Himavanti

Wyłudzenia i śmietana: Afery sekty salezjanów z Lubinia

Legnica: Gang sekty salezjanów z Lubinia skazany 

Finansowa śmietana jest zlizana. Na 8 lat więzienia Sąd Okręgowy w Legnicy skazał w piątek ks. Ryszarda Matkowskiego, byłego szefa salezjańskiej fundacji w Lubinie (woj. dolnośląskie), oskarżonego m.in. o wyłudzenie pożyczek na łączną kwotę 418 mln zł. Skazano też cztery inne osoby. Podczas odczytywania wyroku na sali nie było ani oskarżonych księży, ani poszkodowanych. To z całą pewnością jedna z największych afer finansowych w kraju, na miarę dominikańskiego Amber Gold z Gdańska, a może nawet większa. Zwykły obywatel, gdyby zrobił taki wałek, nie odpowiadałby z wolnej stopy, a skuty kajdanami na rękach i nogach przesiadywał w areszcie kończąc z wyższym wyrokiem. Ksiądz dostaje tylko osiem lat, a odpowiada z wolnej stopy, bez asysty CBŚ czy ABW doprowadzających go jako herszta grupy przestępczości zorganizowanej z aresztu tymczasowego w czerwonej piżamce. 

Przedstawicielka Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu powiedziała: - To z całą pewnością jedna z największych afer finansowych w kraju - mówiła tuż po zakończeniu śledztwa Krystyna Zarzecka z Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu, która sprawę badała od 2003 roku. Prokuratura zarzuciła oskarżonym przynależność do zorganizowanej grupy przestępczej (formalnie nie ustalono, kto nią kierował, chociaż jest to oczywiste), która miała na celu popełnianie "oszustw wielkiej wartości" na szkodę legnickiego banku, a także przestępstwa przeciwko dokumentom i obrotowi gospodarczemu. Zarzucała im również wyłudzenia kredytów lub pomoc w ich wyłudzeniu, a niektórym także udaremnianie egzekucji długów. 

Akt oskarżenia wpłynął do sądu w maju 2006 roku sądu w Legnicy. Główni oskarżeni to salezjanin ksiądz Ryszard Matkowski i były dyrektor legnickiego oddziału Kredyt Banku Tadeusz H. To jedna z największych afer finansowych ostatnich 16 lat, rozpisywały się gazety w 2006 roku wiosną. W toku procesu oskarżeni duchowni kłamliwie twierdzili, że nie mają praktycznie żadnych źródeł utrzymania, utrzymuje ich parafia lub zakon. Tak twierdził sam herszt sekciarskiego gangu salezjanów ksiądz Ryszard Matkowski, który oświadczył, że mieszka na parafii i jest na utrzymaniu tamtejszego proboszcza. Twierdził, że nie ma żadnego majątku ani nieruchomości. 

Kary więzienia dla gangu sekty salezjanów 

W piątek dnia 23 listopad 2012 roku sąd w Legnicy zadecydował, że w związku z tą salezjańską sprawą na 8 lat trafi do więzienia główny oskarżony -  ks. Ryszard Matkowski, katolicki prezes salezjańskiej Fundacji Pomocy Młodzieży z Lubina. Ksiądz salezjanin zaciągał kredyty na podstawie sfałszowanych dokumentów i naraził legnicki bank na szkody ogromnej wartości. Sąd Okręgowy w Legnicy skazał także czterech innych oskarżonych księży katolickich. Na kary 4 lat bezwzględnego więzienia skazano Marka F. i Grzegorza S. W przypadku tych oskarżonych sędzia nie miał wątpliwości, że zgromadzone dowody jednoznacznie wskazują na popełnienie zarzucanych im czynów. - Liczba kredytów jest ogromna - mówił sędzia Jan Ryszard Nowak. Na kary więzienia, ale w zawieszeniu, zostali skazani: Jan N. - 2 lata w zawieszeniu na 5 lat i Waldemar K. - półtora roku w zawieszeniu na 4 lata. 

Foto: Ks. Ryszard M. z Lubinia skazany za wyłudzenie 430 milionów złotych

ksiądz Ryszard Matkowski salezjanin Lubin

Uniewinnieni "z braku dowodów"

Siedem innych osób zostało uniewinnionych. Chodzi o Franciszka K., Stanisława G., Mirosława M., Władysława K., Sylwestra K., Ryszarda Cz., Lesława K. Sędzia uznał, że nie ma wystarczających dowodów na to, że oskarżeni wchodzili w skład tej zorganizowanej grupy przestępczej. Prokurator Ewelina Świętalska nie chciała komentować decyzji sądu, uniewinniającej tylu katolickich oskarżonych. Powiedziała jedynie, że prokuratura wystąpi o pisemne uzasadnienie wyroku i wtedy zdecyduje, czy będzie składać apelację. Na sądowej sali nie było ani 12 oskarżonych i skazanych w sprawie przestępców salezjańskich ani poszkodowanych, na których nazwiska zaciągano kredyty. Dwunastu oskarżonych to jak dwunastu apostołów papieża Polaka Jana Pawła II, którego duchowego sprawstwa kierowniczego sąd niestety nie rozpatrywał. 

Sędzia niestety bezpodstawnie uniewinnił wszystkich oskarżonych członków tego gangu salezjańskiego od zarzutów udziału w zorganizowanej grupie przestępczej oraz prania brudnych pieniędzy. To bowiem także zarzucała oskarżonym prokuratura.

– W polskim prawie funkcjonuje określenie zorganizowanej grupy przestępczej. W tym wypadku takie określenie zostało zastosowane zbyt pochopnie. Grupa oskarżonych nie wyczerpała wszystkich znamion, które w ustawie określają zorganizowaną grupę przestępczą. Musi istnieć zależność pionowa i pozioma, musi być świadomość funkcjonowania w takiej grupie, musi być utrzymywany kontakt między członkami, musi wreszcie zaistnieć trwała struktura organizacyjna – uzasadniał sędzia Jan R. Nowak. Dodatkowo w uzasadnienia znalazł się fragment orzeczenia innego sądu.

– W tamtejszym orzeczeniu zostały zawarte takie słowa, cytuję: nie jest uzasadnione przenoszenie pojęcia związku w rozumieniu prawa karnego do wspólnoty o charakterze religijnej, wyznaniowej, których łączy nie więź organizacyjna, ale religijna – mówił sędzia. Jakoś dziwnie z grup religijnych innych niż katolickie w Polsce robi się prawnie od razu mafijny związek religijny, gdzie więź religijna uznawana jest za podstawę wiążącą tzw. sektę w formę inkryminowanej "niebezpiecznej" lub destrukcyjnej" grupy religijnej. Jakoś dziwnie niebezpieczna, złodziejska sekta salezjanów nie została uznana za przestępczą grupę zorganizowaną, chociaż każda inna, "cywilna" grupa dokonująca takich przestępstw, niewątpliwie zdaniem karnistów zostałaby skazana w ramach przepisów karnych dla grup przestępczości zorganizowanej. 

- Owszem, cały proceder koordynował i inicjował Ryszard M., ale pojęcie zorganizowanej grupy przestępczej jest bardzo złożone i w tym wypadku zostało użyte na wyrost. To organizacja m.in. o określonych strukturach, przystąpienie do niej musi być dobrowolne, a ewentualne niewykonanie zleconego zadania wiązałoby się z surowymi konsekwencjami - tłumaczył sędzia Jan Ryszard Nowak. - Sąd przychyla się do zdania obrońców, że w tym przypadku o zorganizowanej grupie przestępczej mowy być nie może. Tak to pan sędzia sam sobie w zasadzie zaprzeczył i niewątpliwie takie jego pokrętne tłumaczenie ma zastosowanie tylko do przestępców z niebezpiecznej sekty o nazwie Kościół katolicki, podsekta salezjanie! 

Ponad 130 mln nie spłacono 

Proces trwał od 2007 roku. Jak twierdzi prokuratura, grupa przestępcza składająca się z kilku księży, byłego dyrektora banku, w którym zaciągano kredyty, i biznesmenów wyłudzała kredyty od 1999 do 2001 roku. Pieniądze z zaciąganych pożyczek trafiały m.in. na konta w Nowym Jorku. Inwestowano je np. na giełdzie i w nieruchomości. Zabezpieczeniem dla kredytów, zaciąganych przez instytucje salezjańskie (w tym sektową parafię im. św. Jana Bosko w Lubinie, tamtejsze liceum salezjańskie oraz towarzystwo salezjańskie w Lubinie) były sfałszowane dowody na terminowe lokaty bankowe. W rzeczywistoci takich lokat nie było. Z 65 pożyczek udzielonych salezjanom (na łączną kwotę 418 mln zł), ponad 130 mln nie spłacono - podała prokuratura.  

Czy będzie apelacja prokuratury? 

Na przedostatniej rozprawie oskarżeni skorzystali z prawa głosu. Główny oskarżony ks. Ryszard M. przeprosił wszystkich, którzy zostali zranieni przez jego postępowanie. Jak deklarował, rozumie ciężar swoich win i krzywd, jakie wyrządził parafianom z Lubina. Prokuratura oraz obrońcy zapowiedzieli wystąpienie o pisemne uzasadnienie wyroku. Wówczas podejmą decyzję o ewentualnym odwołaniu od niego.

Warto pisać do prokuratury apelacyjnej we Wrócławiu oraz do sądu apelacyjnego we Wrocławiu żądania surowszego ukarania wszystkich oskarżonych księży złodziei i osadzenia ich w areszcie tymczasowym, gdzie powinni gnić od lat czekając na wyrok, tak jak czekają ci, co wyłudzili 2 tysięce kredytu lub ukradli małego fiata na części, żeby nakarmić swoje głodne dzieci. 

My Naród Polski czekamy na osadzenie salezjańskich księży zbrodniarzy i przestępców w więzieniach! 

Lizanie śmietany z kolana salezjanina

LUBIN, to ta sama miejscowość, gdzie wybuchła afera w GIMNAZJUM SALEZJAŃSKIM: Dzieci musiały lizać księdza, żeby móc się uczyć. Kuratorium Oświaty dnia 4 października 2012 roku zakończyło kontrolę w Gimnazjum Salezjańskim w Lubinie (woj. dolnośląskie) i dopatrzyło się powaznych nieprawidłowości. Kontrolę przeprowadzono po burzy, jaką wywołały zdjęcia z otrzęsin, na których dzieci zlizały wysmarowane bitą kolana księdza, śmietanę podobną do spuszczonej z fiuta spermy. Te zdjęcia wstrząsnęły całą Polską. Widać na nich dzieci klęczące przed księdzem, jak zlizują bitą śmietanę z jego kolan. Dyrekcja szkoły tłumaczyła, że to tylko zabawa, takie otrzęsiny. Sprawą jednak zainteresowała się prokuratura i kuratorium oświaty, które właśnie zakończyły kontrolę w gimnazjum.

Znaleziono tam szereg nieprawidłowości, np. wyjazdy integracyjne nie były zgłaszane do Kuratorium Oświaty. Ponadto w regulaminie rekrutacji do gimnazjum wprowadzono zapis o obowiązkowym uczestnictwie przyszłych uczniów w wyjeździe, na którym, jak kazała tradycja, lizano księdza. Dzieci, by się uczyć w tej szkole, były skazane na te obleśne praktyki o silnym podtekście seksualnym, ocenianym jako przygotowywanie dzieci do seksualnego wykorzytywania w celach ewidentnie pedofilskich. Kuratorium zaleciło zaprzestanie organizowania pseudo zabaw naruszających godność uczniów. Inne nieprawidłowości związane są z pracą psychologa szkolnego, który nie był traktowany jak członek rady pedagogicznej.

Na You Tube trafiają się poezje opisujące zdarzenie zrobione przez uczniów szkoły salezjańskiej. 

http://www.youtube.com/watch?v=BV9Ukw8BTJ4

Zapytajmy wymiar sprawiedliwości, kiedy będzie kasata, delegalizacja, tej coraz bardziej przestępczej, w tym złodziejskiej i propedofilskiej sekty salezjańskiej wchodzacej w skład wiekszej katolickiej sekty??? 

Redakcja i opracowanie tekstu na podstawie informacji prasowych: Hanna Bem, Opole 

Zobacz także


Reklama



Artykuły w tej kategorii