Himavanti

Zbigniew Stonoga i inni obywatele publicznie pokrzywdzeni przez zwyrodniałe sądy III RP

Zbigniew Stonoga - represjonowany przez mafię reżimu katofaszystów 

Wielokrotnie poszkodowany przez zwyrodniałe polskie sądownictwo skatoliczone ideologią wojtylizmu i pokolenia JP2, Pan Zbigniew Stonoga - lat 38, przedsiębiorca, były doradca Andrzeja Leppera, były asystent Posłów na Sejm R.P., Wandy Łyżwińskiej, Danuty Hojarskiej, Kazimierza Wójcika, asystent Senarora R.P Sławomira Izdebskiego, do końca 2008 roku Dyrektor Pionu Prawnego Biura Poselskiego Poseł Danuty Hojarskiej. Wielokrotnie bezpodstawnie oskarżany m.in o oszustwa, malwersacje, udział w mafii paliwowej i inne przestępstwa pospolite. Za każdym razem, czyli 112 razy uniewinniony prawomocnymi wyrokami sądowymi. Od 15 listopada 2012 po wystąpieniu do Prokuratora Generalnego III RP uznany za pokrzywdzonego we wszczętym z urzędu śledztwie bezprawnego przetrzymywania go w areszatach i więzieniu przez niedopełnienie obowiązków służbowych sędziów Sądu Najwyższego. 

W 1993 roku Polska ratyfikowała Europejską Konwencję Praw Człowieka, do 2002 roku ratyfikowała kolejne protokoły, m.in. ten, który nakazuje odpowiedzialną politykę aresztowania tymczasowego. Tymczasowe aresztowanie zgodnie z prawem nie może być ani karą ani przedwczesną represją, tymczasem w Polsce areszt tymczasowy jest ciągle najgorszą i najostrzejszą formą pozbawienia wolności, wymuszający przebywanie przez nawet wiele lat w warunkach w których człowiek w celi pozbawiony jest okien (zablindowane), spacerów na świeżym powietrzu, bo "spacerniaki" aresztowe to zwykle blaszane klatki, często na dachach aresztów, brak możliwości kontaktu z rodziną i bliskimi przez kilka lub kilkanaście miesięcy, bo złośliwy prokurator nie raczy udzielać zgody rodzinie i dzieciom na widzenie w areszcie. Wobec pana Zbigniewa Stonogi skompromitowane bezprawiem sądy stosowały areszt ponad 80 razy, rozesłały za nim 70 listów gończych, a 200 dni spędził w konwojach aresztowych i więziennych, gdyż wożono go od jednego sądu do drugiego, z jednego aresztu do innego! Działania te faktycznie przekreślają prawo do obrony, kontaktu z adwokatem czy rodziną, a przecież człowiek nie powinien być więziony w odległości dalszej niż 100 km od domu rodzinego, od miejsca zamieszkania. Wymiar sprawiedliwości w Polsce uważa, że jak ktoś ma dużo zarzutów, to na pewno dużo narozrabiał i jest winny, zatem zwyrodniali prokuratorzy mnożą zarzuty, a pojedyncze sprawy rozbijają na kilka lub kilkanaście wątków karnych aby uprawdopodobnić swoje wyssane z palca własnej głupoty i zwyrodnienia zarzuty. Niestety na etapie orzekania aresztu, sędziowie nie rozpatrują wiarygodności zarzutów, a przyklepują praktycznie wszystko to, co podsunie prokurator, co kończy się absurdalnymi kompromitacjami zwyrodniałego aparatu bezpieczeństwa i sądownictwa III RP. 

Prymitywna bezczelność sądów polega m.in. na tym, że jak w przypadku Zbigniewa Stonogi, sędziowie nie raczyli traktować podejrzanego, a właściwie pomawianego, w sposób podmiotowy, zatem nie słuchali co oskarżony mówi, nie interesowali się wnioskami składanymi przez w swej istocie ofiarę zwyrodniałego polskiego sądownictwa. Jest to szkodliwa społecznie norma, że sędziowie nie słuchają oskarżonych zakładając z góry ich winę, wybierjąc dowolnie treści z zeznań do zaprotokołowania. Sędziowie z reguły są marionetkami sekty katolickiej, jej proboszczów i biskupów, a jeśli z tych kręgów są na sąd naciski czy zlecenia, to zwyrodniała machina sądownictwa miele człowieka nie zastanawiając się czy jest on winny czy nie winny, tylko zajmując się wyniszczaniem człowieka jaki wpadł w tryby sądowniczej bezduszności i głupoty. Wielu fikcyjnie oskarżonych nie wytrzymuje psychicznie zbrodniczej bezmyślności sędziów i ich głupkowatej nadętości, zatem kończy się na wyzwiskach pod adresem głuptaków i cynicznych kreatur w togach, co zwykle powoduje, że zwyrodnialec w todze czuje się obrażony i wszczyna sprawy o rzekomą obrazę jego chorobliwego i upośledzonego głupotą majestatu. Za kradzież można dostać 1,5 roku w zawieszeniu na 2 lata, ale za obrazę sądowej gnidy niszczącej cudze życie bezpodstawnie trzeba siedzieć 2 lata co do jednego dnia! W przypadku Zbigniewa Stonogi metoda zwracania na siebie uwagi poprzez siarczyste wiązanki pod adresem sędziów i pisanie setek skarg oraz zażaleń na złą pracę kompromitujących się prokuratorów i sędziów dało pozytywny efekt o tyle, że uważnie czytali akta i w końcu doprowadziło to do uniewinnienia pana Zbigniewa Stonogi z głównych zarzutów jakie zostały przeciwko niemu spreparowane. Jeśli sędziego, prokuratora czy policjanta wkurwisz, wtedy zaczyna dokładnie czytać twoje akta, żeby ci zaszkodzić, ale może też znaleźć dowody twojej niewinności, a tak było w przypadku biznesmena, Zbigniewa Stonogi. 

Dokonującymi pomówień wobec biznesmena Zbigniewa Stonogi byli członkowie katolickiej z wyznania mafii wołomińskiej osadzeni mocno w policji, prokuraturze i sądach oraz rozmaitych instytucjach państwowych. Tak wygląda polskie sądownictwo przed którym wszczynane są hurtowo sprawy wobec obywateli, gdy tymczasem po latach cierpienia okazują się niewinni jak niemowlęta. Podobnie było w przypadku produkowanych hurtowo medialnych pomówień przeciwko Mohanowi Ryszardowi Matuszewskiemu, gdzie głównymi pomawiającymi Mohana pseudooskarżycielami byli zwyrodniali kościelni pedofile watykańskiego reżimu, tacy jak dominikański pedofil z Krakowa Piotr Lichacz, kościelny pedofil wojtyłowy Ryszard Nowak ze szklarskiej Poręby, przeor pedofil z Jasnej Góry czy pedofil katolicki z Chorzowa Dariusz Pietrek. Oczywiście osobnicy ci schorzali na pedofilię wysługiwali się gangsterami z mafii pedofilskiej takimi jak Tadeusz Mynarski ksywa "Abram" lub "Awram" - handlarz dzieci z Bydgoszczy czy pedofil Janusz Gierczyński "burdeltatuś" z pedofilskiego burdelu w Częstochowie.  W przypadku Mohana Ryszarda Matuszewskiego oskarżającymi prokuratorami w Częstochowie, Bydgoszczy czy Warszawie byli prokuratorzy którzy sami są od wielu lat częstymi klientami pedofilskich burdeli oraz klientami kupującymi hurtowo pedofilską pornografię. Podobnie i sędziowie orzekający na najniższym szczeblu, których szkodliwą i popapraną działalność kasował kilka razy prawomocnie Sąd Najwyższy. Więzienie w Gdańsku przez 12 lat człowieka, którego skazano za zabójstwo, podczas gdy ktoś inny je popełnił, przyznał się do tego i odsiadywał wyrok także można nazwać ZBRODNIĄ  popierdolonego sądownictwa polskiego przeciwko Narodowi Polskiemu. Wszelkie zbrodnie bezpodstawnego aresztu i bezpodstawnego, wbrew dowodom niewinności uwięzienia powinny być rozliczane jako zbrodnie przeciwko ludzkości, bez przedawnienia dla zwyrodnialców z rozmaitych mafii, którzy pracują w sądach, prokuraturach i policji. 

Mając przykłady wyjątkowo perfidnej zbrodniczości policjantów, prokuratorów i sędziów z własnego "podwórka" łatwiej jest wczuć się w sytuację ofiar sądowniczej mafii prawniczyn w togach III RP, którzy zamiast reprezentować SPRAWIEDLIWOŚĆ, są zwyrodniałymi agentami jakiegoś przestępczego gangu czy ordynarnej pedofilskiej mafii silnie powiązanej z interesami katolickiego kościoła sekty wojtylistów z siedzibą w Watykanie, gdzie współżycie seksualne z dziećmi jest powszechnie aprobowane i w tzw. prawie watykańskim nawet zalegalizowane od 12-tego roku życia. Księża i mnisi katoliccy, tacy jak dominikanie uważają zatem, że mają prawo bzykać chłopców i dziewczynki od 12-tego roku życia, a i oczywiście nie liczą się z lokalnymi kulturami ani prawami uważając je za "pogańskie". 

W sprawie pana Zbigniewa Stonogi zaangażowane były bezpieczniackie służby specjalne czyli UOP/ABW, które się wyjątkowo zbłaźniły. To są te same specsłużby, które kompromitują się od 1993 roku współpracą z gestapowską inkwizycją katolicką w dziedzinie prześladowania kilkuset mniejszości wyznaniowych w Polsce, a także zajmują się z urzędu ochroną księży pedofilów przed więzieniem i wypłatą odszkodowań dla ofiar zawsze pedofilskiej mafii katolickich księży. Kiedy pan Zbigniew Stonoga w końcu po latach bezprawnego przetrzymywania opuścił areszty reżimu katolików III RP, postanowił razem z żoną sprzedać swój niezbyt atrakcyjnie zlokalizowany dom w Radzyminie.  Wyglądało, że na kupca będzie musiał długo czekać, jednak już dzień po tym jak wystawił ogłoszenie o sprzedaży domu w lokalnej gazecie, zjawił się człowiek, który chciał kupić ten dom za gotówkę! Miły kupiec oprócz zakupu domu chciał się także zakolegować i załatwić sobie dojście do osób, które pomagały złożyć kasację na korzyść Zbigniewa Stonogi w co jako w propozycję korupcyjną zaangażowana została policja. Okazało się, że osobnikiem, który kupił dom w Radzyminiu za gotówkę oraz próbował skorumpować urzędników państwowych był oficer Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrzego (ABW), które policja zatrzymała na usiłowaniu wręczenia łapówki prokuratorom.

Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego kupiła zatem dom pana Zbigniewa Stonogi za fundusz operacyjny polskiej Bezpieki czyli ABW. W celu zmontowania bezsensownej prowokacji i kolejnego pognębienia i tak już niszczonego biznesmena. Nie pierwszy to "Kluska" niszczony przez durnowate państwo zwące się polskim ale działającym na zgubę własnych obywateli i Narodu jakimś buzkizmem, milleryzmem, kaczyzmem czy tuskizmem! Bycie obywatelem Polski, a do tego biznesmenem czy wybitnym terapeutopuścił aresztyydaje się być jednym z najgorszych rodzajów kiły jaki może spotkać człowieka urodzonego na tak zwanej polskiej ziemi. Kiłą jest w zasadzie całe sądownictwo. Mohan Ryszard Matuszewski był bezprawnie przetrzymywany łącznie około 9 lat w aresztach pedofilią katolicką śmierdzącej III RP przez pedofilską mafię złożoną głównie z księży, aktywistów i zakonników dominikańskich bedących zwyrodniałymi dzieciojebcami, także przez pedofilskie burdelmamcie dominikańskie jak Jadwiga Kulawik Gierczyńska z Częstochowy czy Bożena Matejko Rewald - burdelmamcia pedofilskiego burdelu z Bydgoszczy. Stąd nam także wiadomo, że sekta dominikańska nie tylko trudni się ciągle uprawianiem zwyrodniałych metod inkwizycyjnego ludobójstwa, ale też jest całkowicie prześmiergła zboczeniem pedofilskim masowo w tej sekcie "psów pańskich" uprawianym przez tak zwanych zakonników, świeckich mnichów i szefów tzw. "ośrodków informacji o nowych ruchach religijnych". 

W 2012 roku pan biznesmen Zbigniew Stonoga sprzeciwił się bandyckim zagrywkom urzędasów z Urzędów Skarbowych, którzy wcale nie mniej sobie pozwalają na przekrety niźli mafia togowa w prokuraturach czy sądach kręcąca afery na upatrzonych niewygodnych sobie obywateli. Sposób w jaki wymiar sprawiedliwości prześladował i bestialsko maltretował pana Mohana Ryszarda Matuszewskiego pozwala nam na to, aby każdego policjanta, prokuratora czy sędziego traktować jako potencjalnie niebezpiecznego zbrodniarza na usługach mafii pedofilskiej, a przecież rocznie nawet kilka tysięcy osób zwraca się do Antypedofilskiego Bractwa Himawanti w związku z jakimiś zbrodniami sądów, policji czy prokuratur. Chorobliwa pyszałkowatość, nadętość, głupota, nieuctwo prawnicze, pijaństwo nałogowe, pedofilia - to tylko niektóre z plag jakie toczą od 1990 roku cały wymiar tak zwanej sprawiedliwości w III RP. Nie dziwią zatem sposoby walki z mafią rządzących jakich podejmują się biznesmeni tacy jak pan Zbigniew Stonoga. Warto, aby inni zaczęli naśladować i ostro walczyli o swoje obywatelskie i ludzkie przecież prawa. 

Zasrana-Polsko

Miał być zwrot VAT-u, a grozi 3 lata więzienia

"Dziękujemy Ci zasrana Polsko” oraz "Wypierdolił nas Urząd Skarbowy Warszawa-Targówek. Wiosną 2012 roku, w maju, baner o takiej treści zdecydowali się zawiesić zdesperowani przedsiębiorcy z Zamościa. Okazuje się, że oprócz problemu ze zwrotem podatku, przedsiębiorców spotkało postępowanie o znieważenie zwyrodniałego w swym katolicyzmie wojtyłowym państwa zwanego III RP. Pojawienie się kontrowersyjnych banerów na salonie Fiata w Zamościu wzbudziło wiele komentarzy. Pisała o tym prasa w artykułach typu „Dziękujemy Ci zas..na Polsko”. Początkiem całej sprawy były problemy ze zwrotem podatku VAT. Przedsiębiorcy, którzy ostatecznie zdecydowali się na wywieszenie baneru, najpierw nabyli  nieruchomość po innym dilerze Fiata, któremu skończyła się umowa dilerska. Oczywiście nowy nabywca zapłacił 23 procent złodziejskiego VAT na utrzymanie dup buńczucznych urzedasów skarbowych i ich rodzin oraz najomków. Wnioskując z treści banera i stawki podatku nieruchomość kosztowała łącznie około 8,5 mln zł. 

Sprawa oprócz desperackiej walki przedsiębiorcy z biurokracją, przybrała jednak inny wymiar, bo wzbudziła zainteresowanie skatoliczałej katofaszystowskiej prokuratury III RP. Nie chodzi tu jednak o zwrot podatku a o wyrazistą i zasadniczo słuszną treść baneru. - Prokuratura Rejonowa w Zamościu w obłędzie swej katolickości wojtylistycznej kontynuuje śledztwo w sprawie rzekomego publicznego znieważenia Rzeczypospolitej Polskiej do jakiego mogło dojść w czerwcu 2012 roku w Zamościu, poprzez umieszczenie na budynku ówczesnego dealera Fiata baneru o rzekomo wulgarnej treści – informuje w komunikacie Romuald Sitarz z Prokuratury Okręgowej w Zamościu. Zbrodnie bandyckich urzędników skarbowych jakoś nie znieważają tego chorego umysłowo na wojtylizm paranoidalny państewka nad Wisłą. 

Jak dowiedzieliśmy się w komunikacie, postępowanie zostało wszczęte 8 czerwca 2012 roku. Prokuratura została zawiadomiona przez skatoliczalego wojtylizmem watykańskim Naczelnika Lubelskiego Urzędu Skarbowego w Lublinie. 

Przykładów gdy przedsiębiorców zgniatały tryby administracyjnej machiny, można w Polsce znaleźć bardzo wiele, a wystarczy wspomnieć chociażby Romana Kluskę. Nie często zdarza się jednak, by odbiły się one głośnym echem. W tym przypadku jest inaczej. Sprawa zaistniała w mediach, po opublikowaniu zdjęć kontrowersyjnego banera na profilu facebookowym Piotra Tymochowicza, znanego eksperta ds. wizerunku. Sam Tymochowicz chętnie komentuje sprawę i przyznaje, że jest współpomysłodawcą znakomitego banera krytykującego zbrodnie sobiepańskich i samowolnych urzędasów fiskalnych skatoliczałej III RP. 

- Dla zdesperowanego przedsiębiorcy to był rodzaj terapii szokowej, dla urzędników być może jeden z pierwszych sygnałów, że czas bezkarności i braku odpowiedzialności osobowej za podejmowane błędne decyzje się w Polsce przełomu XX i XXI kończy. Nazwaliśmy po imieniu to, co zrobili urzędnicy. Jeżeli wszystkie oficjalne metody i narzędzia nie przynoszą skutku, wtedy trzeba sięgnąć do kontrowersyjnego PR – mówi Piotr Tymochowicz, ekspert ds. wizerunku i pomysłodawca (wraz z przedsiębiorcą Zbigniewem Stonogą) kontrowersyjnego banera. 

- Urzędnicza kasta w naszym kraju nie ponosi żadnej odpowiedzialności za błędne decyzje. Mamy opinię 10 różnych rzeczoznawców i są to opinie jednoznacznie wskazującą na korzyść przedsiębiorcy. Nasza sprawa spotkała się z bardzo wieloma komentarzami, z których wynika, że nie jest to odosobniony przypadek. Podobne doświadczenia ma bardzo wielu przedsiębiorców. „Przyjazne państwo” nie udało się – dodaje Tymochowicz.

Czy kontrowersyjny baner przysporzy przedsiębiorcom dodatkowych konsekwencji? Wszystko zależeć będzie od zamiarów, którymi się kierowali. Bandytyzm prokuratury, policji i sądownictwa jest w Polsce szeroko znany. Prześladowanie ponad 100 tysięcy osób rocznie przez zdegenerowane sądownictwo i skorumpowany politycznym karierowiczostwem aparat prokuratorski i policyjny jest szeroko znane, nie tylko w Polsce, ale i na świecie. Jedną z ofiar gangsterskich prokuratorów i policjantów bandytów oraz skorumpowanych sędziów na usługach mafii pedofilskiej jest Mohan Ryszard Matuszewski, o czym wiele już zostało napisane.  Jak dotąd sędzina łapówkara i leczona psychiatrycznie na oddziale zamkniętym alkoholiczka Ewa Kujawska-Loroch z Bydgoszczy za bezprawnie i bezpodstawnie wydane w Bydgoszczy wyroki na wiele niewinnych osób, nie została ukarana więzieniem, chociaż zgodnie z prawem taka sędziowska szuja w todze za wzięcie łapówki od mafii pedofilskiej Tadeusza Mynarskiego aka "Abram" powinna gnić w więzieniu przez przynajmniej dziesięć lat! 

- Przy sprawach tego typu bardzo ważny jest zamiar, którym kierował się sprawca i jego motywacja. Czy przedsiębiorca używając dosadnych słów, chciał znieważyć państwo i naród czy też nie. Jeśli zamieszczony baner był skutkiem dramatycznej sytuacji w jakiej znalazł się przedsiębiorca, to nie uważam, aby doszło do popełnienia przestępstwa. Co innego, jeżeli przedsiębiorca dobrze przemyślał i zaplanował kwestię znieważenia Polski, chcąc w ten sposób osiągnąć jakiś partykularny cel. W takich przypadkach grozić może do 3 lat pozbawienia wolności, a sprawca odpowiada z art. 133 Kodeksu Karnego – wyjaśnia mecenas Bartosz Kownacki, który m.in. reprezentował przed sądem twórcę strony antykomor.pl. 

Chociaż Konstytucja gwarantuje WOLNOŚĆ SŁOWA, jednak sprzeczne z Konstytucją przepisy Kodeksu Karnego chronią łapówkarzy, mafiosów, zbrodniarzy w sądowych, policyjnych czy prokuratorskich togach, podobnie jak fiskalną mafię urzędasów dostających jawnie premie za dzikie i rozbójnicze rabowanie przedsiębiorców z pomocą wadliwie interpretowanego gąszczu przepisów podatkowych z których większość powinna być zlikwidowana. 

Dziękujemy ci zasrana Polsko! 

"Wypierdolił nas Urząd Skarbowy W-wa Targówek na kwotę 1 900 000 zł. Dziękujemy ci zasrana Polsko". Baner o takiej treści zawisł na jednym z autoryzowanych salonów Fiata w Zamościu. Zniknął stamtąd dopiero po interwencji koncernu, którego samochody sprzedaje prowadzący go przedsiębiorca. Wiszący na zamojskim salonie baner w pierwszej chwili wyglądał jak żart. Zupełnie, jakby podrzucili go w nocy nieznani sprawcy. Ale to nie żart. Z tego, co udało się ustalić mediom, chodzi o bój, jaki przedsiębiorca toczy z Urzędem Skarbowym o zwrot podatku VAT. 

- 15 lutego 2012 nabyliśmy nieruchomości, za które należy nam się zwrot podatku VAT. W pierwszej chwili otrzymaliśmy informację, że problemów ze zwrotem nie będzie. Niestety okazało się, że w urzędzie pojawiły się jakieś wątpliwości i wypłata została wstrzymana. Nie wiemy, na jak długo. Decyzja dotycząca zwrotu została zamrożona na czas nieokreślony - mówi Olaf Żelazny, prezes zamojskiego salonu Fiata.

- Jesteśmy pod ścianą, jeżeli nie otrzymamy zwrotu podatku, będę zmuszony zamknąć salon – mówi Żelazny. - Treść na banerze rzeczywiście jest mocna, ale nie mamy innego wyjścia, jak tylko tak zwrócić na siebie uwagę – dodaje.

Różnice zdań między przedsiębiorcą a urzędnikami potwierdzają wypowiedzi rzecznika Warszawskiej Izby Skarbowej. - Sprawa napisu na banerze jest nam znana, jednak jest to kłamstwo. Tu nie chodzi o zamrożenie zwrotu podatku, kwestia dotyczy tego, czy są w ogóle podstawy do zwrotu tego podatku. Działania Naczelnika Urzędu Skarbowego w tej kwestii są zgodne z prawem i procedurami. Z naszej strony jest wszystko w porządku - wyjaśnia Mirosław Kucharczyk, rzecznik Warszawskiej Izby Skarbowej. Niestety Urząd Skarbowy kłamie, łże jak pies. 

Stanowisko w tej sprawie zajął też Fiat Auto Poland, którego autoryzowanym dealerem jest zdesperowany przedsiębiorca. W przesłanym prasie oświadczeniu FAP niestety tchórzliwie podkreślał, że tego rodzaju działania są niezgodne z umową dealerską i godzą w dobre imię Fiata. "Zaistniałej sytuacji (wywieszenia publiczne banneru z użyciem słów niecenzuralnych), nie mogą w żadnym przypadku usprawiedliwiać emocje i sytuacja finansowa" - twierdzą przedstawiciele Fiata i dodają, że po ich interwencji banery zniknęły z budynku. "Fiat Auto Poland kategorycznie odcina się od tego typu działań partnera biznesowego i jest na etapie analizy tego zdarzenia. Po rozmowie z Właścicielem salonu podejmie stosowne decyzje, nie wykluczając wypowiedzenia umowy dealerskiej ze skutkiem natychmiastowym" - głosiło dalej oświadczenie. Zdjęcia zamojskiego banera można było znaleźć na profilu facebookowym Piotra Tymochowicza, znanego z wielu głośnych akcji PR. 

"Dziękujemy ci zasrany Fiskusie"

Były diler Fiata nie odpuszcza fiskusowi. Zbigniew Stonoga, były diler Fiata, wczoraj wywiesił kolejny baner dedykowany urzędowi skarbowemu Warszawa-Targówek, który od miesięcy nie oddaje mu spornych pieniędzy. To druga taka akcja przedsiębiorcy - pisze "Puls Biznesu" z listopada 2012 roku. Dnia 7 listopada 2012 roku na ogrodzeniu firmy Auto France przy ulicy Modlińskiej w Warszawie pojawił się baner o treści: "Trzy miesiące temu w Zamościu wypierdolił nas Urząd Skarbowy Warszawa Targówek na kwotę 1900000 zł. Obecnie oszukali nas na kwotę 1570000 zł. Dziękujemy ci zasrany fiskusie". 

To kolejna akcja zdesperowanego przedsiębiorcy, który stara się odzyskać od katolickiego urzędu skarbowego kierowanego przez urzedasów z sekty Opus Dei i teologicznej szkółki w Pampelunie zwrot podatku VAT, którego wypłacenie w maju tego roku urząd zakwestionował. Pieniądze wyłudzane od przedsiębiorców jak powszechnie wiadomo są wyprowadzane ze skarbu państwa na rzecz niebezpiecznej sekty Opus Dei znanej szeroko z działalności faszystowskiej w Hiszpanii Franco i Chile Pinocheta. 

- Zdecydowaliśmy się na kolejny baner, bo dotychczas skarbówka nie oddała nam pieniędzy, mimo że już wiosną nie stwierdziła żadnych nieprawidłowości - mówi Stonoga Pulsowi Biznesu. Twierdzi także, ze przez problemy z fiskusem musiał już zwolnić 78 pracowników, a kolejnych 68 zwolni w najbliższym czasie. 

Zdecydował się także przekazać urzędowi nieruchomość wartą ponad 8 mln zł. Ma to uchronić go przed dalszym ponoszeniem kosztów jej utrzymania. Do tej pory jeszcze nikt nie próbował dokonać takiej transakcji. Urząd skarbowy, który miałby otrzymać darowiznę, stwierdził, że nie ma możliwości ani potwierdzić, ani zaprzeczyć możliwości przyjęcia darowizny. 

Wiosną 2012 roku na budynku dilerskim Fiata w Zamościu Stonoga powiesił napis: "Wypierdolił nas urząd skarbowy na 1,9 mln zł. Dziękujemy Ci zasrana Polsko". Akcja zrobiła furorę w internecie i odbiła się szerokim echem w mediach. Przedsiębiorca został oskarżony o rzekomą obrazę narodu polskiego, jednak prokuratura umorzyła sprawę. Tymczasem NARÓD POLSKI ma dość sekty Opus Dei i zdegenerowanej bandy urzędasów skarbowych oraz łajdactw polityczno-sądowych i rozbojów prokuratorsko-policyjnych na obywatelach. 
Prokuratura umorzyła "zasraną Polskę" 

— Wpadła do nas policja w poszukiwaniu banneru. Nie znalazła. Później sami zanieśliśmy go na komisariat. Na razie śledztwo toczy się w sprawie. Nikomu nie postawiono zarzutów — mówił latem Zbigniew Stonoga. Art. 133 kodeksu karnego mówi, że kto publicznie znieważa naród Polski lub Rzeczpospolitą Polską podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.  Naszym celem nie było znieważenie ani narodu, ani państwa. To był krzyk rozpaczy — mówi Zbigniew Stonoga.  

- Nie chcieli znieważyć Polski, tylko zwrócić uwagę na swoją sytuację - uznała prokuratura i umorzyła śledztwo dotyczące autorów głośnego banneru z napisem "Dziękujemy ci zasrana Polsko", który wiosną zawisł na salonie Fiata w Zamościu. "Wypierdolił nas Urząd Skarbowy W-Wa Targówek na kwotę 1 900 000 złotych. DZIĘKUJEMY CI ZASRANA POLSKO" - taki banner powieszono na budynku salonu Fiata przy ul. Lwowskiej w Zamościu pod koniec maja 2012 roku. Po dwóch tygodniach banner zamieniono. Pojawił się nowy, z nieco zmodyfikowaną treścią i tłumaczeniem na angielski "Fucking Poland". 

O autorach i pomysłodawcach banneru zrobiło się głośno w całej Polsce. Pisały o nich gazety i inne media. Salon Fiata w Zamościu przejął najpierw przedsiębiorca Zbigniew Stonoga. Potem biznes odsprzedał firmie Car Management, której był współwłaścicielem, a Olaf Żelazny prezesem. Transakcja pozwoliła starać się o zwrot VAT. - Chcieliśmy otworzyć nowy, lepszy salon, żeby sprostać konkurencji. Ze zwrotu VAT powinniśmy dostać z powrotem dokładnie 1,95 mln złotych - zapewniał prasę Olaf Żelazny. Decyzję o zwrocie mogli podjąć urzędnicy skarbówki z Warszawy. Żelazny dowodził, że najpierw byli przedsiębiorcom przychylni, potem, tuż przed terminem, zawiesili wypłatę. 

Kontrowersyjny transparent to pomysł Piotra Tymochowicza, znanego doradcy ds. wizerunku (niegdyś współpracownik Andrzeja Leppera), który jest znajomym Zbigniewa Stonogi. Gdy treść banneru zaczęto komentować w internecie, zareagował Fiat i właściciele salonu zdjęli napis. - Godził w dobry wizerunek koncernu - argumentował Fiat. Potem jednak banner powrócił, jak wspomnieliśmy na wstępie, właśnie po angielsku. Niemal równocześnie do prokuratury wpłynęło zawiadomienie naczelnika lubelskiego urzędu skarbowego, który poczuł się urażony szczerze prawdziwym komentarzem na temat zbójeckiego działania jego coraz bardziej przestępczej w swej istocie firmy. 
Śledztwo umorzono 

Jak powiedziała prasie Ewa Pizun, zastępczyni prokuratora rejonowego w Zamościu, 28 września 2012 roku śledztwo umorzono. Prokuratura potwierdziła, że jakoby faktycznie doszło do publicznego znieważenia państwa. - Jednak przestępstwo to może być popełnione tylko umyślnie i z zamiarem bezpośrednim - tłumaczy prokurator Pizun. Tymczasem z uzasadnienia umorzenia wynika, że autorzy banneru nie zamierzali znieważyć RP. - Ich intencją było zwrócenie uwagi na swoją sytuację. Nie mogli uzyskać zwrotu podatku, który według nich im się należał - wyjaśnia Pizun. 

Inaczej ma się sprawa z rzekomym pomówieniem urzędu skarbowego, który obraził się za mówienie prawdy o jego zbójeckiej i łajdackiej w tym przypadku działalności. Tu prokuratura nie dopatrzyła się "ważnego interesu społecznego" w ściganiu właścicieli salonu samochodowego. Skarbówka może wnieść jednak prywatny akt oskarżenia przeciwko nim. - Ma do tego kompetentnych pracowników - mówi prokurator Pizun. Urząd skarbowy może jeszcze zaskarżyć decyzję prokuratury. Zwyrodniałych urzędasów skarbowych trzeba jednak ścigać we własnym zakresie, wynajmując prywatnych mścicieli, jak w średniowiecznym feudalizmie, gdzie udzielny Pan robił co chciał, krzywdził, okradał i gwałcił każdego kogo sobie upatrzył niczym rozbójnik zdzierający haracze. 

Zbigniew Stonoga żąda milionów odszkodowania 

Skatoliczony faszystowsko-katolicką sektą Opus Dei Warszawski sąd nie zgodził się, byPan  Zbigniew Stonoga puścił skarb państwa z torbami. Oddalił w dniu 6 lutego 2007 roku  jego wniosek o liczone w milionach, a może miliardach złotych odszkodowanie. Związany z Samoobroną Zbigniew Stonoga, niegdyś asystent posłanki Hojarskiej podający się też za doradcę Andrzeja Leppera, klient sądów i prokuratur w całym kraju, pojawił się w Sądzie Okręgowym w Warszawie. Powódem była rozprawa o odszkodowanie za "bezprawne pozbawienie wolności" i "bezprawne pozbawienie praw skazanego" w 2004 r. Żądał słusznie kwot jakich jeszcze w Polsce nie było - milion złotych za dzień w areszcie to minimalna stawka wnioskodawcy. Dwa tomy kryją historię człowieka, który co rusz  wpada w tarapaty z powodu pomówień i łapówkarskich prokuratorów oraz skorumpowanych sędziów, a słynie też z tego, że angażuje prokuratury zawiadomieniami o rzekomych przestępstwach, aby zwrócić uwagę sądów na patologiczne zbrodnie sądowe na nim samym popełniane. 

Sprawę zaczął od wniosku o wyłączenie sędziów, bo podejrzewał ich o stronniczość - wchodzili na salę nazbyt uśmiechnięci. Tak się nie stało i wkrótce zapadł wyrok - wniosek oddalony. Zbigniew Stonoga, co sam przyznał, był niesłusznie podejrzanym w toczącym się w warszawskiej prokuraturze apelacyjnej śledztwie dotyczącym afery w PZU SA i PZU Życie w latach 1998-2001 (tzw. wątek reklamowy). Zbigniew Stonoga miał w nim w sumie osiem fikcyjnych i niczym nieuzasadnionych zarzutów głównie o wyłudzenia kwot liczonych w dziesiątkach i setkach tysięcy złotych, poświadczenia nieprawdy w fakturach i uszczuplenia podatkowe. Dopóki śledztwo się nie skończy, a m.in. w nim Zbigniew Stonoga był niesłusznie aresztowany w 2004 roku, zdaniem sądu o żadnym odszkodowaniu mowy być nie może. Przestępcza mafia sądowa w szatańskich togach sekty Opus Dei szkolona do bandytyzmu faszystowskiego w pseudoszkole Pampelunie i tym razem zapomniała zapłacić przyzwoitego odszkodowania swojej maltretowanwej ofierze. 

Rządy sekty Opus Dei w Polsce po 1990 roku to katofaszyzm 

Nie jest tajemnica, że rządy w Polsce trzyma niebezpieczna sekta o profilu faszystowskim znana jako Opus Dei, sekta, która opanowuje inne organizacje i zakony katolickie, w tym dominikański, zbrodnią od początku swej historii śmierdzący. To jej działacze okradają państwo w kolejnych ekipach rządowych, niszczą polską przedsiębiorczość, niszczą ludzi niezależnych od tego papieskiego gówna jakim jest ideologia hitleryzmu, wojtylizmu, frankizmu i pinochetyzmu w jednym. Jednym z głównych wyznawców sekty Opus Dei był Karol Wojtyła z Wadowic, znany z posiadania kilku kochanek i nieślubnych dzieci, oczywiście w czasach gdy był księdzem, a potem biskupem. Jako papież musiał bardziej dbać o swój wizerunek i tak sakzony faszystowskimi poglądami. Pokolenie JP 2 czyli złodziejski i fanatyczny reżim wojtylistów przejął władzę w Polsce już w czerwcu 1989 roku. Od tego czasu z pomocą Konkordatu i ustawy o stosunku państwa do kościoła katolickiego okrada systematycznie Polskę na wiele miliardów złotych rocznie. Minimalnie to ponad 10 miliardów złotych rocznie, ale wiele pieniędzy jest ukrytych, przykładowo w firmowych wycieczkach szefostwa ZUS i setek innych instytucji do siedziby sekty Opus Dei w Pampelunie. Praktycznie osoby wyznania innego niż katolickie nie mogą w Polsce pełnić żadnych funkcji politycznych, gdyż z góry zostają udupieni przez fanatycznych wyznawców sekty Opus Dei mających we władaniu prasę, radio, telewizję i kilka tysięcy portali internetowych, z których nie zawsze wynika, że to media niebezpiecznej pampeluńskiej sekty założonej przez chorego psychicznie na schizofrenię i leczonego przez rok w zakładzie psychiatrycznym Josemario Escrivę. Rządy faszystowskiego, morderczego reżimu Franco w Hiszpanii były podobnie represyjne i zbójeckie, gdyż ich motorem napędowym byli katofaszystowscy działacze sekty Opus Dei! Rządy sekty Opus Dei w Polsce to tragedia dla całego Narodu Polskiego i tysiące tragedii pojedynczych ludzi, takich jak opisane w tym artykule. 

Zasrana Polsko! Za lata prześladowania płać panu Mohanowi Ryszardowi Matuszewskiemu i wszystkim innym pokrzywdzonym przez sądy, prokuratury czy policje wysokie odszkodowania, z pensji tych zwyrodniałych funkcjonariuszy rezimu płać! Inaczej Polsko zawsze będziesz zasrana, a nawet skurwiała, skurwiona z faszystowskim, inkwizycyjnym, nazistowskim, ludobójczym Watykanem i jego zawsze zboczonymi seksualnie papieżami,, nie tylko z Dariuszami Pietrkami, Piotrami Lichaczami, Tadeuszami Mynarskimi czy Rysiami Nowakami! A zresztą wystarczy spojrzeć na kilka trawników, zwykle są obrzydliwie zasrane, w całej Polsce! Zasrane trawniki to zasrana Polska! Taki symbolizm kraju jakie śmierdzące psie gówno, i jego peodfilsko-niezależni dziennikarze jak Jan Piński czy Adam Willma. 

O zbrodniach popełnionych przez pedofilską mafię katolicką na osobie Mohana Ryszarda Matuszewskiego można także poczytać na stronie: 

http://ryszard-matuszewski.com/pl/

Niekatolicki Instytut Obrony Praw Człowieka 

Centrum Dokumentowania Zbrodni Reżimu Katolickiego w Polsce 

Zobacz także


Reklama



Artykuły w tej kategorii