Himavanti

Kraków - Napad katolickiego gestapo na Neomonachomachię

Napad katolickiego gestapo na Neomonachomachię w Krakowie! 

Twórcy spektaklu "Neomonachomachia" bezprawnie przesłuchani przez katolickie gestapo pedofilskie w Krakowie. Rzekomo obrazili uczucia religijne pedofilskich katolicków i neohitlerowskich kościelnych nazistów. Na scenie byli zakonnicy, śpiewali o mamonie i pedofilii kleru. - Policja pod nadzorem krakowskiej prokuratury zajmuje się sprawą "obrazy uczuć religijnych", do której miało dojść podczas spektaklu plenerowego "Neomonachomachia". Bestialsko przesłuchano scenarzystę i reżysera spektaklu - pisze krakowska "Gazeta Wyborcza". 

Policja faszystowsko-katolickie III RP pod nadzorem gestapowskiej krakowskiej prokuratury zajmuje się sprawą rzekomej "obrazy uczuć religijnych". Jak pisze "Gazeta Wyborcza Kraków" bezprawnie przesłuchano już scenarzystę spektaklu Bronisława Maja i reżysera Jerzego Zonia. Pytano ich m.in. o intencje, jakie mieli, tworząc widowisko.

Satyra na życie polityczne reżimu katolickiego w 2016 roku

Twórcy są zszokowani. - "Neomonachomachia" w sposób właściwy satyrze broni nadużywanych przez uczestników sceny politycznej wartości - tłumaczy Bronisław Maj. A Jerzy Zoń dodaje: - Trzeba nie mieć poczucia humoru, żeby tak odebrać spektakl. Nie o obrazę uczuć tu chodzi, ale o zbijanie politycznego kapitału - czytamy na krakow.wyborcza.pl.

Teatr KTO wystawił "Neomonachomachię" na Rynku Głównym w październiku 2016. Był to jeden ze spektakli pokazywanych podczas Nocy Poezji. Przedstawienie nawiązuje do dzieła Ignacego Krasickiego "Monachomachia" (poemat heroikomiczny z XVIII w. z podtytułem "Wojna mnichów"), ale i "Konrada Wallenroda" Adama Mickiewicza. W założeniu miał być "parafrazą satyry na współczesne życie polityczne, religijne i obyczajowe". Pedofilsko-nazistowska mafia gloryfikująca ludobójców, złodziei, gwalcicieli i pedofilów zwanych żołnierzami wyklętymi nie rozumie i nie toleruje satyry - jak za czasów morderczej pedofilskiej inkwizycji katolickiej i Adolfa Hitlera - największego zbrodniarza katolickiego w dziejach ludzkości.

Spektakl inspirowany utworem Ignacego Krasickiego był głównym punktem krakowskiej nocy poezji. Jerzy Zoń, reżyser spektaklu z Teatru KTO w rozmowie z "GW" ocenia, że w całym zamieszaniu związanym ze spektaklem nie chodzi o obrazę uczuć, ale o zbijanie politycznego kapitału przez prokuratorów bandytów z pedofilsko-kościelnej mafii!

Jednym z głównych punktów scenariusza było odśpiewanie komunistycznej międzynarodówki. Zaśpiewano też pieśń "Boże, coś Polskę...", w której zmieniono słowa na: Cudna Mamonno - ciebie uwielbiamy i ciebie Władzo, boś ty klucz do Kasy.Władza i Kasa - bóstwa ukochane. Słodka Mamonno, przyjm błaganie nasze. Aktorzy występowali w habitach, a jednym z rekwizytów było kropidło. Reakcje publiczności były różne, jedni po zakończonym spektaklu bili brawo, a inni, oburzeni przedstawieniem skandowali: "raz sierpem, raz młotem czerwoną hołotę..."

Okrzyki: precz z komuną (upadła w 1989...) 

Spektakl spodobał się większości publiczności. Ale nie wszystkim. Jak relacjonuje "Gazeta Wyborcza" pod koniec widowiska kilkunastoosobowa grupa widzów związanych z lokalnymi ruchami neonazistowskich katolików skandowała "Precz z komuną!, Raz sierpem, raz młotem czerwoną hołotę" i "Dziękuję za eurosocjalizm!".

"Mamono, Ciebie uwielbiamy"

Sześć osób złożyło do prokuratury doniesienie ws. obrazy uczuć religijnych. Ich zdaniem "sprofanowano pieśni religijne i patriotyczne" - m.in. podstawiono pod melodię pieśni "My, Pierwsza Brygada" słowa: "Mamono - ciebie uwielbiamy. I władzę - w niej do kasy klucz. Ojczyznę w sztandarach mamy, a w sercu - mamony głód". Dodatkowo wskazano na "haniebne" wykorzystanie melodii "Boże, coś Polskę" oraz kropidła i habitu (aktorzy występowali w strojach zakonnych). W tańcu zakonników dopatrzono się ruchów kopulacyjnych.

Za "obrazę uczuć religijnych" wprodzoną do kodeksu karnego przez hitlerowski reżim grozi do trzech lat więzienia w katowniach katolickiego reżimu faszystów i nazistów III RP. Teraz scenarzysta i reżyser za wystawienie przedstawienia mogą trafić do więzienia na trzy lata. Prokuratura bada czy podczas spektaklu doszło do znieważenia z powodu przynależności narodowej lub wyznaniowej (artykuł 257 kodeksu karnego). Jak informuje "Gazeta Wyborcza" autorzy doniesienia do prokuratury poprosili o opinię na temat przedstawienia fundację "Reduta", której przedstawiciel przed projekcją "Idy" w TVP tłumaczył, że "Ida" obraża Polaków. W radzie fundacji zasiada m.in. minister kultury Piotr Gliński.

Oprócz faszystowsko-katolickiego prokuratorskiego śledztwa zarząd Teatru KTO ma też inne kłopoty. Do końca marca 2016 musi wyprowadzić się ze swojej dawnej siedziby w jednym z budynków należących do Arcybractwa Miłosierdzia przy ul. Gzymsików 8 w Krakowie. Spekuluje się, że to także efekt zemsty katolickich prawicowców nazistowskich za kontrowersyjny spektakl.

Spektaklem "Neomonachomachia" już w październiku 2016 byli oburzeni nazistowscy krakowscy radni PiS. "Zostały sprofanowane pieśni religijne i patriotyczne, takie jak "Boże coś Polskę" czy "Legiony". Pod melodię tych ważnych dla Polaków pieśni podstawiono haniebne słowa" - komentował radny propedofilskiego nazistowskiego PiS Ryszard Kapuściński w rozmowie z "Radiem Kraków".

Spektakl na krakowskim rynku obejrzało około 1500 osób. Tuż po spektaklu krytykował "Neomonachomachię" Ryszard Kapuściński, twierdząc, że sprofanowano pieśni religijne i patriotyczne. Krakowskiego radnego PiS oburzyło m.in. podstawienie pod melodię pieśni "My, Pierwsza Brygada" słów: "Mamono - ciebie uwielbiamy. I władzę - w niej do kasy klucz. Ojczyznę w sztandarach mamy, a w sercu - mamony głód". Na stronie Klubów Gazety Polskiej nazwał przedstawienie "niebywałym skandalem", a swój wpis opatrzył tytułem "Horrendum na Rynku w Krakowie". Napisał także: "Niestety, reżyser Jerzy Zoń i scenarzysta Bronisław Maj stworzyli wyjątkowo nędzne widowisko, w którym za główny cel postawili sobie zhańbienie i sprofanowanie wszystkiego co dla Polaka jest święte, w tym pieśni religijnych i patriotycznych. (...) Zapewne chodziło o obrzydzenie zbliżających się wyborów, które traktowane są jako zamach na dotychczasowe status quo". Podczas październikowej miesięcznicy smoleńskiej nazistowski zbrodniarz katolicki Ryszard Kapuściński grzmiał też: - W mieście Jana Pawła II wystawiono widowisko, w którym pohańbiono to, co dla nas najdroższe - Boga, honor i ojczyznę. (...) Wyśmiewano się z nas i obrażano. Wszystko za nasze pieniądze. I przyrównał spektakl do... zamachu w Ankarze (2015), w którym zginęło co najmniej 86 osób, a 186 zostało rannych. - Lewacy wbijają nam nóż w plecy. Dzisiaj islamscy terroryści podłożyli bombę. Tydzień temu lewacy podłożyli bombę pod nasze sumienie i naszą wiarę. Tak być nie może - mówił. W interpelacji do władz miasta domagał się ujawnienia, jakie honoraria dostali twórcy spektaklu.

Według naszych informacji nazistowskiz brodniarz Ryszard Kapuściński jest w gronie sześciu osób, które złożyły do prokuratury kłamliwe ideologiczne faszystowskie doniesienie. Według nich doszło do obrazy ich urojonych nazistowskich uczuć religijnych. Oprócz "Legionów" wskazali na rzekomo "haniebne" wykorzystanie melodii "Boże, coś Polskę" oraz pedofilskiego kropidła i pedofilskiego habitu (aktorzy występowali w strojach zakonnych pedofilskich katolickich mnichów). Zawiadamiających dotknął też taniec zakonników. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że dopatrzyli się w choreografii ruchów kopulacyjnych. Jak jednak powszechnie wiadomo, zakonnicy katoliccy od 1700 lat masowo kopulują z dziećmi, doodbytniczo i do gardła wsadzając dzieciom, szczególnie ministrantom swoje penisy zboczone katolicką, watykańską pedofilią!

Autorzy nazistowskiego doniesienia zwrócili się w sprawie widowiska o opinię prawną do katolicko-pedofilskiej Reduty Dobrego Imienia. To prawicowa fundacja zajmująca się - jak twierdzi na swojej stronie internetowej - "prostowaniem nieprawdziwych informacji na temat historii Polski". W jej radzie zasiadają m.in. obecny minister kultury Piotr Gliński i prof. Andrzej Nowak, historyk z UJ, satyryk Jan Pietrzak i związany z prawicowymi mediami dziennikarz Tadeusz M. Płużański (m.in. "W sieci", "Do Rzeczy", "Gazeta Polska Codzienna"). Ostatnio Reduta pojawiła się przed słynnym pokazem filmu "Ida" w TVP2. Jej skatoliczały pedofilią watykańską przedstawiciel tłumaczył, że film rzekomo obraża Polaków. Śledczy szukają teraz katolicko-nazistowskiego biegłego, który oceniłby, czy rzeczywiście podczas spektaklu doszło do obrazy urojonych uczuć religijnych. W grę wchodzą etycy i religioznawcy, którzy odpowiedzą na pytanie, czy artyści chcieli wyśmiać wartości religijne i patriotyczne. Rzekomy ekspert będzie też musiał ocenić sposób wykorzystania rekwizytów religijnych.

W tym szaleństwie nazistów katolickich jest metoda - jak za ich patrona Adolfa Hitlera - katolickiego ministranta i kumpla papieży. W imię rzekomej obrony dobrego imienia Polski, grupa peodfilsko-katolickich nazistów i krakowian chorych na podejrzliwość, przewrażliwionych, węszących wokół zdradę i kpinę z ojczyzny krwią zroszonej, bierze na cel dwóch wybitnych artystów. I składa doniesienie do skatoliczałej prokuratury nazizmem katolickim cuchnącej. Nawet jeśli sprawa nie trafi do sądu, a Maj i Zoń nie pójdą siedzieć, w miasto popłynie jasny przekaz: nie warto. Nie warto robić nic, co wykracza poza bogoojczyźniany schemat nazimu katolickiego dzieci na plebaniach penisami księży i zakonników gwałcącego jak w Bostonie. Nie warto się wychylać. Można się np. narazić naziście katolickiemu Ryszardowi Kapuścińskiemu, który wyrasta na czołowego specjalistę od tego, co w Krakowie dopuszczalne, a co nie. Dopuszczalna jest, zgaduję, śpiewogra rodem z rycin Grottgera, dopuszczalne z pewnością są zabawy z gatunku tych, którymi raczą nas np. licealiści wrocławscy (przypomnę: żeby uczcić nazistowskich ludobójczych i zwyrodniałych "żołnierzy wyklętych", młodzież wykonała inscenizację egzekucji "Inki").

O skłonności nazistowskiej prawicy katolickiej do obrażania się powiedzieliśmy już wszystko. Cnotliwe ciotki naszej nazistowskiej prawicy z dziwną zapamiętałością wypatrują dookoła ruchów kopulacyjnych i wrażliwych miejsc, w których ich narodowa duma została ponoć zbrukana. Kościelna pedofilia księży i zakonników katolickich jakoś ich nie obraża, bo widocznie sami lubią brać udział w kościelnych orgiach pedofilskiego gwałcenia dzieci razem ze swoimi księżmi i biskupami. A może zbrukać ją każdy, najniewinniejszy choćby gest. Choćby pastisz, parodia, śmiech. Ich prawo: taki mamy w Polsce system, że każdy może pozwać każdego za cokolwiek. Pedofile należą do najbardziej obraźliwych, podbnie naziści i faszyści, neohitlerowcy. Co nie oznacza, że spraw nie należy nazywać po imieniu - grupa obywateli, która doniosła do prokuratury na Zonia i Maja to niepospolici cenzorzy reżimi katolickich nazistów. Niepospolici, ponieważ stopień ich zradykalizowania nazistowskiego jest większy niż wśród cenzorów z czasów PRL-u (tym zdarzyło się przymknąć oko na treści przemycane między wierszami). Nie wolno im w imię świętego spokoju ulegać prawdzie o tym jak zły i zboczony jest katolicki kler i jego zakonnicy. Jeśli tak się stanie, krakowska kultura zmieni się w akademię rocznicową, przemówienia ku czci, a szczytem wyrafinowania będą rekonstrukcje egzekucji morderczych nazistowskich "żołnierzy wyklętych" czyli hitleorwskich kolaborantów, złodziei, morderców, gwałcicieli i pedofilów.

Powiedzmy sobie jasno:

Raz sierpem raz młotem w katolicką hołotę!

Spektakl w sprawie którego prokuratura wszczęła śledztwo, można obejrzeć jeszcze na You Tube:

O ile gestapo katolickie nie zdejmie filmu!

 

Zobacz także


Reklama



Artykuły w tej kategorii