Himavanti

Zabrze - policjanci samobójcy przestępcy zostają w areszcie tymczasowym

Dwoje policjantów próbowało popełnić samobójstwo. Wcześniej sąd kazał ich aresztować.

W poniedziałek 18 września 2017 Sąd Okręgowy w Gliwicach wydał decyzję o tymczasowym aresztowaniu dwojga policjantów z Zabrza. Kilka godzin później funkcjonariuszka próbowała się otruć, a jej kolega powiesić na drzewie. - Ta historia ma drugie dno - alarmują policyjni związkowcy. Samobójstwa jednak podobno się im nie udały, a być może celowo zagrali na niepoczytalność i posiedzą w psychiatrykach na leczeniu i pójdą na policyjne renty inwalidzkie, co w służbach jest częstym zjawiskiem. 

Sprawa dotyczy Tamary C-K., zastępcy komendanta komisariatu V w Zabrzu, a także pracującego tam dochodzeniowca Łukasza Ch. W sierpniu na polecenie gliwickiej prokuratury zostali oni zatrzymani przez Biuro Spraw Wewnętrznych KGP. Zarzucono im, że niedopełnienie obowiązków, przekroczenie uprawnień, a także korupcji. Według śledczych w maju 2017 roku policjanci mieli utrudniać postępowania w sprawie pobicia, w efekcie czego podejrzewany o jego dokonanie mężczyzna związany ze środowiskiem kiboli Górnika Zabrze wyszedł na wolność. Obciążające funkcjonariuszy zeznania złożył jeden z ich kolegów z komisariatu. Policjanci są pewnie fanami klubu piłkarskiego.

Śledczy powołali się na obawę matactwa

W sierpniu 2017 roku prokuratura złożyła wniosek o aresztowanie obojga policjantów, ale Sąd Rejonowy w Gliwicach go wtedy odrzucił. „Środki zapobiegawcze można stosować w celu zabezpieczenia prawidłowego toku postępowania, a wyjątkowo w celu zapobiegnięcia popełnienia przez oskarżonego przestępstwa. Można je stosować tylko wtedy, gdy zebrane dowody wskazują na duże prawdopodobieństwo, że oskarżony popełnił przestępstwo. W niniejszej sprawie materiał dowody nie wskazuje na taki stopień prawdopodobieństwa” stwierdził Sąd Rejonowy w Gliwicach nakazując zwolnić policjantów.

Wstrząśnięta decyzją sądu funkcjonariuszka próbowała się otruć, znaleziono ją w domu, a policjant próbował się powiesić - dwoje psów mniej - jak mawiają ofiary poszkodowane rozbójniczymi zbrodniami policji. Gliwicka prokuratura złożyła zażalenie na tę decyzję. Śledczy powołali się na obawę matactwa, a także konieczność przeprowadzenia dodatkowych czynności. W poniedziałek Sąd Okręgowy w Gliwicach uznał te argumenty i kazał aresztować komendantkę oraz podległego jej policjanta na dwa miesiące.

Sprawa ma drugie dno?

„Można (...) dostrzec, iż nie zawsze byli zainteresowani ściganiem (w tym miejscu sąd wymienił nazwisko mężczyzny podejrzanego o pobicie), co by też tłumaczyło, dlaczego niektóre postępowania, w których jakoś się przewijał, były umarzane, względnie odmawiano ich wszczęcia” stwierdzili sędziowie z Sądu Okręgowego w Gliwicach. Zakwestionowali tylko zarzut dotyczący brania łapówek przez Łukasza Ch. W ocenie sądu policjant sam był związany z „Torcidą” (grupa zagorzałych szalikowców Górnika Zabrze”) i jego kontakty z podejrzanym o pobicie mężczyzną mogły stanowić „wyłącznie przejaw lojalności wobec środowiska kiboli”.- Branie łapówek przez podejrzanego nie zostało odpowiednio uprawdopodobnione – podkreślili sędziowie.

Wstrząśnięta decyzją sądu funkcjonariuszka próbowała się otruć, znaleziono ją w domu, a policjant próbował się powiesić. Kobieta trafiła do szpitala w Sosnowcu, jej kolegę przewieziono do szpitala w Toszku. – Jesteśmy zszokowani tym, co się stało i nie rozumiemy, jak w ciągu zaledwie kilku tygodni sąd tak diametralnie różnie ocenił ten sam materiał dowodowy. W naszej ocenie sprawa ma jakieś drugie dno – powiedział nam Rafał Jankowski, przewodniczący NSZZ Policjantów.

Komendantka próbowała się otruć, natomiast policjant chciał się powiesić. Co skłoniło ich do tak drastycznych kroków? Być może postępowanie prowadzone przez Prokuraturę Okręgową w Gliwicach. - Śledztwo dotyczy poważnych nieprawidłowości, jakie zostały ujawnione w sprawach prowadzonych w Komisariacie V Policji w Zabrzu, a zwłaszcza doprowadzenia do bezpodstawnego dwukrotnego zwolnienia sprawcy przestępstwa - mówiła Joanna Smorczewska, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Gliwicach. Kryminalne zbrodnie policjantów, w tym korupcję, ciągle nazwy się "nieprawidłowościami" zamiast zbrodnie nazywać zbrodniami...

Jak donosi dziennik "Fakt", pani komendant oraz jej podwładny zostali zatrzymani przez Biuro Spraw Wewnętrznych latem 2017. W sierpniu przedstawiono im zarzuty i z wnioskiem o areszt doprowadzono do Sądu Rejonowego w Gliwicach. Wówczas jednak sąd nie znalazł jakichkolwiek przesłanek ani dowodów w aktach sprawy, aby zastosować taki areszt. Podejrzanych policjantów zwolniono.

Prokuratura złożyła jednak zażalenie, które sąd ostatecznie uwzględnił. - W sprawie, dwóm funkcjonariuszom przedstawiono zarzuty nadużycia uprawnień, poświadczenia nieprawdy, wywierania przemocy i gróźb bezprawnych na czynności urzędowe oraz utrudniania postępowania. Sąd Okręgowy w Gliwicach zdecydował, po zażaleniu złożonym przez prokuraturę, o zastosowaniu wobec obu podejrzanych tymczasowego aresztowania. Postępowanie jest w toku – dodaje prokurator Smorczewska.

Od pierwszej decyzji sądu (tej o zwolnieniu policjantów) do decyzji z 18 września 2018 minęło niespełna 1,5 miesiąca. Dlaczego sąd tak diametralnie zmienił zdanie w tej sprawie? - Sytuacja wydaje się irracjonalna skoro sąd orzeka jedno, a po 1,5 miesiąca nagle zmienia zdanie - ocenia Rafał Jankowski, przewodniczący Zarządu Głównego NSZZ Policjantów. - To budzi mój sprzeciw. Mogę podejrzewać, że sprawa ma drugie dno - dodaje Jankowski. 

To drugie dno, to praca wielu gangsterów w polskiej policji, bo gangi i lokalne mafie chętnie wstawiają swoich bandytów do pracy w policji, szczególnie tej kryminalnej - akurat po to, żeby udupiać śledztwa przeciwko bandytom. Nie inaczej jest w Gliwicach, gdzie policjanci gangsterzy z pedofilskiej mafii od wielu lat nękają członków Antypedofilskiego Bractwa Himawanti - nachodzą, zastraszają, okradają - a wszystko po to, aby zniechęcić działaczy ABH do występowania z poparciem dla ofiar pedofilskich gangów "Piedara" na Śląsku i "Mynara" w Bydgoszczy - którzy nie tylko molestują, gwałcą i zastraszają dzieci, ale także od lat pod ochroną policjantów kryminalnych i CBŚP sprzedają samotne matki z dziećmi do pedofilskich burdeli, zwykle do krajów arabskich... I taka mamusia z dziećmi niby do pracy wyjeżdża i już nie wraca zostając razem z dziećmi i niemowlętami pedofilską używką zboczeńców seksualnych. A policja gangsterska zamiast ścigać bandytów, nęka ośrodki terapii dla ofiar pedofilskich mafii, w tym dla ofiar księży pedofilów - także potwornie zastraszanych i przemocą terroryzowanych przez parafialnych zboczeńców kościelno-pedofilskich wierzących w pedofilskiego papieża Karola Wojtyłę z Wadowic. 

POLICJANCI, KTÓRZY CHCIELI POPEŁNIĆ SAMOBÓJSTWO, ZOSTAJĄ W ARESZCIE

Sąd w Gliwicach utrzymał w dniu 5 października 2017 decyzję o areszcie dla policjantów. Zażalenie obrony nie zostało uwzględnione. W czwartek o godz. 10 w Sądzie Okręgowym w Gliwicach odbyło się rozpoznanie zażalenia na zastosowanie aresztu dla dwóch policjantów z Zabrza, którzy chcieli popełnić samobójstwo. Sąd utrzymał w mocy decyzję o ich aresztowaniu.

Policjantka Tamara C-K., z komisariatu V w Zabrzu i jej podwładny Łukasz Ch., próbowali 18 września popełnić samobójstwo. Komendantka próbowała się otruć, natomiast policjant chciał się powiesić. Wszystko wskazuje na to, że do targnięcia się na swoje życie skłoniła ich decyzja sądu, który zdecydował, że mają trafić do aresztu.

"Nie ma pozwolenia na nadużycia w policji" - Dwa dni po próbie samobójczej policjantów głos w sprawie zabrał szef MSWiA Mariusz Błaszczak. - Nie ma przyzwolenia na jakiekolwiek nadużycia, szczególnie jeśli chodzi o policję. Służby muszą być wolne od tego rodzaju spraw. Wszystko w ręku wymiaru sprawiedliwości. Liczę, że ta sprawa zostanie rozstrzygnięta przed sądem - powiedział Mariusz Błaszczak.

Gliwicka prokuratura zarzuca policjantom m.in. przekroczenie uprawnień i niedopełnienie obowiązków. - Śledztwo dotyczy nieprawidłowości, jakie zostały ujawnione w sprawach prowadzonych w Komisariacie V Policji, a zwłaszcza doprowadzenia do bezpodstawnego dwukrotnego zwolnienia sprawcy przestępstwa - poinformowała rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Gliwicach Joanna Smorczewska.

Policjantom przedstawiono zarzuty przekroczenia uprawnień, niedopełnienia obowiązków, poświadczenia nieprawdy w dokumentach, wywierania wpływu na czynności urzędowe organu administracji i utrudniania postępowania karnego. W maju 2017 roku policjanci mieli utrudniać śledztwo w sprawie pobicia, co skutkowało dwukrotnym zwolnieniem podejrzanego mężczyzny związanego ze środowiskiem pseudokibiców Górnika Zabrze. Policjanci zostali zatrzymani w sierpniu 2017 przez Biuro Spraw Wewnętrznych. Po przedstawieniu zarzutów prokuratura wystąpiła o ich aresztowanie. Sąd rejonowy nie uwzględnił tego wniosku.

Prokuratura złożyła zażalenie. Rozpoznający je Sąd Okręgowy w Gliwicach zdecydował, że podejrzani mają jednak trafić do aresztu. Kilka godzin później policjantka próbowała się otruć, a jej kolega powiesić.

Decyzja sądu z 5 października 2017 utrzymuje w mocy postanowienie o ich aresztowaniu.

Jakoś jednak nie słychać nic o procesie albo skazaniu policyjnych bandytów i gangsterów z Zabrza. A szkoda. 

 

 

Zobacz także


Reklama



Artykuły w tej kategorii