów Destrukcyjnych

Zobacz także


Polub nas na Facebooku

Artykuły w tej kategorii